Mejza obiecywał poprawę, skończył z kolejnym mandatem. Tak próbował się tłumaczyć

Mejza obiecywał poprawę, skończył z kolejnym mandatem. Tak próbował się tłumaczyć

Dodano: 
Łukasz Mejza
Łukasz Mejza Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski / Newspix.pl
Poseł Łukasz Mejza po raz kolejny złamał prawo na drodze i przyjąć musiał wysoki mandat. W rozmowie z WP miał okazję przeprosić za swoje zachowanie.

O wyczynach posła Mejzy za kółkiem pisaliśmy już kilkukrotnie. Pomimo grożącej mu poważnej kary i składanych przez niego obietnic poprawy, znowu przekroczył prędkość i został ukarany mandatem. Dziennikarz WP zdołał zagadnąć polityka w Sejmie i poprosić go o komentarz. Spytał, czy poseł PiS żałuje swojego rajdu.

Mejza z kolejnym mandatem. Czy żałuje?

– Czego? Tego, że Monika Wielichowska i działacze partyjni robili imprezy zoofilsko-pedofilskie w Kłodzku? Tego, że Roman Giertych brał kasę od Rosjanki z francuskim paszportem? – pytał Mejza. – Nie no. Wie pan, o czym mówię – trwał przy swoim dziennikarz.

– Nie, jeżeli chodzi o przewinienia drogowe, to oczywiście, że żałuję. Przepraszam za to, biorę oczywiście pełną odpowiedzialność na siebie. Przekroczyłem prędkość na drodze ekspresowej, więc kara jest jak najbardziej potrzebna, adekwatna i wręcz pożądana – stwierdził po namyśle polityk PiS.

Mejza: Mam za ciężką nogę

– Wydarzyło się to znowu. Mam zdecydowanie ciężką nogę, za co przepraszam. Natomiast zdecydowanie jeżdżę wolniej niż wcześniej i poniosę pełnię odpowiedzialności. Nie będę jak jakiś Giertych czy Grodzki chował się za immunitetem, tylko po prostu ponoszę tę odpowiedzialność, zapłacę te mandaty i będę musiał jeszcze raz przystąpić do egzaminu – stwierdził.

– Jakieś wnioski poseł wyciągnął? Proszę wybaczyć, że o to pytam – drążył dalej dziennikarz. – Ależ to jest jak najbardziej słuszne pytanie. Zachowałem się źle, więc wyciągnięcie wniosków jest automatyczne. Naprawdę jeżdżę wolniej. A to, że jeszcze się zdarza czasem przekroczyć tę prędkość, no to na pewno nie jest żaden powód do dumy i za to przepraszam – powtórzył Mejza.

Łukasz Mejza straci prawo jazdy

Łukasz Mejza ma poważne problemy z prawem. W połowie października ubiegłego roku polityk Prawa i Sprawiedliwości został zatrzymany przez policję na Dolnym Śląsku. Poseł gnał po drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic aż 200 km/h. Tym samym przekroczył dozwoloną prędkość o 80 km/h. Mundurowi chcieli ukarać Łukasza Mejzę mandatem w wysokości 2,5 tys. zł, jednak polityk odmówił jego przyjęcia.

Sprawa powróciła 20 marca, kiedy to Łukasz Mejza poinformował, że zrzekł się swojego immunitetu. Policja przekazała wówczas, że domaga się ukarania posła PiS mandatem w wysokości 2,5 tys. złotych oraz dopisaniem 15 punktów karnych.

Funkcjonariusze złożyli również drugi wniosek, w którym stwierdzono, że fotoradary zarejestrowały aż dziewięć wykroczeń popełnionych przez polityka PiS. Łącznie poseł Prawa i Sprawiedliwości nazbierał też 163 punkty karne.

Czytaj też:
Zarabiają krocie, a do pracy nie przychodzą. Oto lista wstydu posłów „wagarowiczów”
Czytaj też:
Astronomiczny koszt podniebnych podróży posłów. Rekordzista „wylatał” ponad 120 tys. zł

Źródło: Wirtualna Polska