Słaby funt hamuje wyjazdy

Słaby funt hamuje wyjazdy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rekordowo silny złoty i i najsłabszy od 15 lat funt sprawiają, że emigracja zarobkowa przestała być wyjątkowo dochodowym przedsięwzięciem - ocenia "Polska".

Do przeszłości należy także fatalna sytuacja na krajowym rynku pracy, która wypchnęła za granicę ponad milion Polaków. Eksperci zapowiadają, że fala wyjazdów za chlebem będzie wygasać. Średnia pensja polskiego pracownika w Wielkiej Brytanii to ok. 1100 funtów. Na życie musi wydać co najmniej 250 funtów, a na mieszkanie około 300 funtów. Czyli zostaje mu około 550 funtów. Jeśli do tego raz na dwa miesiące odwiedza rodzinę w Polsce, przejazd kosztuje go ok. tysiąca złotych.

- Zostaje mu więc na rękę około 2 tys. zł miesięcznie - wylicza Tomasz Szpikowski, prezes firmy pośrednictwa pracy Work Service. - A to dziś pensja osiągalna w Polsce. Jeszcze rok temu sytuacja była całkiem inna. Funt był wart o 15 proc. więcej niż teraz, a pensja na stanowiskach wykwalifikowanych robotników była w Polsce niższa o 30-40 proc. niż obecnie. Do tego zmieniła się diametralnie sytuacja na rynkach pracy w obu krajach.

- W Polsce brakuje pracowników, a w Wielkiej Brytanii polska emigracja już zlikwidowała niedobory - tłumaczy Szpikowski. W efekcie jego firma widzi wyraźny spadek liczby wyjazdów osób szukających prostych prac, natomiast coraz częściej, choć nie jest to zjawisko masowe, zdarzają się zlecenia dla konkretnych specjalistów, zarabiających zdecydowanie więcej niż owe marne 1100 funtów.

Ilu Polaków może wrócić do Polski? Trudno powiedzieć, zwłaszcza że nadal nie wiadomo, ilu tak naprawdę wyjechało. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie zamierza wrócić około 1,2 mln osób, które - według danych MSWiA - są na emigracji i w ogóle nie złożyły podań o nowe dowody.

To niekoniecznie zła wiadomość: według NBP od drugiej połowy 2006 r. do Polski napływało kwartalnie ponad 1,5 mld zł w postaci transferów prywatnych. Czego jak czego, ale kapitału na pewno wciąż bardzo potrzebujemy. Choć od transferów dla rodziny lepsze byłyby inwestycje - podkreśla "Polska".