Białoruś boryka się ze znacznym spadkiem rezerw walutowych. Z tego powodu Bank Narodowy w ostatnich tygodniach wprowadził m.in. ograniczenia dla krajowych importerów w zakupie waluty na rynku wewnętrznym, zaprzestał sprzedaży dewiz w gotówce bankom komercyjnym w celu zaspokojenia popytu ludności, a w transakcjach kupna-sprzedaży walut zagranicznych między bankami i podmiotami gospodarczymi pozwolił na odchylenia od oficjalnego kursu do 10 proc. (wcześniej było to 2 proc.). Obecna decyzja banku oznacza, jak podaje niezależna gazeta "Biełorusskije Nowosti", że dalszych ograniczeń nie będzie, a dotąd podjęte nie będą zmieniane. Media informują też, że moratorium będzie obowiązywać około miesiąca, dopóki Białoruś nie otrzyma kredytu, o który ubiega się od Rosji.
Tarasau przypomniał, że ograniczenia, które Bank Narodowy wprowadzał w ciągu ostatnich trzech tygodni, "wywoływały zwiększone zainteresowanie tym, co dzieje się na rynku walutowym i częściowo stało się to przyczyną nerwowego popytu na dewizy". Białorusini w ostatnim czasie intensywnie kupowali dewizy z powodu informacji o nadchodzącej dewaluacji mimo dementowania tych doniesień przez władze. Zdaniem Tarasaua, ogłaszając moratorium, "bank chce być może zasygnalizować społeczeństwu i przedsiębiorcom, że nie będzie dewaluacji". Z pewnością chce też skłonić rząd do podejmowania dalszych decyzji, pokazując, że "Bank Narodowy zrobił, co mógł, wprowadził ograniczenia, a teraz trzeba podejmować decyzje w celu otrzymania kredytu" - dodał Tarasau.
"Biełorusskije Nowosti" przypominają, że rezerwy walutowe Białorusi w ciagu dwóch miesięcy tego roku zmniejszyły się o 1 mld dolarów i według stanu na 1 marca wynoszą około 4 mld dolarów. Bank chce doprowadzić je do poziomu 10 mld dolarów do końca tego roku.
PAP