Według dziennika decyzja Św. Synodu podzieliła duchownych, gdyż niektórzy otrzymali zaproszenia do kandydowania w wyborach samorządowych. Ojciec Ewgenij ze Sliwena przypomina, że duchowni tradycyjnie uczestniczyli czynnie w życiu politycznym kraju i pierwszym merem Sliwena po wyzwoleniu z niewoli tureckiej w 1878 r. był metropolita Serafim. W pierwszym parlamencie bułgarskim było kilkunastu duchownych. - Nasz udział jest potrzebny, gdyż obecna bułgarska polityka potrzebuje etyki i wartości moralnych - dodał.
Odmienne opinie wyrazili w rozmowie z dziennikiem jego koledzy z Szumena. Ojciec Emil mówi, że nie należy mieszać religii z polityką. Rozbieżności na ten temat występują też w środowisku duchownych w czarnomorskim Burgasie, gdzie tradycyjnie kilku duchownych znajduje się na listach kandydatów, oraz w Pazardżyku w środkowej części kraju. Wielu duchownych uważa, że rzeczywistą przyczyną zakazu są próby zaproszenia do udziału w wyborach dwóch duchownych z południowego miasta Kyrdżali - największego ośrodka bułgarskich Turków.
Wybory samorządowe w tym mieście tradycyjnie stają się areną rywalizacji nie tylko etnicznej, lecz i religijnej. Według dziennika "Standart" rządząca partia GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) rozważa wystawienie kandydatury bardzo popularnego w regionie ojca Bojana Saryewa przeciw obecnemu merowi Hasanowi Azysowi. Saryew dementuje te pogłoski, chociaż podczas poprzednich wyborów 4 lata temu był kandydatem. Udziału zakazał mu wtedy płowdiwski metropolita Nikołaj.
PAP