Tylko dzięki zawiązanemu w ostatniej chwili porozumieniu Stany Zjednoczone zdołają uniknąć bankructwa. W niedzielę udało się osiągnąć kompromis między administracją Białego Domu i rządzącymi w Senacie Demokratami, a mającymi większość w Izbie Reprezentantów Republikanami - pisze poniedziałkowy "New York Times".
Pat w sprawie amerykańskiego deficytu trwał od kilku tygodni. Kasa państwa zaczynała świecić pustkami, zaś poziom zadłużenia osiągnął wyznaczony limit. Pod znakiem zapytania stanęły m.in. dalsze wypłaty emerytur i żołdu dla stacjonujących w Afganistanie żołnierzy, zagrożona była płynna obsługa istniejącego już zadłużenia. By móc dalej realizować swoje zobowiązania Departament Skarbu musi wyemitować kolejne obligacje, to zaś uniemożliwiał brak zgody pozostającego w konflikcie Kongresu. Teraz kryzys wydaje się zażegnany.
Zgodnie z dokonanym przez partie porozumieniem Kongres zgodzi się podnieś limit długu wynoszący obecnie 14,3 biliona dolarów dwukrotnie, każdorazowo o 2,4 biliona dolarów. Biały Dom zobowiązał się do wprowadzenia w ciągu kolejnych 10 lat znaczących oszczędności. W Kongresie powołana ma być także komisja, która znaleźć ma prowadzący do oszczędności kompromis. Jeśli nie uda się osiągnąć nowej zgody pod nóż pójdą zarówno wydatki na wojsko jak i na pomoc społeczną. To zaś uderza zarówno w republikanów jak i demokratów.
Zadowolenie z osiągniętego porozumienia wyraził między innymi prezydent Barack Obama mówiąc, że porozumienie „pozwoli zakończyć kryzys, który Waszyngton narzucił całej Ameryce. Daje pewność, że nie będziemy musieli stawić czoła temu samemu problemowi ponownie, za sześć, osiem albo 12 miesięcy. Rozwieje chmury deficytu i niepewności, które zawisły nad naszą ekonomią". Wieści o kompromisie wpłynęły także pozytywnie na rynki finansowe. Japoński indeks Nikkei wzrósł rano o 2 proc., na rynkach walutowych zaś dolar umocnił się względem jena.
Na wprowadzenie porozumienia w życie zostały już tylko dwa dni. W tym czasie ustawa musi zostać uchwalona przez obie izby Kongresu i podpisana przez prezydenta. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że sprawa zakończy się dla światowej gospodarki szczęśliwie. Jeśli jednak się to nie uda to - jak zapowiadają ekonomiści - czekać nas może kryzys gorszy od tego z 2008 roku.
tch
Zgodnie z dokonanym przez partie porozumieniem Kongres zgodzi się podnieś limit długu wynoszący obecnie 14,3 biliona dolarów dwukrotnie, każdorazowo o 2,4 biliona dolarów. Biały Dom zobowiązał się do wprowadzenia w ciągu kolejnych 10 lat znaczących oszczędności. W Kongresie powołana ma być także komisja, która znaleźć ma prowadzący do oszczędności kompromis. Jeśli nie uda się osiągnąć nowej zgody pod nóż pójdą zarówno wydatki na wojsko jak i na pomoc społeczną. To zaś uderza zarówno w republikanów jak i demokratów.
Zadowolenie z osiągniętego porozumienia wyraził między innymi prezydent Barack Obama mówiąc, że porozumienie „pozwoli zakończyć kryzys, który Waszyngton narzucił całej Ameryce. Daje pewność, że nie będziemy musieli stawić czoła temu samemu problemowi ponownie, za sześć, osiem albo 12 miesięcy. Rozwieje chmury deficytu i niepewności, które zawisły nad naszą ekonomią". Wieści o kompromisie wpłynęły także pozytywnie na rynki finansowe. Japoński indeks Nikkei wzrósł rano o 2 proc., na rynkach walutowych zaś dolar umocnił się względem jena.
Na wprowadzenie porozumienia w życie zostały już tylko dwa dni. W tym czasie ustawa musi zostać uchwalona przez obie izby Kongresu i podpisana przez prezydenta. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że sprawa zakończy się dla światowej gospodarki szczęśliwie. Jeśli jednak się to nie uda to - jak zapowiadają ekonomiści - czekać nas może kryzys gorszy od tego z 2008 roku.
tch