Według gazety machina władzy Putina, starannie budowana przez ponad dekadę, przyniosła mu zwycięstwo już w pierwszej turze wyborów. "Ale co to za sukces, gdy towarzyszy mu ponad trzy tysiące skarg, wątpliwości i protesty? Nie tylko dzień wyborów zdecydował o jakości głosowania. Stała dominacja Putina w mediach, zastraszeni urzędnicy, wykluczenie liberalnego kandydata opozycji i wprowadzone w trybie pilnym podwyżki rent i żołdu już przed wyborami stworzyły atmosferę, w której dopiero taki wynik był możliwy" - ocenia "SZ".
"W maju Putin zostanie zaprzysiężony na prezydenta, ale nie może już rościć sobie prawa, by być podziwianym przywódcą narodu" - dodaje niemiecki dziennik. "Przyczyną tej sytuacji jest ta część narodu, która obudziła się z apatii minionych lat i przezwyciężyła niechęć do polityki" - pisze gazeta, przypominając, że dziesiątki tysięcy Rosjan, jako dobrowolni obserwatorzy wyborów, patrzyło władzom na ręce. "Jeszcze nie widziano w Rosji takiego zaangażowania obywateli. Przynajmniej w tym względzie wybory były postępem w historii Rosji" - ocenia "SZ".
Jak pisze, utrzymanie systemu państwowej kontroli i jednoczesne wprowadzanie reform w Rosji trudno będzie pogodzić. Putin może być gotowy uczynić pewne gesty wobec swoich przeciwników, ale tylko po to, by móc kontynuować starą politykę. Minione dwanaście lat pokazały, że Putinowi brakuje woli reformowania, a pojęcie kompromisu oznacza dla niego słabość. "Dlatego Rosję i jego starego-nowego najpotężniejszego człowieka czeka trudna przyszłość" - komentuje "Sueddeutsche Zeitung".
Władimir Putin wygrał niedzielne wybory prezydenckie w Rosji, uzyskując 63,9 proc. głosów - poinformowała w poniedziałek Centralna Komisja Wyborcza (CKW) po przeliczeniu 99 proc. głosów. Dotychczasowy szef państwa zwyciężył w pierwszej turze.
pap