Chaos, panika i ciała leżące na ulicy. Tak wyglądała Barcelona po zamachu

Chaos, panika i ciała leżące na ulicy. Tak wyglądała Barcelona po zamachu

Policja na ulicach Barcelony po zamachu
Policja na ulicach Barcelony po zamachu / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Świadkowie ataku terrorystycznego, do którego doszło w Barcelonie, mówią o panice, która wybuchła w mieście tuż po tym, jak ciężarówka wjechała w tłum. Na popularnej La Rambli przez kilkadziesiąt minut leżały ciała ofiar.

Do ataku w stolicy Katalonii doszło w czwartek po godzinie 17.00 na słynnej ulicy La Rambla, która jest często odwiedzana przez turystów i mieszkańców miasta. W tłum ludzi wjechał biały van, którego kierowca uciekł z auta zaraz po uderzeniu w grupę przechodniów, a funkcjonariusze udali się w pościg za nim. Kilkanaście minut przed godz. 18 czasu polskiego policja w Barcelonie poinformowała, że zdarzenie traktowane jest jako atak terrorystyczny. Dotychczas potwierdzono, że w zamachu zginęło 13 osób, a około 100 zostało rannych.

Tuż przed godz. 20 czasu polskiego hiszpańskie media poinformowały, że aresztowały jednego z domniemanych terrorystów. Jest nim Driss Oukabir. Driss Oukabir pochodzi z Melilli w Maroko, autonomicznego miasta, będącego eksklawą Hiszpanii. Mężczyzna, według informacji podanych przez hiszpańską policję, mieszkał wcześniej na Półwyspie Iberyjskim. Służby ustaliły, że to na jego imię i nazwisko wynajęto furgonetkę użytą do zamachu. Auto wynajęto w miejscowości Santa Perpetua de la Mogada. To właśnie te informacje sprawiły, że służby od razu powiązały Oukabira z zamachem. W czwartek wieczorem powiązana z tzw. Państwem Islamskim agencja informacyjna Amaq obwieściła, że odpowiedzialność za zamach w Barcelonie biorą „żołnierze Państwa Islamskiego”. Na nagranich udostępnionych w mediach społecznościowych widać policyjny pościg.

Świadkowie zamachu mówią o panice, która wybuchła tuż po tym, jak ciężarówka wjechała w tłum. Służby całkowicie odcięły dostęp do ulicy La Rambla. Na pobliskich ulicach było mnóstwo policji, a nad głowami mieszkańców latały helikoptery. Ludzie biegali w różne strony, próbowali schronić się przed ewentualnym kolejnym zamachem. W pobliżu miejsca, w którym doszło do zamachu, zamknięto również bary i restautacje. Świadkowie zdarzenia relacjonowali, że na popularnej La Rambli przez kilkadziesiąt minut leżały ciała ofiar.

Sprzątanie słynnego deptaka La Rambla, którym codziennie przechadzają się tysiące turystów, to dla katalońskich służb komunalnych codzienność. Tym razem odbyło się w wyjątkowo trudnych okolicznościach - po ataku terrorystycznym, jakiego dokonał zamachowiec przy użyciu furgonetki, ulica pełna była krwi. Jak informowała policja, kierowca białej furgonetki wjechał na promenadę i jadąc zygzakiem taranował wszystkie osoby, które znalazły się na jego drodze.

Czytaj także:
Zamachowiec z Barcelony zabity w Cambrils. Brał udział w dwóch atakach jednej nocy

Czytaj także

 0