Szpiegowski blamaż Rosji

Szpiegowski blamaż Rosji

Mężczyźni, podejrzani o atak na Skripalów
Mężczyźni, podejrzani o atak na Skripalów / Źródło: Twitter / RT.com
Wszechmoc rosyjskich służb została publicznie skompromitowana. Agenci, mający prowadzić finezyjne operacje zdemaskowani.

O tym, że szpiedzy rosyjscy są najlepsi na świecie i najskuteczniejsi każde dziecko powinno wiedzieć od czasów zimnej wojny. Nie może być inaczej, skoro na czele państwa rosyjskiego już drugą dekadę stoi pułkownik KGB. Niestety, skrzętnie budowany od czasów czekistów Dzierżyńskiego mit wszechmocy rosyjskiej agentury legł właśnie w gruzach. Wszystko przez serię spektakularnych wpadek sprawców zamachu na byłego oficera wywiadu wojskowego Rosji, Siergieja Skripala i ludzi, oddelegowanych przez Moskwę do zacierania śladów po ich ataku. W ciągu zaledwie kilku tygodni od ustalenia ich personaliów wiemy już niemal wszystko. Znamy szczegóły ich kariery w służbach, wiemy, czym handlują na portalach aukcyjnych i gdzie są zameldowani. Wiemy, że jak każdy pracownik sfery budżetowej dbają o zwrot kosztów, poniesionych w szpiegowskich delegacjach, kolekcjonując skrzętnie rachunki za taksówki. A do tego masowo rejestrują swoje prywatne samochody pod adresem jednostki wywiadu wojskowego, żeby móc bezkarnie łamać przepisy na ulicach Moskwy.

To są wszystko kompromitujące każdego szpiega szczegóły. Nie ma chyba w tej profesji gorszego blamażu, jak stanąć w świetle reflektorów z tak dużą ilością szczegółów, które powinny być tajne. A że nie są, dyskwalifikują nie tylko nieszczęsnych oficerów rosyjskiego wywiadu, ale też ich szefów. Zaraz ktoś powie, żeby nie uogólniać. Przecież dwaj zidentyfikowani agenci, którzy otruli Skripala i ta grupa, złapana podczas włamywania się do maili instytucji, badającej próbki wytworzonej w Rosji trucizny, to agenci wojskowego wywiadu GRU a nie cywilnej FSB. Tylko co to za różnica? Akurat GRU zawsze uchodziła za służbę bardziej elitarną, tajniejszą i skuteczniejszą niż kagiebiści i ich spadkobiercy z FSB. Wszechpotężna Rosja po raz kolejny okazała się jednak kolosem na glinianych nogach, przeciwnikiem, na którego trzeba uważać, ale którego na pewno nie należy niepotrzebnie przeceniać czy demonizować. Można nawet pożałować teraz trochę kremlowskich cwaniaków, jak minister obrony Siergiej Szojgu, któremu podlegają zdemaskowani nieudacznicy z GRU. Wyobrażacie sobie, ile pięknych, soczystych rosyjskich przekleństw, wszystkich tych bladzi i jobów fruwa teraz nad głową Szojgu i jego podwładnych?

No, panowie! Szpiedzy całego świata śmieją wam się w twarz. A my, śledzący wszystkie te kompromitujące rosyjską potęgę wywiadowczą doniesienia, śmiejemy się razem z nimi. Jedyne, co wam zostaje, to rozpuszczać pogłoski o piętrowych intrygach na szczytach, albo właściwie w kazamatach władzy i bezpieki, o ostrej rywalizacji między wywiadem cywilnym i wojskowym, która doprowadziła do tej wpadki. To może dawać nadzieję, że gdzieś tam w głębokim jądrze rządzącej biedną Rosją sitwy jest ośrodek kierowania całym światem, planujący wszystko na wiele posunięć do przodu. Jego światłych, wielopoziomowych intryg rozumem objąć się nie da, podobnie jak Rosji. To piękna, krzepiąca ploteczka. Chuchajcie w nią i ją pielęgnujcie, ale drwiącego rechotu i tak nie zagłuszycie.

Czytaj także

 2
  •  
    Im żaden wróg nie jest potrzebny - o własne walonki się pozabijają
    • Jakie mocarstwo, tacy szpiedzy. Niedługo Czesi nakręca o nich kreskówkę w stylu "Sąsiedzi"(Pat & Mat). I tak zresztą mieli szczęście, bo mogli się tym noviczokiem sami zatruć, albo dostać ołowicy krwotocznej już w Moskwie(zawodowa choroba rosyjskich szpiegów, dziennikarzy i opozycjonistów).