Amerykańscy dyplomaci mieli zbadać miejsce tajemniczego wybuchu w Rosji. Zostali zatrzymani

Amerykańscy dyplomaci mieli zbadać miejsce tajemniczego wybuchu w Rosji. Zostali zatrzymani

Rzeka Nionoksa we wsi o tej samej nazwie
Rzeka Nionoksa we wsi o tej samej nazwie / Źródło: Wikipedia / Igor Fedenko, CC BY-SA 4.0
Jak informuje „NYT”, amerykańscy dyplomaci byli w drodze do wsi Nionoksa w rosyjskiej Arktyce, gdzie w sierpniu doszło do tajemniczy wybuchu w wyniku którego do atmosfery miało zostać uwolnione promieniowanie, a kilka osób zginęło. Dyplomaci zostali zatrzymani w pociągu.

Rosyjskie władze w poniedziałek 14 października usunęły trzech amerykańskich dyplomatów z pociągu jadącego do miejscowości Nionoksa na terenie rosyjskiej Arktyki. W sierpniu w pobliżu tej miejscowości miała miejsce tajemnicza eksplozja, która spowodowała znaczny wzrost promieniowania w najbliższej okolicy.

Nionoksa to miejscowość zamknięta. Przyjazd do niej wymaga uzyskania specjalnego pozwolenia od władz. Jednak Departamentu Stanu USA poinformował, że amerykańscy dyplomaci „były w oficjalnej podróży, o której rosyjskie władze zostały prawidłowo poinformowane”.

Zgłoszenie podróży potwierdza rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jednak jego zdaniem, dyplomaci informowali wcześniej o innym celu swojej podróży, którym miała być stolica regionu – miasto Archangielsk, oddalone ok. 40 km od Nionoksy. „Pojawili się w pociągu Nienoksa-Siewierodwińsk. Może się zgubili” – stwierdziło rosyjskie MSZ w oświadczeniu, dodając, że jest gotowe „przedstawić ambasadzie amerykańskiej mapę Rosji”.

Tajemnicza eksplozja

Wybuch na poligonie morskim w pobliżu wsi Nionoksa miał miejsce 8 sierpnia tego roku. Tuż po wybuchu pojawiła się informacja o dwóch zabitych i czterech osobach rannych. Na stronie internetowej Świerodwińska, gdzie produkowane są okręty dla marynarki wojennej, pojawiły się doniesienia o „krótkotrwałym wzroście promieniowania”, których jednak później nie potwierdzano. Na sytuację nerwowo zareagowali okoliczni mieszkańcy – w aptekach w pobliskim Archangielsku zaczęło brakować jodyny, a w sklepach wzrosła sprzedaż wódki. Ministerstwo Obrony informowało początkowo, że do wybuchu doszło w czasie „testów płynnego układu napędowego”.

Co stało się na poligonie, gdzie trwają prace m.in. nad silnikiem jądrowym rakiety Buriewiestnik? W sobotę oświadczenie wydał Rosatom, potwierdzając tym samym swoją rolę w incydencie. Jest to państwowe przedsiębiorstwo zrzeszające firmy i instytucje naukowe, które zajmują się m.in. energetyką jądrową w Rosji oraz administrują flotą lodołamaczy o napędzie atomowym Spółka poinformowała, że do eksplozji doszło podczas testów rakiety na platformie morskiej. – Po zakończeniu testów paliwo rakietowe zapaliło się, a następnie wybuchło – czytamy w komunikacie. Na skutek eksplozji kilku pracowników miało zostać wyrzuconych do morza. Jak podano, byli oni „zaangażowani w pracę związaną ze źródłem energii radioizotopowej do silnika napędzanego paliwem rakietowym”. W sobotnim komunikacie podano, że zginęło pięciu pracowników Rosatomu, a trzech zostało rannych.

Wybuch małego reaktora jądrowego?

W poniedziałek „New York Times” opublikował nowe doniesienia na temat tajemniczego wybuchu w okolicach Archangielska. Eksplozji przygląda się bacznie wywiad Stanów Zjednoczonych. Amerykanie podejrzewają bowiem, że incydent przydarzył się podczas prac nad prototypem rakiety Buriewiestnik, tajnej broni Putina. Także za Oceanem z niepokojem odbierany jest komunikat o tymczasowym wzroście promieniowania w okolicy poligonu, a media spekulują o większej niż oficjalnie podawana liczbie ofiar, która miała wynieść 7 zabitych.

W przeddzień pogrzebu pięciu zabitych pracowników Wszechzwiązkowy Instytut Badawczy Fizyki Eksperymentalnej, którego pracownikami byli zabici, wydał komunikat. W niedzielę wieczorem jego dyrektor naukowy, Wiaczesław Sołowiow przekazał w wywiadzie udzielonym lokalnej gazecie, że instytut badał „małoskalowalne źródła energii przy wykorzystaniu materiałów rozszczepialnych”. Miał mówić też m.in. o „materiałach rozszczepialnych” wykorzystywanych na potrzeby cywilne i wojskowe. Rosyjski Federalny Ośrodek Nuklearny w Sarowie przekazał z kolei, że doszło do wybuchu małego reaktora jądrowego, który był częścią silnika rakietowego na paliwo ciekłe.

Czytaj także:
Trump nazwał prezydenta Włoch „Mozarellą”? Mina tłumaczki robi furorę w sieci

Czytaj także

 0