Europosłowie PiS pojechali do Kaszmiru. Indyjska opozycja oburzona

Europosłowie PiS pojechali do Kaszmiru. Indyjska opozycja oburzona

Policjanci patrolujący ulice miasta Śrinagar w Kaszmirze
Policjanci patrolujący ulice miasta Śrinagar w Kaszmirze / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Kaszmir już trzy miesiące temu stracił autonomię, a zagraniczni dziennikarze informowali o brutalnym traktowaniu mieszkańców przez indyjską armię. Nic więc dziwnego, że wizyta europosłów w tym regionie oburzyła lokalną opozycję. Tym bardziej, że do Kaszmiru nie są wpuszczani nie tylko przedstawiciele mediów, ale również politycy.

O wyjeździe europosłów do Kaszmiru poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Dziennik przekazał, że do Indii zaproszono 27 przedstawicieli PE, w tym 22 należących do partii populistycznej prawicy. Sześciu z nich związanych jest z , a w wyjeździe brali udział: , Grzegorz Tobiszowski, , Joanna Kopcińska oraz Bogdan Rzońca, Kosma Złotowski. Do Kaszmiru udała się pierwsza piątka, a kwestia pobytu Złotowskiego w tym regionie nie jest pewna.

„Obraza indyjskiego parlamentu”

Uwagę zwraca przede wszystkim fakt, że wizyta europosłów kończyła się 30 października, czyli na krótko przed wejściem w życie dekretu dzielącego Dżammu i Kaszmir oraz znoszącego autonomię stanu, który jeszcze do niedawna miał nie tylko własną flagę i konstytucję, ale również dużą niezależność polityczną. Według indyjskiego premiera Narendry Modiego była to przeszkoda do rozwoju Kaszmiru, a rząd postanowił w ostatnich dniach zaostrzyć środki bezpieczeństwa. Mieszkańcom regionu odcięto internet oraz telewizję, a do aresztu trafiło kilkaset osób, w tym aktywiści, biznesmeni i politycy.

Do Kaszmiru nie mogli wjeżdżać posłowie indyjscy, którzy teraz są oburzeni wizytą europosłów. – To skandal, że demokratycznie wybranym posłom zakazuje się swobodnego podróżowania po własnym kraju – stwierdził Gaurav Gogoi z opozycyjnej Partii Kongresowej. Jairam Ramesh oraz Shashi Tharoor wycieczkę przedstawicieli PE nazwali z kolei „obrazą indyjskiego parlamentu i demokracji”. Słowa krytyki skierowała także Mehbooba Mufti, czyli była premier stanu Dżammu i Kaszmir, którą aresztowano na początku sierpnia. Jej zdaniem wizyta europosłów jest „rozpaczliwą próbą przekonania społeczności międzynarodowej, że do Kaszmiru wróciła normalność”. Na wizytę w Kaszmirze nie mogą liczyć nie tylko indyjscy posłowie, ale również dziennikarze, członkowie Komisji Praw Człowieka ONZ czy nawet amerykańscy senatorowie, czego przykładem jest odmowa wjazdu Chrisowi Van Holenowi.

Czytając zaproszenie wręczone europosłom trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wycieczka europosłów miała charakter propagandowy. „Dowiecie się państwo, że premier Narendra Modi zdecydowanie wygrał ostatnie wybory i zamierza nie schodzić ze ścieżki wzrostu i rozwoju” – podkreślali organizatorzy. Indyjski MSZ otrzymał pytanie o to, dlaczego do Kaszmiru zaproszono prawicowych publicystów. W odpowiedzi przedstawiciele resortu stwierdzili, że zaproszeń nie wydawano na podstawie poglądów politycznych, a oficjele mogą zorganizować wycieczkę również dla „innych zagranicznych grup”.

Czytaj także:
„Wkładali nam błoto do buzi, bili kijami i razili prądem”. BBC publikuje drastyczne zdjęcia z Kaszmiru
Czytaj także:
Naukowcy: Atomowa wojna Indii i Pakistanu mogłaby zabić 125 mln ludzi i wpłynąć na cały świat

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj także

 3