Duffy opowiedziała o gwałcie i porwaniu. „To stało się na moich urodzinach”

Duffy opowiedziała o gwałcie i porwaniu. „To stało się na moich urodzinach”

Duffy
Duffy / Źródło: Shutterstock / Photo_Traveller
Pod koniec luty Duffy opublikowała zaskakujący wpis, w którym wyjaśniła swoje tymczasowe zniknięcie. Nagradzana Emmy piosenkarka wyznała wówczas, że została porwana i zgwałcona. Miesiąc później artystka przekazała więcej szczegółów związanych z traumatycznymi wydarzeniami.

Kolejny wpis autorki hitu „Mercy” pojawił się na jej blogu. Duffy zdradziła, jak wyglądał jej dramat. „To stało się na moich urodzinach. Podano mi narkotyki w restauracji. Byłam odurzana przez cztery tygodnie, przewieziono mnie do obcego kraju. Nie pamiętam, jak wsiadłam do samolotu. Zostałam umieszczona w pokoju hotelowym, a sprawca wrócił i zgwałcił mnie” – przyznała piosenkarka. „Nie wiem skąd miałam siłę, by przetrwać te dni, ale czułam obecność czegoś, co pomogło mi pozostać przy życiu” – zaznaczyła.

Z relacji Duffy wynika, że została później przewieziona z powrotem do Wielkiej Brytanii, ale ciągle żyła w poczuciu, że jej życie jest „w bezpośrednim niebezpieczeństwie”. Napastnik, którego tożsamości nie chce ujawnić, miał grozić jej śmiercią. „Pójście na policję nie było bezpieczne. Czułam, że jeśli coś pójdzie nie tak, to on by mnie zabił” – dodała. Piosenkarka planowała zmianę imienia i nazwiska oraz zamieszkanie w innym kraju, ale ostatecznie postanowiła „stawić czoła wszystkim lękom”. „Mam nadzieję, że nie będzie już pytań w stylu »Co się stało z Duffy?«. Teraz już wiecie. Jestem wolna” – podsumowała.

Pierwsze wyznanie

Przypomnijmy, pod koniec lutego 35-letnia gwiazda z Walii na zweryfikowanym koncie na Instagramie ujawniła nieznane dotąd, trudne do przyswojenia informacje na swój temat. Artystka, której singiel „Mercy” w 2008 roku podbił rozgłośnie radiowe na świecie, opowiedziała o gwałcie, którego ofiarą padła. Blisko 100 tys. osób obserwujących jej konto zostało zapewnionych, że piosenkarka „czuje się już ok”. „Możecie sobie tylko wyobrazić, ile razy myślałam o napisaniu tego” – podkreślała w poruszającym wpisie Duffy, czyli Aimee Anne Duffy. „Do końca nie wiem, dlaczego właśnie teraz jest właściwy czas i dlaczego mówienie o tym pozwala mi poczuć ekscytację i wolność” – dodawała. Jak przyznała, w ujawnieniu trudnych faktów ze swojego życia pomógł jej dziennikarz.

„Skontaktował się ze mną, znalazł sposób, by mnie znaleźć i opowiedziałam mu o wszystkim minionego lata. Był miły i poczułam się wspaniale, mogąc wreszcie przemówić” – podkreślała wokalistka. „Prawdą jest – i proszę zaufajcie mi, że jestem teraz ok i bezpieczna – że zostałam zgwałcona, odurzona i byłam przetrzymywana w uwięzieniu przez kilka dni. Oczywiście przetrwałam. Dochodzenie do siebie wymagało czasu. Nie ma łatwego sposobu na przekazanie tego. Mogę jedynie powiedzieć, że w ubiegłej dekadzie tysiące i tysiące dni starałam się, by chcieć czuć znowu słońce w moim sercu. I ono w końcu świeci” – pisała dalej.

„Zastanawiacie się, dlaczego nie wykorzystałam mojego głosu, by wyrazić ból? Nie chciałam pokazywać światu smutku w moich oczach” – wyjaśniała Duffy. „Pytałam sama siebie, jak mogę śpiewać z serca, skoro jest złamane?” – tłumaczyła. „I ono powoli się naprawiło” – zapewniała. Artystka dodała, że w najbliższych dniach udzieli wywiadu, w którym będzie się starała odpowiedzieć na wszystkie pytania, które fani chcieli jej zadać przez lata. Poprosiła też o życzliwe nastawienie, uszanowanie jej decyzji i wsparcie.

Czytaj także:
Pink otrzymała pozytywny wynik testu na koronawirusa. Przekazała milion dolarów na walkę z COVID-19

Źródło: duffywords.com

Czytaj także

 0