6 miesięcy i 13 dni pod okupacją. „Jak przyszli, szukali Bandery. Nie wierzyli, że on dawno nie żyje”

6 miesięcy i 13 dni pod okupacją. „Jak przyszli, szukali Bandery. Nie wierzyli, że on dawno nie żyje”

Ostrzelany budynek poczty
Ostrzelany budynek poczty Źródło: WPROST.pl / Karolina Baca-Pogorzelska
Boriwśke – o tej wsi, w przeciwieństwie do osławionych Bałaklii, Iziumu czy Kupiańska w obwodzie charkowskm, raczej nikt nie słyszał. Mieszka tam kilkaset osób, które dopiero kilka dni temu odzyskały wolność po rosyjskiej okupacji. – Mówili o nas „banderowcy” i naprawdę szukali tu Bandery. Nie wierzyli, że on dawno nie żyje – opowiada młody chłopak.

– To chyba był znak „z góry”, że się spóźniliśmy – mówi po rozdaniu ok. 300 kartonów z pomocą humanitarną Andrij Nehrycz, dyrektor Global Empowerment Mission w Ukrainie.

GEM to amerykańska organizacja pomocowa obecna od lat przy największych katastrofach humanitarnych, spowodowanych przez trzęsienia ziemi, huragany, powodzie i inne klęski żywiołowe. Od drugiego dnia inwazji GEM jest obecny także w Ukrainie – wolontariusze organizacji zaczynali od wspierania uchodźców na granicy w Medyce, by później przygotować się na pełnoskalową pomoc. Zaowocowała ona – jak dotąd – ponad pół tysiącem ciężarówek z pomocą wysłanych do Ukrainy i do centrów pomocy uchodźcom w krajach ościennych, blisko 40 tysiącami relokacji uchodźców oraz ewakuacją ponad 1200 osób (dzieci i niepełnosprawnych) z obszarów objętych działaniami wojennymi.

A co to za znak? Plan był taki.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także