Łukaszenka ogłosił w swoim kraju „mobilizację”. Wbrew pozorom, nie dotyczy ona armii

Łukaszenka ogłosił w swoim kraju „mobilizację”. Wbrew pozorom, nie dotyczy ona armii

Aleksander Łukaszenka.
Aleksander Łukaszenka. Źródło: Shutterstock / Siarhei Liudkevich
Aleksander Łukaszenka ogłosił mobilizację, która może objąć również nastolatków. Nie dotyczy ona jednak poboru do wojska, ale pomocy rolnikom w zbiorach. – Otworzył się ogromny rynek dla rolnictwa i przedsiębiorstw. Możemy sprzedać wszystko w Rosji i Chinach – tłumaczy prezydent Białorusi.

Jak donosi białoruska agencja prasowa „BeltTA”, Łukaszenka wyznaczył szefom obwodowych komitetów wykonawczych zadanie terminowego zakończenia zbiorów rolnych. W szczególności chodzi o ziemniaki, buraki cukrowe, kukurydzę na ziarno oraz len.

„Możemy podwoić produkcję”

Jako powód wskazał „bardzo korzystne warunki dla eksportu produktów spożywczych”. Wskazał dwa spore rynki zbytu, które są gotowe kupować dwukrotnie więcej białoruskich produktów rolnych, niż dotychczas.

- Otworzył się ogromny rynek dla rolnictwa i przedsiębiorstw. Możemy sprzedać wszystko w Rosji i Chinach (...) Możemy podwoić produkcję i sprzedamy to wszystko po dobrych cenach. Innymi słowy, rynek jest otwarty, a ceny dobre. Dlatego nie spodziewamy się w ogóle żadnych problemów w rolnictwie – stwierdził białoruski dyktator.

„Zmobilizować studentów, robotników, urzędników”

Aby osiągnąć ten cel, Łukaszenka wezwał do, aby „zmobilizować wszystkich”. W razie zapotrzebowania, osobom pracującym na roli mają pomagać także uczniowie i studenci. Dodał, że rolnicy „są gotowi zapłacić dobre pieniądze za pomoc”.

- Należy zmobilizować studentów, robotników, urzędników, inne osoby do pomocy robotnikom rolnym przy zbiorach. W rzeczywistości możemy zarobić naprawdę dobre pieniądze. Jeśli nie teraz, to na wiosnę – przekonywał Łukaszenka.

„Utrzyma dzieci w dobrej kondycji i uszczęśliwi rodziców”

Był zaskoczony, że niektóre szkoły nie wyraziły zgody na angażowanie uczniów w pracę na roli. Tłumaczył, że doświadczenia poprzednich pokoleń – tj. gdy nastolatkowie pomagali przy zbiorach – były „pozytywne, sprzyjały budowaniu zespołu i uczyły młodych ludzi ciężkiej pracy”.

- Nie wyobrażam sobie nic bardziej śmiesznego. Staramy się we właściwy sposób wychować nasze dzieci w wieku szkolnym. Jak zamierzasz to zrobić? Sama rozmowa nie jest na to sposobem (...) Praca 5-6 godzin dziennie utrzyma dzieci w dobrej kondycji i uszczęśliwi rodziców. Wszyscy, ty i ja to zrobiliśmy. Nie tylko pracowaliśmy, ale ciężko pracowaliśmy, trudziliśmy się – kontynuował dyktator.

Czytaj też:
Masowe wezwania do wojska na Białorusi? „Łukaszenka przygotowuje się do wojny na pełną skalę”

Opracował:
Źródło: eng.belta.by
 0

Czytaj także