Huang dodał, iż nadal prowadzona jest akcja ratunkowa z udziałem kilku tysięcy specjalistów, usiłujących dotrzeć do zalanych przez wodę i błoto korytarzy. Do tragedii doszło, gdy fala powodziowa zerwała tamy na rzece Wenhe w rejonie wsi Xintai (Sin-thaj). Z kopalni udało się wyprowadzić 584 górników.
Jak pisze w czwartek pekiński dziennik "China Daily", zdaniem władz do tragedii doszło "z przyczyn naturalnych" - wcześniej oskarżano o opieszałość uprzedzony o powodzi zarząd kopalni. Władze prowincji mają powołać specjalną komisję, która przeprowadzi śledztwo. Zapowiedziano też, że rodziny zaginionych górników otrzymają znaczne odszkodowania. Oficjalnie jednak, prawdopodobnie ze względu na protesty rodzin górniczych, nie zadecydowano o przerwaniu akcji ratowniczej.
Chińskie kopalnie są uznawane za najbardziej niebezpieczne na świecie. Według oficjalnych danych, w 2006 roku straciło w nich życie ponad 4700 górników. Niezależne organizacje obrony praw pracowniczych szacują jednak liczbę ofiar aż na 20 tysięcy.
pap, ss