10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku doszło do katastrofy lotniczej. Na terenie Rosji rozbił się polski samolot. Na pokładzie prezydenckiego tupolewa było 96 osób. Wśród ofiar znaleźli się m.in. Lech Kaczyński i jego żona Maria Kaczyńska, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, a także wicemarszałkowie Sejmu i Senatu oraz liczni parlamentarzyści i szefowie instytucji państwowych, a także duchowni.
W 15. rocznicę katastrofy smoleńskiej w Rosji zorganizowano uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia. Ambasador Polski w Rosji podkreślał, że były one bardzo skromne – dyplomacji pojawili się na miejscu, w którym rozbił się tupolew, złożyli kwiaty i zapalili znicze. Następnie Krzysztof Krajewski wygłosił okolicznościowe przemówienie. W uroczystościach wzięła udział także kilkudziesięcioosobowa grupa przedstawicieli Polonii. Do Smoleńska przyjechali z Moskwy.
Smoleńsk. Incydent podczas obchodów rocznicy katastrofy
Jak podaje RMF FM, w trakcie uroczystości doszło do incydentu. Upamiętnienie ofiar próbowała zakłócić grupa około 10 Rosjan. Pojawili się oni w pobliżu brzozy, w którą uderzył prezydencki tupolew. Te doniesienia potwierdził ambasador Polski w Rosji.
Krzysztof Krajewski relacjonował w rozmowie z rozgłośnią, że grupa aktywistów miała ze sobą transparenty, wznosili także skandaliczne okrzyki. – Podważali wszystko, również w kontekście wojny na Ukrainie. Padały już znane mi hasła, że Polska jest sponsorem terroryzmu, że fałszujemy historię – opowiadał polski dyplomata.
Krzysztof Krajewski podkreślił, że jest przekonany, że cała akcja została wcześniej zaplanowana, a osoby, które zakłócały uroczystości, działały na zlecenie. – Myślę, że niektórym było wstyd, bo zasłaniali twarze: albo jakimiś szalikami, albo plakatami, które im wciśnięto w ręce – jak sądzę, również za jakąś motywacją finansową – stwierdził.
Czytaj też:
Oblał pomnik smoleński sztuczną krwią. „Jestem z tego dumny”Czytaj też:
Spięcie podczas rocznicy smoleńskiej. Trzeba było wzywać karetkę
