Jak poinformował premier Węgier Viktor Orban, „władze Serbii znalazły potężny ładunek wybuchowy wraz ze sprzętem potrzebnym do jego zdetonowania w krytycznej infrastrukturze gazowej łączącej Serbię z Węgrami”.
Chodzi o odcinek systemu Balkan Stream, którym przesyłany jest gaz ziemny z Rosji do Europy Środkowej.
Prezydent Serbii, Aleksandar Vučić, przekazał z kolei, że odkryty ładunek miał „dużą siłę rażenia” i mógł stanowić realne zagrożenie dla ludzi i dla ciągłości dostaw surowca. Służby zabezpieczyły znalezisko, po czym rozpoczęło się śledztwo prowadzone przez wojsko i policję. Pierwsze wyniki – jak zaznaczył Vučić – zostały już przekazane Orbanowi.
Nadzwyczajne posiedzenie rady obrony. Ruch Orbana
Premier Węgier zdecydował o natychmiastowym zwołaniu nadzwyczajnego posiedzenia rady obrony. „Śledztwo trwa” – zaznaczył Viktor Orban w krótkim komunikacie. Rurociąg, przy którym znaleziono ładunek, jest częścią większego systemu przesyłowego Balkan Stream. To właśnie nim rosyjski gaz trafia przez Turcję, Bułgarię i Serbię na Węgry.
Przypomnijmy, że już w lutym Orban nakazał wzmocnenie ochrony infrastruktury energetycznej po tym, jak wcześniej wielokrotnie oskarżał Ukrainę o dążenie do zakłócenia dostaw surowców energetycznych na Węgry.
Incydent tuż przed wyborami na Węgrzech
Informacja o wykryciu materiałów wybuchowych pojawiła się w szczególnym momencie, bo zaledwie tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Mają odbyć się 12 kwietnia. Wówczas zostanie wyłonionych 199 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego. Możliwe, że po 16 latach partia Viktora Orbana odejdzie od władzy. Sondaże jednak pokazują spore wahania w prognozach związanych z wynikami wyborów.
Już teraz widać spore zainteresowanie tym politycznym wyścigiem – do głosowania w ambasadach i zagranicznych konsulatach zarejestrowała się rekordowa liczba osób.
Czytaj też:
Viktor Orban gra nieczysto. Wybory na Węgrzech pod znakiem zapytaniaCzytaj też:
Węgry wyłamują się z unijnej polityki. Kolejny krok w stronę Moskwy
