Niemcy zmarnują setki miliardów? Ekspert wskazuje podstawowy błąd

Niemcy zmarnują setki miliardów? Ekspert wskazuje podstawowy błąd

Dodano: 
Czołgi Leopard 2 w Wilnie
Czołgi Leopard 2 w Wilnie Źródło: Shutterstock / Arnoldas Vitkus
Moritz Schularick uważa, że Berlin przeznacza miliardy na czołgi i fregaty, choć powinien inwestować w drony, sztuczną inteligencję i robotykę.

Niemcy zamierzają do końca dekady przeznaczyć około 700 mld euro na obronność i modernizację Bundeswehry. Moritz Schularick, prezes Kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej, ostrzega jednak, że ogromna część tych pieniędzy może zostać wykorzystana nieefektywnie.

Ekonomista zarzuca ministrowi obrony Borisowi Pistoriusowi, że w niemieckich planach nadal dominują tradycyjne systemy uzbrojenia. Chodzi między innymi o czołgi, fregaty i załogowe pojazdy bojowe.

Niemcy inwestują w „stare technologie”

Zdaniem Schularicka Berlin popełnia podstawowy błąd, próbując odtworzyć armię opartą na rozwiązaniach znanych z poprzednich dekad. Tymczasem doświadczenia wojny w Ukrainie pokazały rosnące znaczenie dronów, systemów autonomicznych, rozpoznania satelitarnego i sztucznej inteligencji.

Prezes IfW uważa, że Niemcy powinny skierować znacznie większą część środków na robotykę, bezzałogowce i technologie kosmiczne. Schularick zwraca również uwagę na problemy kadrowe Bundeswehry. Niemcom brakuje setek tysięcy ludzi, którzy mogliby obsługiwać rozbudowaną flotę tradycyjnych pojazdów bojowych.

Według ekonomisty większa automatyzacja pozwoliłaby ograniczyć zależność od liczby żołnierzy, a jednocześnie wykorzystać niemieckie zaplecze przemysłowe i technologiczne. Podobne stanowisko prezentował już wcześniej, przekonując, że Bundeswehra może potrzebować raczej miliona dronów niż dwóch tysięcy kolejnych czołgów.

Schularick jest ekonomistą specjalizującym się między innymi w kryzysach finansowych i makroekonomii. Od 2023 r. kieruje Kilońskim Instytutem Gospodarki Światowej. Wydatki wojskowe ocenia przede wszystkim przez pryzmat ich efektywności oraz wpływu na niemiecką gospodarkę.

Zamiast pojedynczych zamówień całe fabryki

Kolejnym problemem ma być sposób składania zamówień przez resort obrony. Zamiast kupować niewielkie liczby drogich i skomplikowanych systemów, państwo powinno – zdaniem Schularicka – finansować budowę całych zdolności produkcyjnych.

Fabryki miałyby pozostawać w gotowości do gwałtownego zwiększenia produkcji w razie zagrożenia. Ekonomista podaje przykład zakładów zdolnych wytwarzać nawet dwa tysiące rakiet rocznie. Ponieważ utrzymywanie niewykorzystanych linii nie opłaca się prywatnym firmom, państwo mogłoby wypłacać im specjalną premię za gotowość.

Schularick proponuje również powołanie centralnego koordynatora zakupów wojskowych przy urzędzie kanclerskim. Miałby on łączyć działania resortów, wojska, koncernów zbrojeniowych i start-upów. W przeciwnym razie finansowany głównie z kredytów program może, zdaniem eksperta, nie przynieść ani oczekiwanego wzmocnienia Bundeswehry, ani impulsu dla niemieckiej gospodarki.

Czytaj też:
Niemieckie media alarmują. Zaskakujący zwrot po odkryciu DNA
Czytaj też:
Turyści z Niemiec pojechali pod granicę. Słono za to zapłacą

Źródło: WPROST.pl / Bild, Die Welt, Onet