Merkel po raz pierwszy w archiwum akt Stasi

Merkel po raz pierwszy w archiwum akt Stasi

Możliwość wglądu w akta dawnej NRD-owskiej służby bezpieczeństwa Stasi przyczyniła się do pojednania po upadku komunizmu, a nie tworzenia podziałów - oceniła kanclerz Niemiec Angela Merkel.
Dokładnie w 19. rocznicę szturmu opozycjonistów na berlińską centralę dawnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa po raz pierwszy odwiedziła ona archiwum dokumentów komunistycznych służb, nad którymi pieczę pełni urząd pełnomocnika federalnego ds. akt Stasi.

15 stycznia 1990 roku demonstranci ze wschodniej części Berlina opanowali kwaterę Stasi w dzielnicy Lichtenberg i zabezpieczyli większość zgromadzonych tam akt przed zniszczeniem. Opiekę nad archiwum powierzono powołanemu w 1990 roku urzędowi, którego pierwszym szefem był pastor Joachim Gauck.

Merkel opowiedziała się w czwartek za kontynuowaniem pracy przez urząd pełnomocnika ds. akt Stasi. Jej zdaniem dopiero "pewnego dnia" akta będą mogły zostać przekazane do normalnego archiwum - na przykład Archiwum Federalnego.

W następnej kadencji parlamentarnej (po wyborach we wrześniu tego roku) powołana ma zostać komisja ekspertów, która przedłoży propozycje dotyczące przyszłości urzędu pełnomocnika federalnego ds. akt Stasi.

"To, czym była dyktatura, nie może popaść w zapomnienie. W przeciwnym razie nie będziemy potrafili docenić wolności" - powiedziała Merkel, cytowana przez agencję dpa.

Szefowa urzędu Marianne Birthler oceniła, że podległa jej instytucja powinna pracować co najmniej do 2019 roku. Jak dodała, zainteresowanie archiwum wciąż jest ogromne. Tylko w 2008 roku wpłynęło 87 tysięcy wniosków o wgląd do akt.

W centrali urzędu ds. akt Stasi i jego 14 filiach jest w sumie 112 kilometrów bieżących dokumentów, w tym 39 mln kartotek. Dodatkowo w 15 tysiącach worków znajduje się do 600 milionów skrawków dokumentów, które usiłowano zniszczyć po upadku muru berlińskiego. Urząd pracuje nad ich rekonstrukcją.

NRD-owska służba bezpieczeństwa pozostawiła także 1,4 mln fotografii, 164 tys. nośników dźwięku, około 5 tys. filmów oraz 20 tys. innych nośników danych, jak dyskietki.

Przyszłość urzędu, który m.in. bada akta Stasi pod kątem współpracy osób podlegających lustracji z komunistyczną służbą bezpieczeństwa, budzi w Niemczech wiele sporów.

W połowie 2006 roku grupa ekspertów powołana jeszcze przez poprzedni rząd Gerharda Schroedera zasugerowała, by zakończyć proces lustracji, akta Stasi przekazać do Archiwum Federalnego w Koblencji, a urząd kierowany przez Birthler przekształcić w mający formę fundacji ośrodek dokumentacji i badań, koncentrujący się na pracy naukowej i oświatowej.

W listopadzie 2006 roku Bundestag znowelizował jednak niemiecką ustawę o dostępie do archiwów Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa i przedłużył możliwość lustracji o kolejne pięć lat (do końca 2011 roku), ograniczając krąg osób podlegających tej procedurze.

Niektórzy eksperci są zdania, że o ile sposób rozliczania się z przeszłością tajnych współpracowników Stasi w Niemczech uważany jest za wzór do naśladowania, to próby rozliczenia etatowych pracowników służby bezpieczeństwa oraz innych organów NRD skończyły się jedynie połowicznym sukcesem.

Wielu byłych pracowników aparatu państwowego i partyjnego NRD nadal pobiera wysokie emerytury, gdyż sądy uznały część rozwiązań ograniczających wysokość świadczeń za naruszenie konstytucji i nakazały wypłacenie im wysokich wyrównań.

ab, pap

Czytaj także

 1
  • zxcvfgnhj IP
    Hehe u nich jeszcze większa ściema niż u nas. Sam tytuł wpisu powoduje śmiech koni w promieniu 100 kilometrów.