Pytany, czego więc można oczekiwać od tej wizyty, "bo przecież Putin nie zaprosił Tuska, by porozmawiać z nim o pogodzie", historyk odpowiedział: - O pogodzie - nie. Może będzie próbował przekonać go, że istnieją inne dane, że to Niemcy rozstrzelali polskich oficerów; albo że nie wiadomo, kto ich rozstrzelał. Na szczęście, zdaniem Swanidzego, polski premier nie da sobie w kaszę dmuchać. - Tuska nie da się wymanewrować. Za Tuskiem stoi opinia publiczna Polski. Ta interesuje go bardziej, niż opinia publiczna Rosji lub opinia Władimira Putina. Tusk będzie twardo stał na swoim. Tym bardziej, że Tusk ma po swojej stronie fakty historyczne - powiedział.
Po wizycie Putina w Polsce we wrześniu zeszłego roku, przy okazji obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, Swanidze ostro skrytykował szefa rosyjskiego rządu za niewskazanie tam Stalina jako ponoszącego winę za mord na polskich oficerach w 1940 roku. Porównał to do nieumycia rąk "po wyjściu z wychodka". - Byłby to gest historycznego oczyszczenia, elementarnej higieny. Tak jak po wyjściu z wychodka myje się ręce - zauważył wówczas Swanidze na łamach ukazującego się w internecie niezależnego pisma "Jeżedniewnyj Żurnał". - I nic więcej. Ten gest nic by nas nie kosztował. W żaden sposób by nas nie upokorzył - dodał.
PAP, arb