Zdaniem Łapkowicza niski wyrok wobec pikietujących miał również podłoże polityczne. Według niego "białoruskie władze zdają sobie sprawę, że kraje, w których wykonuje się karę śmierci nie mają dobrej opinii i dlatego nie chciały, by wysokie grzywny dla przeciwników kary śmierci pogłębiły złe wrażenie, jakie wywołało wykonanie kary śmierci na dwóch skazanych".
Białoruscy obrońcy praw człowieka wskazują, że wykonanie dwóch wyroków oznacza zignorowanie oczekiwań Komitetu ONZ ds. praw człowieka oraz Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Białoruś, by otrzymać z powrotem status zaproszonego do tego zgromadzenia, musiałaby wprowadzić moratorium na wykonywanie kary śmierci. Minister sprawiedliwości w rządzie w Mińsku Wiktar Haławanau we wrześniu zeszłego roku przyznał, że na Białorusi istnieją mechanizmy prawne pozwalające na wprowadzenie moratorium. Jednak, póki co, za słowami urzędników nie idą żadne decyzje.
PAP, arb