Także w Czechach istnieje proceder handlu informacjami o zmarłych wśród pracowników służby zdrowia i policjantów - twierdzi czeski dziennik "Lidove Noviny".
Dyrektor Stołecznego Zakładu Pogrzebowego w Pradze Julius Mlczoch powiedział gazecie, że firmy pogrzebowe zdobywają informacje o zmarłych od załóg karetek pogotowia, policjantów i pracowników szpitali. W szpitalach firmy te bardzo często mają swoje siedziby.
Według "Lidovych Novin", za informację o zmarłym firmy pogrzebowe płacą od 1000 do 1700 koron (od około 110 do ponad 180 złotych). Często prowizja wypłacana jest tym osobom, które wręczą rodzinie zmarłego jedynie materiały reklamowe firmy pogrzebowej.
Firmy, których pracownicy nazywani są "gawronami", są w ścisłym kontakcie z oddziałami patologii poszczególnych szpitali. Informację tę potwierdził przewodniczący Stowarzyszenia Czeskich Firm Ratowniczych Petr Żak. Jego zdaniem, na największe naciski firm pogrzebowych wystawieni są jednak przede wszystkim pracownicy pogotowia ratunkowego i policjanci, pomiędzy którymi istnieje nawet w tej dziedzinie rywalizacja.
em, pap
Według "Lidovych Novin", za informację o zmarłym firmy pogrzebowe płacą od 1000 do 1700 koron (od około 110 do ponad 180 złotych). Często prowizja wypłacana jest tym osobom, które wręczą rodzinie zmarłego jedynie materiały reklamowe firmy pogrzebowej.
Firmy, których pracownicy nazywani są "gawronami", są w ścisłym kontakcie z oddziałami patologii poszczególnych szpitali. Informację tę potwierdził przewodniczący Stowarzyszenia Czeskich Firm Ratowniczych Petr Żak. Jego zdaniem, na największe naciski firm pogrzebowych wystawieni są jednak przede wszystkim pracownicy pogotowia ratunkowego i policjanci, pomiędzy którymi istnieje nawet w tej dziedzinie rywalizacja.
em, pap