Pakistan, ignorując międzynarodowe apele, przeprowadził w niedzielę rano kolejną z zapowiadanych prób rakietowych.
Pakistan, ignorując międzynarodowe apele, przeprowadził w niedzielę rano kolejną z zapowiadanych prób rakietowych. Po sobotnim teście rakiety średniego zasięgu Hatf-5 (Ghauri), w niedzielę wystrzelono prototypową rakietę balistyczną małego zasięgu - Hatf-3 (Ghaznavi). W Islamabadzie podano, że próba zakończyła się sukcesem. Ghaznavi może przenosić głowice bojowe - w tym także jądrowe - na odległość 290 kilometrów.
Indie starały się minimalizować znaczenie testu, jednakże Delhi poinformowało o wzmocnieniu środków bezpieczeństwa u wybrzeży kraju, przede wszystkim w rejonach - także na lądzie - gdzie znajdują się źródła ropy naftowej.
"Stanowcze zastrzeżenia" do pakistańskich prób rakietowych zgłosił w niedzielę prezydent George W. Bush i zaapelował do Indii, by nie traktowały ich jako prowokacji. Wezwał też obie strony do powściągliwości.
Tymczasem na granicy indyjsko-pakistańskiej w Kaszmirze w niedzielę rano nadal trwała wymiana ognia - w Delhi oskarżono armię Pakistanu o zabicie co najmniej pięciu indyjskich cywilów.
Świat obawia się, że posunięcia pakistańskie mogą jeszcze bardziej zaostrzyć napięcie między Islamabadem i Delhi i przybliżyć groźbę wojny między dwoma atomowymi rywalami.
Jakby na potwierdzenie tych obaw premier Indii Atal Behari Vajpayee w przemówieniu telewizyjnym do narodu powiedział w niedzielę, że Indie nie mogą w nieskończoność znosić ataków terrorystycznych w Kaszmirze, dokonywanych - według Delhi - przez ugrupowania korzystające z poparcia Pakistanu. "Należało im odpowiedzieć w dniu napaści na parlament" - oświadczył, nie wyjaśniając bliżej, co ma na myśli.
Islamabad odrzuca oskarżenia o wspieranie kaszmirskich separatystów.
em, pap
Indie starały się minimalizować znaczenie testu, jednakże Delhi poinformowało o wzmocnieniu środków bezpieczeństwa u wybrzeży kraju, przede wszystkim w rejonach - także na lądzie - gdzie znajdują się źródła ropy naftowej.
"Stanowcze zastrzeżenia" do pakistańskich prób rakietowych zgłosił w niedzielę prezydent George W. Bush i zaapelował do Indii, by nie traktowały ich jako prowokacji. Wezwał też obie strony do powściągliwości.
Tymczasem na granicy indyjsko-pakistańskiej w Kaszmirze w niedzielę rano nadal trwała wymiana ognia - w Delhi oskarżono armię Pakistanu o zabicie co najmniej pięciu indyjskich cywilów.
Świat obawia się, że posunięcia pakistańskie mogą jeszcze bardziej zaostrzyć napięcie między Islamabadem i Delhi i przybliżyć groźbę wojny między dwoma atomowymi rywalami.
Jakby na potwierdzenie tych obaw premier Indii Atal Behari Vajpayee w przemówieniu telewizyjnym do narodu powiedział w niedzielę, że Indie nie mogą w nieskończoność znosić ataków terrorystycznych w Kaszmirze, dokonywanych - według Delhi - przez ugrupowania korzystające z poparcia Pakistanu. "Należało im odpowiedzieć w dniu napaści na parlament" - oświadczył, nie wyjaśniając bliżej, co ma na myśli.
Islamabad odrzuca oskarżenia o wspieranie kaszmirskich separatystów.
em, pap