Rosyjski samolot wiozący 147 dzieci z dalekowschodniej Czukotki na wakacje na Krymie lądował awaryjnie na lotnisku w miejscowości Radużnyj.
Radużnyj znajduje się w zachodniosyberyjskim Chanty-Mansyjskim Okręgu Autonomicznym.
Poinformowały o tym w środę służby lotniskowe. Według Siergieja Karietnikowa, zastępcy dyrektora lotniska, w czasie lotu wystąpiły poważne zakłócenia w pracy jednego z silników. Pilot podjął decyzję o jego wyłączeniu i zdecydował się poprosić o zgodę na lądowanie. Maszyna znajdowała się w tym momencie na wysokości 9600 metrów.
Dzieci po kilkunastu godzinach poleciały do krymskiego Symferopola innym samolotem.
Tu-154, który uległ awarii, jest własnością Wyższej Szkoły Lotniczej w Uljanowsku. Na jego pokładzie oprócz 147 dzieci było 14 dorosłych, w tym 10 członków załogi.
Przymusowe lądowanie w Radużnym to kolejny tego rodzaju incydent w rosyjskim lotnictwie. Tylko w ubiegły weekend, dwie maszyny zmuszone zostały do przerwania lotu, wcześniej kilka innych lądowało przymusowo.
W lipcu doszło także do dwóch poważnych katastrof lotniczych - w jednej z nich zginęło 52 dzieci i 19 dorosłych, gdy samolot z rosyjskiej Baszkirii zderzył się nad południowymi Niemcami z maszyną firmy kurierskiej DHL. W ostatnią niedzielę 14 osób straciło życie, gdy zaraz po starcie z moskiewskiego Szeremietiewa rozbił się potężny Ił-86. Na pokładzie byli tylko członkowie załogi.
"Czarny awialipiec", "Koszmar z nieba" - to tytuły, które w ostatnich dniach pojawiły się w rosyjskiej prasie. Do dwóch katastrof samolotów można bowiem dodać ponad 20 ofiar dwóch wypadków śmigłowców i tragedię, do której doszło poza granicami Rosji - we Lwowie. Samolot Su-27 na pokazie lotniczym wpadł w tłum widzów zabijając co najmniej 83 osoby.
nat, pap
Poinformowały o tym w środę służby lotniskowe. Według Siergieja Karietnikowa, zastępcy dyrektora lotniska, w czasie lotu wystąpiły poważne zakłócenia w pracy jednego z silników. Pilot podjął decyzję o jego wyłączeniu i zdecydował się poprosić o zgodę na lądowanie. Maszyna znajdowała się w tym momencie na wysokości 9600 metrów.
Dzieci po kilkunastu godzinach poleciały do krymskiego Symferopola innym samolotem.
Tu-154, który uległ awarii, jest własnością Wyższej Szkoły Lotniczej w Uljanowsku. Na jego pokładzie oprócz 147 dzieci było 14 dorosłych, w tym 10 członków załogi.
Przymusowe lądowanie w Radużnym to kolejny tego rodzaju incydent w rosyjskim lotnictwie. Tylko w ubiegły weekend, dwie maszyny zmuszone zostały do przerwania lotu, wcześniej kilka innych lądowało przymusowo.
W lipcu doszło także do dwóch poważnych katastrof lotniczych - w jednej z nich zginęło 52 dzieci i 19 dorosłych, gdy samolot z rosyjskiej Baszkirii zderzył się nad południowymi Niemcami z maszyną firmy kurierskiej DHL. W ostatnią niedzielę 14 osób straciło życie, gdy zaraz po starcie z moskiewskiego Szeremietiewa rozbił się potężny Ił-86. Na pokładzie byli tylko członkowie załogi.
"Czarny awialipiec", "Koszmar z nieba" - to tytuły, które w ostatnich dniach pojawiły się w rosyjskiej prasie. Do dwóch katastrof samolotów można bowiem dodać ponad 20 ofiar dwóch wypadków śmigłowców i tragedię, do której doszło poza granicami Rosji - we Lwowie. Samolot Su-27 na pokazie lotniczym wpadł w tłum widzów zabijając co najmniej 83 osoby.
nat, pap