Putin nie wierzy w siebie? "Mogę nie wygrać w I turze"

Putin nie wierzy w siebie? "Mogę nie wygrać w I turze"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Władimir Putin (fot. EPA/ALEXEI NIKOLSKY/RIA NOVOSTI/PAP) 
Premier Władimir Putin nie wykluczył, że w marcowych wyborach prezydenckich w Federacji Rosyjskiej, po których zamierza on wrócić na Kreml, do wyłonienia zwycięzcy potrzebne będą dwie tury głosowania. Putin ostrzegł zarazem, że druga tura wyborów nieuchronnie zdestabilizuje sytuację polityczną w Rosji.
- Jak wiadomo, prawo dopuszcza możliwość drugiej tury. Będzie to zależeć od  woli obywateli. Naturalnie, nie wystawiłbym swojej kandydatury, jeśli nie liczyłbym na zwycięstwo. Mam także świadomość, że druga tura nieuchronnie będzie związana z kontynuowaniem określonej walki, a tym samym - z pewną destabilizacją naszej sytuacji politycznej - oświadczył szef rządu Federacji Rosyjskiej na spotkaniu z młodymi prawnikami, którzy chcą zostać obserwatorami podczas zbliżających się wyborów. Putin dodał, że nie stanie się nic strasznego, jeśli dojdzie do drugiej tury. - Jestem na to przygotowany. Jeśli trzeba będzie, to popracujemy w drugiej turze - podkreślił.

Putin zauważył, że liczy na to, iż ludzie, którzy pozytywnie oceniają rezultaty jego pracy jako prezydenta, a następnie premiera, przyjdą na wybory i  zagłosują. - Istnieje jednak niebezpieczeństwo, iż wielu moich zwolenników może nie przyjść, uważając, że Putin i tak wygra, że coś tam zrobią, żeby zwyciężył - wskazał. - Otóż niczego robić nie będziemy. To również dlatego pozytywnie zareagowałem na inicjatywę utworzenia Korpusu Obserwatorów. Cały kraj powinien wiedzieć, że wybory będą uczciwe, a wyniki -  obiektywne - dodał premier.

Putin zaproponował, by młodzi prawnicy z Korpusu Obserwatorów reprezentowali go jako kandydata na prezydenta. Opowiedział się też za obecnością w Federacji Rosyjskiej podczas wyborów obserwatorów z zagranicy, zaznaczając jednak, że nie powinni oni być stronniczy. - Współczesny świat powinien być otwarty. Stopień zaufania będzie się zwiększać, jeśli będziemy wzajemnie otwarci - powiedział.

Premier jest zdecydowanym faworytem marcowych wyborów. Według niezależnego Centrum Jurija Lewady, gdyby wybory odbyły się w trzeciej dekadzie stycznia, to Putin wygrałby je już w pierwszej turze, zdobywając 62 proc. głosów. Część ekspertów uważa jednak, że wybory te będą dla szefa rządu trudniejsze niż przewidują to  sondaże i że konieczna będzie druga tura, w której zmierzy się on z  przywódcą Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF) Giennadijem Ziuganowem. Wybory prezydenckie w Rosji odbędą się 4 marca. Oprócz Putina i Ziuganowa o najwyższy urząd w państwie ubiegają się także przywódca nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski, lider socjalistycznej Sprawiedliwej Rosji Siergiej Mironow i miliarder Michaił Prochorow.

PAP, arb