W nadziei na wysoką frekwencję irlandzki rząd po raz pierwszy zdecydował się przeprowadzić referendum w sobotę. Uprawnionych do uczestnictwa w referendum było ok. 2,9 mln Irlandczyków.
"Ta sobota to historyczna data, nie tylko dla nas, ale dla całej Europy" - zaznaczył Bertie Ahern, premier Irlandii, zwolennik rozszerzenia Unii. Przed ponad rokiem przy niskiej frekwencji Traktat Nicejski został odrzucony 54 procentami głosujących, którzy uważali, że zagraża ich neutralności i marginalizuje ich kraj w poszerzonej UE.
Ostatnie sondaże przed referendum wyraźnie wskazywały na wyraźną przewagę zwolenników Traktatu - 42 procent za, 29 przeciw. Bardzo istotna jest też frekwencja, która teraz była wyższa niż w zeszłym roku, kiedy zaledwie jedna trzecia uprawnionych pofatygowała się do lokali wyborczych.
Sobotnie referendum było szczególnie bacznie obserwowane przez kandydatów do Unii Europejskiej, liczących na przyjęcie w 2004 roku - Polskę, Węgry, Czechy, Słowację, Słowenię, Estonię, Litwę, Łotwę, Cypr i Maltę.
Lokale wyborcze zamknięte zostały o godzinie 21.00 (22.00 czasu polskiego). Pierwsze wyniki zaczęły pojawiać się o północy - w niektórych okręgach Irlandczycy mogli głosować elektronicznie, co ułatwia szybkie podliczenie głosów.
sg, pap