Słowacja nie wpuściła prezydenta Węgier. "Mogli tak zrobić"

Słowacja nie wpuściła prezydenta Węgier. "Mogli tak zrobić"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Laszlo Solyom, fot. Wikipedia
Słowacja nie złamała prawa UE do swobodnego przemieszczania się obywateli, kiedy odmówiła w 2009 roku ówczesnemu prezydentowi Węgier Laszlo Solyomowi prawa wjazdu na swe terytorium - oświadczył rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Yves Bot.
Dodał, że Solyom zamierzał udać się na Słowację, jako szef państwa węgierskiego, a nie jedynie jako obywatel UE. - Wizyty głów państw należą do sfery stosunków dyplomatycznych, którą regulują państwa członkowskie w zgodzie z prawem międzynarodowym -  powiedział Bot. Nie można więc wizyty Solyoma "rozpatrywać z punktu widzenia swobody przemieszczania się", z jakiej korzystają obywatele UE -  wyjaśnił. Chodzi o niedoszłą do skutku wizytę prezydenta Węgier z 21 sierpnia 2009 roku, której celem był udział w miejscowości Komarno na Słowacji w  organizowanej przez węgierską mniejszość uroczystości odsłonięcia pomnika św. Stefana, założyciela państwa i pierwszego króla Węgier.

Wizyta niepożądana

Jak przypomina w komunikacie prasowym Trybunał Sprawiedliwości, po  obszernej wymianie korespondencji dyplomatycznej między ambasadami obu państw w kwestii planowanej wizyty, trzej najwyżsi wówczas przedstawiciele władz Słowacji – prezydent Ivan Gaszparovicz, premier Robert Fico i przewodniczący parlamentu Pavol Paszka – wydali wspólne oświadczenie, w którym uznali wizytę ówczesnego prezydenta Węgier za  niepożądaną. Uzasadniali to głównie tym, że Solyom nie wyraził woli spotkania się ze słowackimi osobistościami, a data 21 sierpnia została uznana za "szczególnie niefortunną". Wizyta miała bowiem mieć miejsce w  dniu 41. rocznicy inwazji wojsk Układu Warszawskiego, w tym wojsk węgierskich, na Czechosłowację.

Notą werbalną MSZ Słowacji poinformowało ambasadora Węgier w  Bratysławie, że władze słowackie postanowiły odmówić Solyomowi prawa wjazdu na terytorium Słowacji ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa. Poinformowany o treści noty prezydent, który w tym czasie dotarł już na  granicę ze Słowacją, zrezygnował z wjazdu do tego kraju.

Na podstawie dyrektywy UE z 2004 roku o swobodnym przemieszczaniu się obywateli Węgry uznały, że ich prezydentowi nie można było odmówić wjazdu na terytorium Słowacji i dlatego zwróciły się do KE o wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości przeciwko Słowacji. KE jednak odmówiła uznając, że prawo UE nie znajduje zastosowania do wizyt głów państw członkowskich na terytorium innych państw UE. Wówczas Węgry z  własnej inicjatywy wniosły do Trybunału skargę, a KE przystąpiła do  sprawy, popierając Słowację.

"To nie była prywatna wizyta"

- Solyom zamierzał udać się do miejscowości Komarno w celu wzięcia udziału w odsłonięciu pomnika stanowiącego symbol związany z historią państwowości węgierskiej i miał przy tej okazji wygłosić przemówienie. Nie ma tu więc mowy o wizycie ograniczonej do spraw czysto prywatnych, ani nawet o wizycie incognito, jako że władze słowackie były wielokrotnie informowane, drogą dyplomatyczną, o tej wizycie -  stwierdził rzecznik generalny Trybunału.

Bot dodał, że o ile przemieszczanie się obywateli UE między państwami członkowskimi unormowane jest prawem unijnym, to inaczej jest w  odniesieniu do wizyt głów państw. - Jakkolwiek bowiem wizyty te mają miejsce w ramach UE, należą one do sfery stosunków dyplomatycznych, pozostających w gestii państw członkowskich, w zgodzie z prawem międzynarodowym - brzmi opinia.

Zdaniem Bota, wizyta głowy państwa w państwie członkowskim UE uzależniona jest od zgody państwa przyjmującego i odbywa się na zasadach określonych przez to państwo w ramach jego kompetencji, nie można więc jej rozpatrywać z punktu widzenia swobody przemieszczania się. Dlatego zaproponował, by Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że Słowacja nie  naruszyła prawa UE i oddalił skargę Węgier. Opinia rzecznika generalnego nie jest wiążąca dla Trybunału Sprawiedliwości.

ja, PAP

 0

Czytaj także