Czesi coraz bardziej prounijni

Czesi coraz bardziej prounijni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Liczba zwolenników wejścia Czech do Unii jest najwyższa od ponad czterech lat - wynika z sondaży przeprowadzonych na trzy miesiące przed referendum planowanym w Czechach na czerwiec.
Z sondażu Ośrodka Badań Empirycznych STEM wynika, że spośród tych, którzy chcą wziąć udział w głosowaniu, za członkostwem w EU opowiada się 79 proc.

Wyniki badań STEM na reprezentatywnej próbie ponad 1400 osób potwierdził także sondaż agencji Taylor Nelson Sofres Factum. Według tej agencji liczba zwolenników członkostwa w UE wśród zdecydowanych do udziału w referendum wynosi 80 proc.

Tak dużego poparcia dla członkostwa w Unii w Czechach nie  notowano od ponad czterech lat.

W roku 1999 za wejściem Czech do Unii Europejskiej w podobnych sondażach opowiadało się aż 83 proc. tych, którzy deklarowali swój udział w referendum nt. takiego kroku. Liczba zwolenników integracji z UE z następnych latach spadła jednak o 10 proc.

Z badań STEM wynika, że na wejście Czech do Unii Europejskiej zgadza się obecnie (niezależnie od deklarowanej woli udziału w  referendum) aż 67 proc. ankietowanych. 32 proc. uczestników badań to osoby niezdecydowane. Jeszcze w końcu ubiegłego roku liczba zwolenników wejścia do UE ( w badaniach różnych agencji) oscylowała w granicach 50-54 proc.

Socjolog Jitka Uhrova - analityk agencji STEM - uważa jednak, że  mimo deklarowanego obecnie wysokiego poparcia dla członkostwa w UE wyniki referendum nie są przesądzone. Jej zdaniem, niezbędna jest szeroka kampania informacyjna, która wzmocni postawy prounijne. Jeśli kampania nie będzie przekonująca, możliwy jest wzrost wpływów partii komunistycznej, która nie popiera członkostwa w UE.

"Na ostateczny wynik referendum wpłynie przede wszystkim zdolność polityków do przekonania obywateli o korzyściach płynących z  członkostwa w Unii, bez ukrywania faktu, że krok ten przyniesie także utrudnienia, które dla wielu mogą być bolesne" - powiedziała Uhrova.

Wśród zwolenników członkostwa Czech w UE przeważają ludzie młodzi, wykształceni, o wyższych dochodach. "Jest logiczne -  powiedziała Uhrova - że kroku tego obawiają się przede wszystkim ludzie starsi, którzy z zasady obawiają się wszelkich zmian. Dla  nich nie ma np. najmniejszego znaczenia argument o swobodnym poruszaniu po krajach UE, który bardzo ważny jest dla osób młodszych".

sg, pap