Koziej: Rosyjscy "specjalsi" na Ukrainie? Przecież to oczywiste

Koziej: Rosyjscy "specjalsi" na Ukrainie? Przecież to oczywiste

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stanisław Koziej (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Minister Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w rozmowie z TVN 24 odniósł się do swojej wizyty w Kijowie, która miała miejsce w minionych dwóch dniach.
– Władze Ukrainy mają straszne problemy z zarządzaniem – zaczął. – Znajdują się pod presją polityczną, militarną potężnego sąsiada. Nie tylko pod presją zresztą, ale także w obliczu interwencji służb, wojsk specjalnych. Moim zdaniem to jest oczywiste, że na wschodzie Ukrainie trwa interwencja rosyjskich służb specjalnych. Zresztą pośrednio prezydent Putin to potwierdził – kontynuował.

Zdaniem Kozieja są to „przede wszystkim "specjalsi", czyli żołnierze przystosowani do prowadzenia operacji specjalnych, ale działający wspólnie z agentami”. Dodał też, że Ukraińcy zatrzymali kilku lub kilkunastu takich żołnierzy i prowadzą w tej sprawie śledztwo. – Ukraińcy przegrywają wojnę informacyjną z Rosją, wyraźnie. I jeśli chcą w tej wojnie przynajmniej równowagę złapać, to muszą pokazać światu dowody, że to są Rosjanie – kontynuował.

Szef BBN uważa, że trudności na wschodzie Ukrainy wynikają z tego, że władza nie panuje nad wojskiem w tym regionie. Zauważył też, że sytuacja jest skomplikowana, ponieważ Kijów musi uporać się nie tylko z napastnikami z zewnątrz, ale również uspokoić bunt ludności zamieszkującej te tereny. Koziej stwierdził, że przecież „do swoich obywateli strzelać nie można, natomiast do tamtych trzeba by było”.

– Ten bunt ma różne odcienie. Tam są ludzie wynajmowani do protestowania za pieniądze, są tam ludzie, którzy szukają zawieruchy, ale są też tam ludzie zdezorientowani, ciekawscy. Więc jeżeliby władze ukraińskie były w stanie pokazać w zdecydowany sposób, że panują nad sytuacją to tych tak zwanych zbuntowanych obywateli byłoby od razu mniej – podsumował Koziej.

kl, BBN