Starcie z Francją

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dziewięć państw, w tym Polska sprzeciwiają się zmianom w systemie podejmowania decyzji przez UE. Z takiego stanowiska niezadowolona jest Francja .
"Ich stanowiska nie da się pogodzić z przyjęciem trwałej konstytucji dla UE" - powiedział w rozmowie z brukselskimi korespondentami największych agencji prasowych, w tym PAP przewodniczący Konwentu Europejskiego Valery Giscard d'Estaing.

Jego zdaniem, sprzeciw dziewięciu krajów nie pozwoliłby mu przedstawić 20 czerwca na szczycie w Salonikach pełnego projektu unijnej konstytucji, nad którym pracuje konwent. Ale Giscard jest optymistą w tym względzie, zwłaszcza że w jego ocenie połowa sygnatariuszy "listu dziewięciu" zgłasza sprzeciw ze względów taktycznych.

Były prezydent Francji nazwał ich podejście "konserwatywnym", a  swoje propozycje reformy unijnych instytucji, którym się sprzeciwia się dziewiątka, "demokratycznymi". Określił tak zwłaszcza pomysł, żeby zastosować w Radzie UE zasadę podejmowania decyzji "podwójną większością" - zwykłą większością liczby państw i 60 proc. ludności.

Tymczasem, według przedstawicieli Hiszpanii, która była inicjatorką listu, taka podwójna większość ograniczyłaby możliwości blokowania decyzji przez 39-milionową Hiszpanię czy 38- milionową Polskę, a zwiększyłaby możliwości 81-milionowych Niemiec.

W Nicei Hiszpania i Polska wywalczyły dla siebie po 27 głosów w  unijnej Radzie, zaś Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy uzyskały po 29 głosów. Na mocy Traktatu Nicejskiego, który w tym zakresie wejdzie w życie w przyszłym roku, do zablokowania decyzji wystarczy 28 proc. głosów, a prezydium dąży do podniesienia tego progu do 40 proc.

Giscard starał się podważyć reprezentatywność sygnatariuszy "listu dziewięciu", podpisanego przez delegatów rządowych Hiszpanii, Polski (Danutę Huebner), Wielkiej Brytanii, Austrii, Cypru, Danii, Irlandii, Litwy i Szwecji.

"Czyje to stanowisko? Rządów tych państw, nie jestem pewien. Ich dyplomatów, czy samych członków konwentu?" - pytał przewodniczący. Jest faktem, że na przykład delegatka polskiego rządu często podkreśla, że nie prezentuje w konwencie oficjalnego stanowiska rządu, ponieważ takie jednolite, całościowe stanowisko jeszcze nie  istnieje.

"Nie sądzę, żeby dla wszystkich było to ostateczne stanowisko. Przywódcy co najmniej dwóch z tych państw powiedzieli mi, że tak nie jest. Dla połowy z nich jest to część taktyki, a tylko dla  niektórych rzecz bardziej definitywna" - pocieszał się Giscard.

Dał do zrozumienia, że Wielka Brytania może wycofać się z  poparcia dla instytucjonalnego status quo. Do tej pory popierała ona na przykład nowy pomysł wyboru na kilka lat stałego przewodniczącego Rady Europejskiej (zgromadzenia przywódców).

Dotychczas kierował jej pracami przywódca kraju stojącego na  czele Unii i jej Rady (ministrów). Taki przewodniczący zmienia się w systemie rotacyjnym co pół roku.

Giscard ponownie opowiedział się za stałym przewodniczącym Rady Europejskiej i za redukcją liczby komisarzy w celu usprawnienia działań Komisji Europejskiej. Ale przyznał, że takie "odchudzenie" Komisji trzeba zapewne odłożyć do 2009 roku, żeby na razie zapewnić każdemu nowemu państwu Unii prawo wysyłania do Brukseli własnego komisarza.

Przewodniczący konwentu potwierdził, że jego prezydium zamierza opublikować swoje propozycje instytucjonalne w najbliższą środę.

Autorzy wspomnianego listu piszą: "Porozumienie instytucjonalne z  Nicei nie jest doskonałe i wiemy o tym, ale stanowi punkt równowagi między różnymi interesami, które wchodzą w grę, i mimo łatwo przychodzącej niektórym krytyki uważamy, że może ono dobrze służyć Unii".

Danuta Huebner skomentowała to następująco: "W takim momencie, tuż przed zakończeniem debaty, ponowne otwarcie czegoś, co zostało z takim bólem uzgodnione w Nicei, otwierałoby nowe pole sporów i zwiększałoby ryzyko niedokończenia prac konwentu".

Projekt konstytucji, który Giscard ma przedstawić szczytowi Unii w Salonikach, musi być zatwierdzony przez konferencję rządów 15 państw członkowskich i 10 przystępujących do Unii i podpisany przez wszystkie 25 państw już po jej poszerzeniu 1 maja 2004 roku.

em, pap