W raporcie, który zostanie opublikowany w przyszłym miesiącu ma się znaleźć sugestia, że jest wysoce nieprawdopodobne, aby broń masowej zagłady mogła zostać wywieziona z Iraku do innego kraju (np. Syrii, czy Libanu) przed rozpoczęciem amerykańsko-brytyjskiej inwazji na ten kraj. W raporcie ma się pojawić także sformułowanie, że Saddam Husajn zorganizował potężny program mający wprowadzić w błąd inspektorów rozbrojeniowych ONZ.
Mimo że nie znaleziono śladów wskazujących na istnienie broni masowego rażenia, reżim Saddama usilnie dążył do jej uzyskania. Do raportu mają zostać dołączone dokumenty (w tym programy i pliki komputerowe), które niezbicie to dowiodą.
Mówiła o tym już w ubiegłym tygodniu telewizja ABC, która doniosła, że w swym raporcie ISG nie przedstawi dowodów na istnienie broni masowego rażenia w Iraku w momencie uderzenia sił USA na ten kraj w marcu obecnego roku. Sugerowała jednak, że Saddam przede wszystkim chciał utrzymać potencjalne możliwości produkowania w kraju zarówno broni chemicznej, biologicznej, jak i jądrowej. W lipcu wojska USA przejęły dokumenty, wskazujące, iż istniały programy jej rozwoju.
Niezgodne z rezolucjami ONZ ukrywanie przez Irak broni masowego rażenia było bezpośrednim powodem amerykańsko-brytyjskiego ataku na ten kraj w marcu tego roku. Reżim Saddama Husajna konsekwentnie twierdził, że nie posiada żadnej nielegalnej broni. Do tej pory nie udało się mu udowodnić nieprawdy.
ISG rozpoczęła prace w Iraku w czerwcu tego roku. W pracach, którymi kieruje doradca CIA David Kay, biorą udział głównie amerykańscy specjaliści. Pomagają im eksperci z Wielkiej Brytanii oraz Australii. Łącznie w poszukiwaniach irackiej broni masowej zagłady bierze udział 1400 osób.
em, pap