Rzecznik prasowy warmińsko-mazurskiej straży granicznej Franciszek Jaroński powiedział, że od północy granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim przekroczyło na nowych zasadach 237 osób, w tym 177 Rosjan wjechało do Polski i 60 Polaków wjechało do Obwodu Kaliningradzkiego. "Nie pamiętam sytuacji, by ruch na granicy był tak mały" - ocenił Jaroński.
Najwięcej podróżnych z wizami, 93 osoby (80 Rosjan i 13 Polaków) granicę przekroczyło w największym przejściu z Obwodem Kaliningradzkim w Bezledach.
Jak zwykle podróżni to w przeważającej części mieszkańcy przygranicznych regionów, którzy zarabiają na sprzedaży papierosów i benzyny.
Po północy straż graniczna zawróciła w Bezledach rosyjskiego kierowcę ciężarówki, który nie miał polskiej wizy. Chciał przekroczyć granicę na podstawie służbowej pieczątki AB. Tłumaczył, że nie wiedział, iż musi mieć wizę.
Według Jarońskiego ruch na granicy z Obwodem Kaliningradzkim zmniejszał się już od wtorku od godzin popołudniowych, a o północy w środę niemal zamarł. Rzecznik dodał, że podróżni, którzy wyjechali do sąsiedniego kraju na starych zasadach, czyli bez wiz, mogą także wrócić bez obowiązku posiadania wizy.
Według służb granicznych ruch na 210-kilometrowej granicy Polski z Obwodem Kaliningradzkim wróci do normy w ciągu kilku dni.
Nieco lepiej jest na przejściach granicznych z Białorusią, choć i tu ruch wyraźnie się zmniejszył. Ruch jest mniejszy, ale całkowitego zastoju nie widać - oceniają podlascy pogranicznicy. Jak mówią, na niektórych przejściach sytuację można porównać z okresami świątecznymi. Np. w Połowcach od północy przez kilka pierwszych godzin obowiązywania wiz granicę przekroczyło dziesięć razy mniej osób, niż zwykle. Ich zdaniem, sytuacja powinna wrócić do normy w ciągu kilku tygodni.
rp, pap