Pax Merkel

Pax Merkel

Co wspólnego może mieć ze sobą fiasko wprowadzenia drachmy w Grecji z sytuacją na Ukrainie.

Pogłoski o powrocie greckiego rządu do drachmy krążyły od miesięcy. Pokazywano już nawet projekty nowych banknotów z portretami wybitnych greckich pisarzy i ludzi kultury, choć oczywiście miały to być jedynie „niezobowiązujące projekty studyjne”. Po raz pierwszy przecieki z konkretnymi informacjami ujawniła grecka gazeta „To Vima”. Jej dziennikarze są na ogół dobrze poinformowani, tak więc wiadomość o tym, że premier Aleksis Cipras miał poprosić Władimira Putina o 10 mld euro na stabilizację nowej starej waluty, brzmiała wiarygodnie. Na tyle że grupa posłów opozycyjnej Nowej Demokracji zażądała wyjaśnień. Tym bardziej że Cipras dzwonił na Kreml już 6 lipca, tuż po wygranym referendum.

Oczywiście nikt nic nie wie. Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, zdementował wszelkie informacje, politycy Syrizy uznali je za prasowe fantazje, nawet jeśli były minister finansów Janis Warufakis przyznał już kilka miesięcy temu, że w jego resorcie pracował zespół ekspertów przygotowujący wprowadzenie drachmy. Najwyraźniej plany istniały, nie było jednak rezerw, które pozwoliłyby je wprowadzić w życie. To oczywiste, że takiego wsparcia nie udzieli Atenom Unia Europejska. Donald Tusk miał ironicznie powiedzieć Ciprasowi, by ten „szukał środków u swoich przyjaciół”.

Jak widać, grecki premier próbował. Jednym ze źródeł mogły być Chiny, szukające w Grecji europejskiego przyczółka logistycznego. Tyle że Chińczycy, mający szerokie powiązania handlowe z Europą (a głównie z Niemcami), nie chcieli wchodzić w zwarcie z Merkel. Alternatywą mogła być Rosja, szukająca konia trojańskiego w Europie i chcąca poprzez Grecję budować nowy gazociąg. Według Bloomberga Rosjanie mogli zachęcać Greków do postawienia się eurogrupie(wiceminister finansów Siergiej Storczak mówił nawet o możliwości wejścia Grecji do BRICS). Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło.

Dlaczego? Najlogiczniejszym wytłumaczeniem może być kolejne polityczne zwycięstwo Angeli Merkel. Rosjanie przyciskani sankcjami i zapędzeni w kozi róg mogli nie chcieć ryzykować kolejnego starcia, wchodząc tym razem na pole uznawane przez Niemców za swoją domenę.

Jeszcze dalej idzie rozważanie na temat tego, co Moskwa mogła otrzymać za spektakularne wycofanie poparcia dla Ciprasa w trakcie negocjacji z Brukselą. Moskwie głównie zależy na zdystansowaniu się Zachodu od Kijowa. Jeśli spekulacje zachodnich mediów są prawdziwe, to pewnie szybko się o tym przekonamy, obserwując rozwój sytuacji zarówno wokół Grecji, jak i Ukrainy. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0