Europarlament: 8671 euro dla każdego

Europarlament: 8671 euro dla każdego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Deputowani do Parlamentu Europejskiego (także Polacy) mają otrzymywać od nowej kadencji, rozpoczynającej się w lipcu 2004 roku, po 8671 euro diet miesięcznych brutto, wypłacanych z budżetu UE.
Tak przynajmniej zaproponował w środę Parlament Europejski, który poszedł na kompromis z rządami unijnymi co do innych szczegółów statusu eurodeputowanego i uzyskał zapewnienia, że cały nowy status zostanie wkrótce zatwierdzony przez Radę UE.

W uchwale jest mowa o diecie odpowiadającej 50 proc. podstawowego wynagrodzenia sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE. Odpowiada to  w tej chwili 8671 euro miesięcznie brutto, z tym że mieliby z tego płacić po 1474 euro składek emerytalnych i zdrowotnych.

Do tej pory posłowie do Parlamentu Europejskiego byli opłacani przez własne państwa członkowskie i otrzymywali diety równe dietom kolegów z parlamentów narodowych. Najwyższe mieli Włosi - po 10 975 euro brutto miesięcznie - jedyny kraj Unii płacący posłom więcej niż proponowana ujednolicona dieta, a najniższe Hiszpanie -  14 diet w roku po 2619 euro.

Polscy posłowie zawodowi zarabiają po 11 243 zł (2421 euro) brutto, z czego 8998 zł (1938 euro) stanowi pensja, a 2245 zł (483 euro) diety. Spośród parlamentarzystów z 10 krajów przystępujących do Unii najwięcej zarabiają Słoweńcy - 4155 euro, a najmniej Węgrzy - 761 euro.

Elementem kompromisu z Radą UE (rządami unijnymi) jest zgoda Parlamentu Europejskiego na ewentualne opodatkowanie pensji eurodeputowanego przez jego państwo, mimo że unijne zgromadzenie obstawało do niedawna przy tym, żeby wszyscy posłowie płacili jednolity podatek, odprowadzany do budżetu UE.

W ramach kompromisu parlament zgodził się też na ustalenie wieku emerytalnego na 63 lata. Wcześniej Rada domagała się 65, ale  była skłonna przystać na 60. W zamian za ujednolicenie diet, oznaczające ich podwyżki dla wszystkich eurodeputowanych z  wyjątkiem Włochów, parlament już wcześniej zgodził się urealnić zwrot kosztów podróży, od początku pokrywanych z budżetu unijnego.

Zamiast płacić wysokie ryczały, na których posłowie sporo zarabiali, obecnie parlament będzie zwracał faktyczne koszty za  okazaniem biletów lotniczych czy kolejowych. Bez zmian pozostanie ryczałt na prowadzenie biura w wysokości 3600 euro miesięcznie, z  którego eurodeputowany musi pokryć pensję asystenta.

Polscy parlamentarzyści-obserwatorzy w Parlamencie Europejskim różnie reagowali na jego uchwałę w sprawie ujednolicenia wysokości diet.

Poseł Zbigniew Chrzanowski (SKL), przewodniczący delegacji polskiej we frakcji Europejskiej Partii Ludowej - Europejskich Demokratów (chadeków i konserwatystów), uważa, że dobrze się stało, gdyż w przeciwnym razie "po rozszerzeniu Unii dysproporcje między zarobkami deputowanych z różnych krajów byłyby ogromne, w  skrajnych przypadkach nawet 10-krotne".

"Ta sama praca, wykonywana w europarlamencie przez deputowanych z 25 państw, powinna być wynagradzana w ten sam sposób. Dzisiejsza uchwała bardzo przybliża nas do tego stanu. Teraz decyzja jest po  stronie Rady" - uważa Chrzanowski.

Tymczasem obserwatorzy z Ligi Polskich Rodzin zaapelowali do  kandydatów do Parlamentu Europejskiego, żeby - w wypadku podtrzymania tego stanu rzeczy przez Radę UE - "zadeklarowali w  sposób wiarygodny przeznaczenie znaczącej części swojego uposażenia dla rodzin dotkniętych skutkami bezrobocia i ubóstwa".

"Uważamy, że wysokość proponowanych uposażeń dla członków Parlamentu Europejskiego kontrastuje wyraźnie nie tylko ze  średnimi zarobkami w Polsce, lecz również i w innych państwach europejskich" - napisali w uzasadnieniu apelu senator Adam Biela i  poseł Witold Tomczak.

sg, pap