Zbombardowana baza ONZ

Zbombardowana baza ONZ

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zbombardowanie posterunku obserwacyjnych sił pokojowych ONZ w mieście Khiam w południowym Libanie, które spowodowało śmierć czterech obserwatorów, było szokiem dla światowej opinii publicznej. Izrael mówi o "pomyłce". ONZ podejrzewa premedytację.
Według libańskich źródeł, zginęli obserwatorzy z Austrii, Kanady, Chin i Finlandii. Jedynie Chiny potwierdziły śmierć swego obywatela. Szef dyplomacji libańskiej Fauzi Salouch nazwał atak na przedstawicieli ONZ "rozmyślnym i barbarzyńskim aktem agresji" ze strony Izraela.

Jak twierdzili później przedstawiciele ONZ, czterej obserwatorzy ONZ, śmiertelne ofiary izraelskiej bomby, która spadła na posterunek w mieście Khiam w pobliżu granicy, w ciągu kilku godzin poprzedzających tragedię dziesięciokrotnie apelowali o przerwanie ostrzału. W tym czasie  w bezpośrednim sąsiedztwie posterunku eksplodowało 14 innych bomb. Izraelczycy obiecywali, że przerwą bombardowanie, ale tego nie zrobili. Rzecznik sił pokojowych ONZ w Libanie (UNIFIL) mówił, że ostrzał nie ustał także w czasie akcji ratowniczej. Dlatego wielu przedstawicieli ONZ - podobnie jak szef dyplomacji libańskiej - podejrzewa, że Izrael rozmyślnie zaatakował posterunek.

Podobnego zdania jest także sekretarz generalny ONZ Kofi Annan. - Wydaje się, iż Izrael rozmyślnie zaatakował posterunek - oświadczył. Wezwał Izrael do dokładnego zbadania okoliczności tego ataku. Dodał, że posterunek znajdował się w tym rejonie od dłuższego czasu i był wyraźnie oznakowany. Podkreślił, że premier Izraela Ehud Olmert wielokrotnie zapewniał, iż pozycje wojsk ONZ nie będą atakowane.

Rzecznik izraelskiego rządu nie potrafił potwierdzić ani zdementować tych informacji. Rząd Izraela wyraził ubolewanie z powodu "tragicznej śmierci" czterech obserwatorów ONZ w południowym Libanie i obiecał dokładnie zbadać okoliczności tego incydentu. Sam premier Izraela Ehud Olmert w rozmowie z sekretarzem generalnym ONZ Kofim Annanem wyraził w środę "głęboki żal" z powodu - jak to określił - "omyłkowego" zabicia obserwatorów ONZ.

W związku z tym incydentem i zignorowaniem irlandzkich ostrzeżeń poprzedzających atak na bazę Narodów Zjednoczonych irlandzkie ministerstwa spraw zagranicznych i obrony wezwały w trybie pilnym na rozmowę ambasadora Izraela w Dublinie. Również Unia Europejska jest nim zaszokowana i żąda pełnego i natychmiastowego dochodzenia.

Podczas obecnej akcji militarnej Izraela w Libanie doszło już do incydentów tego rodzaju. Kilku żołnierzy ONZ i jeden obserwator ONZ zostało rannych.

Siły Tymczasowe Organizacji Narodów Zjednoczonych w Libanie (UNIFIL) stacjonują na południu Libanu od roku 1978. W ramach UNIFIL służy 2 tysiące "błękitnych hełmów", w tym ok. 230 polskich żołnierzy.

Izraelska armia podała, że tw środę w walkach na południu Libanu, w okolicy miejscowości Bint Dżubail (Bint Jbeil), straciła ośmiu żołnierzy, a 22 izraelskich zostało rannych. Walki o liczące 4 tysiące mieszkańców Bint Dżubail trwają od poniedziałku, od chwili gdy izraelskie wojsko przejęło kontrolę nad okolicą. Miasteczko leży nieco na północ od położonej na szczycie wzgórza miejscowości Marun al-Ras, którą piechota Izraela zdobyła po ciężkich walkach w czasie weekendu. Według izraelskich szacunków, w trakcie kilkudniowych walk o Bint Dżubail zginęło około 30 hezbollahów.

Izrael rozpoczął operację wojskową w Libanie, kiedy 12 lipca bojówki Hezbollahu zabiły trzech żołnierzy izraelskich i uprowadziły dwóch. Do tej pory po obu stronach konfliktu zginęły co najmniej 432 osoby, z tego 50 Izraelczyków (32 wojskowych i 18 cywilów).

pap, ab, em
 0

Czytaj także