Siostra walcząca

Siostra walcząca

Dodano:   /  Zmieniono: 
O niebezpiecznych wyprawach górskich, pracy w umieralni Matki Teresy w Kalkucie oraz budowie ośrodka dla narkomanów opowiada Jolanta Glapka, zakonnica ze zgromadzenia Sacré Coeur, terapeutka uzależnień i taterniczka.

Z czego siostra jest najbardziej dumna? Pytam o Tatry.

Zamarła Turnia i droga Motyki. Na Mnicha weszłam drogą, która nazywa się Sprężyna, to też jest coś. A na Kazalnicę wspięłam się drogą Pająka. Z tego jestem dumna. Koleżanka z Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego, z którą razem wspinałyśmy się po Tatrach, mówiła mi niedawno, że jesteśmy nawet wymienione w przewodniku wydanym przez klub, bo zrobiłyśmy jakąś nowatorską drogę. Nawet nie wiedziałam, że to było nowatorskie. Z tą koleżanką spotykam się do tej pory, ale moi koledzy z klubu zginęli na Annapurnie.

Przydarzyła się siostrze kiedyś w górach groźna sytuacja?

Tak, na Szpiglasowej Przełęczy, na którą prowadzi łatwy szlak turystyczny. Właśnie takie sytuacje uczą szacunku do gór. Wielcy wspinacze ginęli banalnie, kiedy zeszli już ze ścian, w drodze do domu, rozpięci, rozluźnieni, bo najgorsze za nimi. Na Szpiglasowej było tak, że byłyśmy z moją młodszą siostrą i moją koleżanką w Morskim Oku. Był sierpień, dość późno jak na góry, bo po godz. 16. Koleżanka uparła się jednak, że chce wejść na tę przełęcz, i ruszyła w drogę sama. Poszłyśmy za nią. Zanim dotarłyśmy na górę, było po godz. 18, momentalnie zrobiło się ciemno. Poniżej przełęczy w dolinie już nic nie było widać. Czułam się odpowiedzialna. Byłyśmy już po drugiej stronie Szpiglasowej, nie dało się zawrócić do Morskiego Oka, ale do doliny Pięciu Stawów Polskich też nie dało się zejść, bo nie widać było, gdzie stawiamy nogę. Zarządziłam więc, że siadamy. Tłumaczyłam, że nie wiem, gdzie jesteśmy, i że czekamy, aż się zrobi jasno. Siedziałyśmy całą noc, z dziesięć godzin. Marzłyśmy, ale nie szłyśmy, bo czułam, że nie wolno. Kiedy nad ranem zaczęło świtać, oczom naszym ukazała się wielka przepaść, a myśmy siedziały może metr od jej krawędzi.

Modliła się siostra w takich sytuacjach?

O tak. Wtedy zresztą czułam szczególnie obecność Boga. A w górach Kaszmiru usłyszałam chyba głos Anioła Stróża. Chodziłam po nich z kuzynem, wędrowaliśmy już kilka dni na dużej wysokości, byłam osłabiona. Chciałam przeprawić się przez górską rzekę. Wyglądała niewinnie, ale miała tak silny nurt, że kiedy w niej stanęłam, od razu podcięło mi nogi. Płynęłam z prądem rzeki. Kuzyn tego nie widział. Nie mogłam się zatrzymać, nie umiałam się za nic złapać. Zaraz bym się roztrzaskała o skały albo utopiła. Poczułam, że zaraz umrę. I wtedy usłyszałam wyraźny głos: Jolka, walcz! Jakby ktoś krzyknął. I ja zaczęłam walczyć. Nie wiem, jak to się stało, że ocalałam. Ocknęłam się, leżąc połową ciała na brzegu, na plecaku, a nogi bezwładnie majtały się w wodzie. To musiał być palec boży.


Dlaczego pojechała siostra akurat do Kaszmiru?

Mieliśmy jechać w Himalaje, do Katmandu i dalej na trekking w masywie Mont Everestu, na wysokości 5 tys. m. Wcześniej we Francji kupiliśmy sobie sprzęt wspinaczkowy, to był dla nas skarb, bo w Polsce można było sobie o tym pomarzyć, to były lata 70. Jednak w Indiach zostaliśmy okradzeni, jakieś dziecko wyciągnęło przez okno z pociągu nasze torby, w których były dokumenty, bilety na samolot, pieniądze. Została nam torba ze sprzętem. Sprzedaliśmy go i ruszyliśmy w góry Kaszmiru. Też ładnie weszliśmy, chodziliśmy po górach na 5 tys. m, jedna przełęcz miała nawet 5600. Jednak muszę powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek w życiu byłam głodna, to właśnie tam. Przeżyliśmy dzięki temu, że biedne dzieci, które mieszkały w tych górach, dawały nam jedzenie, które dostały od szwajcarskich organizacji charytatywnych.

Wtedy nie była siostra jeszcze zakonnicą.

Nie. Zostałam nią późno, w wieku 33 lat, osiem lat po studiach, kiedy już pracowałam i miałam własne życie.

A teraz wyjeżdża siostra jeszcze czasami w góry?

Byłam niedawno w Zakopanem, ale poszłam jedynie na Kalatówki i wspięłam się kawałek do pustelni brata Alberta. Nic wielkiego, ale jak szłam z samego dołu z Zakopanego, to mi już wystarczyło. Muszę popracować nad kondycją. Na szczęście chodzę dwa razy w tygodniu na fitness.

I planuje siostra coś ambitniejszego?

No, chciałabym. Dwa lata temu byłam w Santiago de Compostella. Wybrałam się z przełożoną, moją przyjaciółką, na 25-lecie ślubów wieczystych. Musiałyśmy się do tego dobrze przygotować, trenowałam, żeby nabrać kondycji. Pokonałyśmy trasę 340 km. Wprawdzie szłyśmy miesiąc, ale górską trasą i z plecakami. Miałyśmy plecaki po 12 kg, a inni ludzie na trasie dwa razy mniejsze. To się czuło na plecach, głupstwo zrobiłyśmy, że wzięłyśmy te plecaki. Każdego wieczora była więc selekcja, zostawiałyśmy to, co już niepotrzebne. Przeczytana książka z medytacją, zostawiamy. I przeszłyśmy. Tyle że to nie koniec, bo jest jeszcze druga część szlaku, do Bilbao. Siostra wróciła właśnie z misji w Haiti, więc ją namawiam, żebyśmy się wybrały. Jednak trzeba znowu popracować nad kondycją, no i czasu brakuje, bo trzeba szukać tych milionerów.

Szuka siostra milionerów?

Tak, chciałabym poznać milionera. Może zna pani jakiegoś?

A po co siostrze taka znajomość?

Chcę, żeby został sponsorem domu, który buduję w Legionowie pod Warszawą. To dom dla młodych, którzy wyszli z uzależnienia. Po skończeniu terapii narkomani przeżywają bardzo trudny okres. Wracają do społeczeństwa, ale nie umieją jeszcze w nim funkcjonować, bo kiedy zaczęli brać narkotyki, ich rozwój emocjonalny, intelektualny się zatrzymał. Mają więc na przykład po 27 lat, ale psychicznie są 17-latkami, którymi byli, kiedy zaczynali brać. Dlatego potrzebują miejsca, w którym mogliby mieszkać, zanim nauczą się funkcjonować w społeczeństwie. Muszą sobie znaleźć pracę, mieszkanie, zrobić plan na dalsze życie, wdrażać go i przyglądać się sukcesom i porażkom. Dlatego potrzebne jest im jeszcze wsparcie, a nasz dom ma być miejscem, w którym je dostaną.

Skąd siostra tyle wie o narkomanach?

Przez 16 lat pracowałam w ośrodku uzależnień prowadzonym przez księdza Arkadiusza Nowaka. Z zawodu jestem psychologiem, zanim zostałam zakonnicą, pracowałam w poradniach psychologicznych, współpracowałam też z Monarem. W ośrodku funkcjonuje coś takiego jak piąty kontrakt. Po skończonej terapii ludzie mieszkają jeszcze rok w hostelu. I właśnie taki hostel chcę urządzić w Centrum w Legionowie. Jednak ten dom nie będzie tylko dla ludzi po terapii, oni zamieszkają w pokojach na piętrze. A na parterze będzie działał ośrodek profilaktyki uzależnień. Coś na kształt domu kultury, żeby młodzi ludzie z okolicy mieli się czym zająć. Będą mogli się tam rozwijać artystycznie. Duchowo, bo będziemy prowadzić rekolekcje. Będą mogli przychodzić na siłownię, fitness, ściankę wspinaczkową. Będziemy mieć instruktorów, bo takie zajęcia można finansować w ramach NFZ. Działkę dostaliśmy od Legionowa. Gorzej z budową, trzeba na nią znaleźć sponsorów. Na sfinansowanie tego, co już jest, czyli stanu surowego zamkniętego, zdobyłam od osób prywatnych 2 mln zł. Potrzebuję jeszcze 3 mln na wykończenie, instalacje. Żebym chociaż pół miliona miała, by ruszyć, bo to teraz stoi.

To będzie ośrodek tylko dla ludzi wierzących?

Oczywiście, że nie. W ośrodku Ministerstwa Zdrowia prowadzonym przez księdza Nowaka, w którym pracowałam, terapeutami byli różni ludzie: agnostycy, wierzący, niewierzący, poszukujący. Ponieważ ja jestem zakonnicą, prowadziłam swoje zajęcia w duchu mi najbliższym, czyli chrześcijańskim, ale nie próbowałam ich na siłę nawracać. Po prostu próbowałam ich zainteresować sferą duchową, bo ona jest bardzo ważna w terapii. Starałam się też, żeby te zajęcia były ciekawe. Zapraszałam raperów, dawnych narkomanów, którzy zbliżyli się do pana Boga i u nas rapowali psalmy. Nikogo to nie obrażało, a Słowo Boże docierało do pacjentów w sposób dla nich zrozumiały. Było też sporo osób, które chciały na nowo zbliżyć się do Boga, w końcu wychowały się w kraju, w którym chrzci się dzieci, przygotowuje je do pierwszej komunii. I jeżeli ktoś nie wiedział, jak to zrobić, składałam mu swoją ofertę. Prowadziłam chrystoterapię czy bibliodramę, czyli korzystałam w psychoterapii z Biblii. Odgrywali scenki, które miały im pokazać, co się wewnątrz nich dzieje. Bo narkomania to choroba uczuć, a Słowo Boże pomaga człowiekowi rozpoznać uczucia.

A na czym polega bibliodrama?

Opowiem to na przykładzie psalmu 23 „Pan jest moim pasterzem”. Identyfikujemy się z tym, co było czytane, tu jest mowa o owcach i o pasterzach. Ja jestem pasterzem, a pacjenci owcami. Korytarz, sala są zielonymi łąkami, wzgórzami. Pacjenci rozbiegają się po tych łąkach i siadają, kładą się, chowają pod stołem. A moim zadaniem jako pasterza jest znalezienie każdego z osobna, a potem przeprowadzenie do koszar dla owiec, którymi jest sala terapeutyczna. Mówię wtedy tylko jedno zdanie: „już jesteś bezpieczny, już się nie martw”. Poza tym nic nie mówimy, każdy ma się skupić na tym, co przeżywa. A potem każdy ma na głos opowiedzieć, jak się czuł, kiedy czekał, aż go znajdę. To było proste zadanie, ale chodziło o to, żeby nauczyli się mówić o swoich uczuciach. Bo kiedy już się umie nazywać uczucia, można się z nimi mierzyć. A potem z bolesnymi traumami, które były przyczyną wejścia w uzależnienie.

Jako psycholog mogłaby siostra robić to wszystko, co robi, bez habitu.

Doświadczyłam, co to jest fenomen powołania. Ja wiedziałam, że Pan Bóg czegoś ode mnie chce. Długo jednak nie brałam pod uwagę zakonu, bo trudno to robić, będąc córką ideowego, zaangażowanego komunisty. A kiedy przyszło mi to do głowy, mój duchowy opiekun, czyli taki stały spowiednik, powiedział: „Ty się nie nadajesz, ty za szybko chodzisz”. Wiedział, że jestem niezależna, ciekawa świata. Nie rozpoznał we mnie powołania zakonnego, może myślał, że się tam zmarnuję. Widać taki miał obraz zakonu.

A jaki miał mieć? rola zakonnic w Kościele to obsługa mężczyzn. Sprzątanie, pranie, wyszywanie.

Są też i takie charyzmaty, ale ja do takiego zakonu na pewno bym nie wstąpiła. Zakony powstają przede wszystkim na wezwania czasów. Ja wybrałam Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa Sacré Coeur. 200 lat temu, po rewolucji francuskiej, nasza założycielka św. Zofia Barat postanowiła kształcić dziewczęta, i teraz mamy na całym świecie sieć szkół. Gdyby Pan Bóg chciał, żebym wstąpiła do zakonu, którego charyzmat polega na obsłudze księży, musiałby bardzo zmienić moje wnętrze. Dużo pracowałam jako psycholog, chodziłam po górach, byłam osobą zajętą, więc ksiądz nie zobaczył we mnie zakonnicy. Dopiero inny ksiądz zobaczył i to on pokazał mi dar, który mam, czyli powołanie. Kiedy pojechałam do zakonu, do którego należę, weszłam do pokoju na Pszennej 3 w Tarnowie, to poczułam pokój serca. Moja głowa mówiła: co ja tutaj robię, znajomi jadą w góry, a ja tu, ale w sercu czułam olbrzymi spokój. Byłam na swoim miejscu.

Ludzie gór są raczej egoistyczni, skupieni na własnej potrzebie wspinania po górach.

Niektórzy rzeczywiście są skoncentrowani na sobie. Ja jednak poznałam środowisko innych ludzi. Byłam w klubie wysokogórskim z Wandą Rutkiewicz. Tam panowała wspólnota. W taternictwie fascynowały mnie więzy braterstwa, idziemy w góry razem, pomagamy sobie. To też próbował mi zaszczepić nauczyciel, który uczył mnie wspinaczki. Już wtedy, w latach 60., 70., wśród wspinaczy było widać postawy sportowe, indywidualistyczne. I choć ja też miałam zacięcie do tego, żeby łoić, jak to się mówiło o zdobywaniu góry, to miałam wokół siebie ludzi ze starej szkoły. Nie byłam wtedy w żadnej kościelnej wspólnocie, a poszukiwałam braterstwa. Środowisko górskie mi je dało.

To dlatego z Kaszmiru pojechała siostra do kAlkuty do mAtki Teresy, żeby pracować w umieralni?

Tak. W drodze jednak wykluła mi się malaria. Na miejsce dojechałam już z potężną gorączką i kropkami na twarzy. Jakiś chłopak zaprowadził mnie do szpitala. Nie wiem, jak to się stało, że mnie przyjęli, bo nie miałam pieniędzy. To był chyba chrześcijański szpital, może mieli jakąś misję. Przychodziły tam siostry zakonne, jedna zapytała mnie, czy mam dokąd pójść, gdzie mieszkać. A ja nie miałam, bo wolontariusze, którzy przyjeżdżali do Matki Teresy, musieli sami sobie organizować nocleg. Powiedziała, żebym po wypisie przyszła do jej klasztoru. I tak zrobiłam. Doszłam tam do siebie, odżywili mnie. Choć przed szpitalem miałam pomagać w domu dziecka, tak się złożyło, że po szpitalu, kiedy wyzdrowiałam, poszłam do umieralni.

Dlaczego?

Znałam ją z książki o Matce Teresie. A po drugie, to było ekstremalne wyzwanie, a ja lubiłam takie ekstremalne sytuacje. Nie wiedziałam jednak, że będzie to tak traumatyczne przeżycie. Na półkach leżały poukładane ciała ludzkie zawinięte w prześcieradła. W ciężarówce usiadłam na jakiejś skrzynce, myślałam, że to ławka, a to była trumna dziecka. Wszędzie były ciała. W sali stały łóżka. Na nich ludzie, którzy czekali na śmierć. Ale oni nie leżeli, tylko siedzieli, a właściwie kucali w takiej charakterystycznej postawie żebraczej. Całe życie tak spędzili i teraz mieli potężne przykurcze, nie mogli wyprostować nóg. Kiedy tam weszłam pierwszy raz, cofnęłam się, bo przygniotła mnie skala cierpienia. Jednak oni byli pogodzeni z sytuacją. Całe życie byli głodni, a tu dostawali jedzenie, byli myci, pielęgnowani. Pierwszy raz w życiu ktoś się nimi zainteresował.

Co siostrze dał pobyt w tym miejscu?

Uwrażliwił mnie na cierpienie. Myślę też, że Pan Bóg przygotował mnie na cierpienie, z którym zetknęłam się później w ośrodku dla uzależnionych, bo ono było podobne. Mimo że nasi pacjenci żyją w Europie, w lepszych warunkach, to skala cierpienia osobistego była taka sama. Nawet jeśli nasi pacjenci pochodzili z zamożnych domów, bo wielu takich było, to czuli, że są nieszczęśliwi, samotni, porzuceni. Pod tym względem nie widzę specjalnej różnicy między uzależnionym z Polski a Hindusem z umieralni w Kalkucie. A świat jest pełen takiego egzystencjalnego cierpienia. My, chrześcijanie, uważamy, że pomagając ludziom, pomagamy Chrystusowi. Pomagając ludziom w skrajnych sytuacjach, ratujemy ich dusze. Dajemy im nadzieję, że jest sens walczyć o siebie i że mogą wyjść z tego, w czym tkwią. Dlatego jest im potrzebny nasz dom, gdzie będą mogli odnaleźć sens i radość życia. g

Okładka tygodnika WPROST: 19/2016
Więcej możesz przeczytać w 19/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2016 (1735)

  • „Wprost” jeszcze przejrzyściej 8 maj 2016, 20:00 Oddajemy dziś w Państwa ręce tygodnik w nowej, bardziej przejrzystej szacie graficznej. Prostsza nawigacja w wydaniu papierowym nawiązuje do zmienionej strony w internecie. 3
  • Skaner 8 maj 2016, 20:00 Abp Tadeusz Gocłowski zmarł 3. maja 1931-2016 Zawsze serdeczny, ciepły i otwarty, ale też stanowczy. Pytany, skąd jego zaangażowanie w sprawy publiczne Polski, odpowiedział mi kiedyś: „Uważałem, że trzeba próbować jakoś wspomagać... 6
  • Zdarzyło się jutro 8 maj 2016, 20:00 Prezydent ćwierka nocą. Jak to sowa. 6
  • Skończcie z idiotycznymi sporami. Potrzeba odbudowy wspólnoty 8 maj 2016, 20:00 Jarosław Kaczyński powinien poprowadzić marsz 7 maja. Wieczna rewolucja i niekończące się spory o… wszystko nie przeobrażą Polski w kraj odporny na nową epokę globalnego chaosu i narodowych egoizmów. Rzecz nie w przejmowaniu instytucji kontroli wszystkich ścieżek, ale... 12
  • Rzepliński na prezydenta 8 maj 2016, 20:00 Właśnie spełnia się czarny sen opozycji. Jej liderem został prezes Trybunału Konstytucyjnego, który nie tylko łamie porządek prawny w Polsce, ale też wszelkie standardy państwa należącego do Unii Europejskiej. „Obrońcom demokracji” trudno będzie nieść na sztandarach człowieka,... 16
  • Po co Polsce zagraniczny kapitał? 8 maj 2016, 20:00 Wiosną 1990 r. wiceprezes wielkiej korporacji, która zamierzała zainwestować w Polsce pół miliarda dolarów, usłyszał od polskiego polityka nienależącego do lewicy, że celem firmy jest wyzysk polskiego robotnika. Biznesmen dowodził, że gdy jego firma gdziekolwiek inwestuje taką... 18
  • Generałowie boją się ochotników 8 maj 2016, 20:00 Pierwsze brygady obrony terytorialnej już powstają. Chętnych do strzelania nie brakuje. Projekt, który jest oczkiem w głowie Antoniego Macierewicza wywołuje konflikt w armii. 21
  • Dokręcanie śruby 8 maj 2016, 20:00 Różne oblicza przybiera nam „dobra zmiana”. Niektóre z nich wydają się dobre i godne pochwały, inne wzbudzają uśmiech politowania i niedowierzanie lub złość, rozczarowanie czy frustrację. Obok słusznych zmian, takich jak choćby w podejściu władz do historii i symboliki, mamy... 22
  • Nie dzwonię do męża, idąc na zakupy 8 maj 2016, 20:00 Jarosław Kaczyński jest uroczy, marsze KOD świadczą o tym, że w Polsce panuje demokracja, a dzieci pomagają w kampaniach – mówi „Wprost” Iwona Mularczyk, żona posła PiS. 25
  • Cuda nad Wisłą 8 maj 2016, 20:00 Choć z roku na rok Polacy stają się mniej religijni, w coraz większym stopniu wierzą w cuda. Polska staje się krajem objawień, wizjonerów, ale i zwykłych zabobonów. 26
  • Maryja nie objawia się na wieżowcach 8 maj 2016, 20:00 W najbliższych latach liczba religijnych cudów w Polsce będzie rosła – przewiduje dr Maciej Krzywosz, twórca i szef Pracowni Badań i Dokumentacji Zjawisk Mirakularnych na Uniwersytecie w Białymstoku. 28
  • Kierunek z dobrą perspektywą 8 maj 2016, 20:00 W roku 2015 naukę na pierwszym roku studiów informatycznych rozpoczęło 26 tys. osób. Zbyt dużo? Nie, bo rynek pracy już teraz narzeka na brak 40-50 tys. specjalistów tej branży, a zapotrzebowanie będzie rosnąć. 30
  • Kiedy partner truje 8 maj 2016, 20:00 Oto pięć sygnałów, że relacja z naszym partnerem nam szkodzi. Toksyczny związek często przypomina sielankę. A przez to jest jeszcze bardziej niszczący. 32
  • Siostra walcząca 8 maj 2016, 20:00 O niebezpiecznych wyprawach górskich, pracy w umieralni Matki Teresy w Kalkucie oraz budowie ośrodka dla narkomanów opowiada Jolanta Glapka, zakonnica ze zgromadzenia Sacré Coeur, terapeutka uzależnień i taterniczka. 38
  • To jest kraj dla starych ludzi 8 maj 2016, 20:00 Dlaczego Polska jest idealnym miejscem dla seniorów? W Niemczech za pobyt w domu opieki trzeba wyłożyć 3,5 tys. euro. U nas cztery razy mniej. 42
  • Piramida zbudowana na nowo 8 maj 2016, 20:00 Ruch, ruch i jeszcze raz ruch. To podstawa. Zaraz po nim właściwe odżywianie się, które bazuje na różnorodności i umiarze. To nowa wersja piramidy żywieniowej zbudowanej na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Stosując dziesięć przedstawionych poniżej zasad, mamy... 42
  • Trudny rok państwowych gigantów 8 maj 2016, 20:00 Wielkie spółki z udziałem Skarbu Państwa borykają się ze spadkiem cen surowców, przede wszystkim ropy naftowej, węgla i miedzi. Prywatne szukają nowych ścieżek wzrostu, czasami prowadzących do publicznej kasy. 48
  • Polskie wojny o marki 8 maj 2016, 20:00 Polskie wojny o marki Dla wielu przedsiębiorców lekturą obowiązkową może stać się Biuletyn Urzędu Patentowego. Muszą go czytać, bo jeśli coś przegapią, to każdy – zgodnie z prawem – może opatentować ich markę. 56
  • Mniej regulacji, więcej rynku 8 maj 2016, 20:00 Nie chcemy, by idea wolnego handlu została zawłaszczona przez umowę, która przyniesie więcej regulacji i interwencji – mówi Jack Spencer, wiceprezydent The Heritage Foundation. 56
  • Polski silnik Mercedesa 8 maj 2016, 20:00 14 lat temu Polacy wyprodukowali ostatniego poloneza. I chociaż od tamtej pory z linii produkcyjnej nie zjechało żadne polskie auto, to nasza motoryzacja bije rekordy. Decyzja Mercedesa pozwoli bić kolejne. 58
  • Hossa Bessa 8 maj 2016, 20:00 Hossa Bessa 61
  • Dziś i jutro smart home 8 maj 2016, 20:00 Smart home to w każdym znaczeniu tego słowa przyszłość. Jednak zbyt bliska, aby ktokolwiek mógł mieć czas na wahania. To, co dla klientów jest przyszłością, dla biznesu oznacza teraźniejszość. 62
  • Edukacja i rozrywka podczas Dni Otwartych Funduszy Europejskich 9 maj 2016, 6:00 Chcesz zwiedzić Lotnisko Chopina w Warszawie? A może zajrzeć za kulisy Teatru Muzycznego w Gdyni albo dowiedzieć się, jak powstają gry na telefony komórkowe? Taką szansę dają Dni Otwarte Funduszy Europejskich. 63
  • Kierunek Mosul 8 maj 2016, 20:00 Dlaczego Państwo Islamskie wciąż nie może paść? I czy polscy komandosi będą musieli się tam pojawić? 64
  • Żądło Państwa Środka 8 maj 2016, 20:00 Wokół zbrojeń Pekinu narasta niepokój. Chińczycy zwiększają budżet, produkują coraz lepsze uzbrojenie, rozpychają się w regionie, a na dodatek na potęgę eksportują broń. 72
  • Igrzyska nieodpowiedzialności 8 maj 2016, 20:00 Organizowanie mistrzostw świata, letnich, zimowych czy piłkarskich, wykorzystywane jest do stymulowania rozwoju miast, regionów czy całej gospodarki, ale także do politycznej promocji kraju i rządzących polityków. Niektóre miasta i... 74
  • Ojciec chrzestny Kapitana Ameryki 8 maj 2016, 20:00 Przy poprzednim filmie o Kapitanie Ameryce inspirowaliśmy się kinem akcji, teraz mamy w głowie „Ojca chrzestnego” – mówią Joe i Anthony Russo. 86
  • Pomnik białego człowieka 8 maj 2016, 20:00 Nie tylko w Polsce usuwanie pomników dawnych reżimów budzi ogromne emocje. W Wielkiej Brytanii na celowniku aktywistów znaleźli się twórcy kolonialnej potęgi Anglii. 88
  • Kalejdoskop kulturalny 8 maj 2016, 20:00 Mariusz Cieślik Tysiąc i jedna noc w Stambule Czy najwybitniejsza turecka pisarka Elif Şhafak ogląda serial „Wspaniałe stulecie”? Nawet jeśli nie, to trafiła ze swoją książką idealnie. Dzięki niemu dziejami Imperium Osmańskiego, a... 92
  • Polska schizofrenia historyczna 9 maj 2016, 17:46 Gdy we wrześniu ubiegłego roku Jan Tomasz Gross napisał w niemieckim „Die Welt”, ze w czasie II wojny światowej Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców, rozpętała się burza. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany