Najwięksi bankruci III RP

Najwięksi bankruci III RP

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kiedyś królowie życia, którzy nie schodzili z czołówki listy najbogatszych ludzi w kraju. Dzisiaj zapomniani lub okryci niesławą. Albo nie mogą wyjść z długów, albo mają już za sobą odsiadkę w kryminale. Oto antylista najbogatszych ludzi w kraju.

Kazimierz Grabek

Upadły król żelatyny. W latach 80. uznawany za najbogatszego człowieka Europy Wschodniej, największego złotówkowego inwestora i filantropa. Prawda jest taka, że czego Grabek się nie dotknął, to obracał w ruinę. Zaczynał w połowie lat 70., kiedy pod Grójcem postawił dwa kurniki. Widać było, że w robieniu interesów kibicowała mu ówczesna władza. 24-letni chłopak dostał pod inwestycję rekordowy dziewięciomilionowy kredyt od Banku Spółdzielczego w Grójcu. Jakby tego było mało, jedną trzecią kredytu później mu umorzono. W połowie lat 80. przejął maszyny po zamkniętej fabryce kleju w Nowej Soli. W Głuchowie pod Grójcem kupił ziemię, znalazł wspólnika i sam zaczął produkować klej, mączkę kostną i żelatynę. Wystarczył jeden dzień, żeby dostać pozwolenie na działalność. Wydał mu je naczelnik gminy Krzysztof L. Żeby skuteczność urzędnika jakoś docenić, Grabek jeden z kominów swojej fabryki nazwał Krzysztofem. Kolejne pomysły na biznes Grabek finansował z gigantycznych kredytów, udzielanych przez największe polskie banki. Jeśli tym zabrakło pieniędzy na fantazje młodego biznesmena, to zawsze znalazły się dodatkowe środki w kasie KC PZPR. I tak w latach 90. Grabek wyrósł na czwartego producenta żelatyny na świecie. Prowadził zakłady drobiarskie, budowlane i chemiczne. Roczne zyski całej jego grupy przekraczały 400 mln zł (przed opodatkowaniem). W latach 90. cały czas utrzymywał się w ścisłej czołówce najbogatszych ludzi w Polsce. Jeździł trzema luksusowymi mercedesami. I prowadził je sam, bo jak mówił, jego życie było zbyt cenne, żeby powierzać je obcym rękom. Problem w tym, że imperium Grabka było kolosem na glinianych nogach. Kredytów często udzielano na telefon, bez zabezpieczeń, badania zdolności kredytowej i wszelkich innych procedur. Tylko w jednym roku banki pożyczyły Grabkowi ok. 60 mln zł. Niektóre były na tyle naiwne, że same zobowiązały się do regulowania kolejnych rat kredytu, gdyby Grabek miał problemy ze spłatą. A ten problemy miał. I to spore. Pożyczone pieniądze były topione w kolejnych inwestycjach, a zyski rozpływały się w powietrzu. Pojawiły się oskarżenia o zatruwanie środowiska, kiedy w jednej z rzek, do której Grabek spuszczał ścieki, odkryto śnięte ryby i martwe piżmaki. Były kłopoty w gminie, która założyła Grabkowi sprawę o upadłość, bo nie płacił podatków. Gwoździem do trumny była tzw. afera żelatynowa, po której zamknięto jedną z fabryk Grabka. Kiedy więc on kredytów już brać nie mógł, brały je za niego córka i żona. Wiele z tych pożyczek jest niespłaconych do dziś, a za Grabkiem ciągnie się całe pasmo procesów. Ten przez lata skutecznie unikał wymiaru sprawiedliwości, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi. Wierzycielom gra na nosie, bo oficjalnie nie ma nic.

Marek Mikuśkiewicz

Jeszcze w latach 90. był w piątce najbogatszych ludzi w kraju. Dzisiaj pozostaje miliarderem bez majątku. Zaczynał od straganu na warszawskim bazarze Różyckiego. W wieku 25 lat dorobił się własnej restauracji. Później dał Polakom pierwszy supermarket – MarcPol, który od razu rozwinął w całą sieć. Wizytówką jego interesów była przez lata hala targowa na stołecznym placu Defilad – symbol najpierw potęgi, a później upadku Mikuśkiewicza. Kiedy postawił ją w 1991 r., była jednym z największych centrów handlowych w stolicy. 18 lat później, kiedy biznesmenowi wygasł tytuł do użytkowania gruntu od miasta, halę rozebrano i przerobiono na żyletki. Jeszcze w 2004 r. Mikuśkiewicz z majątkiem wycenianym na 1,6 mld zł zajmował czwarte miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost”. Prowadził sieć 150 supermarketów, która przynosiła rocznie 2,3 mld zł przychodów. Wynajmował 300 punktów handlowych, głównie na Dworcu Centralnym w Warszawie. Prowadził garaże podziemne pod placem Defilad. Należało do niego sześć firm z innych branż. Same jego nieruchomości były wyceniane na 800 mln zł. Dzisiaj, przynajmniej oficjalnie, Mikuśkiewicz nie ma prawie nic. W zeszłym miesiącu Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił upadłość MarcPolu. Wezwał wierzycieli do zgłaszania swoich roszczeń. A tym nie będzie łatwo, bo komornicy odbijają się od Mikuśkiewicza jak piłeczki kauczukowe. Jego wynagrodzenia nie można było zająć, bo oficjalnie pracował za minimalną stawkę, niepodlegającą egzekucji. Bentley, którym przyjeżdżał do pracy, był własnością firmy, a w niej udziały mieli krewni. Nawet w mieszkaniu, gdzie był zameldowany, nie przebywał on sam, tylko studenci. Wraz z upadłością MarcPolu kończy się epoka Mikuśkiewicza, jednego z najbardziej kontrowersyjnych polskich biznesmenów. Chciał być polskim Samem Waltonem, słynnym multimilionerem od amerykańskiej sieci sklepów Wal-Mart, a jego pomysł na biznes skończył się podobnie jak nieistniejące już sieci sklepów Geant, Bomi czy Hit.

Aleksander Gawronik

Pionier polskiego kapitalizmu. Pierwszy w kraju otworzył sieć kantorów wymiany walut. Był jedynym prywatnym importerem surowej ropy w Europie Wschodniej. Prowadził własny bank, firmę spedycyjną i ochroniarską oraz sieć stacji benzynowych. Nie unikał opowieści o swoim majątku. „Mam konie. W garażu limuzynę z kierowcą, mercedesa 500 dla żony, terenowego wranglera do jazdy po wiejskich drogach, range rovera do jazdy po lesie, małą wojskową amfibię do przejażdżek po jeziorze, golfa cabrio dla syna drugiej żony. Są dwie gosposie, koniuszy, ogrodnicy” – mówił w wywiadach. Apetyt rósł w miarę jedzenia i zaczęły się kłopoty. Prokuratura oskarżyła Gawronika o wyłudzenie miliona złotych VAT. Dołożył się świadek koronny „Masa”, który zeznał, że poznański biznesmen prowadził interesy z „Pershingiem”, przywódcą mafii pruszkowskiej. Wyrok: osiem lat pozbawienia wolności. Gawronik mówił, że padł ofiarą nagonki. Że nie ma nic wspólnego z mafią ani wyłudzeniami podatków. W więzieniu za kilka dodatkowych kąpieli oddał strażnikowi zegarek wart kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Po wyjściu na wolność zapowiadał, że znowu będzie o nim głośno. Że rozkręca biznesowy projekt idący w miliardy euro. O Gawroniku rzeczywiście znów zrobiło się głośno, ale z innego powodu. Na początku tego roku ruszył proces w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Gawronik jest w nim oskarżany o podżeganie do zabójstwa. Nie przyznaje się do winy. Całą sprawę nazywa absurdem.

Martyna Lisiecka-Klinz

Na liście 100 najbogatszych „Wprost” pojawiła się w 1991 r. Zajęła wtedy 19. miejsce. Rok później przeskoczyła o osiem oczek wyżej. I to był ostatni raz, kiedy znalazła się w naszym zestawieniu. Jeszcze wcześniej zdobyła tytuł Miss Business. Wszyscy zachwycali się jej zdolnościami finansowymi. Na początku lat 90. prowadziła siedem różnych przedsiębiorstw z branży odzieżowej, tekstylnej, drzewnej i handlowej. Zgromadzone środki pozwoliły jej na rozruch Prosper Banku. Najpierw przekonała inwestorów do nabywania akcji. Później z ich pieniędzy udzielała kredytów wbrew wszystkim zasadom. Bank szybko powstał i równie szybko zakończył działalność. Głównie dzięki interwencji NBP, który zawiesił instytucję i wprowadził do niej komisarycznego nadzorcę. W 1994 r. Martynę Lisiecką-Klinz aresztowano pod zarzutem narażenia Prosper Banku na stratę ponad 50 mld starych złotych oraz przyjmowania łapówek od biznesmenów ubiegających się o kredyty. I tak zakończyła się biznesowa kariera polskiej Miss Business. Prosper Bank został wchłonięty przez NBP. Później przejął go działający jeszcze do 2013 r. Kredyt Bank.

Dariusz Przywieczerski

W latach 90. nazywany Napoleonem polskiego biznesu, bo to on w przebraniu francuskiego wodza reklamował w telewizji swój Universal – pierwszą prywatną centralę handlu zagranicznego. W PRL ten sam Universal miał całkowity monopol na eksport. To przez niego za granicę szły polskie pralki, lodówki, radia, rowery i wszystko inne. Przywieczerski został mianowany dyrektorem Universalu w 1985 r. W 1990 r. spółka wyemitowała akcje i stała się symbolem sukcesu w kapitalizmie. Rok później Przywieczerski zrezygnował z prezesowania spółce i zapadł się pod ziemię. Zbiegło się to z aferą FOZZ. Powstały pod koniec lat 80. fundusz skupował polski dług w zachodnich bankach. Ministerstwo Finansów dało mu na ten cel 10 bln starych złotych. Ale FOZZ miał bałagan w papierach. Nie księgowano, od kogo kupiono dług i na co tak naprawdę powędrowały pieniądze. W aferę FOZZ zamieszany był także Przywieczerski. W 2005 r. skazano go na trzy i pół roku więzienia i 330 tys. zł grzywny za wyprowadzenie z funduszu 1,5 mld dolarów. W trakcie ogłaszania wyroku Przywieczerski przebywał na Białorusi. Stamtąd uciekł do Londynu, później do Nowego Jorku i dalej w nieznane. Poszukiwany listem gończym odnalazł się w 2008 r. Ustalono jego dokładny numer telefonu i adres pobytu w USA, ale przedstawiciele władz amerykańskich nie chcą się zgodzić na ekstradycję. Proces w tej sprawie ciągnie się od lat.

Piotr Bykowski

Nazywany sztukmistrzem z Poznania, bo mało kto tak jak on używał tylu biznesowych sztuczek do prowadzenia interesów. Jeszcze w 1994 r. Bykowski był w pierwszej trzynastce najbogatszych ludzi w kraju. Oczkiem w głowie pozostawał dla niego Bank Staropolski, który poznański biznesmen kupił w 1992 r. Wokół instytucji stworzył cały łańcuszek samofinansujących się spółek. Zakładał jedną po drugiej. I z jednej do drugiej wyprowadzał pieniądze z banku. W sumie miał z niego wypompować ponad pół miliarda złotych. Innym finansowym przedsięwzięciem Bykowskiego był Invest- -Bank. Ten też wpadł w finansowe tarapaty, ale w ostatniej chwili kupił go Zygmunt Solorz-Żak i po dokapitalizowaniu wyciągnął na powierzchnię. W 2000 r. pod zarzutem wyprowadzenia z Banku Staropolskiego ok. 530 mln zł sąd orzekł wobec Bykowskiego areszt. Ten próbował uciec za granicę, ale na polsko-niemieckim przejściu zatrzymali go funkcjonariusze UOP. Później podczas kolejnego posiedzenia Bykowski usiłował popełnić samobójstwo, skacząc z drugiego piętra Sądu Rejonowego w Poznaniu – w trakcie rozmowy z matką przeskoczył przez balustradę i rzucił się z wysokości siedmiu metrów. Po pobycie w szpitalu, ze względu na jego kiepski stan zdrowia, sąd uchylał dla niego kolejne areszty. Trafił do niego ponownie w grudniu 2005 r. Miesiąc wcześniej media informowały o tajemniczym zamachu na kontrowersyjnego biznesmena. Na poznańskim osiedlu Sołacz Bykowski został postrzelony w nogę i rękę przez nieznanego sprawcę. Po 11 latach od tamtych wydarzeń sprawa upadku Banku Staropolskiego i tysięcy oszukanych klientów nadal czeka na swój finał w sądzie.

Andrzej Rybkowski

Kiedyś polski gigant branży IT. Na początku lat 90. Andrzej Rybkowski stworzył Apexim, firmę, która zaczynała od montowania komputerów z importowanych części, a kilka lat później wyrosła na trzecie największe przedsiębiorstwo informatyczne w kraju. Rybkowski, jako prezes i założyciel spółki, w 1998 r. był na 30. miejscu najbogatszych ludzi w kraju. Pięć lat później musiał słuchać wyroku warszawskiego sądu rejonowego, który ogłaszał upadłość Apeksimu. Zaraz po wyroku w kolejce po swoje należności ustawili się bank Pekao i Niemcy z Siemensa. Sam Rybkowski podliczył, że spółka może mieć 100 mln zł długów. Majątek firmy, na który składał się sprzęt komputerowy i zapasy w magazynie, oszacował na ok. 650 tys. zł. Jak do tego doszło? Rybkowski stracił kontrolę nad swoją spółką. Nie pilnował kosztów, miał przerosty zatrudnienia, podpisywał niekorzystne kontrakty, nie przejmował się zaciąganiem kolejnych kredytów. Przez błędy prezesa w ciągu trzech lat firma stała się bankrutem. W tym samym czasie akcje na giełdzie potaniały z 30 zł do kilkunastu groszy za papier. Ostatecznie spółkę ściągnięto z parkietu. Co dzisiaj robi Rybkowski? Po upadku Apeksimu media bulwarowe rozpisywały się o jego związku z byłą wicemiss Polonia Iloną Felicjańską. Miał odpoczywać od biznesu. Zajmować się dziećmi i domem. Związek z modelką postanowił jednak przerwać. W 2012 r. złożył w sądzie pozew rozwodowy. Rozwód z Iloną Felicjańską przebiegł spokojnie i za porozumieniem stron. Od tamtej pory Rybkowski w mediach się nie pojawia.

Wiesław Malinowski

Prezes, który wylądował w areszcie jeszcze przed tym, nim upadła jego spółka. Wiesław Malinowski w 1990 r. założył firmę Ocean Company. Zajmowała się praktycznie wszystkim. Handlem, nieruchomościami, produkowała nawet spirytus. 72 proc. akcji Malinowskiego było pod koniec lat 90. wycenianych na 66,5 mln zł, co dawało mu miejsce w pierwszej 30. najbogatszych ludzi w kraju. Malinowski lubił zysk, ale nie za bardzo lubił się nim dzielić, stąd też jego kłopoty ze skarbówką. Za nadużycia podatkowe trafił nawet do aresztu i przeszedł do historii jako pierwszy prezes spółki publicznej, który trafił za kratki. Po odzyskaniu wolności było jeszcze gorzej. Wiesław Malinowski oprócz handlu miał się również zajmować wyłudzaniem pieniędzy. Razem ze wspólnikiem mieli dokonywać licznych transakcji pozwalających na wyprowadzanie środków z firmy. Przykładowo na konta w Hongkongu przelali 6,8 mln dolarów. Przelew miał być zapłatą za polimer używany do produkcji plastikowych butelek. Problem w tym, że żadnej dostawy polimeru nigdy nie było, a umowa została sfabrykowana. Według Sądu Okręgowego w Olsztynie mózgiem tego typu operacji miał być właśnie Malinowski. Jego wspólnik został za to skazany na siedem lat więzienia i 300 tys. zł grzywny. Malinowski przed wymiarem sprawiedliwości uciekł. Podobnie jak wyprowadzone przez niego pieniądze.

Krzysztof Duda

Człowiek, który w latach 90. zrobił najbardziej błyskotliwą i tajemniczą karierę zawodową. Jeszcze w 1982 r. jeździł w Zamościu taksówką. Później woził piasek i węgiel ciężarówką. A po dziesięciu latach trafił na 18. miejsce listy 100 najbogatszych „Wprost”. Jego interesy nabrały rozpędu po tym, jak wziął w leasing 35 nowoczesnych TIR-ów i zajął się transportem międzynarodowym. Zarobione pieniądze zainwestował w pakiet akcji firmy Vaalco, która wydobywała ropę naftową na Filipinach. Duda był także jednym z pierwszych polskich magnatów medialnych. Należał do niego „Dziennik Lubelski”. Miał też udziały w ośmiu innych tytułach prasowych i radiu WAWA. W rodzinnym Zamościu prowadził własny night club Royal. Ale błyskotliwa kariera Dudy szybko wyhamowała. Biznesmen popadł w konflikt z prawem, głównie przez wyłudzanie wielomilionowych kredytów. Po pierwszych podejrzeniach prokuratury Duda uciekł z kraju. Odnaleziono go później w Danii i ekstradowano do Polski. Trafił za kratki. Kiedy wyszedł, wolnością cieszył się tylko kilka miesięcy, bo sąd skazał go znowu. Tym razem poszedł siedzieć z całym szefostwem zamojskiego oddziału BGŻ, z którego Duda wyłudził 2 mln zł kredytu. Ostatnio media wspominały go w 2009 r. Mówił, że mieszka w bloku, kątem u rodziny. Żył z pensji przedstawiciela handlowego jednej z firm paliwowych. Mówił, że jego biznes zniszczyli politycy, którzy garnęli się do niego wtedy, kiedy miał media.

Janusz Leksztoń

Mówią, że ma życiorys, który trudno byłoby wymyślić. Pierwszy biznes otworzył jako 22-latek, w połowie lat 80. Za pieniądze z prezentu ślubnego od ojca uruchomił warsztat produkujący kotły gazowe. W kilka lat Elgaz przerodził się w zakład zatrudniający ponad tysiąc pracowników. Leksztoń lubił luksus. Miał rezydencję o powierzchni 2,5 tys. mkw. z własnym basenem, salą gimnastyczną i strzelnicą. Prowadził swój klub nocny. Dbał też o miasto, wykładając pieniądze na gdyńskie żłobki, szkoły i zabytki. Dużo inwestował. Zaczął produkować okna z PCV. Prowadził agencję reklamową, prywatną telewizję i dystrybucję filmów wideo. Wszystko szło dobrze do czasu reformy finansowej, po której odsetki od zaciąg niętych kredytów sięgały nawet 440 proc. Na to Leksztoń nie był przygotowany. Jego biznes zjadły więc pożyczki. Biznesmenem zaczęła się interesować prokuratura. A z jego aresztowaniem wiąże się przedziwna historia o tym, jak to dziennikarze „Gazety Wyborczej” wymyślili zabójstwo biznesmena. Kiedy ten lądował w areszcie, jeden z informatorów gazety zadzwonił do redakcji, mówiąc o tym, że „Leksztonia już nie ma”. Dziennikarz, który miał wtedy dyżur, zrozumiał, że biznesmen został zamordowany, dając na pierwszą stronę krótką notkę o tytule „Leksztoń zamordowany?”. Później biznesmenowi przytrafiła się wielka miłość, którą poznał na portalu randkowym. O tej namiętności wspomina on sam, bo druga strona, Natalia S., właścicielka gdyńskiej firmy Exim, już o żadnym uczuciu nie mówi. Jej zdaniem Leksztoń chciał się związać z nią tylko po to, żeby przejąć jej interesy. Kilka miesięcy temu pomorski biznesmen znów pojawił się w mediach. Sąd Rejonowy w Gdyni skazał na pięć lat głównego organizatora porwania Janusza Leksztonia. Doszło do niego w kwietniu 2008 r. Biznesmena napadnięto w łazience gdyńskiego domu, potem wywieziono do wynajętego lokalu. Zabrano mu telefony komórkowe, laptopy, volkswagena i sejf, w którym miały znajdować się dokumenty dotyczącego jego nowego pomysłu na biznes. Czy rzeczywiście tam były? Prawdę zna tylko on sam.

Okładka tygodnika WPROST: 30/2016
Więcej możesz przeczytać w 30/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 30/2016 (1746)

  • Jak zarobić na godność narodową? 24 lip 2016, 20:00 Przeczytałem z tysiąc teorii o przyczynach kryzysu, a potem jeszcze więcej o tym, dlaczego ten kryzys nie chce się skończyć. A to że regulacji jest za dużo, a to że za mało. Że prekariat, że nierówności… Jak świat światem kryzysy przychodziły i odchodziły. Pytanie, dlaczego... 3
  • Kosztowne sprzątanie 24 lip 2016, 20:00 Doprowadzenie systemu rejestrów państwowych do porządku będzie kosztowało 10,5 mln zł. Kilka tygodni temu opisywaliśmy nieprawidłowości w tym wartym blisko 110 mln zł projekcie, który po wdrożeniu doprowadził m.in. do tego, że Główny Urząd Statystyczny, a co za tym idzie, rząd... 8
  • Skaner 24 lip 2016, 20:00 Niezniszczalni Świat patrzy na ich aktywność i przeciera oczy ze zdumienia, bo wszystko co widzi, jest jakby wbrew naturze.  „Wiekowy” zespół THE ROLLING STONES często nazywany największym zespołem świata – nadal w miarę... 9
  • Zdarzyło się jutro 24 lip 2016, 20:00 Gierek PiS, muzeum parawaningu, teoria wielkiego wybuchu według Rubikonia i wiele innych atrakcji. 12
  • Tusk zostanie wezwany przed komisję 24 lip 2016, 20:00 To jest fenomen, że ktoś dziewięć razy z rzędu jest skazany za to samo przestępstwo, czyli za oszustwo, w tym samym okręgu sądowym, i za każdym razem dostaje wyrok w zawieszeniu. Przecież już po drugim takim wyroku powinien trafić do więzienia – mówi „Wprost” Małgorzata... 14
  • Bezpieczeństwo w turbulentnym świecie 24 lip 2016, 20:00 Warszawski szczyt NATO dał wyraz świadomości rządów państw sojuszniczych, że zagrożenie wschodniej flanki dotyczy całości Sojuszu, a nie tylko peryferii. Był manifestacją solidarnej postawy rządów państw wobec agresywnej polityki Moskwy. Globalizacja powoduje jednak, że... 17
  • Trzej muszkieterowie budżetu 24 lip 2016, 20:00 Mateusz Morawiecki, Paweł Szałamacha i Jarosław Gowin nigdy nie grali w jednej drużynie, ale niespodziewanie zjednoczyli się w obronie budżetu przed skutkami obniżenia wieku emerytalnego. Grają o swoją pozycję czy dojrzeli na horyzoncie katastrofę systemu finansów publicznych? 18
  • Schetyna ma rozbuchane ego 24 lip 2016, 20:00 Skoro PO ma być liderem opozycji, to nasz szef nie może zachowywać się jak przywódca podwórkowej paczki – mówi Stanisław Huskowski, były poseł PO. 20
  • Lista dokonań Schetyny 24 lip 2016, 20:00 Przewodniczący Platformy Obywatelskiej usuwa swoich partyjnych przeciwników, oskarżając ich o szkodzenie partii. Jednak PO bardziej mogą szkodzić kontrowersyjne decyzje, jakie do tej pory podejmowali Grzegorz Schetyna i jego polityczne zaplecze. 23
  • Czym Franciszek różni się od Jana Pawła II 24 lip 2016, 20:00 Papież Polak był przewodnikiem-nauczycielem. Papież Argentyńczyk jest towarzyszem drogi. Pierwszy uważał, że przyjęcie nauczania Jezusa rozwiąże problemy indywidualne i społeczne, drugi postrzega Kościół jako „szpital polowy” ludzi ubogich. 24
  • Franciszek polskich marzeń 24 lip 2016, 20:00 Spotkanie z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, z ofiarami pedofilii czy zaproszenie uchodźców na pokład papieskiego samolotu. „Wprost” spytał katolickich komentatorów, jakich słów i nauk oczekują od Franciszka w czasie rozpoczynającej się w tym tygodniu wizyty w Polsce. 28
  • Zespół stresu pourlopowego 24 lip 2016, 20:00 To, że ktoś wypoczął na wakacjach, nie oznacza, że z werwą przystąpi do pracy. Przeciwnie, będzie mu trudno. Pierwsze dni po powrocie psycholodzy nazywają nawet stresem pourlopowym. 31
  • Działkę oddam – miasto Warszawa 24 lip 2016, 20:00 Przekazana na cele oświatowe blisko hektarowa działka na warszawskim Ursynowie trafiła za ułamek wartości w prywatne ręce. Zgodnie z umową miała tam powstać uczelnia, a budowane są apartamentowce. Sprawie przygląda się prokuratura. 32
  • Cztery minuty na wagę życia 24 lip 2016, 20:00 Co można zrobić w cztery minuty? Przejechać dwa przystanki autobusem, umyć zęby, wziąć prysznic i uratować komuś życie! Chcesz dowiedzieć się jak? 35
  • Wakacje z dziećmi 24 lip 2016, 20:00 Dłuższą podróż samochodem nawet z najmniejszymi dziećmi można przeżyć, jeśli odpowiednio się do niej przygotujemy i zaplanujemy poszczególne etapy. 38
  • Stres po męsku 24 lip 2016, 20:00 U mężczyzn depresja często jest następstwem stresu. Nierzadko jest ukryta i wygląda zupełnie inaczej niż u kobiet. Przybiera maskę ataków agresji, wrogości, drażliwości. Milczenia lub zachowań autodestrukcyjnych. 42
  • Silni faceci o słabych sercach 24 lip 2016, 20:00 Kardiolodzy ostrzegają: na serce chorują coraz młodsi Polacy. Ale nie zdają sobie z tego sprawy. 44
  • Kiedy płuca chorują, brakuje powietrza 24 lip 2016, 20:00 Na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc chorują 2 mln Polaków. Ta mało znana choroba może prowadzić do inwalidztwa, a nawet śmierci. 46
  • Tylko dla mężczyzn 24 lip 2016, 20:00 U małego chłopca ma wielkość groszku. Kiedy malec mężnieje, ten gruczoł kształtem i rozmiarem przypomina kasztan. I wszystko jest w porządku, jeśli nie rośnie dalej. Prostata – każdy mężczyzna powinien żyć z nią w zgodzie. 48
  • Ultradźwiękami w raka 24 lip 2016, 20:00 Co roku 11 tys. Polaków słyszy diagnozę: rak gruczołu krokowego. Nowa metoda leczenia tego nowotworu umożliwia ograniczenie skutków ubocznych terapii. 49
  • Kiedy geny decydują o życiu 24 lip 2016, 20:00 Rak płuca to nowotwór, na który najczęściej umierają Polacy. Wczesne wykrycie choroby stwarza szansę na wyleczenie. Z kolei precyzyjna diagnoza molekularna jest warunkiem koniecznym doboru właściwej terapii, co w efekcie oznacza możliwość wydłużenia życia i poprawy jego jakości. 50
  • Drogie leczenie za granicą 24 lip 2016, 20:00 Gdy wybierasz się w podróż – kup polisę turystyczną. Ale zanim to zrobisz, sprawdź, czy jej wysokość wystarczy, by pokryć koszty ewentualnego leczenia. 54
  • Najwięksi bankruci III RP 24 lip 2016, 20:00 Kiedyś królowie życia, którzy nie schodzili z czołówki listy najbogatszych ludzi w kraju. Dzisiaj zapomniani lub okryci niesławą. Albo nie mogą wyjść z długów, albo mają już za sobą odsiadkę w kryminale. Oto antylista najbogatszych ludzi w kraju. 56
  • Do kierownictwa partii rządzącej Manifest 24 lip 2016, 20:00 Lato. Lato czeka. A wraz z latem czeka rzeka. Czeka rzeka, czeka las… Wakacje. Mniej lub bardziej zasłużone – wszyscy jedziemy odpoczywać. Miesiąc względnego spokoju od polityki – bo polityka w sierpniu się urlopuje. Wielce Szanowne Kierownictwo Partii Rządzącej, proponuję... 61
  • Europułapka 24 lip 2016, 20:00 Euro rozsadza Unię Europejską. Aby zachować UE i wspólny rynek, należy zrezygnować ze wspólnej waluty. Dalsze trwanie przy euro jest jak obrona parytetu złota, która w latach 30. pogłębiła kryzys światowy i przyczyniła się do wybuchu wojny – mówi „Wprost” Stefan Kawalec,... 62
  • Turecka wolta 24 lip 2016, 20:00 Nieudany pucz wojskowy nieoczekiwanie wzmocnił prezydenta Erdoğana, który ma teraz wolną rękę do przeprowadzenia planowanych już wcześniej zmian w polityce zagranicznej. Zbliżenie z Rosją jest tylko kwestią czasu. 70
  • Kręgosłup tureckiej armii został złamany 24 lip 2016, 20:00 Najlepsi tureccy oficerowie od lat siedzą w więzieniach z wieloletnimi wyrokami. Niektórzy zaginęli bez śladu. Recep Tayyip Erdoğan, prezydent Turcji, wypowiedział armii wojnę – mówi „Wprost” gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony i były dowódca wojsk lądowych. 72
  • Modlitwa o rozum 24 lip 2016, 20:00 Polityczny Zachód trzeszczy w szwach. To, że potrzęsie nim Brexit, było do przewidzenia. Decyzja Brytyjczyków już działa. Można powiedzieć, że Brexit już jest, od kiedy o nim rozmawiamy i snujemy plany, jak się z Wielką Brytanią rozwodzić. 73
  • Barwy kampanii 24 lip 2016, 20:00 Nowicjusz w polityce, biznesmen i celebryta, obiecuje przywrócić Ameryce wielkość, ale jego wizja polityki wobec Europy, w tym Polski, pozostaje zupełną niewiadomą. 74
  • Ciemne interesy Clintonów 24 lip 2016, 20:00 Czy były prezydent USA sprzedawał obcym rządom polityczne wpływy żony? Takie oskarżenia padają w filmie „Clinton Cash”, który ma właśnie swoją amerykańską premierę. Od 25 lipca mogą go także oglądać czytelnicy „Wprost”. 77
  • Podchody z pokemonami 24 lip 2016, 20:00 Nowoczesne technologie to za mało, by dziś porwać tłumy. Trzeba było dodać do nich tradycyjną grę w chowanego oraz nostalgię za latami 90. Tak powstał „Pokémon Go”, gra, która wyprowadziła ludzi na ulice. 80
  • Po drugiej stronie smartfona 24 lip 2016, 20:00 Nie wiadomo, czy gracze wychodzą z gry komputerowej na podwórko, czy biegając po podwórku, wchodzą do gry komputerowej – mówi dr Marek Troszyński, socjolog z Obserwatorium Cywilizacji Cyfrowej Collegium Civitas. 82
  • Kobiecy wymiar przemian 24 lip 2016, 20:00 Do niedawna polityka była niemal wyłącznie męskim zajęciem. To przesłoniło obraz świata tak mocno, że zapominamy, jak naprawdę wygląda. Tomasz Wasilewski w swoim nowym filmie „Zjednoczone stany miłości” pokazuje, że ustrojowa transformacja miała także kobiecą twarz. 84
  • Wyszczerbiony miecz 24 lip 2016, 20:00 Proces dekoratorów z „Kroniki polskiej” przetarł ścieżkę dla późniejszego procesu prezesa TVP. 87
  • Żyj kolorowo 24 lip 2016, 20:00 Kolor ścian to jeden z głównych elementów aranżacji wnętrza. Barwy, które do niego wybierzemy, mogą dodać energii pomieszczeniu, wpływać na nastrój mieszkańców, a także oddać emocje jego właściciela. 90
  • Ułańska fantazja 24 lip 2016, 20:00 Ułańska fantazja Jacek Komuda „Hubal” Fabryka Słów Polscy czytelnicy są równie nieobliczalni jak polscy piłkarze. Dowodzi tego choćby przypadek „Hubala”, który niespodziewanie stał się bestsellerem. Autor – Jacek Komuda – to... 92
  • Muzyka - recenzje 24 lip 2016, 20:00 Trzecia odsłona muzycznej trylogii To album teoretycznie przeznaczony przede wszystkim dla wtajemniczonych fanów. Ale rozpoczyna sie od niemal 12-minutowego utworu, który mógłby być też dla początkujących świetnym wprowadzeniem w fenomen... 94
  • Film - recenzje 24 lip 2016, 20:00 Pani kontra rekin Dopiero co mieliśmy w kinach żeńską wersję „Ghostbusters”, a już pojawia się kolejny film z kobietą w roli, w jakiej przywykliśmy widzieć panów. Przez półtorej godziny śledzimy samotną walkę Nancy z wielkim... 95
  • Duży mały samochód 24 lip 2016, 20:00 Gdy mówi się o małych samochodach, zawsze podkreśla się funkcjonalność. Takim autem łatwo w mieście znaleźć miejsce do parkowania, niewiele pali, a na dodatek nie budzi zbytniej zawiści sąsiadów. Zdarza się jednak, że niewielki samochód potrafi dostarczyć miłych przeżyć. Nieco... 96
  • Know-How 24 lip 2016, 20:00 Moc ceramiki Chcesz być w czymś najlepszy. Poszukaj sobie niszy. Szwajcarski producent zegarków Rado znalazł sobie takie własne poletko i specjalizuje się w produkcji czasomierzy z ceramiki. I to, co robią, jest przepiękne. Na rynku... 97
  • Spalone podwyżki 24 lip 2016, 20:00 Tryb, w jakim posłowie PiS przygotowali projekt ustawy o podwyżkach dla najważniejszych osób w państwie, może wskazywać na pierwsze symptomy znanego w polityce zjawiska, czyli odrywaniu się elit władzy od kontaktu ze społeczeństwem. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany