Dzisiejsza polityka to już nie mój świat

Dzisiejsza polityka to już nie mój świat

Aleksander Kwaśniewski
Aleksander Kwaśniewski / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
Istnieje potrzeba, by na wybory europejskie powstała wielka koalicja europejska – od PO przez Nowoczesną, PSL i SLD aż do takich partii jak Razem – apeluje Aleksander Kwaśniewski, prezydent RP w latach 1995-2005.

Kiedy „Wprost” przyznawał panu tytuł człowieka roku 1993, w uzasadnieniu była mowa, że będzie pan tworzył nowy obóz socjalistyczno -liberalno-konserwatywno-proeuropejsko-modernistyczny.

Jeśli dobrze pamiętam, była w tym pewna złośliwość ówczesnego naczelnego Marka Króla. Dostałem tę nagrodę po wygranej SLD w wyborach. Niespodziewanej, bo nikt nie wierzył, że środowisko, które wówczas nazywano postkomunistycznym, może wrócić do gry. Marek Król też nie wierzył, choć sam był „postkomunistą”.

Abstrahując od złośliwości ze strony „Wprost”, pan wtedy taki obóz rzeczywiście budował.

Zależało mi nie tyle na budowaniu obozu, ile na załatwianiu spraw. Po wygraniu wyborów, wbrew oczekiwaniom, nie zostałem premierem ani nie wszedłem do rządu. Stanąłem na czele komisji konstytucyjnej, bo wiedziałem, że mamy niepowtarzalną okazję, by wreszcie przyjąć ustawę zasadniczą. Wiedziałem, że mimo przewagi w Sejmie nie możemy pisać konstytucji lewicowej, więc szukałem kompromisu. Udało się.

Choć wielu uznało, że to konstytucja tylko jednej strony.

Zrobię tu dygresję: w jakimś sensie jestem wdzięczny Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo dzięki jego rządom wyrosło pokolenie patriotów tej „mojej” konstytucji. Ostatnio byłem w księgarni, chciałem kupić egzemplarz, okazało się, że kolejny dodruk już się rozszedł. Do tego te plakaty i koszulki z napisem „Konstytucja”, król Zygmunt na kolumnie ubrany w jedną z nich… Skłamałbym, gdybym nie przyznał, że czuję pewną satysfakcję.

A wracając do lat 90…

Później ponadpartyjne porozumienie musieliśmy uzyskać dla wejścia Polski do NATO w 1999 r. i do Unii w 2004. Dla tych głównych spraw rzeczywiście trzeba było budować obóz, który można opisać tak dziwną i długą nazwą, jak przez was cytowana.

Pytamy o to nieprzypadkowo, bo dziś wielu znów chce takiego obozu w celu odsunięcia PiS od władzy.

Niestety, dziś bardziej chodzi o obozy niż o sprawy. Rozumiem jednak, o co pytacie. Otóż rzeczywiście, moim zdaniem, istnieje potrzeba, ale też realna szansa, że na wybory europejskie powstanie wielka koalicja europejska – od PO przez Nowoczesną, PSL i SLD aż do takich partii jak Razem. Na płaszczyźnie „za Europą” vs. „przeciwko Unii” można tworzyć bardzo szeroką koalicję.

To dziś realne?

Nie tylko realne, ale też potrzebne. Eurowybory będą polaryzować polską scenę polityczną na tych, którzy nie tylko werbalnie, ale też faktycznie są za Unią, i na tych, którzy są przeciwko niej – mówię oczywiście o PiS. Opozycja ma szansę zdecydowanie wygrać te wybory, bo akurat to głosowanie przyciąga do urn głównie elektorat wielkomiejski i proeuropejski.

Tyle że zwycięstwo w tych wyborach nie daje władzy.

Ale dzięki niemu Jarosław Kaczyński nie będzie mógł powiedzieć: „Wygrałem po raz piąty”.

Jest jeszcze jeden problem. Partie, które w Polsce miałyby startować razem, w Parlamencie Europejskim są w różnych frakcjach.

To, gdzie kto pójdzie po wyborach, powinno być kwestią drugorzędną. Ważne, żeby w wyborach – naprzeciwko Zjednoczonej Prawicy – stanęła koalicja europejska, której wspólnym mianownikiem powinno być hasło: jesteśmy za integracją, nie pozwolimy wyprowadzić Polski z Unii. Wszystko wskazuje na to, że po wyborach europejskich większość w Parlamencie Europejskim utworzą nie, jak dotychczas, konserwatyści i socjaliści, ale także trzecia frakcja – liberałowie. W tej sytuacji cała proeuropejska Polska i tak znalazłaby się w jednej koalicji. Nie będzie więc miało wielkiego znaczenia, kto z naszych eurodeputowanych pójdzie do liberałów, kto do socjalistów, a kto do chadeków. Tworząc taki blok wyborczy, z góry należałoby więc zapowiedzieć, że po wyborach każdy pójdzie gdzie chce, oczywiście wykluczając frakcję eurosceptyków.

Donald Tusk mówił ostatnio o wiosennej mobilizacji, tworzeniu komitetów z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja. To już jest jakiś szerszy plan, który pan współtworzy?

Dobrze wiecie, że ja już się nie angażuję w żadne projekty. Występuję jako taki starszy pan, który przyjmie gości, życzliwie doradzi, oceni. Uczciwie, bo nie ma już żadnych politycznych ambicji ani interesów. No, może poza jednym – zależy mi, żeby bronić swojego dorobku. Ale w żadne polityczne role wchodzić nie zamierzam. Jeśli ktoś chce posłuchać, co mam do powiedzenia, to proszę bardzo, ale jeśli ktoś chce ze mnie uczynić lokomotywę wyborczą, to odpowiadam, że za późno. Lokomotywą wyborczą byłem przez wiele lat, z tej roli wywiązałem się bardzo dobrze i absolutnie nie mam ochoty tego powtarzać.

Donald Tusk ma inaczej. Wygląda na to, że rozważa powrót do polskiej polityki.

Powiem więcej – on mentalnie już do niej wrócił. Moim zdaniem decyzja zapadła. Kalendarz zresztą mu sprzyja. We wrześniu przyszłego roku kończy swoje obowiązki szefa Rady Europejskiej, to przed wyborami parlamentarnymi i długo przed prezydenckimi.

Stanie na czele zjednoczonej opozycji? Wystartuje w wyborach prezydenckich?

Takie są oczekiwania społeczne, które on nie tylko podtrzymuje, ale i pobudza. Jego ostatnie deklaracje są w jakimś stopniu zobowiązujące.

Przecież w zasadzie nic nie deklaruje i nic nie obiecuje.

Bo ma jeszcze czas. Ale rozbudzając oczekiwania, zastawia na siebie pułapkę – w pewnym momencie nie będzie już mógł się wycofać.

Jest w politycznej formie?

W formie jest bardzo dobrej, trzeba to przyznać. Więcej: to, co powiedział podczas wykładu w Łodzi, może zanim doszedł do słów o „bolszewikach”, było bardzo słuszne. Zgadzam się z nim, że dziś Unia Europejska jest najważniejszym gwarantem naszej niepodległości. Polski spór o Unię Europejską wpisuje się dziś w batalię o szacunek dla konstytucji, jeśli więc środowiskom opozycyjnym udałoby się zorganizować spektakularne obchody święta 3 maja, z licznymi proeuropejskimi manifestacjami, byłby to istotny element kampanii wyborczej nie tylko do europarlamentu.

A wracając do roli Tuska?

Jeśli w przyszłym roku wybory parlamentarne wygra opozycja i ustanowi większość parlamentarną, Tusk ma ogromną szansę, by zostać wspólnym kandydatem na prezydenta wszystkich ugrupowań, które stworzą rząd. A wtedy wygraną ma niemal w kieszeni. Problem jest inny: czy ambitny Grzegorz Schetyna, prawdopodobnie przyszły premier, będzie zainteresowany, by prezydentem był Donald Tusk.

Przecież prezydentura to podobno żyrandol.

Nie żartujcie. Tusk na pewno nie będzie prezydentem malowanym. A w polityce zagranicznej wręcz zdominuje rząd, bo przyjdzie na stanowisko nie tylko z notesem pełnym telefonów do najważniejszych ludzi na świecie, ale i z żywymi, bliskimi kontaktami z wieloma przywódcami. To tylko teoretyczny scenariusz, ale całkiem prawdopodobny. Zresztą dla Polski prezydentura Tuska byłaby bardzo dobra.

W ostatnim wywiadzie dla „Wprost” mówił pan jednak, że druga kadencja dla PiS jest więcej niż prawdopodobna. Teraz pana analizy idą w inną stronę.

Nadal uważam, że druga kadencja dla PiS jest wciąż prawdopodobna. Ostrzegam wszystkich, którzy uznali, że po ostatnich wyborach samorządowych coś się przesądziło. Otóż nic jeszcze nie jest przesądzone. Ale prawdą jest, że te wybory wielu przywróciły nadzieję, że zmiana jest możliwa. Opozycję bardzo to pobudziło.

A zwykłych ludzi?

Frekwencja była bardzo piękna, w dodatku ta mobilizacja wystąpiła w zasadzie tylko po stronie opozycji. To poważne ostrzeżenie dla PiS.

Który jednak wyraźnie wygrał wybory do sejmików. Pogłoski o jego końcu są więc chyba mocno przesadzone.

Owszem, w terenie PiS się trzyma mocno. Ale ten medal ma dwie strony. Skoro PiS ma prezydenta i samodzielną większość, to też ludzie oczekują, że będzie nad wszystkim panował. A nie panuje, co pokazuje choćby ostatnia afera KNF.

To będzie nowa afera Rywina?

Merytorycznie jest dużo poważniejsza. Bierze w niej udział ważna państwowa instytucja, którą ma gwarantować Polakom bezpieczeństwo ich pieniędzy. Gdy słuchałem rozmowy z propozycją nie do odrzucenia, przypomniał mi się „Ojciec chrzestny”.

A politycznie? Będzie kosztowna?

Moim zdaniem niczego większego niż „Rywin” w Polsce już nie będzie. Tamta afera była pierwsza, późniejsze – hazardowa, podsłuchowa czy Amber Gold – takiej nośności już nie miały.

Czyli szkody obozu władzy będą ograniczone?

Rozmawiamy na zbyt wczesnym etapie. Afera KNF jest niewątpliwie gruba, ale zobaczymy, czy będzie rozwojowa. Paliwo dla opozycji niewątpliwie jest na stole, zobaczymy, czy opozycja to wykorzysta.

Ostatnio rozmawialiśmy z prezydentem Wiktorem Juszczenką, który nie ukrywa swego rozgoryczenia tym, co w ostatnich dwóch latach stało się z pojednaniem polsko-ukraińskim. Co pan myśli o stosunkach Warszawy z Kijowem?

Zacznijmy od tego, że przez ostatnie 30 lat w sprawie ukraińskiej w Polsce panowało ponadpartyjne porozumienie. Kolejne rządy nie kwestionowały, że Polska musi wspierać ukraińskie dążenia do suwerenności oraz integracji z Unią Europejską i NATO. Ja przez dwie kadencje prezydenckie bardzo blisko współpracowałem z prezydentem Ukrainy Leonidem Kuczmą, zdarzało się, że spotykaliśmy się kilkanaście razy w roku. Podpisaliśmy ważną deklarację o pojednaniu polsko-ukraińskim, która zaowocowała wspólnymi obchodami rocznicy masakry wołyńskiej w Pawliwce. Ten kierunek był później kontynuowany przez Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Na szczęście obecne rządy PiS nie spowodowały zmiany strategicznej postawy Polski wobec Ukrainy.

Skąd więc żal prezydenta Juszczenki?

Bo niewątpliwie bezpośredni dialog polsko-ukraiński osłabł. Liczba wzajemnych wizyt prezydentów czy premierów znacząco spadła, dialog polityczny jest wątły i to sprawia wrażenie, że Polska jest mniej Ukrainą zainteresowana. W dodatku po obu stronach do głosu zaczęli dochodzić nacjonaliści, rzecz jasna, nie grają dziś oni pierwszych skrzypiec, ale wyraźnie oddziałują na polityków głównego nurtu. Podobno Jarosław Kaczyński miał powiedzieć kiedyś przedstawicielom Ukrainy: „Z Banderą do Unii nie wejdziecie”. To sformułowania idące zdecydowanie za daleko.

To chyba normalne, że Bandera nie budzi w Polsce entuzjazmu?

Dla Polski Bandera zapewne pozostanie antypolskim terrorystą, ale dla Ukraińców to jednak postać, która walczyła o niepodległą Ukrainę. Wypowiedź Kaczyńskiego dowodzi więc niezrozumienia wrażliwości ukraińskiej i problemów Ukrainy z ich własną historią.

Zdaniem PiS dotychczasowy dialog opierał się na zakłamywaniu historii i umniejszaniu polskich ofiar.

Podzielę się osobistą historią. Mój teść, wspaniały człowiek, mieszkał przed wojną we wsi Borszczówka pod Równem. W czasie pogromu razem z bratem i chorą mamą leżącą na łóżku uciekli przed Ukraińcami do lasu. Ale ich sąsiedzi zostali spaleni w stodole. Ojciec Joli już w latach 70. wywalczył, że w miejscu spalonej wsi odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary. Oczywiście na tablicy nie było szczegółów, bo przecież w Związku Radzieckim mówienie o tych sprawach było zakazane. Teść nosił w sobie tę historię do końca życia. Kiedy jako prezydent zaczynałem proces pojednania z Ukraińcami, miałem z nim trudne rozmowy.

Był sceptyczny?

Owszem. Kiedyś mi powiedział: „Pamiętaj, pojednanie musi być oparte na prawdzie”. Kiedy w 2003 r. uczestniczyliśmy z prezydentem Kuczmą w uroczystościach ku czci ofiar zbrodni wołyńskiej w Pawliwce, zabrałem ze sobą teścia. Bardzo przeżył, gdy pod odsłoniętym przez nas krzyżem przemawiał jeden z ocalonych. Mówił w krótkich, żołnierskich słowach, tak, żeby łatwo tłumaczyć na ukraiński. „Byliśmy w kościele”, „otoczyli nas”, „zaryglowali drzwi”, „podpalili”, „dzieci krzyczały”. Siedziałem obok prezydenta Ukrainy, każde zdanie to był dla niego cios. Ciężko wzdychał. Po tej uroczystości teść mi powiedział: „Wcześniej miałem wątpliwości, ale teraz wiem, że robisz dobrą robotę”. Więc mówienie, że dotychczas nasz dialog opierał się na kłamstwie, a dopiero teraz przyszedł PiS i robi mądrą politykę historyczną, to bzdury. Nasz dialog od początku opierał się na historycznej prawdzie. Na szczęście jednak polsko-ukraińskie relacje w coraz większym stopniu kształtują relacje między zwykłymi ludźmi. Dziś ponad milion Ukraińców pracuje w Polsce, nie tylko nie wywołując żadnych konfliktów ani waśni, ale pomagając naszej gospodarce. To właśnie ten codzienny dialog zwykłych ludzi, a nie wypowiedzi polityków, będzie w przyszłości najważniejszym czynnikiem naszego pojednania.

Jednak politycy mogą sporo napsuć. Wystarczy wspomnieć ustawę o IPN, w której – obok zbrodni Holokaustu wymieniono jednym tchem konflikt z Ukrainą.

Dobrze, że w wyniku rozmów polsko-izraelskich, pod silnym naciskiem amerykańskim, doszło do zmiany tej ustawy. Źle, że część dotycząca Ukrainy pozostała. Moim zdaniem kładzie się ona cieniem na naszych wzajemnych relacjach. Cały ten pomysł od początku był krańcowo zły, aż trudno uwierzyć, że polskie władze tak bardzo się w to zaangażowały i nie przewidziały negatywnych skutków.

Niektórzy w tego typu działaniach widzą wręcz wpływy Kremla.

Rosjanie są mistrzami wojny hybrydowej, więc nie można tego wykluczyć. Skoro wpływają na wybory w USA czy brexit, mogą też wywoływać negatywne nastroje na linii Warszawa – Kijów. Niezależnie od tego, czy Kreml te konflikty podgrzewa, czy nie, z pewnością są mu one na rękę. Z punktu widzenia rosyjskiej analizy politycznej złe relacje między Ukrainą a Polską, jej głównym sąsiadem i adwokatem, to powód do satysfakcji.

Pytanie, czy myślenie pod tytułem „wszystkiemu winna Moskwa” nie zwalnia nas od odpowiedzialności.

Nie powinno. Bo podglebie do tej złej atmosfery jest przecież rodzinne, swojskie, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Mam na myśli środowiska nacjonalistyczne, które funkcjonują od wielu lat, tyle że wcześniej, gdy trwał intensywny dialog polityczny między naszymi krajami, były na marginesie.

A dziś?

Głos środowisk nacjonalistycznych brzmi coraz donośniej, i to jest niebezpieczne. Na szczęście, moim zdaniem, te środowiska wciąż mają znaczenie marginalne. Niestety partia Jarosława Kaczyńskiego próbuje się z nimi dogadać, trochę przytulić, żeby na prawo od PiS nie wyrosła konkurencja. Stąd te wszystkie próby porozumienia się z narodowcami, a w najgorszym wypadku – życzliwego tolerowania. Przestrzegałbym przed tym, bo to wypuszczanie dżina z butelki.

Przykład węgierski pokazuje, że te obawy PiS nie muszą być bezpodstawne. Tam na prawo od Orbána jest przecież Jobbik.

Powiem więcej: gdyby radykalna prawica znalazła w Polsce przywództwo w postaci takich osób jak Antoni Macierewicz, to Kaczyński stara się prowadzić politykę Gowinowi świeczkę, ojcu Rydzykowi ogarek, ale mu się za bardzo nie udaje przy wsparciu Radia Maryja mogłaby coś zbudować.

Coś poważnego?

Moim zdaniem taki ruch polityczny mógłby nawet zdobyć 7 czy 10 proc. poparcia. Dla rozkładu sił politycznych na prawicy to zasadnicza zmiana, bo odbiera Jarosławowi Kaczyńskiemu monopol, a zapewne też samodzielną większość.

To pana zdaniem realny scenariusz?

Oczywiście. Mamy dziś wyrazistego Macierewicza, który stracił swoje wymarzone stanowisko. Widzimy też wyraźne napięcia między prezesem PiS a dyrektorem Rydzykiem. Jeśli do tej analizy dodamy całkiem nieźle zorganizowane środowiska narodowe, to są to wystarczające przesłanki, by rozważać powstanie jakiejś siły na prawo od PiS. Dlatego Kaczyński stara się działać w obie strony. Czyli prowadzić politykę Gowinowi świeczkę, ojcu Rydzykowi ogarek. Co się mu zresztą za bardzo nie udaje, bo w ostatnich wyborach samorządowych centrum nie zagłosowało jednak na PiS.

Większe sukcesy odnosi w dziedzinie pacyfikowania radykalnej prawicy. Ostatni Marsz Niepodległości, na którym właściwie nie było większych incydentów, to mimo wszystko chyba sukces rządu i prezydenta?

Sam marsz, w którym podobno wzięło udział 250 tys. osób, z dużą liczbą rodzin z dziećmi i stosunkowo małą liczbą ekscesów, niewątpliwie pokazał, że było zapotrzebowanie na taką manifestację. W tym sensie jest to sukces. Natomiast sposób, w jaki te obchody przygotowano, to klęska straszliwa. Patrzę na to profesjonalnie, bo w 2005 r. przygotowywałem 25-lecie Solidarności.

Polacy nie byli wtedy aż tak podzieleni.

Ale w Polsce trwała kampania prezydencka, co również rodziło emocje. Mimo to udało mi się w Gdańsku stanąć obok Lecha Wałęsy, choć przecież nasze relacje nigdy nie były znakomite. Byli też dwaj kandydaci do prezydentury: Lech Kaczyński i Donald Tusk. Do tego goście z zagranicy na bardzo wysokich szczeblach. Można? Można. Tym razem jednak władza wykazała się skrajną nieudolnością. Przecież o tym, kiedy będzie 100-lecie odzyskania niepodległości, wiadomo było od 100 lat! Nie rozumiem więc, dlaczego skończyło się wielką improwizacją.

Bo Polacy są mistrzami improwizacji.

Myślę jednak, że to także kwestia braku dobrej woli. Jestem byłym prezydentem. Gdyby do mnie, do Lecha Wałęsy czy do Bronisława Komorowskiego przyszedł odpowiednio wcześnie ktoś od Andrzeja Dudy i powiedział: „Zależy, żeby wziął pan udział w tym marszu i szedł z prezydentem”, trudno byłoby odmówić. Tymczasem nawet nie dano nam szansy.

Nie dostał pan zaproszenia na uroczystości?

Bardzo długo panowała cisza. Kiedy zapytany przez dziennikarzy powiedziałem, że nie mam żadnego zaproszenia, na drugi dzień kurier przybiegł i je dostarczył. Ale takich rzeczy naprawdę się tak nie załatwia.

Prezydent Komorowski dał do zrozumienia, że po prostu nie życzy sobie uczestniczyć w uroczystościach z obecną władzą.

Bo strasznie trudno budować wspólne wydarzenia, jeśli język, który się ciągle słyszy, jest językiem wykluczenia. A język obecnego prezydenta, premiera i całego PiS wyklucza. Nie mówię nawet o „zdradzieckich mordach” czy „drugich sortach”, ale o tym, że dla nich historia zaczyna się od 2015 r. Nie umieją oddać sprawiedliwości tym, którzy byli przed nimi, wszystko jest zasługą PiS.

A może elektorat lubi taką uproszczoną wersję świata?

Wybory samorządowe pokazały, że jednak nie. Mimo wszystko Polska nie jest dziś ani pisowska, ani antypisowska. Ona jest kolorowa i zróżnicowana. Polaryzacja społeczeństwa może być pomysłem na wygranie wyborów, ale na budowanie państwa już nie. Kiedy byłem liderem lewicy, a moja formacja była u szczytu potęgi, również w moim obozie były pokusy, żeby pognębić przeciwnika. Często powtarzałem wtedy kolegom, czego oni za bardzo nie lubili: „Pamiętajcie, że nie wszystkie orły żyją pod naszym dachem!”. Trzeba wiedzieć, że po drugiej stronie też jest dużo zdolnych, utalentowanych ludzi, z których warto korzystać. Dziś to samo chciałbym powiedzieć PiS: „Nie wszystkie orły żyją pod waszym dachem”.

To teraz dyżurne pytanie o lewicę. Zjednoczy się?

Myślę, że po ostatnich wyborach samorządowych po raz pierwszy pojawiła się na to szansa. Wszyscy – i Zandberg, i Czarzasty – zrozumieli, że są słabi, a jak wszyscy są słabi, to zwykle siadają do stołu. Biedroń też chyba już chce rozmawiać. W tej sytuacji jest szansa, że w wyborach parlamentarnych opozycja pójdzie w trzech blokach: obok koalicji PO-Nowoczesna, obok ludowców powstanie też blok centrolewicowy, zdolny do przekroczenia progu wyborczego.

Polsce lewica jest potrzebna?

Oczywiście, że tak. Będzie wielkim nieszczęściem, jeśli na lata zakopiemy się w duopolu PO-PiS. Boję się, że umrę, a wojna PiS z Platformą będzie trwała. Ile można? Przed wojną Polskę rozpalał spór Piłsudski – Dmowski, a później mówiono, że rządzą nią trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Dziś tak samo podzielili nas Tusk i Kaczyński. Daj im, Boże, zdrowie, ale jeśli za, powiedzmy, kilkadziesiąt lat będą nami rządziły trumny Tuska i Kaczyńskiego, będzie to dla Polski katastrofa. Polskie społeczeństwo jest dużo bardziej pluralistyczne, na naszej scenie politycznej jest miejsce zarówno dla ruchu ludowego, jak i dla lewicy.

To ładnie brzmi, tylko czy jest prawdziwe? W Warszawie kandydat lewicy dostał śladowe poparcie, podobnie jak kandydaci ruchów miejskich. Całą stawkę zgarnęli Trzaskowski i Jaki.

Stolica była szczególna, bo w wyborach warszawskich toczyła się wojna o Polskę. Zresztą uważam, że Warszawa zachowała się w tych wyborach wspaniale. Patryk Jaki odwoływał się nawet do powstania warszawskiego, choć szczerze mówiąc, myślę, że prawdziwy duch powstania wyraził się raczej w głosowaniu na Trzaskowskiego. Ale kiedy spojrzeć na inne miasta, okazuje się, że wygrali tam kandydaci bardziej lub mniej niezależni. Dlatego przestrzegałbym zarówno rządzących, jak i opozycję przed nadmiernym optymizmem. Majchrowski, Ferenc, Adamowicz – to byli bardziej dobrzy gospodarze niż przedstawiciele którejś ze stron polsko-polskiego sporu.

Ktoś z samorządowców zaistnieje jeszcze w wielkiej polityce?

Swoje wielkie wejście zapowiada Robert Biedroń, jestem ciekaw, co osiągnie, doceniam, że ma odwagę stawać w poprzek różnych ugrupowań.

A Trzaskowski?

Jego kampania była bardzo poważna, a sukces spektakularny. Na pewno wyrasta na kandydata do najwyższych urzędów w państwie, ale jeszcze nie teraz. W tej chwili ma pięć lat, by pokazać, że jest przygotowany do bycia prezydentem czy premierem. Oczywiście musi pokazać, że jest nie tylko dobrym gospodarzem miasta, ale też pełnokrwistym politykiem. Nikt nie zabrania prezydentowi Warszawy wypowiadać się w kwestiach politycznych, organizować międzynarodowych konferencji i tak dalej.

To na koniec pytanie o pana przyszłość. Pan do czynnej polityki nie wróci?

Już mówiłem, że nie. Szczerze mówiąc, dzisiejsza polityka wcale mi się nie podoba. Od czasów, kiedy byłem prezydentem, całkowicie zmieniły się instrumenty jej uprawiania, także komunikacja wygląda zupełnie inaczej. Miałem ostatnio wykład na Georgetown University. Tłumaczyłem studentom: „Musicie zrozumieć, że polityka to nie tylko forma, ale i treść. Przecież wizji politycznej nie przekażę wam na Twitterze”. Na co jeden ze studentów pokiwał głową i powiedział: „Ma pan rację. Zdecydowanie lepiej to zrobić na Facebooku”. Odpadłem. Przyjmuję do wiadomości, ale to już nie mój świat. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 48/2018
Więcej możesz przeczytać w 48/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 48/2018 (1863)

  • Więcej nas łączy, niż dzieli 25 lis 2018, 20:00 Mamy być traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa – to porównanie, którego wicepremier Piotr Gliński użył podczas rozmowy ze mną, opublikowanej tydzień temu we „Wprost”, obiegło Polskę i świat. Kończyło ono dłuższy wywód i... 3
  • Diagnoza i co dalej 25 lis 2018, 20:00 Z dr n. med. Mariolą Kosowicz, psychoonkologiem, terapeutą systemowym z Centrum Onkologii, rozmawia Katarzyna Pinkosz 5
  • Niedyskrecje parlamentarne 25 lis 2018, 20:00 WŁODZIMIERZ CZARZASTY, WCHODZĄC DO SEJMU, wzbudził nieskrywaną radość wśród pracowników straży marszałkowskiej. „Pan na jednorazowej przepustce?” – pytał ze śmiechem strażnik. „Za rok się to zmieni. Będzie inna” –... 6
  • Obraz tygodnia 25 lis 2018, 20:00 88 mln zł dotacji otrzyma od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego. Minister Gowin z dumą obwieścił, że to największa dotacja dla badań polarnych od 40 lat. W kraju robi się gorąco, inwestujemy w zimno. 9
  • Info radar 25 lis 2018, 20:00 Podlaska wolta radnych PiS POTWIERDZIŁY SIĘ INFORMACJE „WPROST” na temat możliwego rozpadu klubu PiS na Podlasiu. Choć w tym sejmiku partia Kaczyńskiego ma samodzielną większość, to przewodniczącym sejmiku został kandydat Koalicji... 10
  • Kłopotliwa komisja śledcza 25 lis 2018, 20:00 AFERA KNF TO WYSOKOOKTANOWE PALIWO DLA OPOZYCJI, KTÓRA ZŁOŻYŁA JUŻ WNIOSEK o powołanie komisji śledczej. PiS zapowiedziało, że na komisję się nie zgodzi. Ma większość, która bez problemu wniosek Platformy odrzuci. Nie znaczy to, że... 11
  • O żabach w wojennych barwach 25 lis 2018, 20:00 lewo JESTEŚMY ŚWIADKAMI NIESŁYCHANEGO, LECZ CYKLICZNEGO WYDARZENIA. Wilk staje się owieczką, która połyka żaby. Trudno powiedzieć, kto się na to jeszcze nabiera, ale – tak jak w cyrku – pewno wielu. PiS staje się partią rozsądną... 12
  • Dzisiejsza polityka to już nie mój świat 25 lis 2018, 20:00 Istnieje potrzeba, by na wybory europejskie powstała wielka koalicja europejska – od PO przez Nowoczesną, PSL i SLD aż do takich partii jak Razem – apeluje Aleksander Kwaśniewski, prezydent RP w latach 1995-2005. 14
  • Nierdzewny druh prezesa 25 lis 2018, 20:00 Do polityki trafił przez okno teściów na pl. Konstytucji. Potem Adam Glapiński zawsze wolał być w cieniu, ale afera KNF skierowała reflektory na prezesa NBP i jego świtę. 20
  • Brytania na mieliźnie 25 lis 2018, 20:00 Aż przykro patrzeć na skalę upokorzeń, przez które przechodzi teraz Wielka Brytania. I aż trudno pojąć, że na takie upokorzenia mogło zostać wydane mocarstwo nuklearne będące piątą gospodarką świata. A wszystko za sprawą... 25
  • Platforma będzie się smażyć w piekle 25 lis 2018, 20:00 Nowelizacja ustawy o sądownictwie to dowód, że propaganda opozycji, jakobyśmy chcieli polexitu, była totalnie nieprawdziwa – mówi Adam Bielan, wicemarszałek Senatu z PiS. 26
  • Wojna w obozie władzy 25 lis 2018, 20:00 Afera KNF skłóciła wszystkich ze wszystkimi w obozie Zjednoczonej Prawicy. Ale nie oznacza to ani wcześniejszych wyborów, ani lawinowych dymisji. 30
  • Nowe polskie elity 25 lis 2018, 20:00 O to, by naród nie był za mądry, zadbały wszystkie poprzednie ekipy – od Unii Demokratycznej przez SLD, AWS, PSL po PO. „Tylko 2 proc. uczniów w ostatnim roku nauki potrafi bezbłędnie zinterpretować tekst i logicznie to uzasadnić”... 33
  • Rysy na rzeczniku 25 lis 2018, 20:00 PiS wprowadził partyjną dyscyplinę, by Mikołaj Pawlak został rzecznikiem praw dziecka. Obok tego, że nie spełnia wymogów formalnych, wytyka mu się wypowiedzi o podłożu rasistowskim. 34
  • Polska polityka jest najnudniejsza 25 lis 2018, 20:00 Trudno uwierzyć, że osoba, która odpowiadała za finanse 40-milionowego kraju, mogła dać się tak nabrać Obserwowanie polskiej polityki staje się nudnym i przewidywalnym zajęciem. Dokładnie wiadomo, kto co powie, zanim nawet otworzy usta.... 37
  • Ranking 50 najbardziej wpływowych Polek i Polaków 25 lis 2018, 20:00 Pierwsze miejsce Jarosław Kaczyński, potem długo, długo nic. Następnie – niemal łeb w łeb – premier Mateusz Morawiecki i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Tuż za podium Wojciech Smarzowski. 39
  • Zbudowałem pancerz 25 lis 2018, 20:00 Mówi się, że piłka nożna to czysta fizyka, kopnięcie piłki w kierunku bramki przeciwnika i tyle. Ale wszystko to, co dzieje się wokół piłki – ta presja, smutek po porażce, radość po zwycięstwie – o tym się nie mówi. A musisz z tym wszystkim radzić sobie sam – opowiada Robert... 56
  • Leczenie strachów zabobonem 25 lis 2018, 20:00 Nadchodzące andrzejki przypomną nam, że wciąż wierzymy w stare ludowe przesądy, oprócz nich stosujemy też nowe modne rytuały. Tak uśmierzamy lęki. 62
  • Jak zarobić na US Army 25 lis 2018, 20:00 Setki milionów dolarów w kontraktach. Amerykańskie wojsko wydaje w Polsce na potęgę. Tyle że Polacy o te pieniądze nawet się nie starają. 66
  • Hossa Bessa 25 lis 2018, 20:00 Ile wydamy na święta? zł, czyli o 6 proc. więcej 1168 niż w ubiegłym roku, zamierzają średnio przeznaczyć Polacy na tegoroczne święta – wynika z badania firmy konsultingowej Deloitte. W tym roku Polacy wydadzą więcej na prezenty... 70
  • Inwestycje w komfort podróżowania 25 lis 2018, 20:00 PKP Intercity realizuje największy program inwestycyjny w swojej historii, wart ok. 7 mld zł. W efekcie pasażerowie wkrótce będą mogli korzystać z jeszcze wygodniejszych pociągów. 71
  • Kolej na pasażera 25 lis 2018, 20:00 – Nowe dworce, tory, lokomotywy, wagony – inwestycje na kolei pędzą pełną parą. Nikt już nie pyta, czy wydamy na ten cel wszystkie środki unijne. Plany są tak ambitne, że powstaje pytanie, czy wystarczy na nie pieniędzy. O tym debatowali prezesi spółek z Grupy PKP podczas... 72
  • Bohaterowie są zmęczeni 25 lis 2018, 20:00 Od brexitu po wojny celne z USA i spory w strefie euro przywódcy UE miotają się, próbując zapanować nad kolejnymi kryzysami. Zadania nie ułatwia im słabnące poparcie wyborców we własnych krajach. 74
  • Know How 25 lis 2018, 20:00 Pompeje pełne odkryć Archeolodzy odnaleźli w Pompejach fresk erotyczny. Przedstawia on scenę aktu miłosnego Ledy, żony spartańskiego króla Tyndareosa, z Zeusem, który przybrał postać łabędzia. Według starogreckiej mitologii Leda... 78
  • Nie daj się bólowi 25 lis 2018, 20:00 Czym jest ból, jak stosować leki przeciwbólowe i dlaczego lepiej nie dobierać ich na własną rękę, tłumaczy dr. n. med. Jarosław Woroń z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ Kraków i Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. 81
  • Czy nowe to zawsze przełomowe? 25 lis 2018, 20:00 Coraz więcej chorób, do niedawna nieuleczalnych, dziś można wyleczyć lub tak prowadzić ich terapię, żeby pacjent żył wiele lat. Poprawiają się wyniki leczenia, ale wiele jest jeszcze do zrobienia. 86
  • Nowe leki, nowe cele 25 lis 2018, 20:00 Celem leczenia cukrzycy dziś nie jest już obniżenie poziomu cukru we krwi, tylko zapobieganie powikłaniom i wydłużenie życia. Dzięki nowoczesnym terapiom jest to możliwe. 88
  • Życie z cegiełek 25 lis 2018, 20:00 W krajach, gdzie dostęp do nowych technologii medycznych jest największy, szpiczak staje się chorobą przewlekłą – mówi dr hab. Dominik Dytfeld z Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku w Poznaniu. 90
  • Edukacja i nowe technologie 25 lis 2018, 20:00 Medycyna rozwija się w zawrotnym tempie – niemal codziennie pojawiają się nowe sposoby leczenia, operowania, żywienia. Po to, żeby nowe terapie skutecznie wdrożyć, konieczne są nowatorskie metody szkolenia – zarówno lekarzy, pielęgniarek, jak i pacjentów. 92
  • Operacje z asystą robota 25 lis 2018, 20:00 Prostatektomia radykalna przeprowadzona w asyście robota da Vinci umożliwia operowanym mężczyznom normalne funkcjonowanie – mówi dr Paweł Salwa, urolog z warszawskiego szpitala Medicover, ekspert urologii robotycznej. 94
  • Dieta antynowotworowa istnieje 25 lis 2018, 20:00 Nasza dieta ma ogromny wpływ na to, czy w naszym organizmie rozwinie się nowotwór. Istnieje całe mnóstwo pokarmów, które zmniejszają ryzyko zachorowania na raka. 96
  • Suplementy diety pomocne w zapobieganiu nowotworom 25 lis 2018, 20:00 Zdrowe odżywianie jest jednym z wiodących czynników, zmniejszających ryzyko zachorowania na raka. Warto wiedzieć, że niektóre suplementy diety również mogą okazać się pomocne. 96
  • Gdybanie na ekranie 25 lis 2018, 20:00 Choć pierwsza polska produkcja dla Netflixa – „1983” – to serial nie do końca udany, i tak warto go zobaczyć. Pokazuje bowiem, jak wyglądałaby Polska, gdyby komunizm nie upadł. 106
  • Kamera albo wolność 25 lis 2018, 20:00 Wchodzące na nasze ekrany „Trzy twarze” są czwartym filmem, który Jafar Panahi nakręcił w Iranie... nielegalnie. 110
  • Wydarzenie 25 lis 2018, 20:00 Warszawska kreska „Ślepnąc od świateł”, reż. Krzysztof Skonieczny, HBO/HBO GO Sztywniutko – ten zwrot, pewnie już na stałe, wprowadza do slangu Krzysztof Skonieczny ekranizacją powieści Jakuba Żulczyka „Ślepnąc od świateł”.... 112
  • Film 25 lis 2018, 20:00 Okowy tradycji „Sofia”, reż Meryem Benm’Barek-Aloisi, BestFilm Podlegają karze więzienia od jednego miesiąca do roku wszystkie osoby płci odmiennej, które, nie będąc związane ślubem, utrzymują ze sobą relacje seksualne”. To... 113
  • Myzuka 25 lis 2018, 20:00 Tańcząca na wzgórzach Gdy zadebiutowała przebojem „Wuthering Heights” i płytą „The Kick Inside”, krytycy i słuchacze byli zgodni, że oto pojawił się ogromny talent – nie tylko wokalny, ale też kompozytorski. Wszyscy byli... 114
  • Książka 25 lis 2018, 20:00 Ucieczka Don DeLillo, „Great Jones Street”, Noir sur Blanc DeLillo od wielu lat uchodzi za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy. W tej ocenie jest nieco przesady – to świetny rzemieślnik i tyle, ale amerykańskich... 115
  • Kalejdoskop 25 lis 2018, 20:00 Wystylizowany chaos Stojąc kilka metrów od zdjęcia, widzimy doskonałą fotografię petrochemii i dopiero, gdy podchodzimy do dzieła bliżej, dostrzegamy, że jej kominy i zbiorniki zbudowane są z puszek i dezodorantów. Bo LaChapelle to... 116
  • Kulturalna trzynastka 25 lis 2018, 20:00 Michał Olszański DZIENNIKARZ RADIOWY I TELEWIZYJNY 118
  • Odruchy stadne 25 lis 2018, 20:00 Lada chwila podpici mikołaje opanują miasto. Ciemno będzie już o 15, a całe centrum zostanie szczelnie zakorkowane jak butelka z niebezpiecznym dżinem. Ludzi będzie jakby więcej, wszędzie tłumy, kolejki, ścisk, zero pustych stolików w... 119
  • Jak właściwe dobrać wino do potrawy 25 lis 2018, 20:00 Radzą Anna Starmach i Bogumiła Wiśniewska 120
  • Zrób sobie…Glińskiego 25 lis 2018, 20:00 Wicepremier Piotr Gliński otwiera Muzeum Prześladowań Piotra Glińskiego. 122

ZKDP - Nakład kontrolowany