Pocztówki z bulwarów wiślanych

Pocztówki z bulwarów wiślanych

Taco Hemingway
Taco Hemingway / Źródło: Instagram / tacohemingway
Przed Taco Hemingwayem bez wątpienia istniał w Polsce rap błyskotliwy i otwarty na świat. Ale nie robił takiej furory, bo publiczność nie była na niego gotowa. Taco znalazł klucz: pogodził oczekiwania ortodoksyjnych miłośników rapu i słuchaczy spoza tego środowiska. A także erudycję z popowym opakowaniem.
Marcin Flint

Jest 23 lipca, chwilę po godz. 22. Jeden post sprawia, że tysiące słuchaczy wkłada na uszy słuchawki, a redaktorzy portali wiedzą, że skończył się ich wolny wieczór. To kolejne wakacje, podczas których największym fonograficznym wydarzeniem okazuje się nieoczekiwana premiera płyty Taco Hemingwaya. Tym razem atak jest z półzaskoczenia (album miał wyjść dwa tygodnie później), co nie znaczy, że mniej skuteczny. Po kilku dniach sprawdzam sytuację na froncie. Na portalu YouTube widać żniwo kampanii lipcowej – „Pocztówka z WWA, lato ’19” radzi sobie bardzo dobrze. Najmniej wyświetlany utwór, produkowane przez nasz eksportowy duet klubowy Catz ’n Dogz, nietypowe „Wytrawne (z nutą desperacji)” zbliża się do 665 tys. wyświetleń. Ten najpopularniejszy, „W piątek leżę w wannie” ze śpiewającym Dawidem Podsiadło, ma ich ponad 2,2 mln. Na liście serwisu streamingowego Spotify triumf absolutny. W zestawieniu „Polska Top 50” pierwsze 11 pozycji okupują utwory z nowego albumu Taco. Kolejne – trójka gości, z którymi twórca nagrał kawałki – Schafter, Kizo (z modnego kolektywu Chillwagon) i wspominany Podsiadło.

Zdobiony innym wąsem

Żeby wiedzieć, co się na „Pocztówce…” dzieje, wystarczy spojrzeć na jej niezapisaną stronę. Okładka ukazuje Taco na basenie. Jest sam, trzyma się biało-czerwonych sznurków oddzielających puste tory, utrzymuje się na powierzchni wody. Nie wydaje się zadowolony – nigdy zresztą nie był, patrzył cierpko na warszawskie targowisko próżności spod charakterystycznego wąsa, a sława męczyła go bardziej niż jej brak. Kiedy piszę, wciąż dyskutuje się o wydarzeniach w Białymstoku, o Marszu Równości, który dla jednych był prowokacją na polskiej ostoi tradycjonalizmu, a dla drugich brutalnym zdemaskowaniem mitu o kraju tolerancji i równych praw. Scena rapowa nie poddaje się generalizacjom, ale wymowny jest post białostockiego rapera Piha, który na gorąco umieścił na Facebooku status o treści „Białystok”, dorzucił parę emotikonek, utwór „Nie ma miejsca jak dom” i zebrał blisko 2 tys. polubień. A Taco? Rapuje „Jak masz dziewczynę to zabieraj ją na randki, koleś / Jak masz chłopaka to zabieraj go na randki, okej”.

Wąs Taco jest zwodniczy. Nawet jeśli osiada na nim piwna pianka i podnosi się do góry przy meczach piłki nożnej, nie jest atrybutem dobrze odżywionego alfasamca, mądrzącego się z kanapy i obwiniającego o połowę krzywd świata polityków, roszczeniowe grupy zawodowe i swoją partnerkę. Przeciwnie. Jego podejście w pełni wyrażają wersy będące wypadkową Masłowskiej i własnego, protekcjonalnego podejścia: „Dosyć niemiłe jest to społeczeństwo / Doświadczam tego, gdy ganiam po mieście / Chłopcy chcą manifestować swą męskość / Znowu zapiją niepewność i bezsens”. W otwierającym płytę „Człowieku z dziurą zamiast krtani” rapuje: „Blondwłose licealistki znów kąpały się w tej bieli / Ich spódnice skąpsze są niż pensje ich nauczycieli / koledzy brzdąkają w struny, kolegom pękają gumy / opony na brzuchu, a chcą pań jak kalendarz Pirelli”, nie bez sarkazmu przygląda się stolicy, miastu „VIPów wpychających w gardło seafood / mięsożernych wegan, niewierzących katolików”. Gdy przylatuje do niej z Londynu, nie zapomina o antysmogowej masce w swoim „carry-on baggage”. „Pizza” rapuje się do „cristal”, elity napojów wyskokowych.

Wszystko to dzieje się na podkładach robionych w duchu współczesnej muzyki klubowej, szytej z różną wrażliwością, nierzadko według wzorców z aktualnych notowań amerykańskich list przebojów. Warszawski raper Sokół, który w tym roku w końcu wydał znakomity, wyczekiwany debiut, dwie dekady pracował na to, żeby obco brzmiące nazwy luksusowych marek brzmiały w jego ustach naturalnie, u kolegi po fachu to zajęło ułamek tego czasu. Taco Hemingway na tle nadal leczącej się z kompleksów hiphopowej branży wygląda jak przechadzający się w szlafroku, brytyjski arystokrata w gronie upakowanych w drogie ciuchy hodowców warzyw. Umie obnosić się ze swoim kapitałem, również tym kulturowym. Inni raperzy najchętniej powiększyliby ekskluzywne loga na bluzach, żeby było je widać z dwustu metrów, uderzali po głowach fanów książkami, które raczyli przeczytać. Taco zachowuje w tym rozum i godność człowieka.

Nie separuje się od sceny, nagrał przecież płytę „Taconafide” z raperem Quebonafide, wpadał z wizytą do innych – Bedoesa, Sokoła i Otsochodzi, a na jego nowej płycie odwiedzili go chociażby Pezet i Schafter. Idzie razem z branżą, ale osobno, własnym krokiem. „Ja to szanuję go na maxa, ale ta jego pseudononszalancja doprowadza mnie do szału. Nie jestem w stanie przebrnąć przez żaden jego cały album. Do tego wydaje mi się idealnym, krakowskim studentem filozofii. Dla mnie to strasznie mało rapowe” – mówi mi jeden z raperów. „Szanuję, ale…” wydaje się definicją podejścia hiphopowego towarzystwa do Taco. No, może nie tego ze starej szkoły, spod znaku „kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów”, ale mój rozmówca jest akurat z postępowej frakcji. A przecież od lat obok „ulicznego” hip-hopu przedzierał się ten „inteligencki”. Dzisiaj na jego fali płynie Taco. I to rap okazuje się muzyką głównego nurtu.

Kiedyś to było

Hip-hop nigdy nie był monolitem, zawsze federacją, a ostracyzm wobec tych „nie dość rapowych” wydawał się znacznie dalej posunięty. W 1998 r. śląski Kaliber 44 na swojej drugiej płycie bawił się słowem, grał na jego wieloznacznościach, odwracał na drugą stronę powiedzonka, patrzył, jak głoski współbrzmią, rymy kleją się do siebie, a sylaby skwierczą podsmażane na tłuszczu bitów. „Ja nie wiem, nie jestem pewien, jestem leniem / Popadam czasem w zapomnienie lub odrętwienie / I składam rymy z rzadka / Jak sraczka mego dziadka / A może czekoladka? A może cukiereczek? / Może wolę budyń, a może kisieleczek?” – szczebiotał członek zespołu Abradab, nie traktując swojej twórczości szczególnie poważnie. Zaatakował go wówczas warszawiak Tede śmiertelnie już poważnymi wersami: „S***wysyn sraczką dziadka się zachwyca / A ja pytam się ciebie, gdzie tam jest ulica? / Pokój dla prawdziwych składów w Katowicach”. „Ulica” i „prawda” to były dwa klucze do zrozumienia dominującego w polskim rapie nurtu, a postawiony zarzut o „nieprawdziwość” mógł być środowiskowym wyrokiem. Padł w utworze, który nazywał się – a jakże – „Kilkaset słów prawdy”.

Wtedy imponowało życie na krawędzi, kontakty w półświatku, środkowy palec wysunięty w stronę funkcjonariuszy. Tede nie zaznał biedy, miał wszelakie warunki, żeby spokojnie studiować, ale bloki śniły swój antysystemowy sen – grupa Molesta przekonywała, że „dilowanie rąk nie brudzi”, składy chciały adaptować do wersów jak najwięcej grypsery, „zły i łysy” był męskim rapowym odpowiednikiem „małej czarnej”. Różnice artystyczne to jedno, bo ówczesny hegemon sceny DJ 600V jakoś nie miał problemu, żeby na swojej płycie łączyć różne wizje rapu – cytowany atak znalazł się zresztą na albumie, na którym Kaliber 44 również się pojawił. Ślązacy odnosili sukces sprzedażowy, mieli też pod dostatkiem medialnych komplementów, które wówczas o wiele bardziej przekładały się na wymierne korzyści. Tymczasem uliczne historie mogły mobilizować osiedlowy elektorat, ale dla reszty muzycznego świata uchodziły za hermetyczne, z czasem tracąc swoją egzotykę i wywołując mniejszy oddźwięk. Objawiła się prawda aktualna do dzisiaj, w czasach triumfu Taco Hemingwaya: dobrze jest płynąć z prądem, ale jak popłyniesz pod prąd, za to zgodnie ze sobą, może to opłacić się o wiele bardziej.

O ile, rzecz jasna, nie zrobisz tego zbyt gwałtownie i w stroju niekompletnym. Kaliber mógł być inny, nie był jednak wywrotowy jak Poema Faktu, Afro Kolektyw czy Killa Familla, projekty, które w latach 90. jawiły się słuchaczowi jako surrealne i po prostu przepadły. Nawiasem mówiąc, ten sam Tede kilka lat później nagrywał z Abradabem i w związku z otwartą gadką o zarabianiu pieniędzy i jawnie manifestowanym hedonizmem był na cenzurowanym u twardogłowych słuchaczy. To typowy dla sceny zwrot akcji, ale ja nie o tym. Fundamentem rapu alternatywnego, intelektualnego czy „bohemiarskiego” (wtedy słowo „hipsterski” nie było w obiegu) stał się w 2000 r. Fisz, starszy syn Wojciecha Waglewskiego z Voo Voo (podobnie jak synowie Krzysztora Teodeora Toeplitza czy Jacka Kleyffa nie pomagał sobie znanym nazwiskiem w hiphopowej karierze). Sam namalował okładkę swojej płyty, nie stronił od abstrakcyjnych treści, stronił za to od wizerunku maczo, rapując np. o tym, jak padł ofiarą knajpianej bójki. A rapował zupełnie inaczej, z melodią, odklejając się od podkładu. Zamiast obskurnych zakamarków gett rodem z nowojorskiej twórczości Mobb Deep czy Group Home interesował go kolorowy, afrocentryczny humanizm Native Tongues. Krążek „Polepione dźwięki” wydała wytwórnia Asfalt Records, która po latach będzie mieć w katalogu Taco Hemingwaya i na której młody Taco się wychowywał.

Życie po fiszu

Fisz ośmielił innych. We wrocławskiej wytwórni Blend Records objawił się rewolucyjny, anarchistyczny funk Sfondu Sqnksa i Poemy Faktu oraz artystyczny hip-hop Sinego. Do składu Asfalt Records dołączył szczecinianin Łona, wyraźnie oczarowany Osiecką, Młynarskim i Przyborą. Gorzkniejący z płyty na płytę humorysta bywał w swym pieszczeniu się ze słowem wręcz perwersyjny, rodem z kawiarni literackiej. Sieroty po rozwiązanej po śmierci Magika grupie Paktofonika (czyli PFK) zagospodarował z kolei zielonogórzanin L.U.C. (Łukasz Rostkowski), którego twórczość legitymizował jeden z członków tejże legendarnej PFK – Rahim. Łukasz był na poły szalonym naukowcem, zafascynowanym technologicznymi nowinkami i przyglądającym się planecie Ziemia ze swojej kosmicznej samotni, i młodopolskim artystą, który sam siebie pisałby z wielkiej litery.

Stosował autorskie neologizmy, udzielał napuszonych wywiadów, tonął w rzekach swoich słów. Udało mu się przejść kryzys hip-hopu suchą nogą, po deskach teatrów, dywanach na akademiach i w świetle telewizyjnych reflektorów, z naręczem nagród pod pachą. Aż wreszcie pod sam koniec 2014 r. pojawił się Taco Hemingway. Gdy stał się gwiazdą, część słuchaczy rapu zaczęło denerwować to, że ludzie zachowywali się tak, jak gdyby wcześniej nie było równie zręcznego językowo, ale o niebo lepszego warsztatowo, przeciwstawiającego się stereotypowi nawijacza. Tylko że w odróżnieniu od Fisza Taco nie uciekł od hip-hopu przy pierwszej sposobności, by eksperymentować z elektroniką i improwizować z młodą sceną jazzową. Podczas gdy Sfond Sqnksa zdzierałby zewsząd naklejki logówki i kody kreskowe, Taco równie mocno konsumpcję piętnował, co się nią zachłystywał, nie udawał niszowego radykała. Nie wystawiał się na ataki o elitaryzm i salonowość jak Łona, który nawet gdy mówi o brytyjskiej, niesfornej Azealii Banks, to w drugim wersie podpiera się Gombrowiczem. Nie był też jak L.U.C. – na jego płytach nie było Leszka Możdżera, Urszuli Dudziak i Marii Peszek. Unikał mediów, urzędniczych poklepywań i samonamaszczenia na Witkacego tej sceny. Gdy wrzucał do sieci „Pocztówkę z WWA, lato ’19”, napisał: „Jako że nic mnie tak nie mierzi jak mitologizacja poetów, muzyków i artystów, powiem to najprościej jak się da: przed tobą znajduje się seria dźwięków i garść obserwacji. Tylko i aż tyle”.

Tac o trojański

Skąd ta sympatia dla Taco? Najlepszą odpowiedź znajduję u młodszej od niego o dwa lata urzędniczki, która od razu po maturze przyjechała do Warszawy z małej miejscowości, żeby studiować polonistykę, i słucha artysty od początku, od „Trójkąta warszawskiego”: „Doceniam język, koncept, ale przede wszystkim ujęło mnie to, że Taco nie rapował, a po prostu mówił do mnie głosem, którego barwa mnie przekonała. Argument, że raperzy nawinęli już to, co Taco, tylko lepiej, zupełnie mnie nie obchodzi. Ja, nie słuchając rapu, mogę powiedzieć, że szczerze go lubię. Łatwiej jest utożsamić się z kimś takim, nie jestem z podwórka, nie jestem z bloku, ale chodzę w miejsca, o których nawija, nawet jeśli trochę nimi gardzę. Nie jest to dla mnie tak organicznie obca rzeczywistość jak siedzenie na trzepaku i mury pokryte graffiti”. Słuchacze Taco żyją w świecie, o którym ich ulubieniec gada (z płyty na płytę więcej u niego rapu, mniej deklamacji), patrzą na ten świat z boku albo funkcjonują od niego daleko, ale po cichu do niego aspirują.

A jest jeszcze ważniejsza sprawa – w 2019 r. nie sposób udawać, że rapu nie ma obok. W opublikowanym właśnie zestawieniu najlepiej sprzedających się płyt półrocza rodzima wersja muzyki miejskiej to połowa pierwszej dziesiątki. Jest jej dużo w programach festiwali, wylewa się z social mediów influencerów, sportowców, gwiazd, wreszcie jest elementem szerokiego, niemuzycznego dyskursu – Rafał Woś rehabilituje w „Tygodniku Powszechnym” uliczną nawijkę Chady i Kalego, pisząc o klasowej przemocy, a Tomasz Sakiewicz z „Gazety Polskiej” zasłania się marginalną rapową reprezentacją (Tadek Polkowski, Basti, Bzyk, Evtis, Zjednoczony Ursynów), broniąc naklejki „Strefa wolna od LGBT”. Obaj publicyści stali się obiektem kpin, uchodząc w oczach społeczności rapowej za takich, którzy rapu nie rozumieją, bo ta społeczność pod wieloma względami nadal jest jak hermetyczna sekta – gościnna nieśrednio.

Ci spoza niej czują się jak babcia, której zarozumiały, bezczelny wnuk miałby tłumaczyć system operacyjny i aplikacje. A Taco Hemingway wjechał za mury niczym koń trojański – wytwórnia fonograficzna nie zrzuciła go ze spadochronem, wjechał od dołu, jak trzeba, tylko od innej strony i pchany przez inne ręce. Część branży się z tym pogodziła, część chętnie by ugryzła, ale raczej gryzie się w język świadoma, że to dostęp do wielu nowych portfeli. Po „chłopomanii” przyszedł czas na „ziomomanię”, ale to nie musi być schemat pod tytułem „inteligencję fascynuje prymityw”. Już nie. Nie taki ten rap straszny: próbowano go już zagłaskać, próbowano założyć kaganiec, skrócić smycz. A wystarczyło oswoić.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2019
Więcej możesz przeczytać w 32/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2019 (1897)

  • Dzień dobry 4 sie 2019, 20:00 Kiedy 13 lat temu jako młody dziennikarz po raz pierwszy przekraczałem próg legendarnego tygodnika „Wprost”, w najskrytszych fantazjach nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę pisał do tego tygodnika wstępniak redaktora naczelnego.... 3
  • Do widzenia 4 sie 2019, 20:00 Wyobraźcie sobie świat bez dziennikarzy. Prawdziwych dziennikarzy. Takich, którzy szukają prawdy, są otwarci na argumenty i potrafią zwrócić uwagę Czytelników na to, co ważne. Tacy pracują w redakcji pisma, które właśnie czytacie.... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 4 sie 2019, 20:00 KIEROWNICTWO SLD JEST WKURZONE NA KOALICJĘ OBYWATELSKĄ O PODBIERANIE DZIAŁACZY I WSTAWIANIE ICH NA WŁASNE LISTY. – BARBARA NOWACKA z DARIUSZEM JOŃSKIM [były wiceprzewodniczący SLD – red.] obdzwaniali ludzi jak szaleni, żeby kogoś... 6
  • Obraz tygodnia 4 sie 2019, 20:00 9 lat minęło odkąd we wsi Miejsce Odrzańskie (300 mieszkańców) urodził się ostatni chłopiec Wygrany Kamil Durczok – po czterech dniach pijaństwa przejechał 360 km przez Polskę i zderzył się tylko ze słupkiem drogowym. Alkomat... 9
  • Info radar 4 sie 2019, 20:00 Sport, wielkie pieniądze i dyplomacja Wydarzenia sportowe angażują nie tylko instytucje, kluby sportowe i kibiców, ale także najsilniejsze przedsiębiorstwa i fundacje. Nic dziwnego, że tematyka wzajemnego wpływu ekonomii i sportu będzie... 10
  • Przeszłość do przeróbki 4 sie 2019, 20:00 Wydaje się, że historia jest niezmienna. Ale politycy chcieliby zmieniać także ją. Rodzi się pytanie: czy polityka historyczna ma sens? 11
  • Zamach stanu w Platformie 4 sie 2019, 20:00 W Platformie Obywatelskiej wrze. Jak ustalił „Wprost”, w styczniu w roli lidera partii Grzegorza Schetynę będzie chciał zastąpić Bogdan Zdrojewski. 13
  • Wiceprezydent z katolickim paszportem 4 sie 2019, 20:00 W samym środku kampanii parlamentarnej rozegra się w Unii Europejskiej walka o stanowisko komisarza dla Krzysztofa Szczerskiego. Nawet w PiS można usłyszeć, że sukces całej operacji stoi pod znakiem zapytania. 16
  • Operacja Szydło 4 sie 2019, 20:00 Przegrana Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim miała drugie dno – dowiedział się „Wprost”. Narażając byłą premier na publiczną porażkę, kierownictwo PiS chciało osłabić jej pozycję w partii. 19
  • Doradcy PiS się pomylili 4 sie 2019, 20:00 – Jarosław Kaczyński powiedział, że uznaje wiek kardynalski – 75 lat – jako moment przejścia na emeryturę. Może to wskazywać, że faktycznie za te cztery lata będzie rozważał zmianę na czele naszego obozu – mówi Witold Waszczykowski, europoseł PiS. 20
  • Macho 3.0, czyli chłopaki też płaczą 4 sie 2019, 20:00 Z rankingu „Wprost” wynika, że dzisiejszy mężczyzna wreszcie może być, kim chce. Opinia publiczna wyżej ceni naturalnych, uczuciowych facetów niż stereotypowych twardzieli. Koniec z tłumieniem własnych emocji i odgrywaniem chłopaków, którzy nie płaczą. 25
  • Polski macho 2019 4 sie 2019, 20:00 Na zlecenie „Wprost” Panel Ariadna zapytał Polaków, który z wymienionych idoli popkultury jest uosobieniem współczesnego macho, czyli mężczyzny o cechach uchodzących za typowo męskie, takich jak siła, władczość, sprawność seksualna itp. Każdy mógł wskazać maksymalnie trzy osoby. 26
  • Męska terapia kpiną 4 sie 2019, 20:00 W męskości ważna jest spójność wewnętrzna, odpowiedzialność, intelekt, skupienie się na tym, by być dobrym człowiekiem – mówi seksuolog Andrzej Gryżewski. 29
  • Łatwo grać czarny charakter 4 sie 2019, 20:00 Ja się nie cenzuruję. Prowadzę przyzwoite życie, więc nie mam nic do ukrycia. Jeśli ktoś przy okazji zrobi mi zdjęcia, pies go trącał – mówi Jacek Braciak, aktor, który wolność ceni ponad wszystko. 32
  • Turboagresja 4 sie 2019, 20:00 Lato i wakacje sprzyjają agresji na drogach. Jak pokazują statystyki, sprawcami awantur są najczęściej mężczyźni w drogich i szybkich samochodach. 34
  • Nie zgadzam się na homofobię 4 sie 2019, 20:00 Chodzę na marsze równości, bo jeśli odrzucamy inność, tracimy kontakt z człowieczeństwem 37
  • Nie walczyłem z nienawiści 4 sie 2019, 20:00 Widzę młodych Polaków maszerujących ze sztandarami, z nienawiścią na twarzach, i państwo, które to toleruje. Ja nigdy nie walczyłem z nienawiści, nawet w czasie wojny – mówi Stanisław Aronson, oficer AK, uczestnik Powstania Warszawskiego oraz izraelskiej wojny o niepodległość. 38
  • Skutki niesprzedawania wódki 4 sie 2019, 20:00 Mija rok od czasu, kiedy polskie miasta wprowadziły u siebie nocne zakazy sprzedaży alkoholu. Pić mieliśmy mniej, a monopole miały przestać się namnażać. Wyszło na odwrót. 43
  • Hossa Bessa 4 sie 2019, 20:00 Napój Lewego Robert Lewandowski ruszył z nowym biznesem. W zeszłym tygodniu na rynek weszły izotoniki dla sportowców, które najlepszy polski piłkarz będzie sprzedawał pod marką RL9 Pro. Rozlewaniem i dystrybucją zajmie się znany... 46
  • Zasłona dymna Putina 4 sie 2019, 20:00 Katastrofalne pożary na Syberii były przez Kreml ignorowane, dopóki nie uznano, że mogą się przydać do odwrócenia uwagi od przedwyborczych protestów opozycji. 49
  • Piękna Helena i generał 4 sie 2019, 20:00 Romans ministra nie byłby wart wzmianki, gdyby nie sensacje finansowe, jakie dopiero teraz wyszły na jaw 52
  • Chorzy na cywilizację 4 sie 2019, 20:00 Dlaczego chorzy z niewydolnością serca umierają dziś szybciej niż pacjenci z niektórymi nowotworami? Co sprawia, że cukrzyk ma nawet pięciokrotnie większą szansę na zawał? Wreszcie – dlaczego najprostsza recepta na zdrowie jest jednocześnie tak trudna do zastosowania? – czyli... 54
  • Dobry diagnosta musi być detektywem 4 sie 2019, 20:00 W Polsce farmakologiczne leczenie otyłości to ciągle nowość. Podobnie jak kompleksowe podejście do pacjenta. O skutecznej walce z otyłością i związanymi z nią chorobami mówi dr n. med. Jakub Bukowczan 58
  • Nowe leki wydłużają życie 4 sie 2019, 20:00 Nowoczesne leki przeciwcukrzycowe zmniejszają ryzyko powikłań i zgonu, czyli przedłużają życie. A przecież właśnie o takie efekty leczenia nam chodzi – mówi prof. Janusz Gumprecht, diabetolog. 60
  • Odczulanie się opłaca 4 sie 2019, 20:00 Niemal co drugi Polak cierpi na jakąś postać alergii. Trudno jej zapobiec, ale można ją skutecznie leczyć, a w wielu przypadkach nawet wyleczyć. Pacjenci jednak zbyt rzadko decydują się na immunoterapię. 62
  • Przechytrzyć jo-jo 4 sie 2019, 20:00 Gdy już wydaje nam się, że osiągnęliśmy wymarzoną sylwetkę i żmudne zrzucanie zbędnych kilogramów mamy za sobą, wtedy pojawia się on – efekt jo-jo. 64
  • Przypadek Boba Marleya, czyli cena palca u nogi 4 sie 2019, 20:00 Chirurdzy byli w stanie go uratować, ale na zalecaną operację nie pozwalała mu wyznawana religia. W konsekwencji za wierność ideom rastafarianizmu muzyk zapłacił życiem. 66
  • Pocztówki z bulwarów wiślanych 4 sie 2019, 20:00 Przed Taco Hemingwayem bez wątpienia istniał w Polsce rap błyskotliwy i otwarty na świat. Ale nie robił takiej furory, bo publiczność nie była na niego gotowa. Taco znalazł klucz: pogodził oczekiwania ortodoksyjnych miłośników rapu i słuchaczy spoza tego środowiska. A także... 70
  • Edward Dwurnik: klasyk nieodkryty 4 sie 2019, 20:00 Edwardowi Dwurnikowi udało się połączyć uznanie krytyki z sukcesem rynkowym. Wystawa „Zbiórka na placu” w warszawskiej galerii Raster przypomina, jak wielkim był malarzem. A właściwie bywał. 77
  • Co nas podnieca 4 sie 2019, 20:00 Wytwarza się nowy gatunek człowieka, nieznany 30 lat temu – człowiek, który „za dużo wie o sobie” 82
  • Podróż w wersji eko 4 sie 2019, 20:00 Pociąg zamiast samolotu, regionalne klasyki kulinarne zamiast przetworzonego jedzenia, a jeśli zakupy, to tylko w wersji „no plastic”. Świadome podróżowanie z naciskiem na ekologię staje się coraz modniejsze. I dobrze. 84
  • Wyjazd, który leczy 4 sie 2019, 20:00 Traveloterapia nie jest (jeszcze) terminem medycznym. Ale lekarze od lat przepisują swoim pacjentom podróże. 88
  • Wydarzenie 4 sie 2019, 20:00 Jak ukraść Księżyc National Geographic 50. rocznicę lądowania Apollo 11 na Księżycu świętuje hucznie. W programach stacji nie brakuje zapierających dech w piersiach archiwaliów (wiele z nich oglądamy po raz pierwszy). Przede wszystkim... 90
  • Film 4 sie 2019, 20:00 Morze szowinizmu Ocean ciągle próbuje cię zabić. Bez przerwy” – od tego zdania zaczyna się „Maiden”. Alex Holmes opowiada o pierwszych kobietach, które wzięły udział w regatach Whitbread w 1989 r. Nikt nie wierzył, że Tracy... 91
  • Muzyka 4 sie 2019, 20:00 Warszawski sen To jeden z najmądrzejszych sposobów obchodzenia rocznicy Powstania Warszawskiego. W ubiegłym roku Masecki i Młynarski składali na początku sierpnia hołd Mieczysławowi Foggowi, w tym roku wielki album „For Warsaw with... 92
  • Książka 4 sie 2019, 20:00 Na kruchym lodzie MOŻNA BYŁOBY CHYBA POWIEDZIEĆ: UMARŁ KRÓL, NIECH ŻYJE KRÓL – tydzień temu żegnaliśmy włoskiego mistrza kryminałów Andreę Camilleriego, a już widać, że w naszych księgarniach zameldował się pisarz, który... 93
  • Robię to, co uważam za słuszne 4 sie 2019, 20:00 Ekstremalnych warunków nie boi się tylko głupiec. Ale to nie może być strach, który paraliżuje, tylko adrenalina, która pomaga szybko się dostosować, być kreatywnym i walczyć. 94
  • Kulki z Szardży 4 sie 2019, 20:00 Luqaimat to nazwa popularnego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich deseru, na który składa się stos słodkich kulek polanych sosem daktylowym i posypanych prażonym sezamem. 96
  • …detoks od smartfona 4 sie 2019, 20:00 Telefon z dostępem do internetu zmienił nasze życie. Ale w wakacje warto odpocząć również od niego. 97
  • Zrób sobie... Ziemkiewicza 4 sie 2019, 20:00 Plotkarskie portale rozpaliła rozbierana sesja Rafała Ziemkiewicza. Czy nagie zdjęcie prawicowego publicysty może być straszakiem na lewactwo? 98

ZKDP - Nakład kontrolowany