Nobel dla Polki

Nobel dla Polki

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk / Źródło: Newspix.pl / Stanislaw Krzywy
Olga Tokarczuk laureatką przyznanej z rocznym poślizgiem Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok! Wygląda na to, że literatura jest w Polsce potęgą – w żadnej z pozostałych noblowskich dyscyplin nie odnosimy nawet zbliżonych do niej sukcesów.

Kiedy kilkanaście miesięcy temu autorka „Biegunów” otrzymała prestiżową brytyjską Man Booker International Prize, napisaliśmy we „Wprost”, że „Olga Tokarczuk wsiadła do windy, która może ją zawieźć na szczyt i sprawić, że będzie pisarką światowej sławy”. Mało komu przychodziło wtedy do głowy, że ta przepowiednia może się spełnić tak szybko. Wprawdzie od wielu miesięcy mówiło się i pisało wiele o Tokarczuk, także w kontekście nadchodzącego Nobla i to – co ciekawe – więcej w czasopismach anglojęzycznych czy skandynawskich niż polskich, jakbyśmy musieli konsekwentnie potwierdzać słuszność powiedzenia, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. U nas jednak dominowało przekonanie, że jeśli już, to za jakiś czas, że to jeszcze za wcześnie, bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Polacy cierpliwie muszą czekać na akceptację na międzynarodowym forum, rozpamiętujemy to, że Różewicz nie dostał Nobla, choć powinien, że Iwaszkiewicz w milczeniu dławił coroczne rozczarowania, tłumacząc je sobie tym, że przyjął nagrodę leninowską, że Andrzejewski nie krył swoich noblowskich ambicji ani niechęci do kolejnych laureatów nagrody. A tu się okazało, że można w krótkim czasie zyskać uznanie międzynarodowej krytyki, zdobyć popularność międzynarodową, skosić kilka ważnych literackich nagród (w lipcu na przykład nagrodę Laure-Bataillon dla najlepszej książki przełożonej na język francuski) i triumfalnie, jakby bez wysiłku, wejść na sam szczyt, czyli usłyszeć werdykt noblowskiego komitetu, i zacząć myśleć o przemowie na 10 grudnia. A swoją drogą obrady noblowskiego komitetu muszą gdzieś przeciekać mimo klauzuli 50 lat milczenia, skoro skandynawskie media konsekwentnie stawiały na Tokarczuk i otwartym tekstem twierdziły, że „przede wszystkim Polka Olga Tokarczuk powinna otrzymać Nobla”, a największy szwedzki dziennik „Dagens Nyheter” w weekend poprzedzający ogłoszenie werdyktu opublikował obszerny wywiad właśnie z nią, a nie np. z Margaret Atwood, od dawna typowaną do Nobla, znaną na całym świecie i będącą na fali wielkiej popularności po emisji serialu opartego na jej „Opowieści podręcznej”.

Tajemnica sukcesu

Pytanie, które musi się pojawić w odniesieniu do literatury tworzonej przez Tokarczuk, brzmi: Czym ujęła ona międzynarodową opinię literacką? Jej pisarstwo rzeczywiście zdecydowanie wyróżnia się in plus na tle polskiej literatury, z natury jakby nieśmiałej oraz introwertycznej, bo jest swobodne i otwarte na problemy, jakimi żyje współczesny świat. Ona z niezwykłą intuicją i wyczuciem trafia w powszechne zainteresowania i znakomicie potrafi je przekształcić w opowieści.

Ale z naszego punktu widzenia i zgodnie z naszymi przyzwyczajeniami lekturowymi raczej jesteśmy skłonni uznać, że pisarka wybiera tematy zbyt chaotycznie, jakby nerwowo chciała wstrzelić się w jakiś gorący temat, który przyciągnie uwagę czytelników. Niby nic w tym zdrożnego, ale w naszych oczach taka taktyka bardziej przystaje do pisarstwa komercyjnego niż celującego w wybitność. Pisarze z tej półki na ogół budują się w zupełnie inny sposób: rozważnie zgłębiają jeden temat. Tymczasem Tokarczuk – na przykład – w połowie lat 90., gdy pojawia się chwilowa moda na ezoterykę, pisze „E.E”., powieść ezoteryczną (zresztą udaną), potem w „Prawiek i inne czasy” leci Garcią Márquezem, kiedy w siłę rośnie ruch feministyczny, wydaje „fantazję” feministyczną „Anna In w grobowcach świata”, gdy pojawia się moda na ekologię, pisze kryminał ekologiczny „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, oparty na ryzykownych założeniach etycznych, ale z powodzeniem sfilmowany i cieszący się rosnącą popularnością. Świat ma najwidoczniej inne oczekiwania i Tokarczuk najlepiej spośród naszych pisarzy potrafiła i nadal potrafi je odczytywać. Śmiało otwiera się na to, co się dzieje wokół niej, precyzyjnie dociera do problemów i lęków uniwersalnych, nie zatapia bohaterów i narratorów swojej prozy w oceanie introwertycznych rozważań, tylko szuka klucza do opisania tych lęków i – co za tym idzie – ich zrozumienia. I choćby nawet nie były one możliwe do ostatecznego opisania i zrozumienia, to takie dążenie sprawia, że powstaje proza intrygująca, bo współbrzmiąca z tym, co czytelnik sam widzi i czuje. Można chyba powiedzieć, że ona – jako pisarka – nie wciąga czytelnika do świata narratorów swojej prozy, ale wychodzi z tą prozą do ich świata i odsłania im głębie spraw, którymi ten ich świat buzuje.

Dobry ruch

Na tym, jak się zdaje, opiera się niespodziewany sukces „Biegunów” z 2007 r., za których otrzymała w ubiegłym roku wspomnianą na początku nagrodę Bookera. Okazało się nagle, że powieść odsyłająca swoim tytułem do XIX-wiecznej sekty rosyjskiej zyskuje aktualność, bo Tokarczuk przeczuła i potrafiła opisać sprawę, która tkwi w centrum lęków współczesnego czytelnika, i że powieść, która nie ma porywającej czy uwodzącej fabuły, dociera do wrażliwości wielu ludzi. Jest to utwór o pielgrzymowaniu, a w gruncie rzeczy o głęboko tkwiącej w człowieku potrzebie ruchu. To nie jest ruch jako metoda zachowania zdrowia czy dobrej kondycji, ale ruch, który ma być lekiem, a nawet ratunkiem przed złem, jakie czyha na człowieka. Bieguni naiwnie wierzyli, że uciekając, pozostając w nieustannym ruchu, uratują się przed szatanem, który chce ich zniszczyć, i że może im to nawet pomóc uniknąć śmierci. Tokarczuk dostrzegła, że tak właśnie zachowuje się dzisiejszy człowiek, że przenika go lęk przed przyszłością, bo ze wszystkich stron jest straszony zbliżającą się zagładą, czy to spowodowaną złym obchodzeniem się z naturą, czy to nienawiścią do innego człowieka, czy chciwością, czy politycznymi albo religijnymi namiętnościami. Powodów do zagłady można dostrzec i wymyślić o wiele więcej.

I że najłatwiej dostępnym lekiem na te obawy czy wręcz przerażenie jest pozostawanie w ruchu, że współczesny człowiek ma chęć i potrzebę poruszania się, pod pozorem zabawy, wypoczynku (turystyka), konieczności duchowej (pielgrzymki), a czasami jest do tego ruchu przymuszany i wtedy staje się uchodźcą. Ludzie pozostają w stanie nieustannego ruchu, nie widzą w tym nic niezwykłego – jeśli tylko nie są uchodźcami. Unieruchomieni czują dyskomfort, a nawet cierpią (może dlatego więźniów zamyka się w celach). I od uświadomienia sobie tego przez młodziutką narratorkę rozpoczynają się „Bieguni”: „Mam kilka lat. Siedzę na parapecie (…). Nikogo nie ma; odeszli, zniknęli, słychać jeszcze ich słabnące głosy, szurania, echa kroków i odległy śmiech. Za oknem — puste podwórze. Ciemność łagodnie spływa z nieba. Osiada na wszystkim jak czarna rosa. Najbardziej dotkliwy jest bezruch: gęsty, widzialny — zimny zmierzch i słabe światło sodowych lamp, grzęznące w mroku w odległości zaledwie metra od swego źródła. Nic się nie wydarza…”.

Proste doświadczenie dzieciństwa, ale opowiedziane tak, że mogłaby to być opowieść więźnia – „najbardziej dotkliwy jest bezruch”! Nic dziwnego, że dalej ta swobodnie skomponowana i napisana powieść składa się z feerii scenek „podróżnych” (nie tylko zresztą w przestrzeni, ale i w czasie), by w finale zakończyć się scenką z lotniska, gdzie spotykają się tłumy współczesnych nomadów obserwujących się wzajemnie i rozmyślających o tym, że unieruchomienie to największa kara, wręcz synonim śmierci (to nawiązanie do poprzedzającego tę scenę fragmentu książki). Ostatni akapit „Biegunów” to taka obserwacja: „Stewardessy, piękne jak anioły, sprawdzają nasze kompetencje do podróży i łagodnym ruchem ręki pozwalają nam zanurzyć się w miękkich, wyłożonych dywanem krągłościach tunelu, który powiedzie nas na pokład samolotu i potem powietrzną, chłodną drogą w stronę nowych światów. W ich uśmiechu ukryta jest, jak się nam zdaje, jakaś obietnica, że być może urodzimy się ponownie i tym razem będzie to właściwy czas i właściwe miejsce”. Co to znaczy? Narratorka szykuje się do wejścia na pokład samolotu i to jest jakby wejście do nieba: są anioły, jest miękki tunel jak z opowieści tych, którzy nie umarli do końca i niby to zajrzeli do nieba, i jest obietnica odrodzenia się. A więc ruch, podróż jest doświadczeniem niebiańskim, podpowiada nam narratorka powieści, napędza koło życia i ratuje przed śmiercią.

Opus magnum

Podobnie rzecz się ma z ważną powieścią „Księgi Jakubowe” (2014), w której pod historycznym kostiumem łatwo wykryć całą masę analogii do współczesności i która wkrótce ukazać się ma po angielsku. Jest to opowieść o XVIII-wiecznej sekcie. Jej przywódca zapewnił sobie oraz grupce swoich wiernych wyznawców awans społeczny, choć dokonał się on kosztem tysięcy innych jego naiwnych wyznawców, którzy uwierzyli w to, że Jakub Frank jest mesjaszem, i łożyli na rozwój sekty. Nic się oczywiście nie bierze z niczego. Musiały istnieć społeczne, by taka sekta powstała i odniosła sukces. Te warunki to nieustanne zagrożenie i niepewność przyszłości, w jakiej żyli Żydzi w ówczesnej Polsce. Czuli, że Bóg się od nich odwrócił. Trwa więc czekanie na proroka, który zmieni los narodu żydowskiego.

Ludzie naiwnie formułują sobie jego obraz i kiedy pojawia się Jakub Frank, uznają, że to właśnie on. W gruncie rzeczy opowieść o frankistach jest historią przebiegłego guru, który zawrócił ludziom w głowach, zdobył fortunę i w końcu uwierzył w to, że rzeczywiście jest mesjaszem, dopuścił się nadużyć i stał się tyranem i okrutnikiem. Przebiegle skalkulował sobie, że awans społeczny może najprościej zyskać, nawracając się (a właściwie udając nawrócenie) na katolicyzm i zmieniając imię oraz nazwisko. W takim dążeniu niczego złego oczywiście nie ma, jeśli to nawrócenie jest szczere. Tymczasem Frank traktował religię czysto instrumentalnie („Przyjąć to nie znaczy stać się” – wyjaśnia ideę zbiorowego przejścia na chrześcijaństwo jeden z jego przybocznych). Będąc w niebezpieczeństwie, lekko rozstał się z judaizmem i przyjął islam, potem ochrzcił się wraz ze swoimi zwolennikami, chytrze wykorzystując wewnątrz kościelne rozgrywki i sugerując, jakie to niebywałe uznanie w oczach Watykanu zyska polski hierarcha, gdy będzie temu sprzyjał.

Przechodzi przemianę, jak większość satrapów na wielką i małą skalę, od teologii do bezwzględności w traktowaniu i upokarzaniu ludzi. Wszystko dla korzyści i poczucia władzy. W którymś momencie pada zdanie, że Jakub uważa, „że zawsze trzeba trzymać z silniejszymi”. Trudno uwierzyć w religijny idealizm i szukanie objawienia przez kogoś, kto kieruje się podobnymi zasadami. Zdrada i donos też są obecne w tej opowieści. Jądrem „Ksiąg Jakubowych” jest dramatyczna i pełna intrygujących epizodów historia w sumie niezwykłego człowieka uwikłanego w trzy religie i XVIII-wieczną europejską politykę. Pisząc „Księgi”..., Tokarczuk nie mogła wiedzieć, co się będzie działo w polityce i polskiej, i światowej, ale miała jakąś cudowną intuicję, by zabrać się do pracochłonnej opowieści o wzajemnych uwikłaniach polityki i religii oraz o człowieku, który miał chytry pomysł na zapanowanie nad umysłami wyznawców i wygodne ułożenie sobie życia. Na tym, że umie takie rzeczy dostrzec i opisać opiera się – najkrócej mówiąc – wybitność i wyjątkowość Olgi Tokarczuk. A talent pisarski jest bonusem dołożonym do tego ku zadowoleniu czytelników.

Leszek Bugajski – krytyk literacki, publicysta, autor m.in. „Kupy kultury”

Literacki Nobel 2019 – Peter Handke

PETER HANDKE to austriacki pisarz urodzony w 1942 r., który od początku kariery uważany był za ucieleśnienie buntownika i zarazem za wybitnego pisarza, a od wielu lat wymieniany jako jeden z kandydatów do Nagrody Nobla. Debiutował w 1966 r. powieścią „Szerszenie”. Rozgłos niemal ogólnoświatowy dało mu spektakularne wystąpienie na zjeździe koryfeuszy niemieckiej literatury, których zaatakował za „artystyczną impotencję”, oraz głośna sztuka teatralna „Publiczność zwymyślana” (która zgodnie z tytułem polegała głównie na wymyślaniu publiczności przez aktorów). Autor dramatów i wielu powieści, z których najbardziej znane to: „Kaspar”, „Krótki list na długie pożegnanie”, „Pełnia nieszczęścia”, „Leworęczna kobieta”, „Don Juan: sam o sobie opowiada”. Tłumacz i scenarzysta filmowy. Niektóre z jego utworów zostały wydane w Polsce.

Olga Tokarczuk dla „Wprost”

W maju tego roku „Wprost” opublikował wywiad z OLGĄ TOKARCZUK, którego fragmenty publikujemy poniżej:

O brytyjskim sukcesie książki „Prowadź swój pług przez kości umarłych”:

Zaskoczenie sukcesem było ogromne, zwłaszcza że 10 lat temu, po wydaniu, ta książka w Polsce była przyjmowana raczej jako kontrowersyjna. Może to kwestia czasu, może luzu brytyjskiego czytelnika? Dzisiaj jest odczytywana raczej jako dość oczywista diagnoza tego, co się dzieje w polskim społeczeństwie. Brytyjczycy doceniają jej czarny humor, co mnie bardzo cieszy. W jednej z recenzji było napisane, ze to najśmieszniejsza książka roku. A już się martwiłam, że z moim poczuciem humoru jest coś nie tak!

O tym, jak radzi sobie z popularnością:

Moje życie jest od zawsze rozdzielone na dwie sfery: introwertyczną i ekstrawertyczną. Okresy introwertyczne przeżywam wtedy, gdy piszę książkę. Pozostaję wtedy w stanie pewnego zawieszenia, w bańce, wewnętrznym dialogu z samą sobą. Potem jednak następuje moment, gdy muszę z tej bańki wyjść, zacząć się kontaktować z ludźmi, opowiadać o swoich książkach, spotykać się z czytelnikami. Te dwie sfery zawsze wyraźnie rozgraniczam, nauczyłam się nawet mentalnie przygotowywać do przejścia z jednej do drugiej. Po pięćdziesiątce najwyższą cnotą jest umiejętność mówienia „nie”.

O czytaniu książek:

Ludzie czytający książki mają zwykle otwarte głowy i są bardziej ciekawi świata niż ci, którzy nie czytają. Warto z nimi rozmawiać o sprawach niekoniecznie związanych z literaturą. O tym, gdzie się znaleźliśmy jako ludzie. Czy jesteśmy na progu zupełnie nowych czasów, czy raczej będziemy się osuwali w chaos nierozwiązanych do tej pory problemów wynikających ze zmian klimatu, wojen klimatycznych, postępującego rozwarstwienia społeczeństw, agresywnej nostalgii za przeszłością itp. Interesuje mnie bardzo, czy możliwa jest jakaś nowa wizja świata jako całości, sieci splątanych ze sobą zjawisk, które wzajemnie na siebie wpływają. Trzeba porozmawiać też o religijności – co się z nią dzisiaj dzieje i jak zmienia się podejście ludzi do zinstytucjonalizowanych form religijnych. W którym kierunku idzie ludzka religijność i czy w ogóle człowiek może sobie radzić bez religii.

rozmawiał Adam Cissowski

Niech ten Nobel da nam kopa!

Olga jest otwarta i pozbawiona ego, a jednocześnie poważnie traktuje swoje obowiązki intelektualistki. Nagroda dla niej to potwierdzenie rangi polskich artystów.

Agnieszka Holland

W iedziałam, że w czwartek należało nasłuchiwać wiadomości, ale wpadłam w wir obowiązków na festiwalu w Busan w Korei. W końcu wyszłam z kina z moim producentem, Staszkiem Dziedzicem, i dotarła do nas informacja o Noblu Olgi Tokarczuk. Oboje popłakaliśmy się z radości. W obcym świecie, w obcym miejscu, nagle poczuliśmy tak rzadkie w dzisiejszych czasach dobre dotknięcie losu. Wspaniale, że ten Nobel trafił do pisarki, która odległa jest od artystycznej emerytury. Olga kryje w sobie wspaniałą młodzieńczość i, ze swoją utopijno-dystopijną wyobraźnią, pozostaje silnie zaczepiona we współczesności. Ma cechę wielkich i skromnych artystów. Potrafi wyczuć coś, co kryje się pod powierzchnią. Łapie nastroje i prądy, które jeszcze się nie wykluły.

Ale nabrzmiewają i niepostrzeżenie stają się znakiem czasu. Tak było z „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Czytałam jej wszystkie książki, od kiedy sięgnęłam po „Prawiek i inne czasy” i zafascynował mnie „Dom dzienny, dom nocny”. Długo czekałam, aż będziemy mogły spotkać się z Olgą w pracy, ale uważałam, że złożoność faktury jej prozy uniemożliwia adaptację. Dopiero „Prowadź”... wydało mi się łatwe do przeniesienia na ekran. Cholernie się pomyliłam, długo męczyłyśmy się ze scenariuszem. Ale w tym czasie ta historia zyskała niesamowitą aktualność. Kiedy pojawił się film, wyżynano Puszczę Białowieską z tą samą bezmyślną arogancją „panów natury”, jaką pokazują książka i film „Pokot”. Teraz identyczne, krótkowzroczne myślenie włodarze okazują wobec katastrofy klimatycznej. A przecież „Prowadź…” i „Pokot” nie dotyczą tylko przyrody. Proza Olgi jest zakorzeniona w lokalności, ale nie odbiera jej to uniwersalności. Przeciwnie, świadomość własnych korzeni uwiarygadnia jej uniwersalny wymiar i dodaje tekstom kolejne wymiary znaczeń. Olga opisuje doświadczenie polskie, środkowoeuropejskie, europejskie.

Doświadczenie kobiece i feministyczne: życia w patriarchalnym społeczeństwie, przy jednoczesnym głębokim zrozumieniu wielowarstwowości naszej tożsamości. Kariera „Biegunów”, wizji współczesności jako rzeczywistości nomadów, tylko potwierdza ten internacjonalizm. Pamiętam też, jak poznałam Hermana Van Rompuya, byłego premiera Belgii i poprzednika Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Od razu zapytał, czy znam Olgę Tokarczuk. Kiedy potwierdziłam, nie mógł skończyć opowiadać o „Księgach Jakubowych”. Widział w tej książce kompendium Europy, opowieść o jedności w różnorodności. Pomyślałam, jak łatwo ta proza przekracza narodowe granice. A przy okazji zaimponował mi polityk, który zafascynowany czyta 900 stron polskiej powieści historycznej. W Polsce nie mamy tego szczęścia. Gdy w świecie literatury Olga Tokarczuk jest typowana do Nobla, małoduszność i małostkowość nie pozwalają Piotrowi Glińskiemu, ministrowi bez kultury przesiadującemu na warszawskim Krakowskim Przedmieściu,wstrzymać się z oświadczeniem, że nie czyta jej książek. To znak wstrząsającego braku zrozumienia mechanizmów kultury. Czy mówiąc wprost: kompletna kompromitacja. Ta nagroda, która potwierdza rangę polskich artystów, przyniesie satysfakcję ludziom sztuki.

Bo przez ostatnie lata dostawaliśmy sygnał ze strony władz, że to, co kochamy, jest nic niewarte. Ale kiedyś, gdy Janusz Wilhelmi próbował wiązać ręce Andrzejowi Wajdzie, zrobiłam dla Andrzeja plakat: „Jestem najwybitniejszym polskim reżyserem filmowym, przeżyłem już piętnastu ministrów. Jego nazwiska za dziesięć lat nie będzie pamiętał nikt”. Mam nadzieję, że ten Nobel da ludziom kopa i zaczną w końcu głosować na wartości, a nie na świat zakompleksionych kłamców. Jeśli nie teraz, to za jakiś czas. Informację o nagrodzie Olga dostała w samochodzie. Widać nie chciała czekać w napięciu, czy się uda, jako słynna Biegunka wolała być w drodze. Ale na pewno odczuwa teraz wielką radość. Jest pełną i uczciwą pisarką, ale też wielkodusznym, kochanym, szczerym człowiekiem. Właśnie miara jej szlachetności zrobiła na mnie wrażenie, gdy pisałyśmy scenariusz „Pokotu”. Kłóciłyśmy się o politykę, ale te dyskusje były szczere i namiętne. W pracy była otwarta i pozbawiona ego, z głęboką miłością do komplikacji ludzkiego życia. Olga poważnie traktuje zarówno swoje stosunki ze światem, jak i obowiązki jako intelektualistki i artystki. Myślę, że zarazili ją tym rodzice, którzy byli działaczami i wykładali na uniwersytetach ludowych, tak zresztą poznali moją mamę. Olga angażuje się w akcje na rzecz kobiet, ekologii, zwierząt, mniejszości, Kotliny Kłodzkiej. I nie poprzestaje na użyczaniu nazwiska. Widziałam, jak zdarzało jej się dostać prośbę o odpowiedź na proste pytanie, a ona, znakomicie przygotowana, wygłosiła niesamowity referat. Jej postawa to przeciwieństwo hejtu, Olga ma w sobie coś bardzo jasnego. I nie maluję jej laurki. Ona naprawdę jest wyjątkowa.

not. Krzysztof Kwiatkowski

Kino według noblistki

Filmowcy w prozie Olgi Tokarczuk odnajdują przede wszystkim historie kobiet uwięzionych w patriarchalnym świecie. Ich ambicje, aspiracje i nadzieje bywają zgniecione przez system norm i zakazów tradycyjnej kultury. Ale nie tracą one iskry buntu i woli życia. Pragnienia, by w końcu postawić się opresyjnej rzeczywistości.

Duszejko z „Pokotu”, zahukana kobieta z niewielkiego miasteczka, w pewnym momencie nie wytrzymuje. Jest ekolożką. Nie umie dłużej bezczynnie patrzeć na przejawy bezdusznego traktowania zwierząt. Ale w tej rzeczywistości, gdzie geografię codzienności wyznaczają lumpeks KopCiuszek, szkoła, kościół i knajpa, a zasady życia dyktują lokalny mafioso, odstręczający ksiądz i biznesmen nuworysz, nie tylko sarny padają ofiarami brutalnej siły. Tak samo przekonani o własnej dominacji nad innymi stworzeniami mężczyźni w wieku średnim traktują kobiety, słabszych, biedniejszych. Podporządkowują ich sobie, pomiatają nimi, gardzą. Agnieszka Holland, sięgając po „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, antycypowała czasy, w których znów zagłuszone zostaną wartości tolerancji i wzajemnego szacunku. Gdy demokracja rzadziej rozumiana jest jako ustrój, który broni prawa wszystkich, a częściej jako tyrania większości. A władza pozwala sobie na przemoc, naznaczanie całych grup społecznych, arogancję.

Tę samą kulturę, pełną okrucieństwa wobec słabszych i szowinizmu, pokazywał kiedyś Ryszard Brylski w „Żurku” według opowiadania Olgi Tokarczuk. Reżyser zrobił skromny film, który do dzisiaj ma wielką siłę. 15-latka ze wsi na zachodnich rubieżach Polski rodzi dziecko. Jej matka za punkt honoru postawiła sobie dotrzymanie słowa danego mężowi, który popełnił samobójstwo: aby ochrzcić wnuka. Tylko wcześniej kobiety muszą znaleźć ojca chłopczyka, a dziewczyna odmawia wskazania go. Alkoholizm, bieda, brak perspektyw w świecie, który gna do przodu, zapominając o ludziach nienadążających za tempem zmian. Wszystko to jest w tym filmie. Ale na pierwszym planie pozostaje wykluczenie kobiet. Brylski z bliska pokazał kulturę gwałtu. Seks staje się tu jedyną walutą, która pozwala przeżyć, narzędziem opresji. A sprawcy chełpią się własnym poczuciem bezkarności.

Jeszcze inaczej stłamszona jest kobieta z klasy średniej z 30-minutowej „Arii Divy” Agnieszki Smoczyńskiej. „Sama wybrałam to życie, spełniam się” – mówi. Dobrze wykształcona, rzuciła swój zawód, żeby wychowywać troje dzieci. Mąż zarabia. I niby jest okej. Ale kiedy bohaterka poznaje sąsiadkę, wyzwoloną, spełniającą się śpiewaczkę operową, coś w niej pęka. Jakby stłumione poczucie własnej wartości budziło się i przypominało o dawnych marzeniach, aspiracjach, planach na życie. Zresztą obie kobiety przeglądają się w sobie. A może i rodzą się między nimi silniejsze emocje? Tylko tak trudno dopuścić je do głosu. Żaden z tych filmów jednak nie przedstawia świata czarno-białego. Wszystkie pełne są pęknięć. W rzeczywistości, która ciąży jak kamień u szyi, do bohaterek przychodzi też dobro. Często ze strony ludzi, po których mało kto by się tego spodziewał. Bo to nie są opowieści oskarżycielskie. Przeciwnie, pozostają obroną delikatnych uczuć, które tak łatwo zmiażdżyć.

Okładka tygodnika WPROST: 42/2019
Więcej możesz przeczytać w 42/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 42/2019 (1907)

  • Nie obudziliśmy się w innej Polsce 14 paź 2019, 6:00 Wszystko, co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej albo trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej” – pisała polska noblistka (ta sprzed lat) Wisława Szymborska. Sytuacja, w której przychodzi mi pisać niniejszy wstępniak, to... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 14 paź 2019, 6:00 Końcówka ubiegłego tygodnia, a zarazem końcówka kampanii przebiegła w Koalicji Obywatelskiej w ponurych nastrojach. 6
  • 7 dni dookoła świata 14 paź 2019, 6:00 Nobel dla etiopczyka Ekologiczna aktywistka Greta Thunberg nie przekonała komitetu noblowskiego do swojej kandydatury. Pokojową Nagrodę Nobla dostał etiopski premier Abiy Ahmed, któremu udało się zakończyć trwającą kilkadziesiąt lat... 8
  • Obraz tygodnia 14 paź 2019, 6:00 Wygrana Ola Kot Prezenterka Eska TV i uczestniczka „Tańca z gwiazdami” otrzymała nagrodę Joy Influencer Roku dla najbardziej kreatywnych i wpływowych twórców w sieci Przegrana Monika Janowska Żona znanego prezentera dość niestosownie... 12
  • Nobel z dredami 14 paź 2019, 6:00 Potrzebowaliśmy tej feministki z dredami” – napisał o Oldze Tokarczuk po ogłoszeniu werdyktu Akademii Szwedzkiej brytyjski „The Guardian”. 14
  • Chętnie zagram w komedii 14 paź 2019, 6:00 Rozmowa z Łukaszem Simlatem, aktorem. 16
  • Kwestia pierwszeństwa 14 paź 2019, 6:00 Krótko przed wyborami cztery główne polskie partie podpisały Pakt dla Zdrowia. Stało się to na skutek akcji podjętej przez redakcję jednej z gazet, działającej zapewne z dobrych pobudek. W Polsce popularny jest bowiem pogląd, że do... 18
  • Co wybraliśmy 14 paź 2019, 6:00 Publicyści i felietoniści „Wprost” oraz wybitni komentatorzy życia politycznego przewidują, jaki będzie powyborczy układ władzy, dają przestrogi dla rządzących i udzielają rad opozycji 19
  • Siedem filarów opozycji 14 paź 2019, 6:00 Niezależnie od systemu, który będzie panował na zewnątrz, opozycja demokratyczna będzie istniała. Jeśli nie przy Wiejskiej, to w podziemiu. 19
  • Jaką drogą pójdzie prawica 14 paź 2019, 6:00 Jarosław Kaczyński stworzył wyjątkowo stabilną formację z trzech kijków trekkingowych: pretensji do świata, patriotyzmu i wydatków socjalnych. 20
  • Stracona lekcja liberałów 14 paź 2019, 6:00 Ostatnie cztery lata opozycja kompletnie przespała. Cytując Talleyranda, można ją ocenić bardzo krótko: „Nic nie zrozumieli i niczego się nie nauczyli”. 20
  • Nadchodzi czas wewnętrznych konfliktów 14 paź 2019, 6:00 Przyszła kadencja będzie się dzieliła na dwie części – do wyborów prezydenckich i po nich. Prawdziwe rządzenie rozpocznie się od czerwca 2020 r. 30
  • Utrzymamy wzrost gospodarczy 14 paź 2019, 6:00 Trudno powiedzieć, jakie będą rządy PiS w przypadku utrzymania przez tę partię władzy, bo to, co się zapowiada przed wyborami, wcale nie musi być realizowane po nich. Pewne tendencje można jednak przewidzieć. 31
  • 500 plus do poprawki 14 paź 2019, 6:00 Sądzę, że zarówno PiS, jak i opozycja zechcą zracjonalizować program 500 plus i zaadresować go do osób o niższych dochodach – mówi Leszek Miller, były premier, europoseł SLD. 32
  • Osłabnie pozycja Kaczyńskiego 14 paź 2019, 6:00 Do wyborów prezydenckich partie dotychczasowej opozycji będą scalać wspólne ataki na Andrzeja Dudę – przewiduje Jan Rulewski, senator PO. 33
  • Jestem pesymistą, który chciałby się mylić 14 paź 2019, 6:00 Kolejna kadencja PiS to ewolucja według wzorca węgierskiego. Z kolei rządy opozycji to impas – przewiduje Ryszard Bugaj, ekonomista. 34
  • Nobel dla Polki 14 paź 2019, 6:00 Olga Tokarczuk laureatką przyznanej z rocznym poślizgiem Literackiej Nagrody Nobla za 2018 rok! Wygląda na to, że literatura jest w Polsce potęgą – w żadnej z pozostałych noblowskich dyscyplin nie odnosimy nawet zbliżonych do niej sukcesów. 35
  • Staram się nie marnować papieru 14 paź 2019, 6:00 – Chcę opowiadać o sprawach, które mają szansę się przyczynić do przemiany rzeczywistości na lepsze – mówiła Olga Tokarczuk, nowa polska noblistka. 40
  • Oni przeminą, Ona zostanie 14 paź 2019, 6:00 Nowa noblistka będzie pokazywać światu inną Polskę niż ta, którą widać na zdjęciach z warszawskiego Marszu Niepodległości 11 listopada czy marszu równości w Białymstoku. 46
  • Obywatele świata 14 paź 2019, 6:00 Tokarczuk daje dowód, że dla artysty polskie korzenie są najcenniejsze, gdy pozwalają lepiej rozumieć siebie i innych ludzi. 47
  • Tkwimy w zapaści 14 paź 2019, 6:00 Jak nasze państwo ma być zdrowe, skoro mamy problemy ze służbą zdrowia i dzieci, które nie są zaopiekowane przez stabilny system edukacji? – pyta Ewa Drzyzga, dziennikarka. 48
  • Łowienie przedsiębiorców 14 paź 2019, 6:00 Podrabiają faktury za prąd, obiecują unijne dotacje, żądają pieniędzy za wpisy do rejestrów. Dopiero co otworzyłeś firmę? Przygotuj się na atak naciągaczy. Jednym z nich jest nawet były radny i wieloletni dyrektor w dużym banku. 55
  • Wielki comeback emeryta 14 paź 2019, 6:00 Polsce może zabraknąć 3 mln pracowników. Ukraińcy nie wystarczą, więc pracodawcy przypomnieli sobie o rzeszy 9 mln polskich seniorów. Mają to, czego nie mają młodzi: nie rzucają z dnia na dzień papierami i nie gapią się w smartfony. 58
  • hossa bessa 14 paź 2019, 6:00 CYTAT TYGODNIA „Za pięć lat polski mistrz będzie grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Nie rzucam słów na wiatr. PKO BP jest warte więcej niż Commerzbank, wytyczamy drogę klubom” Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP Polak na Marsie... 61
  • Znane i nieznane Orły Wprost 14 paź 2019, 6:00 Wśród laureatów nagrody w województwie łódzkim znalazło się wiele spółek należących do dużych zagranicznych koncernów. Nie zabrakło również polskich firm rodzinnych. 62
  • Biznes kontra smog 14 paź 2019, 6:00 Sadzą drzewa, uczą dzieci, jak powstaje smog, promują ekologiczne piece i jazdę na rowerze. Polscy przedsiębiorcy włączyli się do walki ze smogiem. Idzie im to całkiem nieźle. 64
  • Przyszłość miast 14 paź 2019, 6:00 We wrocławskim Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia odbył się Międzynarodowy Kongres „Economy of a Water City”. W obradach, spotkaniach i dyskusjach brali udział światowej klasy specjaliści z zakresu gospodarki, ekologii, urbanistyki, a także politycy oraz przedstawiciele... 66
  • Innowacyjny sposób na tradycyjne źródła 14 paź 2019, 6:00 Dywersyfikacja dostaw gazu jest kluczowa dla bezpieczeństwa energetycznego. 68
  • Innowacje w eventach 14 paź 2019, 6:00 Najnowsze technologie, takie jak wirtualna rzeczywistość i rozszerzona rzeczywistość, są powszechnie wykorzystywane na eventach – mówi Jarosław Pyzel, wiceprezes zarządu firmy Konferental sp. z o.o. 70
  • Miasto przeciw państwu 14 paź 2019, 6:00 Powtarzające się od kilku miesięcy protesty stają się coraz bardziej brutalne, bo mieszkańcy byłej brytyjskiej kolonii po prostu nie chcą być częścią Chin. Powstańcy mają swoich męczenników, a nawet hymn, który bardzo nie podoba się władzom w Pekinie. 72
  • Kurdyjski węzeł Trumpa 14 paź 2019, 6:00 Prezydent USA zaakceptował turecką inwazję w Syrii, żeby odwrócić uwagę od groźby impeachmentu, a także odciągnąć Turcję od sojuszu z Rosją i Iranem. 76
  • Jelita – tu zaczyna się zdrowie 14 paź 2019, 6:00 Coraz częściej nazywane są „drugim mózgiem”, i nie bez powodu. Mikroflora jelitowa odpowiada za metabolizm, odporność, a nawet nasz nastrój. 78
  • Doczekamy się kosmicznej turystyki 14 paź 2019, 6:00 Najwięksi tego świata znów chcą uczestniczyć w podboju kosmosu – mówi dr Alexander Nawrocki, jedyny Polak, który został dyrektorem NASA. 80
  • W obronie człowieczeństwa 14 paź 2019, 6:00 Fałszywy ksiądz z „Bożego Ciała” Jana Komasy mógłby się stać jednocześnie wzorem i wyrzutem sumienia wielu kapłanów polskiego Kościoła. Instytucji zrażającej do siebie nawet ludzi, którzy spędzili w niej życie. 84
  • Pull up! 14 paź 2019, 6:00 Masz przed sobą najwyżej minutę życia. Za towarzysza drugiego pilota. Nie stanowi dla ciebie pociechy, że umierając, pociągniesz za sobą cały mały świat – 300 opalonych turystów i 13 osób opalonej załogi. To cię nie pociesza,... 86
  • Wydarzenie 14 paź 2019, 6:00 Całość W tym roku mija pół wieku od ukazania się „Historii literatury polskiej”, którą napisał Czesław Miłosz. Była to książka zaplanowana jako podręcznik dla amerykańskich studentów. Sam nazywał przedsięwzięcie... 88
  • Film 14 paź 2019, 6:00 Ikar w PRL-u To musi się samo w tobie uwolnić. Jeśli się nie uwolni, będziesz jak wielu innych dobrych pianistów. Ale jak coś się uda, staniesz się wyjątkowy” – mówi w „Ikarze. Legendzie Mietka Kosza” nauczycielka fortepianu do... 89
  • Muzyka 14 paź 2019, 6:00 Ojczysty rap Oto jeden z tych zakamarków polskiego hip-hopu, do którego słuchacze rapowi zaglądają niechętnie. Produkcja „Ducha oporu” sprawia, że bydgosko-warszawski duet Bisz/Radex wymyka się gatunkowym klasyfikacjom i fascynuje... 90
  • Książka 14 paź 2019, 6:00 Odrzucana córka CÓRKA STEVE’A JOBSA (TAK, TEGO OD APPLE’A) OPOWIADA O SWOIM ŻYCIU i nie jest to historia beztroskiego życia córki jednego z najbogatszych ludzi świata. Jobs porzucił jej matkę i konsekwentnie wypierał się ojcostwa,... 91
  • Kalejdoskop 14 paź 2019, 6:00 Tron we krwi Serialowa Katarzyna Wielka nie mrugnie okniem, wydając decyzję o zabiciu politycznych oponentów. Do męża Piotra III też nie ma sentymentu – pozbawia go najpierw rządów, a potem życia. Miłość to dla niej waluta, za... 92
  • Od „Metra” wszystko się zaczęło 14 paź 2019, 6:00 Co mnie inspiruje mówi Adam Sztaba kompozytor, pianista, aranżer, dyrygent i producent muzyczny 93
  • Babka po moniecku 14 paź 2019, 6:00 Kto raz spróbował tego smakołyku z ziemniaków, pokrytego złotobrązową skórką, z widocznymi po przekrojeniu skwarkami w kremowej masie, nie zapomni go już nigdy. Czemu właśnie babka? Czy dlatego, że taka smakowita i pulchna? Babka... 94
  • Krawiectwo w stylu zero waste 14 paź 2019, 6:00 Gdybym chciała przestać kupować, byłabym w stanie uszyć sobie wszystko, łącznie z bielizną. Po dwudniowym kursie szewskim wiem nawet, jak zrobić sobie buty. 96
  • Zrób sobie… Rydzyka 14 paź 2019, 6:00 Jasnowidza pytamy, co nas czeka po wyborach? – Znów będziecie płacić na Rydzyka! 98

ZKDP - Nakład kontrolowany