Lech i ja

Lech i ja

Przez wiele lat milczała. Teraz wydaje autobiografię. I nie ukrywa w niej nawet najbardziej bolesnych epizodów własnego małżeństwa.
Piotr Adamowicz, gdański dziennikarz i dawny opozycjonista, który opracował autobiografię Danuty Wałęsowej, zapamiętał taką scenę: pewnego dnia, na początku trwającej dwa lata pracy nad książką, przyniósł do  domu Wałęsów przy ul. Polanki stary dokument filmowy „Danka" ze scenami głównie z lat 80. Na filmie Danuta z małymi dziećmi, mężem, innymi opozycjonistami, czasem z ubekami. Danuta odbierająca w Oslo pokojowego Nobla dla Lecha albo w kuchni, obierająca ziemniaki.

– Włączyłem DVD i  nagle pani Danuta zakrywa dłońmi twarz, jej głowa wędruje w kolana, wreszcie odwraca się do mnie i mówi: Po coś pan mi to puścił? – opowiada Adamowicz. – W końcu woła: To nie jestem ja! Skąd brałam tę siłę, która mnie wtedy trzymała? Tamtej Danuty już nie ma!

A jednak postanowiła w  liczącej ponad 500 stron książce „Marzenia i tajemnice" opowiedzieć o  „tamtej” Danucie.

Życie się rozeszło

– Wszystkim nam się wydawało, że o ile Lech jest z żelaza, o tyle Danuta jest ze spiżu – mówi Wojciech Łaski, fotoreporter, twórca bogatego archiwum zdjęć Wałęsów od czasów pierwszej „Solidarności".

Nie była ze  spiżu. Kiedyś, jesienią 1980 r., po kolejnym dniu, kiedy w ich mieszkaniu na gdańskiej Zaspie kręcił się tłum związkowców, polityków i  dziennikarzy, nie wytrzymała: zaczęła przeraźliwie krzyczeć, że ma tego wszystkiego dosyć. Lech Wałęsa wstał i wyszedł bez słowa, a za nim pozostali. Po kilku godzinach wrócił i powiedział: Skoro sobie życzysz, wywieszamy na drzwiach kartkę: „Tyfus. Nie ma wstępu dla obcych".

To chyba właśnie wtedy Danuta zrozumiała, że polityka odebrała jej męża, a  dzieciom ojca. Jak wspomina, „dotychczasowe życie się rozeszło". „Nie, nie doszło do formalnego rozwodu, ale w jednej rodzinie powstały dwa światy” – pisze. I dodaje: „Wtedy pomalutku do mnie dochodziło, że muszę sama na sobie polegać i  rozwiązywać problemy rodzinne oraz życiowe”.

– Była fantastyczną matką, dzielną i twardą – mówi Bożena Rybicka-Grzywaczewska, uczestniczka gdańskich strajków, późniejsza sekretarka Lecha. – Może jednak, nie  zdając sobie z tego sprawy, wzięła na swoje barki za wiele. Problem w  tym, że nikomu wtedy nie przeszło nawet przez myśl, że żona Wałęsy czuje się samotna i krańcowo zmęczona.

Po latach Danuta pisze, że zbyt mało myślała wtedy o dzieciach: co czuły, gdy ojca nie było w domu, czy bały się o matkę, która odwiedzała go w stoczni. „Gdy teraz o tym myślę, jest mi ciężko. Miałam dzieci… ale wtedy nie do końca spełniłam się jako matka".

Co ja zrobiłem?

Poznali się, gdy miała 19 lat. 14 października 1968 r. do kwiaciarni, w  której pracowała, wpadł młody elektryk ze Stoczni Gdańskiej, aby  rozmienić pieniądze. Nie miał chyba jeszcze wąsów, w każdym razie Danuta z domu Gołoś, dziewczyna, która właściwie bez wykształcenia wyrwała się do Gdańska z rodzinnej wsi Kolonia Krypy pod Węgrowem, dziś już tego nie  pamięta. Pamięta za to, że następnego dnia wrócił i przyniósł jej gumę do żucia. Bardzo ją ta guma rozśmieszyła, ale Wałęsa specjalnie jej wtedy nie zainteresował. On jednak był uparty i nadal przychodził do  kwiaciarni. Ślub wzięli w listopadzie 1969 r. Pierścionka zaręczynowego nie było, białą suknię panna młoda pożyczyła od siostry. Już po złożeniu przysięgi małżeńskiej Lech powiedział: „Ojej, co ja zrobiłem?!".

– Przy całej sympatii i szacunku „ja" to ulubiony zaimek Lecha Wałęsy –  twierdzi Władysław Frasyniuk, działacz podziemnej „Solidarności”. – O  czym to świadczy? O tym, że w każdej konfiguracji, politycznej, ale też rodzinnej, to on musi być na pierwszym planie, on jest wodzem, on pociąga za sznurki.

Rok po ślubie Wałęsom rodzi się pierwsze z ich ośmiorga dzieci. Jeszcze zanim żona wraca ze szpitala do domu, Lech idzie do urzędu stanu cywilnego i rejestruje syna. Daje mu na imię Bogdan Bolesław. „W ogóle się ze mną nie naradzał" – skarży się w  książce Danuta.

Nie naradzał się także wtedy, gdy postanowił przewozić ulotki w wózku półtorarocznej córeczki Magdy, po czym został aresztowany. Mimo to pierwsze lata po ślubie Danuta Wałęsa wspomina jako szczęśliwe, choć żyli wtedy skromnie. Mieszkali w wynajmowanych kwaterach z toaletą w korytarzu, potem w dwupokojowym mieszkanku na  gdańskich Stogach. – To była klitka z kupą dzieciaków, materaców, pieluch, szaleństwo. Tym większe, że przewalała się tam masa ludzi. Jak Danuta to wytrzymywała, do dziś nie wiem – przyznaje Jerzy Borowczak, jeden z inicjatorów strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej, przyjaciel rodziny.

Lech Wałęsa – pisze w książce Danuta – nie palił się do pomocy przy dzieciach. – Dla niego, zresztą w tamtych czasach nie tylko dla  niego, świat ograniczał się do walki. Dom z jego problemami nie był fascynujący – komentuje Frasyniuk.

Danuta nigdy nie zapomni, jak 14 sierpnia 1980 r. Lech wybrał się do USC, żeby zarejestrować córkę, dwutygodniową Annę. Nigdy tam jednak nie dotarł: w stoczni zaczął się strajk. Została sama, wówczas już z szóstką dzieci.

Zawsze sama

14 grudnia 1981 r., dzień po wybuchu stanu wojennego i internowaniu Lecha Wałęsy, sama pojechała po zamówionego na Boże Narodzenie prosiaka. – To nieprawdopodobna historia. Zima, minus 20 stopni, ona w  zaawansowanej ciąży, jedzie ponad 200 km w jedną stronę po świniaka. Dotarła na tę wiochę, ale były takie zaspy, że samochodem ani rusz. Więc wsiadła na traktor, świniaka odebrała – opowiada Piotr Adamowicz.

Przestała wtedy kategorycznie odmawiać przyjmowania wsparcia. W  pierwszych miesiącach stanu wojennego pomagał jej zwłaszcza Mieczysław Wachowski, kierowca i asystent Lecha: zajmował się dziećmi, zabierał je  do siebie na weekendy. Przez jakiś czas to u niego mieszkał najmłodszy z  chłopców, Jarek. „Wyczuwałam, że syn woli mieszkać u Mietka z powodu nieobecności ojca. Może tam czuł się bezpieczniej" – pisze Danuta Wałęsowa.

W stanie wojennym Wałęsowa przeżyła tylko jedno załamanie: kiedy okazało się, że Lech nie zostanie wypuszczony na chrzciny urodzonej dwa miesiące przed terminem Marysi. „Znalazłam się w takim szoku, że biegałam z jednego końca mieszkania na drugi, trzymając w  rękach pieluchę i płacząc w nią" – wspomina.

Szybko się jednak otrząsnęła. – Potrafiła zabrać całą swoją gromadkę i w trzaskający mróz przejechać w koszmarnych warunkach na drugi koniec Polski, by choć na  chwilę zobaczyć Lecha – mówi Bożena Rybicka- Grzywaczewska.

Co więcej, została nieformalnym rzecznikiem Wałęsy. To ona po powrocie z widzeń w  Arłamowie przekazywała zachodnim dziennikarzom, jak przywódca „Solidarności" się czuje, w jakich warunkach jest przetrzymywany. – Była nieprawdopodobnie odważna. Kiedy trzeba było, wychodziła do robotników, by ostudzić ich głowy, a innym razem – by złożyć kwiaty pod pomnikiem stoczniowców. Nie wahała się ani chwili – dodaje Jerzy Borowczak.

Kiedy jednak Wałęsa został zwolniony z internowania w listopadzie 1982 r., wróciła do roli matki i żony. – Gdy Lecha wypuszczono z Arłamowa, w ich domu odbyła się konferencja prasowa. Tuż po niej Danuta zwinęła ubłocony po gościach dywan, po czym na oczach gapiów wytrzepała go na podwórku –  wspomina Wojciech Łaski. – Zrobiła to sama, przecież w domu musi być czysto. Pomocników nie miała.

Sama Danuta pisze: „Chciałabym wiedzieć, co mąż myślał, co wtedy czuł, wiedząc, że jestem w Gdańsku sama z  dziećmi (…). Gdy nieraz mu mówię, że w stanie wojennym byłam sama, ignoruje moje odczucia: Miałaś wszystko przygotowane. Miałaś ludzi do  pomocy. Lecz to nieprawda! Byłam sama – emocjonalnie, psychicznie".

Jak królowa

W 1983 r. odebrała w imieniu Lecha Pokojową Nagrodę Nobla. O tym, że ma pojechać do Oslo, dowiedziała się od dziennikarza, nie od męża. „On ze  mną na ten temat w ogóle nie rozmawiał. Nie zapytał, czy chcę jechać, czy czuję się na siłach. Swoją decyzję ogłosił na jakiejś konferencji prasowej i po wszystkim (…)".

Zrobiła wielkie kobiece zebranie. – W sklepach nie było nic, w naszych szafach też niewiele – śmieje się Rybicka-Grzywaczewska. – Trzeba było zrobić pospolite ruszenie. Któraś z nas zaproponowała bluzkę, któraś zamówiła u znajomego jubilera biżuterię z czarnego gagatu.

– To było dla  nas jedno z najważniejszych wydarzeń życia. Nas pałowali, wyzywali od  prymitywnych roboli, a tutaj polska kobieta bez wykształcenia odbiera za  męża Nobla, wyglądając, zachowując się, wysławiając jak, nie  przymierzając, królowa angielska – wspomina Frasyniuk. – Nawet czerwoni musieli to przyznać. Danuta Wałęsowa pokazała światu, że Polska to kraj dumny i piękny, a nie prymitywny, robolski zaścianek.

Ona sama pisze w  książce: „Występując na noblowskim podium, nie czułam się żoną Wałęsy, jakąś kurą domową. Poczułam się polską kobietą reprezentującą inne polskie kobiety".

W 1990 r. Lech nie poinformował jej o tym, że zamierza kandydować na urząd prezydenta. „Nie zapytał, co o tym sądzę, czy bym tego chciała, czy chcę w tym brać udział".

Gdy Wałęsa wygrał, postanowiła, że nie przeniesie się do Warszawy. – Znów myślała przede wszystkim o rodzinie – uważa Grażyna Pusz, wieloletnia przyjaciółka. –  Dzieci chodziły do różnych szkół, nie chciała ich wyrywać z ich środowiska, narażać na stres.

Rzadko męża odwiedzała, właściwie tylko wtedy, kiedy jej obecności wymagał protokół dyplomatyczny. Codziennie za to rozmawiali przez telefon: głównie o dzieciach i  codziennym życiu. Na weekendy Lech wracał do Gdańska, ale był wtedy zazwyczaj tak zmęczony, że głównie odpoczywał. „Wydaje mi się, że  przebywając w domu, więcej czasu i myśli poświęcał sobie i swojej pracy niż rodzinie" – podsumowuje po latach Danuta Wałęsa.

W 1991 r. zjawiła się z Lechem w pałacu Windsorów. Ich wizytę u królowej brytyjskiej zapamiętał Andrzej Drzycimski. Zapamiętał też, o czym wtedy rozmawiali.

Lech: – Ta monarchia trochę przypomina ul. Są robotnice i królowa. Chciałabyś tak, Danka?

Nie chciała. Być pierwszą damą w Polsce też nie.

Czas prezydentury Lecha wspomina bardzo źle. „Mąż stopniowo zatracał kontakt ze zwykłymi ludźmi. Podobnie jak z rodziną. Może to jest i moja wina, że mu tego nie uświadomiłam… Choć muszę powiedzieć, że były takie momenty, kiedy mówiłam o tym i przekonywałam go, że musi wyjść do ludzi, porozmawiać i posłuchać. A on przestał słuchać, przestał obserwować".

Mam marzenie

„Z perspektywy minionych lat dochodzę do wniosku, że popełniłam błąd, zakładając, że skoro mąż jest tak zajęty, nie będę go obciążać i póki daję sobie radę, nie będę go angażować w sprawy wychowywania dzieci. Teraz widzę, że nie ma takiej możliwości, aby matka sama wychowała tyle dzieci!" – pisze Danuta Wałęsa. A one miały coraz większe problemy, czasem nawet zatargi z prawem. Rozleciały im się małżeństwa, oddaliły się od rodzinnego domu.

Po przegranych przez Wałęsę wyborach prezydenckich w 1995 r. wydawało jej się, że może być już tylko lepiej. Nie było. „Mąż wrócił do Gdańska, był bardzo rozgoryczony (...). Żył z  poczuciem przegranej i prezydenckiego niespełnienia".

– Danuta dojrzała, zatoczyła w swoim życiu koło, od dziewczyny, wplątanej w politykę, po  kobietę, której udało się z niej otrząsnąć – mówi Bożena Rybicka-Grzywaczewska. – Po wielu latach stresów i kolejnych zadań do  spełnienia chciała po prostu odpocząć od wszystkiego u boku męża.

– Zasługi Wałęsy dla demokracji są nieocenione, ale problem w tym, że on wciąż jest chłopcem, tylko jego zabawki się zmieniły – uważa Władysław Frasyniuk.

Bo choć w życiu Lecha Wałęsy nie ma już tej „cholernej polityki", dziś zastąpił ją… komputer, przy którym były prezydent spędza dnie i noce. „Kiedyś postanowił, że będziemy rozmawiać ze sobą przez Skype’a. On na dole, ja na górze czy odwrotnie (…). My, przebywając w  naszym domu, mamy z sobą rozmawiać za pośrednictwem maszyny?!” –  ironizuje. I dodaje, że nienawidzi komputera, który okazał się ważniejszy niż ona sama.

Swoją autobiografię Danuta Wałęsa kończy tak: „Nadal mam w sercu wiele marzeń. Tym jednym, że mąż i ojciec do nas powróci, chciałam się ze wszystkimi podzielić".

Okładka tygodnika WPROST: 47/2011
Więcej możesz przeczytać w 47/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 47/2011 (1502)

  • Bez znieczulenia 20 lis 2011, 12:00 Przez cztery lata wielu pytało – po co Donald Tusk chce rządzić? W piątkowym exposé premiera dostaliśmy odpowiedź do bólu konkretną. 4
  • Na skróty 20 lis 2011, 12:00 Ministerstwo odnawialneMinisterstwo Środowiska chce przejść na zasilanie odnawialnymi źródłami energii. Urzędnicy już zamówili projekt instalacji paneli słonecznych i pomp ciepła – dowiedział się „Wprost". Instalowane... 8
  • Wywijanie orła 20 lis 2011, 12:00 Dowiedziałem się, że mój naczelny biega. Podobno biega na całym świecie, na bardzo długich dystansach. Cieszę się, że starsi ludzie uprawiają tak trudne dyscypliny, dając przykład młodzieży. Podziwiam mojego naczelnego, ale jego zamiłowanie do biegania to kolejna bariera,... 10
  • Żelazna dama polskiego popu 20 lis 2011, 12:00 Autobiografię gitarzysty Rolling Stones Keitha Richardsa można już kupić po polsku. Czytałem tę książkę w oryginale i powiem państwu, że przy np. wywiadach rzekach z Urbaniakiem czy Stańką ekscesy Richardsa są równie kontrowersyjne... 12
  • Tak się robi rząd 20 lis 2011, 12:00 Co to znaczy „ciotować"? W żargonie premiera ciotuje ten, kto przychodzi i mendzi. Tusk lubi takich przedrzeźniać, żartuje z nich. Ale jak ktoś ciotuje, to wiadomo, że nic nie dostanie. Z rządu przez ciotowanie wypadły dwie osoby. 16
  • Mazowiecki: chcieliśmy konkretów, to je mamy 20 lis 2011, 12:00 Miejsce premiera, który przez cztery lata przekonywał nas o wartości ciepłej wody w kranie, zajął premier, który potrafi przedstawić perspektywiczny program. Oby tylko przy nim wytrwał! Exposé ocenia Tadeusz Mazowiecki. 20
  • Gomułka: to zupełnie nowy premier 20 lis 2011, 12:00 Miejsce premiera, który przez cztery lata przekonywał nas o wartości ciepłej wody w kranie, zajął premier, który potrafi przedstawić perspektywiczny program. Oby tylko przy nim wytrwał! Exposé ocenia prof. Stanisław Gomułka. 22
  • Grupa 20 lis 2011, 12:00 Koledzy nazywają go „Grupa”, choć w działaniu jest raczej indywidualistą. Przyjaciel Grzegorza Schetyny, a jednocześnie prawa ręka Donalda Tuska w Sejmie – nowy szef klubu parlamentarnego PO. 26
  • Piętno 20 lis 2011, 12:00 Na Bałutach każde dziecko wie, który to. I co zrobił. Ale zabójca księdza Popiełuszki po dzielnicy chodzi z podniesioną głową. 30
  • Samokrytyka 20 lis 2011, 12:00 Zbudowali na polskiej lewicy wpływowe intelektualne środowisko. Teraz mają kłopot, bo nie potrafią zdystansować się od lewackich zadymiarzy z Niemiec, którzy przyjechali do nich 11 listopada. 34
  • Klucze do rządu 20 lis 2011, 12:00 Prawo w Polsce kuleje, jest chaotyczne, trzeba je uprościć i uporządkować. A któż zrobi to lepiej niż gorący zwolennik prawa bożego? 38
  • Egoizm i demokracja 20 lis 2011, 12:00 Premier i ministrowie powinni codziennie rano po obudzeniu się powtarzać sobie na głos: Nie jestem wcale mądrzejszy od społeczeństwa. 40
  • Bigos rusza w świat 20 lis 2011, 12:00 Może za sprawą żony ministra spraw zagranicznych Anny Applebaum-Sikorskiej polska kuchnia podbije świat? Jeśli nie będziemy w tym przeszkadzać, krzycząc „śledź bez czosnku albo żaden!”. 43
  • Lech i ja 20 lis 2011, 12:00 Przez wiele lat milczała. Teraz wydaje autobiografię. I nie ukrywa w niej nawet najbardziej bolesnych epizodów własnego małżeństwa. 50
  • Jakby ktoś ogniem przypalał 20 lis 2011, 12:00 Nawet co piąty Polak chorował lub zachoruje na depresją. Kto jej nie przeżył, nie zrozumie, że „wzięcie się w garść” nie wchodzi w grę. Trudno wyjść z piekła. 56
  • Sezon na smutek 20 lis 2011, 12:00 Wciąż chce ci się spać? Szaruga i długie wieczory sprawiają, że marzysz tylko o zagrzebaniu się pod kołdrą z talerzem ciastek i pilotem od telewizora? Choć to naturalna reakcja organizmu na jesień, jest na to kilka sposobów... 59
  • Stylista na zamówienie 20 lis 2011, 12:00 Nie mają czasu na zakupy albo nie wiedzą, w jakich ubraniach będą dobrze wyglądać. Wolą zapłacić stylistce, która za nich zdecyduje, co kupić. Fanaberia? Nie, raczej znak, że Polacy są coraz zamożniejsi i stać ich na wynajęcie personal shoppera. 62
  • Grupa trzymająca władzę rządzi Europą 20 lis 2011, 12:00 Krajom, które w czasach ogólnego zaciskania pasa próbują wierzgać, grozi zarząd komisaryczny. Berlin, Paryż i Bruksela zarządzają dziś Europą jak wielką korporacją. 64
  • Na barykadach wre 20 lis 2011, 12:00 Radykalne organizacje z lewa i prawa są w Niemczech na skraju otwartej wojny. Siły i skłonność do przemocy rozkładają się równo po obu stronach. 68
  • Do ostatniej kropli wina 20 lis 2011, 12:00 Po jednej stronie Marek Kondrat, Robert Mielżyński, Sobiesław Zasada i inni uznani sprzedawcy win. Po drugiej Biedronka, Lidl i inne sieci handlowe. Trwa wojna o nasze kieliszki. Czy na rzecz wina jesteśmy w stanie porzucić swojską wódkę? 70
  • Bezpieczne jednostki 20 lis 2011, 12:00 Mając trochę pieniędzy, chcemy, by szybko się mnożyły. Służą temu m.in. jednostki funduszy inwestycyjnych. Ważne jednak, by nie poniosły nas emocje i marzenia o szybkim zysku. 74
  • Ryzyko versus zysk 20 lis 2011, 12:00 Oszczędności mają pracować na siebie i zyskiwać na wartości. Produkty finansowe niosą jednak ze sobą nie tylko różne potencjały zysku, ale także rozmaite poziomy ryzyka inwestycyjnego. 75
  • Pieniądz pracujący i dostępny 20 lis 2011, 12:00 Konto lokacyjne, czyli oszczędnościowe, łączy w sobie zalety rachunku osobistego i lokaty terminowej. Jest bezpieczne w nowym, kryzysowym sensie: w każdej chwili można z niego zrezygnować. 76
  • Bomby z opóźnionym zapłonem 20 lis 2011, 12:00 Najbardziej na ryzyko spowolnienia wystawione są firmy o profilu proeksportowym – twierdzi Janusz Jankowiak. Powinny zadbać o zróżnicowanie odbiorców swoich towarów i finansowanie. 78
  • Człowiek wydawca 20 lis 2011, 12:00 Nie gwarantuje sukcesu, nie daje zaliczek, a i tak jest wymarzonym wydawcą dla debiutujących pisarzy. Paweł Dunin-Wąsowicz, odkrywca Doroty Masłowskiej, świętuje 20-lecie „Lampy”, swojego pisma literackiego. 80
  • Klasyk na marginesie 20 lis 2011, 12:00 Żyli szybko, kochali mocno, umierali młodo: tak wygląda biografia większoŚci bohaterów filmów Gusa van Santa. Do kin wchodzi jego najnowsze dzieło – „Restless”. To najbardziej kompromisowa produkcja jednego z ojców amerykańskiego kina niezależnego. Już mu nie... 83
  • Baletmistrz rocka 20 lis 2011, 12:00 „Show must go on” – śpiewał pod koniec życia. I show trwa – nawet 20 lat po śmierci Freddiego Mercury’ego. 86
  • Punk, guru, katolik 20 lis 2011, 12:00 Kiedyś był radykalny we wszystkim, co robił. Śpiewał w punkowej siekierze, potem został gwiazdĄ rocka, promował new age, przeŻył objawienie. W końcu dojrzał i wydał autobiografię. „Soul Side Story” Tomasza Budzyńskiego, lidera Armii, to spojrzenie w przeszłość... 88
  • Na wycieraczce 20 lis 2011, 12:00 Dowcip z brodą, ale na czasie: jaki jest szczyt bezczelności? Nasrać komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier toaletowy. 92
  • Genialny plan 20 lis 2011, 12:00 Ostatnie godziny przed expose premiera Donalda Tuska spędziłem na pracy twórczej. Naprzemiennie komponowałem nowe piosenki, nakręcałem charytatywny spot telewizyjny na rzecz walki z cukrzycą i myślałem, jak uratować skórę po tym, co za... 94
  • Samochody na miarę 20 lis 2011, 12:00 Samochód służbowy to dla pracownika jeden z najbardziej pożądanych dodatków. dla niektórych będzie premią i będzie wykorzystywany głównie na dojazdy do firmy. dla innych to niezbędne narzędzie pracy, będące i wizytówką, i reklamą. przejeżdżającą rocznie dziesiątki tysięcy... 96
  • Wszystko dla floty 20 lis 2011, 12:00 Coraz więcej firm z szeroko rozumianej branży motoryzacyjnej dostrzega specyficzne potrzeby klienta flotowego. dopasowane programy oferowane są nie tylko przez firmy wyspecjalizowane w obsłudze aut, ale także przez większych czy mniejszych dostawców zarówno produktów, jak i... 100
  • Pizza po góralsku 20 lis 2011, 12:00 Znów jestem w polskich górach, tym razem w Bukowinie Tatrzańskiej. Jechałam tu przekonana, że wszystko przed sezonem będzie zamknięte na głucho, że niczego nie zjem, że najlepiej byłoby, gdybym spakowała sobie parę sznytek i zabrała wielki termos z zupą. 102
  • Shrek i Shrek 20 lis 2011, 12:00 OPIS: Polska jesień, ale w wersji obwiędłej, a nie złotej. Wśród opadłych liści Grzegorz Schetyna stoi naprzeciwko Shreka. Obaj panowie mierzą się długo wzrokiem, czuć ogromne napięcie, które w końcu rozładowuje Shrek. SHREK: No i... 104
  • Rozmówki angielskie 20 lis 2011, 12:00 To bardzo pouczające, że premier Tusk wskazał „bezbłędny angielski” jako jeden z największych atutów nowej pani minister Joanny Muchy. Trzeba promować znajomość języków obcych pośród klasy politycznej. 104
  • Życie na rafie 20 lis 2011, 12:00 Media doniosły o kolejnym sukcesie polskich celników. Na granicy polsko-ukraińskiej ujawniono przemyt kilkuset kilogramów rafy koralowej, od lat objętej ochroną. Ten niewątpliwy unikat przyrodniczy przewieziono czym prędzej do oceanarium... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany