Życie po korpomediach

Życie po korpomediach

Byli dyrektorami artystycznymi, dziennikarzami, redaktorami naczelnymi, szefami wydawnictw. Po latach pracy w wielkich firmach medialnych odeszli albo zostali wyrzuceni. Poradzili sobie.
Pierwsze zdziwienie: nic nie muszę. Mogę spać, podróżować, czytać to, co interesujące, nie tylko co potrzebne do pracy, spotykam się z przyjaciółmi. Drugie zdziwienie: stan konta zmienia się niezwykle szybko i nie tak, jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Zwiedzanie świata i książki kosztują, a monity coraz bardziej drażnią. Trzeba znaleźć nowy pomysł na siebie i na kasę.

Upadek na swoje

Andrzej Jacyszyn zaczynał przygodę z mediami w 1995 r. Był szefem artystycznym dodatków do „Rzeczpospolitej”. W 2001 r. przeszedł do gazety codziennej jako grafik prowadzący. – Powstawał wtedy nowy projekt graficzny „Rzeczpospolitej”. To była pasjonująca robota. Nowy layout wygrywał światowe konkursy na najlepszy projekt graficzny gazety codziennej. Uwielbiałem to, tę zabawę literkami, tę atmosferę robienia czegoś ważnego i artystycznie interesującego. Do tego pracowałem w świetnym zespole – wylicza. Nie czuł się więźniem korporacji. Lubił to i nie wyobrażał sobie innej pracy. Potem, w 2005 r., przeszedł do wydawanego przez Axel Springer „Dziennika”. Początkowo na dyrektora artystycznego dodawanego do tej gazety polskiego „Wall Street Journal”, potem został zastępcą dyrektora artystycznego odpowiedzialnym za wszystkie dodatki tematyczne. Nie chciał odchodzić. To wydawca zdecydował za niego. – Krótko przed sprzedażą tytułu gazeta zaczęła się kurczyć. Likwidowano dodatki, zaczęło się czyszczenie zespołu. Od góry, bo uznano, że ekonomicznie najbardziej uzasadnione jest zwalnianie tych, którzy zarabiają najwięcej. Po co im drogi szef artystyczny? To samo przecież może zrobić operator DTP zarabiający ćwierć pensji dyrektorskiej. Taka logika wydawcy – podsumowuje ironicznie.

Jacyszyn, jak mówi, wypadł z orbity. Jeszcze przez parę miesięcy wydawca udawał, że wcale nie chce się z nim rozstać. Były jakieś projekty serii wydawniczych. On pracował, przychodził na spotkania. Po miesiącach takiej gry okazało się, że żadnych serii nie będzie. Został z niczym. No, niezupełnie. Umiał rysować i swoje rysunki sprzedawał do gazet. Żeby zarobić, musiał ich wykonywać mnóstwo. Był zmęczony, wypalony. Przypomniał sobie, że kiedyś, zaraz po studiach, żył z projektowania biżuterii. Wyciągnął z piwnicy swój stary warsztat. Wrócił do starego-nowego życia. Bez pewności, że da sobie radę.

Ten moment

Małgorzata Staniewicz pracowała w „Gazecie Wyborczej” od początku. Jeszcze od czasów mitycznego już żłobka. Była kolejno: asystentką Adama Michnika (przez chwilę), dziennikarką działu ekonomicznego i redaktorką (przez ponad dziesięć lat). Dlaczego odeszła? – Zdałam sobie sprawę, że korporacja nie potrzebuje mnie tak bardzo, jak myślałam. Zmieniło się moje bezpośrednie szefostwo, zaproponowano mi nowe miejsce pracy, czyli nowy zakres obowiązków. To wiązało się ze zmianą działu, w którym byłam długo i w którym w sumie czułam się nieźle. Tamta propozycja wydała mi się głupia. Nie chciałam jej przyjąć, rozmawiałam o tym z naczelnymi. Powiedziałam, że jeśli to nowe stanowisko to wszystko, co firma może mi dać, to odchodzę. No i odeszłam – wspomina Małgorzata Staniewicz.

To było na przełomie wieków. Tylko pozornie jej odejście wyglądało na impulsywne i nieprzemyślane. – Przez ostatnie trzy czy cztery lata pracy w „Gazecie” często myślałam, że może warto by robić w życiu coś innego, niż tłuc kolejne wydania, wciąż takie same, z powtarzającymi się tematami i tekstami powstającymi według zasady: masz newsa, to dodaj jakiś background z archiwum i gotowe – wspomina.

Kiedy złożyła papiery, usłyszała od kolegów z „Gazety”, że nie może odejść, że przecież ma na utrzymaniu dziecko. Krótko mówiąc: nie poradzisz sobie. Odeszła donikąd. Oczywiście we wszystkich możliwych mediach pracowali dawni znajomi. Miała jakieś propozycje. – Ale chciałam zacząć od nowa. Chciałam czegoś innego. Sprawdzić się w czymś naprawdę nowym – wspomina.

Radość z odzyskanej wolności nie trwała długo. Rzeczywistość zaczynała skrzeczeć. Przede wszystkim skrzeczały nieopłacone rachunki. – Początki życia poza „Gazetą” nie były łatwe. Nie pracowałam rok. Na szczęście mogłam sobie na to pozwolić dzięki akcjom pracowniczym. W końcu zrozumiałam, co mam: solidne wykształcenie i doświadczenie redaktorskie. To był kapitał. Założyłam wydawnictwo literackie Oficyna 21, a trochę później biuro tłumaczeń Narrator. Działam samodzielnie od 13 lat. Z sukcesami w obu firmach. I czasem oczywiście w stresie. Ale to moje sukcesy i mój stres. Jestem swoim własnym szefem – mówi Małgorzata Staniewicz.

Paweł Szwed, były redaktor naczelny i dyrektor programowy wydawnictwa Świat Książki, nie odszedł z pracy z dnia na dzień. Decyzja dojrzewała w nim przez lata. – Nie, to nie było żadne załamanie. Po prostu czułem znużenie korporacyjnymi absurdami. W nieskończoność ciągnące się zebrania, raportowanie, słupki, arkusze kalkulacyjne, nieustanna konieczność przekonywania do rzeczy oczywistych. Ale tak naprawdę najważniejsze było nie zmęczenie wielką firmą, bo w Świecie Książki w zasadzie tych wszystkich korporacyjnych koszmarów prawie nie doświadczyłem, tylko poczucie, że się starzeję i jeśli teraz, natychmiast nie zrobię czegoś własnego, nie zrobię tego już nigdy – mówi Szwed.

Rewolucja rozciągnięta w czasie

Marcin Jamkowski z zawodu wyuczonego chemik, z wykonywanego dziennikarz i fotograf. Został redaktorem naczelnym polskiej edycji „National Geographic”. To było spełnienie jego dziennikarskich marzeń: podróżowanie, pisanie, fotografowanie i jeszcze zarabianie na realizowaniu pasji całkiem interesujących pieniędzy. Na początku było świetnie. – Mogłem realizować swoje pomysły. Reportaż o wspinaniu w Mali, wyprawa do źródeł Amazonki, cover story do amerykańskiego „National Geographic” o bałtyckim wraku „Steubena”... To medialne korporacje dały mi wsparcie do realizacji tych pomysłów. Niestety media pleśnieją i takie wsparcie należy dziś do rzadkości – stwierdza Jamkowski.

Jego odejście to nie był moment. – To dojrzewało. W końcu usiedliśmy z moimi korporacyjnymi przełożonymi i podpisaliśmy porozumienie stron. Odbyło się to kulturalnie i z klasą. Każdy powiedział, czego chce, i spotkaliśmy się gdzieś pomiędzy. Z moją następczynią przez trzy miesiące panowaliśmy razem i przekazywałem jej to z mojej wiedzy i doświadczenia, co tylko mogłem. A potem otworzyłem Adventure Pictures. To było sześć lat temu – wspomina Jamkowski.

Nie miał chwil zwątpienia. Lekko na swoim wprawdzie nie jest, ale i tak uważa, że fantastycznie. – Wiem, że to życie nie dla wszystkich. Trzeba być panem swojego czasu i planów. Z żelazną dyscypliną rozdzielać życie zawodowe od rodzinnego, choć one tylko marzą, żeby się wciąż mieszać. I trzeba być pasjonatem tego, co się robi zawodowo, bo inaczej to freelancerowanie nie zadziała. Fantastyczny jest brak dojazdów – mój dojazd do pracy to 1,5 m dzielącego sypialnię od domowego biura. Na lunch wychodzę na przydomowy taras z lampką wina. Nikt mi nie mówi, co i kiedy mam zrobić – poza mną samym. Kiedy zadzwoniłaś, przypinałem właśnie snowboard do nóg. Fajnie nie chodzić do biura, prawda? Ale dzień wcześniej do późna w nocy pisałem tekst. Kocham wyjazdy. Od odejścia z korporacji byłem w Rwandzie, Sudanie, na Wyspie Wielkanocnej, w Kambodży, Omanie, Kanadzie, Egipcie, Sierra Leone i połowie krajów Europy, a w USA mieszkałem rok. Potrafię to pogodzić z pracą. Ale żadna korporacja nie potrafiłaby się pogodzić z takimi moimi wyjazdami! Do Sudanu na przykład pojechałem na trzy tygodnie, a zostałem dwa miesiące. Przewiozłem materiał na cztery fotoreportaże, wystawę fotograficzną i książkę – wylicza.

Jego żona, Marzena Hmielewicz, fotografka z wieloletnim doświadczeniem pracy w korporacjach, lekko studzi zachwyty. – Wolność ma swoją cenę. Jako freelancer nie masz klasycznego płatnego urlopu ani chorobowego. Generalnie freelancer musi być bardziej sprężony niż etatowiec. Jak się zasiedzi na Facebooku albo przy herbatce, to zwyczajnie zabraknie mu na rachunki. A w korporacji może szef nie zauważy – mówi. I dodaje, że freelancerowi jest ciężko, ale bardzo przyjemnie.

Andrzej Jacyszyn, twórca biżuterii

Jacyszyn skończył warszawską ASP. Pracownia plakatu u Tomaszewskiego. Projektował też biżuterię. Teraz do niej wrócił. – Tylko w międzyczasie rzeczywistość, także ta biżuteryjna, się kompletnie zmieniła. W początkach wolnej Polski sprzedawało się wszystko. Teraz trzeba robić coś naprawdę unikatowego, by znaleźć kupca. Taką właśnie biżuterię projektuję: niepowtarzalną. Łączę żywicę ze srebrem. Projektów nie powtarzam. Od taśmowej produkcji są biżuteryjne sieciówki. Ja swoje prace sprzedaję tylko w dwóch warszawskich galeriach sztuki, wystawiam też na targach biżuterii. To stare-nowe życie nie jest jednak takie proste. Nawet jeśli robi się to, co się lubi, to jeszcze trzeba, żeby ta robota nas polubiła i by można było na tym zarobić. Nie narzekam jednak. Daję radę.

Marcin Jamkowski, dziennikarz, podróżnik, fotograf

Po czterdziestce nie wypada już pracować w korporacji. Życie jest tak ciekawe, że szkoda je oglądać przez szyby biurowca. W korporacjach (choć niekoniecznie w tej, w której pracowałem) codziennością jest naginanie się do cudzego zdania, nawet jeśli to bez sensu, salonowe intrygi i wazeliniarstwo. Mnie na to szkoda czasu. Mam pasje: wspinam się, nurkuję, potrafię pisać dziarskie reportaże, robić niezłe foty, kręcę filmy, dlaczego mam to poświęcać w imię dopasowania się do cudzej linii? Żeby komuś wyszły krąglejsze słupki na koniec kwartału? Może to anarchistyczne podejście, ale takie mam. Zagubienie jednostki w korporacyjnym młynie jest dla mnie trudne do zaakceptowania.

Paweł Szwed, współwłaściciel wydawnictwa Wielka Litera

W Bertelsmannie pracowałem przez 16 lat. Na początku w wielkim międzynarodowym koncernie jest takie zachłyśnięcie: „Ho, ho! Robię to, co lubię, pracuję w większości z fajnymi ludźmi, dają mi za to dobrą kasę, służbowy samochód. Nieźle”. Tym bardziej że choć pracowałem w największym koncernie wydawniczym na świecie, nie czułem typowej dla korpourzędników frustracji. Po dziesięciu latach poczułem jednak, że coś zaczyna mnie w tym męczyć. Że jeśli nie zrobię czegoś własnego teraz, nie zrobię nigdy. Że nie zechce mi się ruszyć z miejsca. Założyłem Wielką Literę rok temu. Czy się bałem utraty stałej pensji? Nie. To dla mnie nigdy nie było źródłem udręki.
Okładka tygodnika WPROST: 6/2013
Więcej możesz przeczytać w 6/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2013 (1563)

  • Seremet w rozkroku 3 lut 2013, 20:00 Najwyższy czas, aby prokurator generalny Andrzej Seremet zajął się wreszcie i na poważnie śledztwem w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały. Dlaczego? 4
  • Łamigłówka bez sensu 3 lut 2013, 20:00 Palikot robi prezent Tuskowi. Chce odwołać ministra Gowina za to, że głosował przeciw rządowi. Efekt odwrotny do zamierzonego. Gowina umacnia, bo PO musi go bronić. Za Gowinem murem PiS z Kaczyńskim na czele. Bo chwalili go przecież za... 4
  • Wychodząc naprzeciw plutonu 3 lut 2013, 20:00 W związku z licznymi ostatnio ustaleniami, kto prokreacyjnie stoi za utalentowanymi polskimi dziennikarzami, do których postanowiłem się samowolnie i na własną odpowiedzialność zaliczyć (nie pierwszy raz przekraczam swoje kompetencje),... 4
  • Marion Cotillard: Hollywood jest jak roller coaster 3 lut 2013, 20:00 Krzysztof Kwiatkowski: W „Rust and Bone” Jacquesa Audiarda, w filmie, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, wciela się pani w kobietę, która po wypadku i stracie nóg, próbuje odzyskać poczucie własnej wartości. Taka... 6
  • Za tydzień DVD z „Wprost”: „Zabójczy numer” 3 lut 2013, 20:00 W kolejny poniedziałek „Wprost” będzie można kupić z filmem „Zabójczy numer” na DVD. To przewrotna komedia kryminalna Paula McGuigana. Nieco nieudaczny bohater zostaje wzięty na ulicy za płatnego zabójcę.... 6
  • Wybierz sobie kraj 3 lut 2013, 20:00 Okazuje się, że Tina Turner wcale nie jest Amerykanką. Dokładniej: jeszcze jest, ale już niedługo. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych artystek świata większość życia spędziła w Stanach. 18 lat temu przeprowadziła się do... 6
  • Liczba tygodnia: 299 mld 385 mln 300 tys. 3 lut 2013, 20:00 Tyle wyniosą dochody budżetu państwa w tym roku. Wydatki nie będą wyższe niż 334 mld 950 mln 800 tys. zł. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał w piątek ustawę budżetową na 2013 r. Zgodnie z nią w tym roku polska gospodarka ma... 7
  • Pierwszy Polak w AC Milan! 3 lut 2013, 20:00 Ten transfer zaskoczył w Polsce prawie wszystkich. W ostatnim dniu zimowego okienka transferowego 21-letni Bartosz Salamon przeszedł z włoskiej Brescii do słynnego AC Milan. To jeden z największych klubów świata. Jego właścicielem jest... 7
  • Droga grypa 3 lut 2013, 20:00 5 mld zł – nawet tyle może kosztować duża epidemia grypy w Polsce, wynika z raportu firmy doradczej Ernst & Young. Leki, badania, zwolnienia lekarskie – wydatki z nimi związane są ogromne, bo tylko od początku stycznia na... 7
  • Szymon Majewski Szopa 3 lut 2013, 20:00 Dźwigałem złotą kulę. Ona w pewnym momencie stała się srebrna, a potem brązowa i zaczęła śmierdzieć – tak o swojej ośmioletniej przygodzie z TVN mówi Szymon Majewski, którego nowy program w internecie ogląda 10 tys. osób. 12
  • Życie po korpomediach 3 lut 2013, 20:00 Byli dyrektorami artystycznymi, dziennikarzami, redaktorami naczelnymi, szefami wydawnictw. Po latach pracy w wielkich firmach medialnych odeszli albo zostali wyrzuceni. Poradzili sobie. 16
  • Była przystojnym facetem 3 lut 2013, 20:00 Mam problem ze swoim wizerunkiem kobiecym. Wiem, że nie jest idealny – mówi posłanka Anna Grodzka, do 2007 roku Krzysztof Bęgowski, kandydatka na stanowisko wicemarszałka Sejmu, przez ponad pięćdziesiąt lat mężczyzna, a od niedawna kobieta. 20
  • Grodzka w rękach Nowickiej 3 lut 2013, 20:00 Czy zostanie pierwszym transseksualnym wicemarszałkiem sejmu, czy nie – Anna Grodzka postanowiła wstąpić do partii Palikota. I przekonywać, że podziałów nie ma. 25
  • Kaczyński w spódnicy 3 lut 2013, 20:00 Krystyna Pawłowicz jest nową gwiazdą Prawa i Sprawiedliwości. A co łączy tę bezdzietną, niezamężną posłankę z Jarosławem Kaczyńskim? 27
  • W obronie standardów 3 lut 2013, 20:00 W Polsce częściej niż w innych krajach politycy zajmują się filozofowaniem, a nie konkretnymi sprawami i rzeczami do załatwienia. Tym różni się dzisiejsza polityka od tego, co było moim udziałem w latach 90. XX w. i wcześniej. Wtedy... 29
  • Polski związek partnerski 3 lut 2013, 20:00 Grodzka tak, Gowin nie, ale nie za cenę utraty władzy – mówi Rafał Grupiński, szef sejmowego klubu PO . I niewykluczone, że jeśli w Sejmie pojawi się „premier” Gliński, posłowie Platformy będą musieli obowiązkowo wyjść z toalet. 30
  • Przyjaciel wszystkich 3 lut 2013, 20:00 Kaucja 80 tys. zł została wpłacona w piątek około godziny 10. Staruch – najsłynniejszy osadzony ostatnich lat – wyszedł z aresztu przy Rakowieckiej tuż przed 16. Za kratami spędził osiem miesięcy. Słusznie? 36
  • Zasadzka na GROM 3 lut 2013, 20:00 Jeden martwy, dziewięciu rannych. W jednej akcji w Afganistanie. Takiej porażki jednostka Grom do tej pory nie poniosła. Sprawdzamy, kto zawinił. 38
  • Nieświęty obrazek 3 lut 2013, 20:00 Małgorzata szumowska nie boi się przełamywać tabu. „W imię...” to historia homoerotycznej miłości księdza. i choć nikt filmu nie widział, to już wzbudza kontrowersje. Po raz pierwszy zostanie pokazany w konkursie 63. Festiwalu w Berlinie. 42
  • Smoleńsk - polska wojna. Debata „Wprost” 31.01.2013 3 lut 2013, 20:00 Sekielski, Latkowski, Mazurek, Majewski, Śmiłowicz, Terlikowski, Piasecki, Reszka, Świetlik, Kurkiewicz. Podczas badania katastrofy smoleńskiej zawiodło całe państwo. Media też się nie spisały – w tym uczestnicy debaty byli zgodni. 46
  • Ludzie słuchawki 3 lut 2013, 20:00 Trenerzy chodzą wśród pracowników i krzyczą: „Ciśniemy, ciśniemy! Sprzedajemy, sprzedajemy!”. Mobilizują ich jak do walki. Bo sprzedaż to walka. Taka, w której wszystkie chwyty są dozwolone. 52
  • Ciastoń – świadek koronny Wałęsy 3 lut 2013, 20:00 Co gen. Władysław Ciastoń, były szef SB, powie na procesie wytoczonym przez Lecha Wałęsę Krzysztofowi Wyszkowskiemu? Na pewno nie prawdę, ale to, co będzie mu się opłacało powiedzieć. 56
  • Annie Grodzkiej życzę... 3 lut 2013, 20:00 Posłanka Anna Grodzka ma zostać wicemarszałkiem Sejmu. Lewicowe i lewackie środowiska już są półprzytomne z ekstazy, już wieszczą: teraz odmieni się los świata! Inwokują: o, wytęskniona chwilo, w której zbledną historyczne... 58
  • Kalkulatorzy 3 lut 2013, 20:00 Kiedyś definiowano politykę jako troskę o dobro wspólne. I przynajmniej niektórzy wierzyli, że tym właśnie ona jest. Dziś polityka to kalkulacja. Fortunę zbiłby ten, kto by wymyślił program do krótkoterminowych politycznych... 60
  • Nie tylko gospodarka 3 lut 2013, 20:00 Coraz częściej słyszymy, czytamy, zwłaszcza w poważniejszych publikacjach internetowych, że humanistyka jest zbędna. Także studenci dostają specjalne stypendia, jeżeli wybiorą kierunki „wdrożeniowe”, czyli naturalnie niehumanistyczne. 61
  • Homorewolucja 3 lut 2013, 20:00 Debata o gejowskich małżeństwach rozpala Francję. obrońcy tradycji nie mają jednak szans. 12 lutego parlament uchwali „Małżeństwa dla wszystkich” 62
  • Mała bitwa o Anglię 3 lut 2013, 20:00 Ostatni ratunek dla rządu Camerona to powtarzanie, że „wszystkiemu winna jest Unia” i „wszystkiemu winni są imigranci zabierający pracę Anglikom”. Szczególnie Polacy. 66
  • Wojna na pigułach 3 lut 2013, 20:00 Epidemia depresji, uzależnienia od leków i fala samobójstw nękają amerykańską armię dotkliwiej niż wróg. 68
  • Koniec prawdziwie ruskiej mafii 3 lut 2013, 20:00 Dwa tygodnie temu kula snajpera zabiła króla rosyjskiej mafii Asłana Usojana, kończąc tym samym epokę bandytyzmu rodem z ZSRR . Rozpoczęła się wojna o podział wpływów. 70
  • Joanna w świecie mody 3 lut 2013, 20:00 Jako dziewczyna Jana Kulczyka, mogłaby szastać pieniędzmi do woli. Joanna Przetakiewicz chce jednak na własny rachunek udowodnić, że jest świetnym przedsiębiorcą. Jak jej idzie? 72
  • Pomysł na biznes 3 lut 2013, 20:00 BYĆ JAK STEVE JOBS Kiedyś spytaliśmy Romana Karkosika, przemysłowca i giełdowego rekina, jak to jest być przedsiębiorcą i czy się opłaca. Tylko się roześmiał: – Radzę od razu iść na swoje albo po kilku latach pracy najemnej.... 76
  • Tu jest Polska 3 lut 2013, 20:00 Nie ma ich w mediach głównego nurtu, ale to ich płyty sprzedają się lepiej niż albumy Weekendu, Rihanny czy Brodki. To hiphopowcy sprawują rząd dusz kolejnych pokoleń słuchaczy. 78
  • Niech moc będzie z Abramsem 3 lut 2013, 20:00 Kto dziś powinien reżyserować „Gwiezdne Wojny”? Tylko człowiek, który potrafi tworzyć kultowe produkty popkultury i odnawiać stare. Nową kosmiczną bitwą będzie zarządzać J.J. Abrams. 84
  • Pogoń bez emocji 3 lut 2013, 20:00 „Wróg numer jeden” to sprawnie zrealizowany thriller. Niestety, płytki i konwencjonalny. 86
  • Dżentelmen z pasją 3 lut 2013, 20:00 Koncertem fortepianowym w wykonaniu Krystiana Zimermana rozpoczęły się w Londynie obchody Roku Witolda Lutosławskiego. 87
  • Nowa miłość Bonda 3 lut 2013, 20:00 Polański nauczył go, co znaczy perfekcjonizm, a Bond dał mu wolność. W „Weselu w Sorrento” jego bohater podnosi się po stracie ukochanej. – Sam potrzebowałem na to lat – mówi Pierce Brosnan. 88
  • Król Thorgal 3 lut 2013, 20:00 Nie ma popularniejszego komiksu współtworzonego przez polskiego artystę. „Thorgal” nie przestaje być bestsellerem. Właśnie ukazuje się jego nowa seria. 90
  • Młody klasyk 3 lut 2013, 20:00 Wygląda jak kolejny piękny chłopiec śpiewający soul. Nie dajcie się jednak zwieść. Jose James jest poważnym jazzmanem. 92
  • Spokój romantyka 3 lut 2013, 20:00 Gra na fortepianie, od kiedy skończył pięć lat. Ten jeden fakt w dzisiejszym muzycznym show-biznesie, zdominowanym przez cudowne dzieci, nie jest niczym niezwykłym, ale już kariera Ignacego Lisieckiego budzi zainteresowanie. Prawie nieznany... 92
  • Patrol filmowy Tomasza Raczka 3 lut 2013, 20:00 To może być czarny koń tegorocznego rozdania Oscarów – od dawna się nie zdarzyło, by jakiś film otrzymał nominacje we wszystkich czterech kategoriach aktorskich. W przypadku „Poradnika…” nie tylko tak jest, lecz... 93
  • Ocaleni 3 lut 2013, 20:00 Maja Kleczewska w „Braciach i siostrach” Według klasyki stworzyła własną, fascynującą opowieść 94
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 3 lut 2013, 20:00 Portal Interia zaskoczył mnie nagłówkiem obwieszczającym, że w filmie „Last minute” Patryka Vegi pojawi się Eminem. Zachodziłem w głowę, na jakiej zasadzie umieszczono jednego z najbardziej znanych raperów świata w polskim... 94
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 3 lut 2013, 20:00 Fleetwood Mac Rumours (edycja specjalna) Rhino Reedycja jednej z najlepiej sprzedawanych płyt wszech czasów (grubo ponad 30 mln). Podwójny album – ikona rocka końca lat 70., złotego okresu branży muzycznej. Jednocześnie niezwykły... 96
  • Piotr Kofta wie, co czytać 3 lut 2013, 20:00 Rozmowy telefoniczne Roberto Bolaño, przeł. Tomasz Pindel Muza 2013 Pod koniec lat 80. Roberto Bolaño postanowił zarobkować w nieco osobliwy sposób – wysyłał pisane przez siebie teksty na prowincjonalne konkursy, jakich wiele... 96
  • Sztuka znikania 3 lut 2013, 20:00 Każdy z nas zabieganych w szale codzienności marzy o tym, aby zniknąć na jakiś czas przed całym światem. Ukryć się przed szefem i kłopotami w pracy, zaszyć przed własną rodziną i znajomymi na odludziu, odciąć od internetu i... 97
  • Spiskowcy 3 lut 2013, 20:00 Krążył jakiś czas temu po naszej nie do końca normalnej ojczyźnie taki żart, jak to dwóch pijaczków zobaczyło motolotniarza, który uderzył w Pałac Kultury, i jeden drugiego pyta: – Co o tym sądzisz, Heniu? – ...że jaki... 97
  • Kolcem w oko 3 lut 2013, 20:00 Zawsze miałem odruch podejrzliwości wobec ludzi gładkich, którzy epatują dobrocią. Co oni w sobie blokują? Więc co będą próbowali zablokować innym? To aluzja do ministra sprawiedliwości. A w tle wszystkiego jest brak profesjonalizmu. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany