Siła kobiet

Siła kobiet

Przeżyły dramat. Były na skraju. Nie wierzyły, że w ich życiu może wydarzyć się coś dobrego. Nauczyły się przekuwać słabość w siłę. Udało się. Są szczęśliwe, spełnione, niezależne. I, co równie ważne, piękne.

Nie stawiam się w opozycji do mężczyzn, feministek, tradycji czy religii. Stawiam się wyłącznie w opozycji do przemocy, chamstwa, niesprawiedliwości. Jestem miksem. Połączeniem feministki, matki Polki i czego tam jeszcze.

Jesteś już za stara, twój czas się skończył. Pani na dzisiaj dziękujemy. To o mnie. Usłyszałam to w mojej poprzedniej firmie. Niedawno. Kilka lat temu. Miałam wtedy ledwie czterdziestkę, więc tak naprawdę czułam się młoda, miałam poczucie, że jeszcze wiele przede mną, a za mną ogromne zawodowe doświadczenie. Okazało, że takich kobiet jak ja, które usłyszały, że ich czas się skończył, jest w Polsce bardzo wiele. W różnym wieku. Postanowiłam sama wziąć się w garść i namawiać dziewczyny, by one też wzięły życie we własne ręce. Udało się. Wiem, że kobiety potrzebują wsparcia, które im daje siłę. I o tym będziemy pisać ma łamach tygodnika „Wprost”. O tym, co ważne dla nas, kobiet.

Opowiadam swoją historię na spotkaniach klubów mojego portalu Onaonaona.com, który stworzyłam i prowadzę razem z Agatą Jakóbczak. Pierwszy klub założyła Wioletta Nowak w Puławach, jedna z tysiąca Polek, które chciały coś zmienić w swoim życiu. Na jego otwarcie przyszło 147 kobiet. Teraz wciąż powstają nowe kluby. Niedawno w Katowicach podeszła do mnie piękna 25-letnia dziewczyna. Płacze i mówi, że przez całe swoje życie dawała sobą pomiatać. Powiedziałam, że nie jest sama, że da radę. Na forum mojego portalu czekają na nią dziewczyny z podobnymi historiami. Są po to, żeby pomóc. Na tym spotkaniu znalazła siłę, żeby powiedzieć „stop”. A ja po raz kolejny sobie uświadomiłam, że ważniejsze od tego, czy ktoś mi mówi, że jestem piękna i mądra, jest to, że sama nareszcie potrafię to sobie powiedzieć. I taki komunikat przekazuję wszystkim tym, których spotykam.

Nie, nie stawiam się w opozycji do mężczyzn, feministek, tradycji czy religii. Wręcz przeciwnie. Stawiam się wyłącznie w opozycji do przemocy, chamstwa, niesprawiedliwości i poniżania. Jestem miksem. Połączeniem feministki, matki Polki i czego tam jeszcze. Działam. Jestem taka, jaka chcę być, i wybieram to, co jest dla mnie dobre. I kiedy mówię kobietom, że mają jedno życie, z którego powinny być zadowolone, to na początku widzę, jak się zwijają w kłębek. Ale po chwili zaczynają słuchać, rozmawiać. Zdarza się, że jeszcze na spotkaniu podejmują decyzję o zmianie swojego życia. Często skrzydła podcinają nam najbliżsi. Mężowie, rodzice, znajomi, nawet dzieci czy szefowie. Kiedy wymyślasz coś wspaniałego, potrafią ci wmówić: nie dasz rady. Nie wolno tego słuchać! Ania przed dwoma laty – 15 kg więcej, zaniedbana, siwe włosy ściągnięte w ogonek. Wystraszona, przerażona, wsobna. Przyszła na spotkanie klubu Ona w Puławach. Siedziała, w trzęsącej się ręce trzymała mikrofon i opowiadała swoją historię. Dziś to pewna siebie piękność. I to jest siła kobiet! Dała sobie radę z życiem. Wiem, że dzięki nam znalazła wsparcie, pozytywną energię, odrodzenie. Żyje pełnią życia. Takich kobiet spotkałam mnóstwo i mam żywe dowody naszej terapii.

Maja. Jedna z najlepszych plakacistek w Polsce. Do niedawna niszczona. Jest niezwykła. Już nie mogę się doczekać, kiedy zorganizujemy jej wystawę. Ewa to już symbol! Widziałam ją, jak walczy każdego dnia o swoją córkę Olę. Walczy też o inne dzieci w śpiączce. Otworzyła klinikę. Jej siła i uśmiech zarażają. Mogłabym opowiadać godzinami o silnych, dzielnych kobietach. O dziewczynie, która była zahukanym chodzącym nieszczęściem. A teraz w Lublinie to wokół niej gromadzą się inne one. Kilka dni temu dostałam od niej SMS: „Dziewczyny, spędzimy świetny wieczór w teatrze!!!”. I organizuje wyjście do teatru. Albo inny: „Witajcie, kochane oneczki. Zapraszam na kawę i ciacho. Pogadamy. Krzeseł zabraknie. Pa”. A ja chcę do nich jechać na to ciacho, do tego teatru, bo one dają mi siłę. Ta siła pozwała mi działać, pomagać i zawsze do mnie wraca. Oceanem wraca. I sprawia mi to dziką frajdę. A jeszcze większą, kiedy widzę efekty. Radosne, szczęśliwe kobiety. Tłumaczę, że jak działasz, jeśli wiesz, czego chcesz, to do ciebie przyjdzie. Tylko trzeba precyzyjnie określać oczekiwania. Ja już umiem. Dziękuję za każdy dzień swojego życia i za to, że uwierzyłam w siebie. Teraz mogę się dzielić.

Agata Młynarska jest dziennikarką telewizji Polsat, prowadzi portal www.OnaOnaOna.com

Anna Butryn

Nie potrafiłam sama sobie pomóc. Nie było też kogoś, kto mógłby mnie wesprzeć, bo bliskim uzależnionych, współuzależnionym, pomóc może tylko ktoś, kto sam miał podobne problemy.

Była nauczycielka, wdowa, matka dwóch synów, mieszkanka Kurowa. Zadbana 47-latka. Alkoholizm męża i problemy finansowe odbierały jej pewność siebie. Jeszcze trzy lata temu nie wierzyła, że w życiu może ją czekać cokolwiek poza cierpieniem. Po śmierci męża przejęła prowadzenie firmy wulkanizacyjnej. Dziś jest specjalistką od opon. W wolnych chwilach maluje. I jest szczęśliwa.

ANNA: Czuję, że żyję. Jestem spełniona i cieszę się swoją kobiecością. To bzdura, że jesteśmy zagubionymi połówkami pomarańczy czy jakiegoś innego owocu. Każdy z nas jest całością, a nie tylko jej kawałkiem. Nieprawda, że można żyć i być szczęśliwym tylko z tą drugą połówką. Wiele kobiet uważa, że udane życie to trwanie u boku męża i nieważne, co ten mąż robi, jaki jest. To my robimy z siebie męczennice. Zapominamy o sobie. Nie myślimy, że naszej ofiary i tak nikt nie doceni. Pomyślałam sobie: ile można? Teraz to wiem, ale przez całe lata byłam nieszczęśliwa, niepewna siebie, nie wyobrażałam sobie, że mogę cokolwiek zmienić. Że mam prawo odejść od męża. Nic nie robiłam z przemocą w domu. Nigdy nie wezwałam policji, nie szukałam pomocy. Takie zachowanie po prostu nie mieściło mi się głowie. Chyba po prostu się wstydziłam, że mam męża alkoholika i nieidealny dom. Cierpiałam i tkwiłam w swoim starym, niedobrym życiu.

Nie potrafiłam sama sobie pomóc. Nie było też kogoś, kto mógłby mnie w tym wesprzeć, bo bliskim uzależnionych, współuzależnionym, pomóc może tylko ktoś, kto sam miał podobne problemy. Inni nie potrafili mnie zrozumieć. Nie pojmowali, dlaczego nic nie robię, dlaczego wciąż jestem z mężem, z takim mężem. Na terapię nie poszłam od razu. Wymyślałam setki powodów, które mi to uniemożliwiały. Dlaczego ja miałam się leczyć, skoro to on był chory? Nie myślałam wtedy jeszcze, że robię to dla siebie. Przecież zawsze wszystko robiłam dla niego. Na tym właśnie polegało moje współuzależnienie – całe życie naszej rodziny kręciło się wokół picia i wszystko było mu podporządkowane. Po jakimś czasie terapeutka powiedziała mi, że się zmieniłam. – Jak się zmieniłam, skoro nadal tu przychodzę i ciągle płaczę? – zażartowałam. – Podniosłaś głowę – odpowiedziała. Zrozumiałam, że może mi być dobrze z sobą. I jak tak chodzę wyprostowana, to świat wygląda inaczej. Kiedyś nie zauważałam rzeczy pozytywnych. Wszystko było brzydkie, przygnębiające. Teraz dostrzegam drobiazgi, ale takie, które mnie cieszą. Widzę samych fajnych i sympatycznych ludzi. No, może poza kilkoma klientami mojej firmy, którzy nie płacą na czas, ale to tylko praca. Kiedy teraz patrzę na kobiety, które przypominają mnie sprzed trzech lat, chciałabym nimi wstrząsnąć, pomóc im. Wiem, że to niemożliwe, dopóki one same nie będą gotowe, by sobie pomóc. Ja mogę tylko podsunąć im wizytówkę terapeuty. I powiedzieć: mnie się udało.

Chociaż podjęłam się czegoś, o czym nie miałam pojęcia. Pracowałam w szkole, a po śmierci męża ktoś musiał się zająć jego zakładem wulkanizacyjnym. Oczywiście, mogłam go po prostu sprzedać, ale w końcu to był dorobek naszego życia, szkoda było z tego tak po prostu zrezygnować. Nie od razu uwierzyłam, że się uda, nie znałam się kompletnie ani na samochodach, ani na prowadzeniu firmy. Dlatego nie rzuciłam od razu pracy. Wzięłam roczny bezpłatny urlop, zostawiłam sobie furtkę. Okazało się, że niepotrzebnie, bo dałam radę. A jeżeli chodzi o opony, dziś wiem już na pewno więcej niż przeciętna kobieta.

Jako młoda dziewczyna marzyłam, że zostanę malarką. Chciałam iść do szkoły plastycznej. Za pierwsze zarobione pieniądze kupiłam sobie pudełko farb olejnych. A potem babcia mi powiedziała: dziecko, na co ci ta szkoła, co będziesz po niej robić? Więc zapomniałam o marzeniach i zostałam nauczycielką. Ale tych farb jakoś nigdy nie wyrzuciłam. Przekładałam pudełko z miejsca na miejsce. W końcu, całkiem niedawno, pomyślałam: dlaczego właściwie nie mogłabym zacząć malować? Wróciłam do domu, odszukałam farby. Jak już udało mi się odkręcić wieczka, okazało się, że nie zaschły, przez te 20 lat czekały, aż dorosnę i zdobędę się na odwagę, by ich użyć.

Ewa Błaszczyk

Gdy słyszę słowo „dzielna”, czuję się jak jakiś Żołnierz. A ja nie chcę być Żołnierzem. prowadzę czasem takie lekkie negocjacje z panem bogiem. może już wystarczy? Może moje słupki zostały odrobione?

Aktorka filmowa i teatralna, matka nastoletnich bliźniaczek Aleksandry i Marianny, założycielka fundacji A kogo?. Jedenaście lat temu straciła męża, pół roku później, w wyniku tragicznego wypadku, Ola zapadła na śpiączkę pourazową typu B. Ewa Błaszczyk się nie poddała. Właśnie ukończyła budowę pierwszej w Polsce kliniki specjalizującej się w leczeniu dzieci w stanie śpiączki. Niestrudzona, silna, pogodna, wiecznie zabiegana. Autentyczna.

Klinika Budzik nie była jednym z moich wielkich marzeń. Tak naprawdę wtedy nie było dla mnie wyboru. Byłam na musiku. Trzeba było się obudzić rano i odpowiedzieć sobie na pytanie: chcesz żyć czy chcesz umrzeć? To albo to. Nie ma nic pośrodku. Masz zdrowe dziecko i masz chore dziecko, które potrzebuje twojej pomocy. Masz swój zawód, rodzinę. Gdybym wtedy powiedziała sobie, że nie chcę żyć, kupiłabym flaszkę whisky, dużo barbituranów i puściła przyjemną muzykę. Ale gdzie w tym byłaby odpowiedzialność?

Moją córkę Olę konsultował profesor, który poświęcił przypadkom takim jak jej całe swoje życie. Powiedział, że powinnam się wziąć do budowy kliniki, bo czegoś takiego w Polsce nie ma. Powiedział jeszcze jedną mądrą rzecz – kazał mi się skupić na zdrowym dziecku. Wiedział, że 90 proc. osób w sytuacji takiej jak moja popełnia ten błąd i całą uwagę koncentruje na tym chorym. I ja wiedziałam, że nie wytrzymam tylko przy łóżku córki, patrząc i karmiąc się tym nieszczęściem, i że szybko nastąpi taki moment, że nie będę miała temu dziecku nic do zaoferowania. Doszłam do wniosku, że muszę coś z tym zrobić. Zwłaszcza że mogę porozmawiać z dziennikarzami, z reżyserami, mam za sobą kolegów, którzy chętnie coś dadzą. Nie miałam wizji kliniki. Nie sięgałam wtedy tak daleko. Niczego nie planuję, bo wiem, że można mieć zamiary i nadzieje, ale zawsze i tak jest jak w tym starym powiedzeniu: „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach”.

W początkowej fazie choroby Oli, gdy nie wiedziałam, jak się nazywam, odbył się koncert w Kongresowej. Sala była nabita, a ludzie prawie wisieli na lampach. Przyjeżdżali autobusami ze Szczecina czy z Rzeszowa tylko po to, żeby zapłacić za bilet. Koncert trwał pięć godzin, a artyści ciągle napływali na scenę i tych nazwisk na plakacie było od cholery, a oni jeszcze i jeszcze dochodzili. Mówili po zwrotce, wersie albo w ogóle nic, chcieli tylko wejść na scenę. Byłam w takim szoku, że po prostu nie bardzo wiedziałam, co tym wszystkim ludziom mogę powiedzieć. Wyrwało się ze mnie takie zdanie: „Tyle od was dostajemy, ja to z Olą jakoś zwrócę, nie mam jeszcze pojęcia jak, ale na pewno jakoś zwrócę”. Reszta się sama zlepiła – powstała fundacja, potem klinika.

To, co robię, jest wciąż jeszcze nieskończone, jeszcze kawałek muszę się doczołgać. Już odpadła sama budowa kliniki, ale wcale nie to było najtrudniejsze. Najtrudniejsze były działania administracyjne. Sama się wepchnęłam w oko cyklonu. Weszłam w działalność polityczno-biznesową, w zależności, których nie lubię. Kiedyś nie miałam mieszkania, talonów na samochód i tym podobnych rzeczy tylko po to, żeby z całą tą administracją nie mieć kontaktu. Stworzenie programu wybudzenia dzieci ze śpiączki w fazie B i doprowadzenie do kontraktu z NFZ było najcięższą rzeczą, jaką zrobiliśmy. Musieliśmy to wszystko wziąć na klatę, podjąć się odpowiedzialności, mimo że nie mieliśmy tak naprawdę wpływu na wynik. A jednocześnie wiedziałam, że jeżeli to, co budujemy, nie powstanie na pewnym poziomie, to po prostu nie będzie miało sensu. Bardzo się cieszę, że legislacyjne działania dobiegają końca. Drugi raz bym się tego nie podjęła. Czułam się często jak zbity pies, chociaż wiedziałam, że w ogóle na to nie zasłużyłam. Wiem, że to wszystko, czego dokonałam, nie jest już dla mojej córki, bo ona właściwie przeszła już w kategorię cudu. Klinika jest stworzona dla dzieci z szansą medyczną wybudzenia, czyli w ciągu pierwszego 1,5 roku od wypadku. Jednak oczywiście, że gdzieś tam w środku zrobiłam to dla niej. A raczej ona zrobiła to ze mną, z nami wszystkimi. Zrobiła to nami.

Nie powiem, że jestem szczęśliwa i spełniona, chyba że w pracy. Sztuka, mój zawód, jest dla mnie wentylem bezpieczeństwa. Daje piękno i iluzję, którą się karmię. Nie mogłabym pomagać innym, gdybym nie pomagała sama sobie. Jestem szczęśliwa, że widzę już światełko w tunelu. Że w końcu wrócę do zawodu, do literatury, do sztuki, bez której nie ma dla mnie życia. Będę mieć na to więcej energii i czasu. Wiem, to brzmi śmiesznie, jakby nagrodą za dziesięć lat pracy było to, że będę mogła w końcu spokojnie popracować, ale tak jest. Myślę, że to moje działanie, to przerobienie rozpaczy w coś konstruktywnego, ma sens. Gdzieś tam we mnie, w środku jest coś bardzo ulotnego, delikatnego. Prowadzę taką rozmowę o zmianie karmy czy o tym, że może słupki zostały już odrobione. To taki rodzaj targu, lekkie negocjacje z Panem Bogiem.

Mam nadzieję, która wynika z doświadczenia, że whisky i barbiturany czy jakakolwiek inna forma destrukcji nie wchodzą w grę. Czasem ktoś odchodzi, zdarzają się rzeczy straszne, ale największe znaczenie ma to, że z tymi wydarzeniami można się pogodzić. Bardzo ważne, że są dookoła ludzie. Nie muszą nic mówić, ale trwają i to wystarczy. Może gdybym wiedziała, ile to wszystko będzie kosztować, w ogóle bym się tego nie podjęła, bo nie wierzyłabym, że się uda. Ale kiedy się tyle dostaje, to człowiek po prostu za tym idzie.

Maja Wolna

Wykłada na trzech uczelniach, tworzy plakaty, rysunki, ma wystawę za wystawą, sama wychowuje synka. tylko czasem przypomina sobie, że jeszcze niedawno „była beznadziejna”.

Jeśli sobie człowiek pozwoli na przemoc, to będzie jej doświadczał. Coraz bardziej i bardziej. Nie, nie mówię o biciu, szarpaniu, popychaniu, tylko o psychicznym terrorze. Przemocy psychicznej. Jest więc w tym wszystkim też moja wina, bo pozwalałam mówić, krzyczeć do siebie, że nic nie jestem warta, że nie ma we mnie ani odrobiny kobiecości, że mój talent to fikcja, że… Przecież nawet kiedy kroiłam marchewkę do zupy, to się bałam, że mu się nie spodoba, bo nierówna kostka, bo coś krzywo, bo on by inaczej pokroił. Bałam się, że znowu się upije i będzie awantura. Bałam się, ale nic przez dwa lata nie zrobiłam. To typowe dla współuzależnionych. Czekają, mają nadzieję, że ta druga osoba się zmieni, że przestanie pić, że w końcu będzie lepiej, że przecież musi być lepiej, bo już dłużej tak nie można. Budzić się rano i czekać na kolejne szykany, na kolejną dawkę mieszania z błotem. Przez lata nikomu nie mówiłam, co dzieje się ze mną. To też typowe dla ludzi żyjących w takim piekle. W piekle, z którego trudno się wyrwać, o którym nawet opowiedzieć jest niełatwo. Nasi wspólni znajomi nie chcieli wierzyć, że coś takiego się działo, a sprawę alkoholu po prostu bagatelizowali.

Uważają, że zwariowałam, że to przez ciążę, przez te buzujące hormony... Wiem, że są ludzie (bo przemoc dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn), którzy nie umieją wyjść z tego całymi latami, czasami przez całe życie. Poznałam takie osoby na terapii. Bo chodzę na terapię. Wcześniej mój w zasadzie wiecznie pijany partner twierdził, że kobieta musi być słaba, potulna, poddana i chwaląca swojego pana… Pamiętam moment, kiedy zrozumiałam, że już dłużej nie wytrzymam. Zapytałam siebie, czego chcę, i poczułam ogromną siłę. Odpowiedź przyszła natychmiast – chcę być wolnym człowiekiem, a nie manipulowanym, terroryzowanym. W końcu nazwisko zobowiązuje. Wstałam, zaczęłam pakować swoje rzeczy do worków na śmieci. Wzięłam też komputer. Wiele rzeczy zostawiłam. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Byłam w piątym miesiącu ciąży. I miałam pełną świadomość, że lepiej dla mnie i dla tego dziecka będzie, kiedy opuszczę dom, w którym matką się pomiata, w którym rządzi alkohol. Wiem, że dobrze zrobiłam. I nie żałuję. OK, jestem samotną matką, a ojciec nie zna swojego syna. Jednak teraz toczy ze mną walkę o prawa rodzicielskie i na portalu społecznościowym kreuje się jako ofiara, człowiek pozbawiony prawa do dziecka przez okrutną byłą partnerkę. Na razie to na mnie spoczywa odpowiedzialność za wychowanie Gucia, to ja jestem jedynym żywicielem rodziny, ale to mnie trzyma w ryzach. Mam na sobie jakąś zbroję. Gdyby nie ona, pewnie bym się rozsypała. Nawet kiedy śpię, to jej nie zrzucam. Gucio ma prawie 1,5 roku, chodzi do prywatnego dobrego żłobka, a ja pracuję. I w zasadzie kiedy nie jestem z Guciem, to pracuję bez przerwy.

Ludzie widzą, że to, co się działo w moim życiu, ma wpływ na moją twórczość. To siedzi we mnie głęboko, więc trudno, żebym się zajmowała jakąś wesołą, frywolną tematyką. Zresztą uważam że mam obowiązek, żeby się zajmować tematyką przemocy, żeby poprzez sztukę otwierać ludziom oczy na ten problem. Chyba sama dzięki temu czuję się pewniejsza siebie, bezpieczniejsza. Nie, nie że tak do końca… Bo myślę, że wyjście z takiej opresyjnej sytuacji to długi proces. Nie wiem, czy można się od niej uwolnić całkowicie.     

Okładka tygodnika WPROST: 9/2013
Więcej możesz przeczytać w 9/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Asia:( IP
    Podaje kod dostepu, ktory kupilam wysylajac sms-a i co.... Nic. 3x niepoprawny??? Czuje sie naciagnieta.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2013 (1566)

    • Filmy słuszne i niesłuszne 24 lut 2013, 20:00 Czy bez wsparcia polityków można w Polsce nakręcić film? Owszem, ale lepiej ich mieć po swojej stronie. Tak wynika z rozmowy z Pawłem Chochlewem, reżyserem „Tajemnicy Westerplatte”, który opowiada o kulisach realizacji filmu.... 4
    • Kwaśniewski chciał kasę SLD 24 lut 2013, 20:00 Aleksander Kwaśniewski jest konsekwentny – właśnie ponowił próbę rozbicia SLD pod hasłem jednoczenia lewicy. I rozpoczął reanimację ledwo żywego Palikota. Miller z kolei nie jest idiotą – wie, że celem byłego prezydenta... 4
    • Holland o Poland 24 lut 2013, 20:00  Premier Tusk przeprosił reżyserkę Holland za posła Niesiołowskiego. Holland przeprosin nie przyjęła. Tusk się musiał przejąć, a Niesiołowski… No cóż, pewnie nadal wolałby, żeby homoseksualistów nie było, ale skoro już... 4
    • Przedwojenna Warszawa w 3D 24 lut 2013, 20:00 W połowie marca do kin trafi krótkometrażowy film Tomasza Gomoły „Warszawa 1935”. To niespełna 20-minutowy obraz zrealizowany w technice 3D przedstawiający z niezwykłą precyzją dzień z życia miasta, którego już nie ma.... 5
    • Limuzyną do prokuratury 24 lut 2013, 20:00 Prokuratura zajmie się sprawą kupna luksusowego auta przez insp. Rafała Łysakowskiego, który reformuje Komendę Główną Policji – taką decyzję podjął szef policji Marek Działoszyński po tekście „Wprost”. –... 5
    • WPROST z DVD „Milczenie” 24 lut 2013, 20:00 W tym tygodniu „Wprost” można kupić z płytą DVD z filmem „Milczenie” Toma McLoughlina. Andy Garcia wciela się w nim w psychoterapeutę, który popada w depresję po samobójstwie syna. Gdy po kilkuletniej przerwie... 5
    • Kwaśniewski wraca do polityki 24 lut 2013, 20:00 Palikot, Kalisz, Siwiec i Kwaśniewski w jednej drużynie. Cel? Zbudowanie centrolewicowego ruchu o roboczej nazwie Europa Plus i start w wyborach do Parlamentu Europejskiego. O przedsięwzięciu były prezydent poinformował w piątek. –... 6
    • Najważniejsze w tygodniu 24 lut 2013, 20:00 25.02 Poniedziałek O zmianach w rządzie mówiło się ostatnio 24 godziny na dobę. Przyszedł moment ich zatwierdzenia. O godz. 15 w Pałacu Prezydenckim dokona tego Bronisław Komorowski. Kto otrzyma tytuł Człowieka Roku... 6
    • Cytat tygodnia 24 lut 2013, 20:00 Nie komentuję baśni i legend Donald Tusk zapytany w piątek przed południem o ultimatum, które miało być postawione konserwatywnym posłom PO podczas dyskusji w klubie na temat związków partnerskich Źródło: TVN 24 Będzie praca nad... 6
    • Rekonstrukcja z ludobójstwa? 24 lut 2013, 20:00 20 lipca 2013 r. pod Przemyślem. Świta. Banda ukraińskich nacjonalistów otacza wieś. Słychać wrzask: „Śmierć Lachom!”. Podkładają ogień pod domy, a ludzi mordują siekierami, widłami, rżną piłami, wyłupiają oczy,... 6
    • Siła kobiet 24 lut 2013, 20:00 Przeżyły dramat. Były na skraju. Nie wierzyły, że w ich życiu może wydarzyć się coś dobrego. Nauczyły się przekuwać słabość w siłę. Udało się. Są szczęśliwe, spełnione, niezależne. I, co równie ważne, piękne. 10
    • Lew zaryczał 24 lut 2013, 20:00 Premier Donald Tusk właśnie rozpoczął porządkowanie swojej rozhuśtanej partii. Kulminacja ma nastąpić latem. W PO już się mówi, że nadchodzi masakra. 18
    • Minister z cienia 24 lut 2013, 20:00 Bartłomiej Sienkiewicz, nowy szef MSW, w polityce nowy nie jest. pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, potem pomagał zakładać Platformę, a premierowi doradza od lat. 20
    • W polityce prestiż się liczy 24 lut 2013, 20:00 W polityce trzeba szanować wybory sumienia, ale nie można na tej podstawie tworzyć frakcji. Bo wtedy sumienie zamienia się w instrument polityczny – mówi „Wprost” Jacek Rostowski. 23
    • Zadyma na wykładzie 24 lut 2013, 20:00 Człowiek tym się różni od barbarzyńcy, że ten pierwszy rozstrzyga swoje konflikty poprzez debatę i perswazję, a ten drugi maczugą. Narodowcy najchętniej korzystają właśnie z maczug. 26
    • Narodziny Gowina 24 lut 2013, 20:00 To ostatnia chwila, żeby Tusk przestał się martwić o Platformę, a zaczął o Polskę – ostrzega prof. Aleksander Smolar. 30
    • Zakopane nadzieje 24 lut 2013, 20:00 Było zimową stolicą Polski, teraz narciarze wolą jechać do Białki Tatrzańskiej albo w Alpy. Jego symbolem nie jest już biały miś, tylko poprzegradzana płotami Gubałówka. Zakopane zmarnowało swoją szansę? 36
    • Hotelowa Biblia 24 lut 2013, 20:00 Kiedyś pukałem się w głowę, dziś z szacunkiem patrzę na robotę Stowarzyszenia Gedeonitów, radykalnych protestantów różnych denominacji, którzy stają na głowie, by w każdym hotelu, szpitalu czy więzieniu ludzie mieli dostęp do Biblii. 39
    • Szafa Gra 24 lut 2013, 20:00 Modowe blogi zalały polski internet niczym epidemia świńskiej grypy, a ich autorki powoli wyrastają na celebrytki pełną gębą i pozują na celebryckich ściankach na imprezach. Niektóre choć co prawda nie za bardzo umieją się wypowiadać, to oceniają styl innych. 40
    • Sąd nad Katarzyną W. 24 lut 2013, 20:00 Proces matki Madzi to nie jest zwykły proces. To show. Z milionową widownią, która już wydała wyrok. Czy sędzia Adam Chmielnicki będzie miał wystarczająco dużo siły i odwagi, by nie ulec presji opinii publicznej? 46
    • Fabrykantki aniołków 24 lut 2013, 20:00 Na początku lat 30. XX w. we Lwowie gruchnęła wieść, że na jednym z targów rzeźniczy kupiec sprzedaje rączkę zamordowanego niemowlęcia. Wezwany naprędce lekarz potwierdził ten fakt. Czy w obliczu takich sensacji sprawa Madzi z Sosnowca zainteresowałaby przedwojenną publiczność? 49
    • Tajemnica z przeszkodami 24 lut 2013, 20:00 Tego filmu nie chcieli Donald Tusk, Sławomir Nowak i ks. Tadeusz Rydzyk. O tajemnicach realizacji „Tajemnicy Westerplatte” opowiada „Wprost” reżyser Paweł Chochlew. 52
    • Cztery strzały sprintera 24 lut 2013, 20:00 Pechowy bohater czy bezlitosny zabójca? Oscar Pistorius w ciągu jednej nocy stracił wizerunek najbardziej niezwykłego sportowca świata. 56
    • Olimpijskie biznesy 24 lut 2013, 20:00 Igrzyska w Soczi w 2014 r. mają być perłą prezydentury Władimira Putina, ale mogą być jego największą kompromitacją. Koszt przekroczył 50 mld dolarów. Rachunek wciąż jest otwarty. 60
    • Trzecie oko 24 lut 2013, 20:00 Wystarczą implant, okulary i trochę prądu, żeby niewidomi odzyskali wzrok. Może nie taki jak ludzie widzący, ale zawsze. Proteza siatkówki to przyszłość dla tysięcy niewidomych. 62
    • Bankier Boga 24 lut 2013, 20:00 Nowy szef banku watykańskiego ma posprzątać finanse Stolicy Apostolskiej. Zajęcie godne Jamesa Bonda, bo poprzednicy kończyli z kajdankami na rękach. 66
    • Mapa euroabsurdów 24 lut 2013, 20:00 Obwodnica, której nie chcą mieszkańcy, lotnisko przyjmujące jeden samolot dziennie – jesteśmy mistrzami w wydawaniu dotacji europejskich. Często na przekór zdrowemu rozsądkowi. 68
    • Jak zdobyć Oscara 24 lut 2013, 20:00 W niedzielę wieczorem rozdano Oscary. Koniec wyścigu jest początkiem walki o statuetki przyszłoroczne. Oto recepta na zdobycie nagrody Akademii w kategoriach aktorskich. 72
    • Atrakcyjny dinozaur 24 lut 2013, 20:00 Chce zalegalizowania wszystkich narkotyków i nie chce już gadać o polityce. Czy tak się zachowuje normalny 50-latek? Z Kazikiem Staszewskim rozmawia Jacek Nizinkiewicz. 76
    • H jak Hitchcock 24 lut 2013, 20:00        Wielkie wytwórnie przypominają dziś korporacje pełne urzędników, a paparazzi śledzą każdy krok gwiazd. „Hitchcock” jest natomiast kolejną – po „Artyście” Michela Hazanaviciusa i „Moim... 78
    • Top 10 KINO 24 lut 2013, 20:00        1. „Drogówka”, reż. Wojciech Smarzowski, Next Film 2. „Zambezia”, reż. Wayne Thornley, Kino Świat 3. „Szklana pułapka 5”, reż. John Moore, Imperial CinePix 4. „Poradnik pozytywnego... 78
    • Minimalizm mistrza 24 lut 2013, 20:00 Przełożenie twórczości Wisławy Szymborskiej na język muzyki to zadanie karkołomne. Chyba tylko Tomasz Stańko mógł się go podjąć, a potem udźwignąć projekt z tak wybitnym efektem. To płyta znakomicie zrealizowana, doskonale nagrana... 78
    • Świat bez wiary 24 lut 2013, 20:00 „Za wzgórzami” – wyróżnione w Cannes nagrodami za scenariusz i role kobiece – to film zainspirowany prawdziwą historią nastolatki, zmarłej podczas egzorcyzmów w monastyrze. Bohaterka odwiedza swoją dawną... 78
    • Top 10 MUZYKA 24 lut 2013, 20:00 1. „Marek Sierocki przedstawia: I Love Ballads” (2012) różni wykonawcy, Sony Music PL 2. „!To!” Strachy na Lachy, SP Records, Olesiejuk 3. „Passione” Andrea Bocelli, Universal, Universal Music PL 4.... 79
    • Laboratorium 24 lut 2013, 20:00 Tajemniczy projekt Thoma Yorke’a, wokalisty Radiohead. Zaczęło się od koncertu przez czterema laty, podczas którego Yorke grał głównie utwory ze swojego solowego albumu „The Eraser”. Nawiązał wtedy współpracę grupę z... 79
    • Top 10 KSIĄŻKA 24 lut 2013, 20:00 1. „Miłość z kamienia”, Grażyna Jagielska, Znak 2. „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, E.L. James, Sonia Draga 3. „Gogol w czasach Google”, Wacław Radziwinowicz, Agora 4. „Nowe oblicze Greya”, E.L.... 79
    • Smutny komisarz 24 lut 2013, 20:00 W powieściach kryminalnych poszukuję czegoś więcej – poza zgrabnie skonstruowaną intrygą i inteligentnym stylem. Szukam w nich mądrej melancholii. W tych poszukiwaniach moimi sprzymierzeńcami stali się, dziwnym trafem, Włosi.... 79
    • Intelektualistka 24 lut 2013, 20:00 Maria Janion, profesorka, nauczycielka, rewizjonistka polskiej tradycji romantycznej, nasza najwybitniejsza prawdopodobnie intelektualistka współczesna, pierwszy raz otwarcie opowiada o własnym życiu. O tułaczym dzieciństwie na Kresach,... 79
    • Bomba tygodnia 24 lut 2013, 20:00 Wiśniewscy bez końca Michał Wiśniewski, były artysta estradowy, obecnie smutny pan z czerwonymi włosami sprzedający pralki, postanowił przypomnieć o sobie w oryginalny sposób. Wykorzystał domenę byłej żony, matki dwójki dzieci, do... 80
    • Kurs na innowacje 24 lut 2013, 20:00 Przypominacie sobie taki wieczór, kiedy siedząc w restauracji, właśnie kończyliście butelkę dobrego wina, a na drugi dzień nie mogliście go dostać w żadnym sklepie? Arek Skuza z poznańskiej firmy iTraff zapowiada, że łażenie po... 82
    • Po pierwsze, innowacyjność 24 lut 2013, 20:00 To my pierwsi wprowadziliśmy do wyrobów wojskowych eternet i terminale osobiste przypominające palmtopy – mówi Piotr Wojciechowski, prezes WB Electronics. 85
    • PKP Cargo wprowadza unikatowe na świecie systemy informatyczne 24 lut 2013, 20:00 PKP Cargo wdraża innowacyjne programy informatyczne, które ułatwiają zarządzanie przewozami i taborem. Jeden z nich pozwala zlokalizować pociągi w czasie rzeczywistym z dokładnością do dwóch metrów. 86
    • Energia w pakiecie 24 lut 2013, 20:00 W Energetycznym Centrum można kupić nie tylko energię taniej niż u innych dostawców prądu, ale również wiele innych usług. Na przykład w doskonałej ofercie cenowej tylko dla klientów naszej firmy jest dostępny pakiet opieki medycznej... 88
    • Akwakultura – pomysł na biznes 24 lut 2013, 20:00 Jednym z ciekawszych przedsięwzięć biznesowych ostatnich lat jest powstanie pierwszej w Polsce i największej w Europie akwakultury – hodowli ryb zamkniętej w specjalnym kompleksie budynków. Inwestycja należy do firmy Global Fish,... 88
    • Piwo świeżo warzone 24 lut 2013, 20:00 Od niedawna w 25 lokalach w Polsce można się napić piwa już kilka godzin po jego uwarzeniu. To za sprawą technologii tanków, która pozwala na szybkie dostarczenie świeżego piwa z browaru prosto do pubu lub restauracji. Tę popularną w... 88
    • Składki, konta i awatary 24 lut 2013, 20:00 Nowy Portal Informacyjny ZUS jest pierwszą w Polsce platformą usług elektronicznych w administracji publicznej zapewniającą kompleksowe podejście do obsługi klienta – mówi Magdalena Taczanowska, wiceprezes Sygnity. Na stronie ZUS... 90
    • Innowacje Sygnity 24 lut 2013, 20:00 Sygnity zrealizowała kilka tysięcy projektów informatycznych dla klientów ze wszystkich branż gospodarki. Sygnity to czołowy dostawca rozwiązań informatycznych na polskim rynku, obecny na nim od ponad 20 lat. Wśród klientów firmy są... 90
    • Wygrani na loterii 24 lut 2013, 20:00 GTECH działa w Polsce już od 20 lat. W warszawskim centrum technologicznym firmy powstają produkty dla loterii na całym świecie - mówi Wojciech Włodarczyk, prezes GTECH Poland. 92
    • Zatłoczone niebo nad Polską 24 lut 2013, 20:00 Polskie lotnictwo to nie tylko dreamlinery i piloci, którzy cieszą się od dawna dobrą sławą. To także kontrolerzy lotów, czyli ludzie dbający o bezpieczeństwo w powietrzu. Ich rola będzie rosnąć, bo ruch lotniczy nad Polską się zwiększa. 92
    • Jedyny taki bieg 24 lut 2013, 20:00 37 lat temu na starcie Biegu Piastów stanęło zaledwie 500 zawodników. W tym roku będzie ich 11 razy więcej. Przyjadą z ponad 30 krajów. Bo Bieg Piastów to już największe tego typu zawody w Polsce. 94
    • Co w Mordowii? 24 lut 2013, 20:00 Tydzień minął bardzo szybko. Gérard Depardieu znalazł nareszcie swoje miejsce na ziemi i zamieszka w Sarańsku w republice Mordowia, przy ulicy, jakże by inaczej, Demokratycznej. 96
    • Obsługa Polski 24 lut 2013, 20:00 Żeby funkcjonował mały sklep, wystarczą dwie osoby. Sklep średniej wielkości wymaga pracy około dziesięciu osób. Duży hipermarket to co najmniej sto osób, wliczając w to kasjerki, ekspedientki, magazynierów, dostawców, sprzątaczki, ochronę i szefostwo. 96
    • Rozruszać Polskę 24 lut 2013, 20:00 Weterani Biegu Piastów nazywają często tę imprezę biegiem Juliana Gozdowskiego. On sam mówi jednak, że to przesada. Jego zasługi są jednak nie do przecenienia. To on był inicjatorem pierwszego biegu i od lat jest komandorem każdego kolejnego. 96
    • Dziury polskie 24 lut 2013, 20:00 Czytam swój felieton we "Wprost”, co mi się czasami zdarza. W felietonie, jak w filmie lub w życiu, śmiertelnie ważna puenta. Dochodzę właśnie do niej i czuję, jak coś pulsuje mi w skroni. Zabita. 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany