Czuję się niedociśnięta

Czuję się niedociśnięta

Pozwoliłam sobie siebie zajeździć. Fizycznie i psychicznie. Moja depresja trwała około sześciu lat – mówi Danuta Stenka, aktorka.

Cycata, pękata baba...

Danuta Stenka: Był taki okres w moim życiu.

Pani ma 52 lata i już robi podsumowanie?

To nie jest „suma”, to po prostu dłuższa rozmowa na pewnym etapie życia. I tyle. Łukasz Maciejewski zaproponował mi tę rozmowę, a moje wątpliwości podsumował: „Spróbujmy, spotkajmy się, jeżeli uznamy, że nic nam z tego nie wychodzi, w każdej chwili możemy zrezygnować”. Któregoś dnia stwierdził, że ma materiał na książkę. I już. Choć nie ukrywam, że trochę mnie cała ta historia peszy. Przyglądam się tej książce jakby zza węgła. Tak jak kiedyś oglądałam premiery swoich sztuk w Teatrze Telewizji – z przedpokoju, przez szparę w drzwiach.

Zaczyna się sielsko, nudno, o pszczołach, dzieciństwie. Na szczęście potem jest już tylko gorzej.

Na szczęście przestaje być swojsko i bezpiecznie?

Właśnie. Mówi pani o depresji, o wierze, o Kościele.

Mówię o tym, o co jestem pytana. Jak to w wywiadzie.

„Wspomnienia jednej z najlepszych polskich aktorek” – napisano na okładce. Szkoda, że nie piszą o pani „gwiazda”.

O, nie! Nie lubię tego słowa. Czuję się jak słoik, na który przyklejają wypasioną nalepkę. Równie dobrze mógłby być pusty. A dla mnie ważna jest zawartość. Nie interesuje mnie bycie „gwiazdą”. Interesuje mnie to, czy jestem aktorką.

W filmach ostatnio pani nie gra, a jeśli już, to role drugoplanowe.

Trafiały w moje ręce scenariusze z ciekawymi dla mnie propozycjami, niekoniecznie drugoplanowych ról, ale... koniec końców pozostały na etapie propozycji, zdjęcia nie ruszyły. Powód prozaiczny – pieniądze.

A nie jest tak, że jest problem?

Jaki?

Taki, że grała pani bardzo dużo i za dużo pani było.

„Jest cytryna, więc trzeba ją wycisnąć”?

Tak się pani czuje?

Ja czuję się wręcz niedociśnięta. Czuję, że nie zagrałam jeszcze wszystkiego. Że jeszcze nie zagrałam najważniejszego.

Ostatnio rozmawiałyśmy dziewięć lat temu. Była pani tuż przed zdjęciami do filmu „Nigdy w życiu!”, który zmienił pani życie zawodowe. Nie wiem, czy pani lubi wracać do tamtego czasu?

Nikt się wtedy nie spodziewał takiej oglądalności, takiej popularności. Wie pani, nawet teraz zdarza się, że do teatru przychodzą młodzi i proszą o autograf dla... swoich mam. To był bardzo intensywny okres w moim życiu zawodowym.

Ciężki?

Ciężki.

Depresja?

Też, choć długo nie zdawałam sobie z niej sprawy.

Przyszła, gdy była pani u szczytu popularności. Skąd się wzięła?

Z „przepalenia”. Pozwoliłam sobie siebie zajeździć. Fizycznie i psychicznie. Nadmiar pracy, brak wolnych dni i wreszcie brak snu.

A pani czuła, że nie może odmawiać?

Nawet nie chodziło o jakąś pazerność. To były interesujące propozycje, których chciałam dotknąć. Ale, jak to u nas, terminy nie są raczej rzeczą stałą, więc przesuwały się, nachodziły na siebie. W efekcie pracowałam „rano, wieczór, we dnie, w nocy”. I nagle się okazywało, że mijają całe miesiące bez wolnego dnia, lata bez urlopu. Z nieprzespanych nocy robił się rok, drugi, trzeci, czwarty... Noc trwała zazwyczaj trzy godziny. Na początku rzucałam się w łóżku, płakałam – cała rodzina spała, a ja musiałam przeczekać do budzika. Po jakimś czasie nabrałam pokory, przyjęłam to do wiadomości jako coś naturalnego, budziłam się i czytałam. Pod tym względem to był bardzo owocny czas, sporo wtedy czytałam. Miałam dużo czasu.

Trwało to…

Około sześciu lat.

Kiedy pani się zorientowała, że trzeba coś z tym zrobić?

Moja przyjaciółka powtarzała mi, że powinnam się wybrać do lekarza, bo to objawy wypalenia. Że bezsenność to sygnał depresji. Ale ja byłam pewna, że to się wreszcie musi skończyć. Jestem tak zmęczona, że w końcu zacznę spać. Nic z tym nie robiłam. Kilka lat. Któregoś dnia poczułam, że dłużej tak nie wytrzymam. Całe moje ciało krzyczało do mnie. Lucyna Kobierzycka, moja agentka, umówiła mnie z lekarzem.

Stenka ma depresję - mówiono.

Ponieważ sama o tym mówiłam. Pojawiły się oczywiście głosy, że nie powinnam była, że to źle wpłynie na mój wizerunek. Ale odzywali się również ludzie, którzy cierpieli na to samo, podobnie jak wcześniej ja, nie wiedząc, że można sobie pomóc.

Papieroski jeszcze wtedy pani paliła?

Chyba już nie... Właściwie to ja nie rzucałam palenia, raczej palenie któregoś dnia rzuciło mnie. Kiedy już się sobą zajęłam, to, z pomocą Lucyny, bardzo dbałam o wolny czas. Do tej pory, jeśli pojawią się w kalendarzu dni całkowicie wolne od wszelkich zajęć, pazernie je chronię.

Taka umowa z sobą?

Taka sugestia lekarza: świadomie zmniejszać sobie dystans. Robić sobie wyspy wolnego czasu, do których łatwiej dopłynąć i w konsekwencji łatwiej rozłożyć siły. Jak we wszystkich zawodach, które korzystają z wolnej soboty i niedzieli. Podejrzewam, że większość z nas w mniejszym czy większym stopniu mierzy się z problemem wypalenia lub niebawem mierzyć się będzie. Pędzimy jak chomiki w swoim kole. Boimy się słowa „depresja”, bo to się czyta: psychiatra, leki. Czyli: wariactwo, do widzenia ze świata normalnych...

W ciężkich czasach wiara pomaga?

Mnie pomaga. Nie tylko w ciężkich.

W depresji też?

Oczywiście farmakologią można wiele wyprostować, coś powyrównywać. No, ale co dalej? Duchowość jest pieruńsko istotna.

Sama pani mówiła, że żyjemy w czasach, kiedy trudno mówić publicznie o swojej wierze.

Niedawno mój kolega z teatru, którego znam dość długo, powiedział zdanie w rodzaju: „Jak byliśmy z dzieciakami w kościele...”. Wie pani, złapałam się na tym, że mi to sprawiło radość.

Że się odważył?

Że się nie wstydził. I że jest. Obok. Poza tym lubię go, mądry chłopak. Czasami pewnie łatwiej jest nie mówić, nie przyznawać się, że się chodzi do kościoła, żeby nie wpakowano cię do pudła z napisem „katol”. Nie ustawiono na półce konkretnego ugrupowania politycznego czy nie przypisano twojej głowie takich, a nie innych poglądów.

A w pani środowisku?

Nikt mnie nie linczuje. Są ludzie wierzący, choć pewnie w mniejszości i nie wszyscy o sobie wiemy. Najczęściej podczas wyjazdów zagranicznych pada pytanie: „Ktoś wie, gdzie tu jest jakiś kościół?”. I zbiera się grupa zainteresowanych. Kiedyś nie umiałam mówić o tym, że wierzę w Boga, czułam się jak kosmita. Dziś nie mam z tym problemu, ale też nie mam potrzeby afiszowania się, mówienia na prawo i lewo, że jestem osobą wierzącą i praktykującą.

Wzięłaby pani udział w akcji, w kampanii „Nie wstydzę się Jezusa”?

Moja droga biegnie właściwie w głąb człowieka, a nie na zewnątrz. To jest moja wewnętrzna historia, którą pojmuję raczej jako poszukiwania, doskonalenie siebie niż akcje czy walkę.

Mówi pani: „Czasem Pan Bóg odkręca mi kranik”. O co chodzi?

Czasami mogę korzystać jedynie z warsztatu aktorskiego, czerpać wyłącznie z tego, com tam sobie w czasie mojej zawodowej drogi do koszyczka nazbierała. Czyli jest według przepisu, ale fajerwerków nie ma. A czasami... Lecę!

Sądząc po recenzjach, pani kranik odkręcany jest często.

To się zaledwie zdarza. Przychodzi na jedną kwestię, na jakiś ułamek sceny, czasem na kilka scen, a bywa, że i na cały spektakl. To niezwykłe uczucie, stan najwyższej koncentracji, który pozwala wyjść poza granice siebie. A jednocześnie być tego świadkiem, obserwować siebie. Daje do ręki „boskie” narzędzia, przy których moje wypracowane, zdobywane przez lata są jakimś nędznym warsztacikiem. Nigdy nie wiadomo, czy przyjdzie, kiedy przyjdzie i na jak długo. Nie jestem panią tego stanu, dlatego mówię, że to Pan Bóg czasem odkręca mi kranik.

Wtedy na koniec, kiedy są brawa, pani mówi: „Dzięki, Panie Boże”?

Kłaniam się i idę do garderoby.

Ale pani spłaszczyła.

No dobrze, lecę do garderoby. Takie momenty wypełniają wszystkie leje po bombach, które człowiek po drodze zalicza.

Niesamowitą ma pani minę, kiedy o tym mówi.

Bo wierzę, że te chwile są od Boga...

Jak się pani modli?

Po swojemu. Chyba nie umiem o tym mówić.

Ksiądz Arkadiusz Nowak mówił mi niedawno, że modlić się, prosząc o coś, jest łatwo. Sztuką jest modlić się, widząc w drugim człowieku Boga...

Moja modlitwa bywa podziękowaniem, prośbą albo po prostu rozmową, która niczego nie załatwia. Często jest to rodzaj łączności między mną a Bogiem. Wtedy nie potrzeba słów.

Ani pośredników?

Nie potrzebuję pośrednika w modlitwie, ale przewodnika w drodze. Przewodnika duchowego. Chętnie spotkałabym się z kimś takim jak ksiądz Nowak. Właściwie chciałabym się nie tyle spotkać, ile spotykać.

Dużo tych lejów po bombach u pani?

Są leje, ale jest też codzienny bruk, po którym się obijam. Kocie łby.

Wstaje pani rano, jedna córka do szkoły, druga na zajęcia, pani na próbę do teatru, potem wieczorem spektakl. Gdzie ten bruk?

Dla mnie bruk to codzienność, bezradność, niemożność... Na przykład na scenie. Czuję, jak coś powinno zabrzmieć, tymczasem mój instrument jest ograniczony, nie jestem w stanie wydobyć z siebie tej właściwej muzyki. A z moich ust wypadają jakieś kubiki drewna.

Wstydzi się pani takich sytuacji?

Nie tak jak kiedyś, ale się wstydzę. Czuję, że zabieram ludziom czas. Taka moja psia natura, nie daję sobie prawa do popełniania błędów. Kiedyś wstyd mnie zabijał, był jak kamień u szyi, jak betonowe buciki. Ciągnął w dół, nie pozwalał się unieść. Teraz pozwalam mu być. Już się tak przed nim nie bronię, więc i on nie jest już tak natarczywy.

Nie tak dawno rozmawiałam z Niną Andrycz, która skończyła właśnie 98 lat...

Jak pani Danusia Szaflarska?! Rocznik 1915?!

…i mnie się zdaje, że ona nigdy by się nie przyznała do żadnych wstydów, do bezradności, niemożności.

Bo ona jest gwiazdą. Ja nie. Zdobywam sprawność aktorki, jak w harcerstwie. Zdarza się, że i w ciemnym lesie.

Pani ma niskie poczucie własnej wartości.

Już nie tak niskie, jak kiedyś. Pracuję nad tym. Ale nadal nie umiem siebie zachwalać. Musiano by mnie nieźle przetrzepać, żebym potrafiła pójść do kogoś i próbować siebie sprzedać.

Niech pani spróbuje.

Zabrzmi niewiarygodnie.

To zawołajmy razem: drodzy reżyserzy, tu siedzi Danuta Stenka!

Tu siedzi Danuta i stęka! (śmiech) Bo ciągle jest we mnie ciekawość! Czuję w sobie niewykorzystany potencjał, pokłady, do których jeszcze nie dotarłam. Marzą mi się takie spotkania i tacy ludzie, którzy pomogliby mi zapuścić się w te niezdeptane we mnie rejony. Nie chce mi się odcinać kuponów. Choć z drugiej strony, kiedy zaczyna się jakaś nowa praca, na dnie głowy zawsze pojawia się lęk, że nie sprostam. Że reżyser pewnie pokłada we mnie nadzieje, spodziewa się cudów-niewidów, a ja umiem tyle tylko, ile umiem, a czasem nawet mniej.

Niech pani nie kokietuje.

A po co? Zresztą pamiętam dwie sytuacje, kiedy wydawało mi się, że zostałam reżyserowi wmuszona do obsady. Strasznie to przeżywałam. Tak było z „Nigdy w życiu!”. Kasia Grochola widziała we mnie swoją Judytę, a wydawało mi się, że produkcja z reżyserem na czele wręcz przeciwnie. Rysiek Zatorski podczas zdjęć prawie w ogóle się do mnie nie odzywał.

Jest słynnym milczkiem.

Ale wtedy tego nie wiedziałam. Byłam przekonana, że po każdym dublu myśli: „Ta baba wszystko mi psuje!”. Gdyby nie wiązało się to z poważnymi konsekwencjami, gdyby nie odpowiedzialność, wypisałabym się z tej bajki w okamgnieniu. Ryczałam codziennie.

Wiem, że pani często płacze. Podczas naszej rozmowy też się pani oczy zaszkliły.

Czasem tyle się w moim człowieku zadzieje, że się nie mieści i wylatuje oczami.

Bałam się trochę tej rozmowy z panią.

A ja z panią (śmiech). ■

Okładka tygodnika WPROST: 47/2013
Więcej możesz przeczytać w 47/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 47/2013 (1604)

  • Ino trzeba chcieć 17 lis 2013, 20:00 Szykuje się rekonstrukcja rządu. Ponoć radykalna i ożywcza. PO przypomina dzisiaj duże martwe ciało, które potrzebuje elektrowstrząsów, by ożyć. Jaką dawkę zaserwuje premier? I czy w ogóle sięgnie po tę metodę? Nie wie zapewne... 4
  • Skaner 17 lis 2013, 20:00 SPORT Koszmar we Wrocławiu Poukładana, wyrachowana i przede wszystkim skuteczna. Taka w piątek była we Wrocławiu reprezentacja… Słowacji. Drużyna Polski, po raz pierwszy występująca z Adamem Nawałką w roli selekcjonera, pokazała... 6
  • Minister odtransportowany 17 lis 2013, 20:00 Był politycznym wychowankiem Donalda Tuska, szykowanym na następcę premiera. Sławomir Nowak wyleciał z rządu w konsekwencji tekstów „Wprost” o jego zamiłowaniu do luksusowych zegarków. 10
  • Nie kocha, nie lubi, nie szanuje 17 lis 2013, 20:00 Rekonstrukcję rządu mam w swojej głowie – ogłosił premier. Sami ministrowie, nie wiedząc, co ich czeka, próbują odczytać przyszłość z gestów, żartów i tonu głosu szefa rządu. 14
  • Druga wojna Tuska 17 lis 2013, 20:00 Donald Tusk dobija Grzegorza Schetynę w partii. Na styku polityki i biznesu ostateczna rozprawa czeka też innego dawnego przyjaciela premiera: Krzysztofa Kiliana. 20
  • Listonosz zapuka dwa razy 17 lis 2013, 20:00 Wezwania z sądu będziemy odbierać na przykład w sklepie, a nie na poczcie. Niemożliwe? Możliwe, jeśli Polska Grupa Pocztowa wygra z Poczta Polską. 21
  • Wujek dobra rada 17 lis 2013, 20:00 Niejasne interesy Artura Zawiszy mogą zaszkodzić przyszłości ruchu narodowego w Polsce bardziej niż lewacy, geje i feministki. 23
  • Koledzy bali się zagrać gejów 17 lis 2013, 20:00 O przenikaniu się rzeczywistości i fikcji „Wprost” rozmawia z Martą Nieradkiewicz, Mateuszem Banasiukiem i Bartkiem Gelnerem, odtwórcami głównych ról w filmie „Płynące wieżowce”. 26
  • Gorsi niż homo 17 lis 2013, 20:00 Biseksualizm to w Polsce ciągle temat tabu. Nikt ich nie rozumie, bo ani to homo, ani hetero. 31
  • W nielegalnym domu 17 lis 2013, 20:00 Opuszczoną kamienicę, w której stworzyli squat Przychodnia, po 11 listopada poznała cała Polska. Dla jednych squaty to dom i ośrodek kultury, dla innych nielegalne skupisko w centrum miasta i symbol lewactwa. 34
  • Każdy miesiąc jest ważny 17 lis 2013, 20:00 Zaawansowany rak prostaty staje się chorobą przewlekłą dzięki osiągnięciom terapii. Nowoczesne leki nie tylko wydłużają życie pacjentom, lecz także poprawiają jakość ich życia. Są refundowane w wielu krajach UE, ale w Polsce pacjenci wciąż na nie czekają. 38
  • Czuję się niedociśnięta 17 lis 2013, 20:00 Pozwoliłam sobie siebie zajeździć. Fizycznie i psychicznie. Moja depresja trwała około sześciu lat – mówi Danuta Stenka, aktorka. 40
  • Skromny oszust uczelniany 17 lis 2013, 20:00 Noah Rosenkranz doktorat zrobił w Niemczech, habilitację w Izraelu. Wykładał na paru polskich uczelniach i zebrał grono wiernych studentów. Aż szkoda, że nigdy nie istniał. 45
  • Pan z Warszawy w taborze 17 lis 2013, 20:00 Nie byłoby Papuszy, gdyby nie poeta Jerzy Ficowski. To znaczy Papusza by była, ale nikt, poza Cyganami, by o niej nie wiedział. Podobnie jak o samych Cyganach. 48
  • Energia dla oszczędnych 17 lis 2013, 20:00 Otwierasz kopertę z rachunkiem za prąd i znowu łapiesz się za głowę? Dowiedz się, jak płacić mniej za energię i jakie prawa przysługują ci jako klientowi. 52
  • Korytarze pod napięciem 17 lis 2013, 20:00 Przez brak ustawy Polska może stracić kilka miliardów unijnego dofinansowania, a przerwy w dostawie prądu mogą się stać dla nas codziennością. 58
  • Najważniejszy jest klient 17 lis 2013, 20:00 W tej chwili już nie tylko cena decyduje o wyborze sprzedawcy energii elektrycznej. Dziś „najlepsze” wcale nie oznacza „najtańsze” - mówi Grzegorz Kinelski, wiceprezes ENEA SA ds. handlowych. 60
  • Skąd się bierze cena gazu? 17 lis 2013, 20:00 Wiele osób, gdy dostaje rachunek za gaz, zastanawia się, skąd się wzięła taka, a nie inna cena. Kto decyduje o tym, że metr sześcienny błękitnego paliwa akurat tyle kosztuje? 62
  • Ogrzewanie gazowe 17 lis 2013, 20:00 Gaz to najbardziej ekologiczne paliwo. Ogrzewanie nim domu jest nie tylko tańsze niż energią elektryczną czy olejem opałowym, ale też wygodniejsze. Jeśli korzystamy z nowoczesnych urządzeń - jest też bardzo wydajne. 63
  • Taniej za prąd 17 lis 2013, 20:00 Zamiast klientów straszyć, zacznijmy ich edukować w zakresie zmiany sprzedawcy energii elektrycznej – mówi Grzegorz Bruski, wiceprezes Energetycznego Centrum SA. 64
  • Miedziany proceder 17 lis 2013, 20:00 Na skrzyżowaniu uszkodzona sygnalizacja, w biurze zabrakło prądu, pociąg, którym jedziesz, utknął w szczerym polu? To nie wina dostawcy prądu, tylko złodziei, którzy ukradli kilka metrów kabla. Jak z nimi walczyć? 65
  • Kurs na samca 17 lis 2013, 20:00 Siedzi w lesie, medytuje, a potem kładzie się do grobu. Na całą noc. Czerpie energię z jądra Ziemi. Tak współczesny mężczyzna szuka męskości. 68
  • Paweł i Gaweł topią łódź 17 lis 2013, 20:00 Kiedy myślę o dzisiejszej Polsce, myślę o Lampedusie. To niewielka włoska wysepka między Maltą a Tunezją, u której wybrzeży corocznie tonie wiele łodzi z setkami imigrantów. Opowiadał mi kiedyś kapitan żeglugi morskiej, że te... 70
  • Otello z gazrurką 17 lis 2013, 20:00 Zamordował żonę, bo za długo rozmawiała przez telefon z córką. Syn i teściowa zginęli, gdyż byli świadkami przestępstwa. 72
  • Tajemnica z ambasady USA 17 lis 2013, 20:00 Lokalna aferka urosła do gigantycznego śledztwa dotyczącego korupcji w szpitalach w całej Polsce. W rozpracowaniu tej historii pomaga nawet FBI. 76
  • Gra o Ukrainę 17 lis 2013, 20:00 W tej rozgrywce wcale nie chodzi o Julię Tymoszenko. Rosja i Unia Europejska walczą o liczący 60 mln ludzi ukraiński rynek zbytu. 78
  • Celibat po japońsku 17 lis 2013, 20:00 Japończycy mają dość seksu. Uważają, że rodzi tylko kłopoty. Wstrzemięźliwość pogrąża japońską gospodarkę. 83
  • Złote czasy drogowych łupieżców 17 lis 2013, 20:00 System płatnych dróg zaczął przynosić krociowe zyski. Skarbowi Państwa i kilku prywaciarzom. Co w zamian dostają kierowcy? 84
  • Bezrobotni trochę bliżej Danii 17 lis 2013, 20:00 Urzędy Pracy czeka wielka reforma. Tylko czy od mieszania herbata będzie słodsza? 88
  • Między komuną a narodem 17 lis 2013, 20:00 Stefan Kisielewski potrafił być felietonistą wszystkich Polaków. Tych z prawicy, tych z lewicy i tych niewiele czytających. Jakim cudem mu się to udało? 90
  • Desperacko pragnąc życia 17 lis 2013, 20:00 O radości z codziennych zajęć po pokonaniu raka i o planach na przyszłość opowiada Michael Douglas, odtwórca głównej roli w „Wielkim Liberace”. 92
  • Kalejdoskop kulturalny 17 lis 2013, 20:00 KSIĄŻKA Zderzenie światów Gdzieś na krańcu galaktyki leży ściśle izolowana planeta, z której nikt nie może wyjechać i na którą nikt obcy nie może się dostać. Istnieje jeden wyjątek od tej reguły – niewielka faktoria... 97
  • Na narty! 17 lis 2013, 20:00 Już 8 mln Polaków jeździ na nartach i snowboardzie. Większość z nich nie wie lub nie chce przyjąć do wiadomości, że do sezonu trzeba się przygotować. 102
  • Bez stresu na stoku 17 lis 2013, 20:00 Polska, Francja, Włochy, Czechy, Słowacja, Austria, a może Szwajcaria albo Turcja? Gdzie w tym roku najlepiej jechać na narty? I za ile? 106
  • Nim na drogi spadnie śnieg 17 lis 2013, 20:00 Mamy wyjątkowo ciepły listopad. To jednak nie oznacza, że w tym roku mrozy nie nadejdą. Koniec z przesuwaniem z tygodnia na tydzień wizyty z warsztacie. 112
  • Bomba tygodnia 17 lis 2013, 20:00 Skandal made by Zień Maciej Zień zrobił pokaz mody w jednym z warszawskich kościołów. 40 z górą lat po pokazie mody kościelnej w filmie „Rzym” Federico Felliniego. Z tą tylko różnicą, że Fellini był geniuszem i... 114

ZKDP - Nakład kontrolowany