To jest moja love story

To jest moja love story

W stulecie urodzin Bohumila Hrabala wybierzmy się w podróż w czasie i przestrzeni. Bo każdy w jakiejś mierze składa się z miejsc i adresów, które po sobie zostawił.

Jedni – w tym wielu Polaków – uważają Bohumila Hrabala za najwybitniejszego czeskiego pisarza. Inni – głównie rodacy – oskarżają, że na spółkę z Jaroslavem Haškiem przyczynił się do utrwalenia stereotypu Czecha piwosza i potulnego konformisty. Jakkolwiek sprawy by się miały (osobiście przychylam się do pierwszej z tych opinii), historia życia i twórczości Hrabala to w pewnym sensie także historia koszmarnego XX stulecia, ale widziana z perspektywy intymnej, ironicznej, poetyckiej, trochę amoralnej, zarazem wszakże bliskiej doświadczeniu przeciętnego człowieka. Bo Hrabal potrafił być jednocześnie wysublimowanym artystą i everymanem. Trzymając się przyziemnej perspektywy, proponuję, abyśmy się przespacerowali jego śladem.

Ulica Balbínova 47, Brno-Židenice

To tutaj, na małej uliczce w morawskim Brnie, rzut kamieniem od židenickiego cmentarza, urodził się 28 marca 1914 r. Bohumil Hrabal – tyle że nie nazywał się Hrabal, ale Kilian. Przyszedł na świat w dość, jak na tamtą epokę, kłopotliwych okolicznościach: jako dziecko samotnej matki Marii Kilianovej. Ojciec, oficer armii austriackiej, syna nie uznał. Wkrótce (i szczęśliwie) matka przyszłego pisarza, młodsza księgowa w browarze w Polnej, weszła w bliższe relacje z głównym księgowym w tymże zakładzie Františkiem Hrabalem, który nie tylko się z nią ożenił, lecz także usynowił małego Bohumila, przekazał mu nazwisko i – bez wątpienia niechcący – zapewnił sobie miejsce w historii czeskiej kultury jako Francin, wiecznie zatroskany bohater literacki z książek swego przysposobionego syna.

Browar, ulica Pražská 581, Nymburk

W sierpniu 1919 r., już w niepodległej Czechosłowacji, rodzina Hrabalów (z dwójką dzieci – w 1916 r. urodził się przyrodni brat Bohumila, Břetislav) przeprowadziła się do Nymburka, niedużego miasteczka nad Łabą, 50 km na wschód od Pragi, gdzie Francin dostał pracę jako kierownik browaru. To moment, w którym życie zaczyna się mieszać z literaturą – Hrabal unieśmiertelnił w prozie dzieciństwo, a także parę ukochanych rodziców, postrzelonego wujaszka Pepina oraz uroki życia na czeskiej prowincji. Najsłynniejszą książką o tej zarazem smutnej i radosnej, a z pewnością bezpowrotnie utraconej arkadii, są „Postrzyżyny” (1976), udanie sfilmowane cztery lata później przez Jiřiego Menzla. W totalitarnym państwie nie da się jednak wspominać raju bezkarnie. Kiedy Hrabal zaczynał pracę nad opowieścią o nymburskim browarze i jego mieszkańcach, był przez komunistyczną dyktaturę objęty zakazem druku. Książka mogła się ukazać oficjalnie tylko dlatego, że autor zgodził się pójść na poniżający kompromis: w 1975 r. udzielił „wywiadu” (położono przed nim papier, na którym złożył podpis) reżimowemu pismu „Tvorba” i pokajał się przed władzą; jego teksty, po stosownym ocenzurowaniu, wróciły do księgarń.

Na ścianie browaru w Nymburku znajduje się tablica pamiątkowa z motto sporo mówiącym o stosunku Hrabala do życia i sławy: „Ja nie chcę żadnej tablicy, ale jeśli już, to tylko na takiej wysokości, gdzie sikają psy”. Gdyby jakiś pies przechodził nieopodal, zaświadczam, dosięgnąłby celu bez problemu.

Stacja kolejowa, Kostomlaty nad Labem

Hrabal nie był dobrym uczniem, do matury dowlókł się z trudem, kilka razy powtarzając rok w podstawówce i gimnazjum. Na zachowanym świadectwie z roku 1930 na 11 przedmiotów obowiązkowych z trzech (w tym z języka czeskiego!) wystawiono mu oceny niedostateczne, a ocenę dobrą gimnazjalista Hrabal miał tylko z religii rzymskokatolickiej. Kiedy w końcu, z dużym opóźnieniem, podjął studia prawnicze na praskim Uniwersytecie Karola, przerwała je wojna: w Protektoracie Czech i Moraw zamknięto wyższe uczelnie. Hrabal uzyskał dyplom dopiero w 1946 r., ale wtedy miał już za sobą całkiem inne doświadczenia – przede wszystkim z pracy dróżnika na stacji kolejowej w leżących o rzut beretem od Nymburka Kostomlatach nad Łabą. Przez Kostomlaty przejeżdżały liczne „pociągi pod specjalnym nadzorem”, dając dwie dekady później szansę powstania słynnej noweli (1965), a potem nagrodzonemu Oscarem (1968) debiutanckiemu pełnometrażowemu filmowi wspomnianego już Menzla.

Menzel tak opisuje w autobiografii „Rozmarné léta” („Kapryśne lata”) swoje pierwsze spotkanie z Hrabalem: „Zdziwiło mnie to, jak wygląda pan Hrabal. Czytając jego teksty, sądziłem, że jest człowiekiem z naszego pokolenia, ale on był (...) dwukrotnie starszy ode mnie. Siedział wyprostowany i palił papierosa, wkładając go w usta eleganckim, okrążającym ruchem ręki. (...) Swoją atletyczną sylwetką i delikatnymi zmarszczkami przypominał byłego zawodowego piłkarza, jego piękna, zrównoważona twarz przywodziła na myśl aktora z francuskich filmów”.

Huta Poldi, Dubská 243, Kladno

Hrabal zaczął pisać zaraz po wojnie, ale tak się złożyło, że zapisywać – w tym przypadku rewolucyjne karty dziejów – zapragnęli również sponsorowani przez Moskwę komuniści. Po „miękkim” zamachu stanu w lutym 1948 r. w Czechosłowacji zapanował opresyjny stalinizm, a niezależnym twórcom pozostawało ryzykowne zapełnianie szuflad, o ile oczywiście mieli jakieś szuflady, bo z pracą dla burżuazyjnych sierot po przedwojennej republice było raczej krucho. Hrabal, podobnie jak jego liczni rówieśnicy, został robotnikiem: zatrudnił się przy przetapianiu złomu w hucie Poldi w Kladnie, potem po groźnym wypadku przeniósł się do składu makulatury w praskiej dzielnicy Líbeň. A jako że materię literacką również pozyskiwał z surowca wtórnego, własnego życia, oba te miejsca odegrały ważną rolę w jego prozie: huta Poldi stanowi lejtmotyw znakomitego zbioru opowiadań z lat 50. „Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać”, składowi makulatury XX-wieczna literatura europejska zawdzięcza natomiast jedno z najsłynniejszych zdań otwierających powieść: „Trzydzieści pięć lat pracuję przy starym papierze i to jest moja love story”. Tak się zaczyna „Zbyt głośna samotność” (1976) o terrorze totalitarnej nowoczesności i miłości do książek.

Ulica Na hrázi 326, Praga

W 1950 r. Hrabal zamieszkał w skromnym lokalu przy ulicy Na Hrázi („Na grobli” – „na grobli wieczności”, jak zwykł mawiać) w praskiej Líbni i spędził tam prawie trzy kolejne dekady, aż do przeprowadzki w 1977 r. do bloku na osiedlu Sokolniky. Ponure lata 50. to okres, gdy autor „Takiej pięknej żałoby” ukształtował się jako pisarz. Paradoksalnie był panem swojego czasu i nigdy później nie cieszył się taką twórczą wolnością – na oficjalny debiut musiał czekać aż do roku 1963, gdy nawet twardogłowemu czeskiemu komunizmowi, z pewnym opóźnieniem, udzieliła się sowiecka odwilż.

„Na grobli wieczności” Hrabal prowadził życie, które – gdyby nie wszechobecne czerwone gwiazdy i portrety towarzysza Stalina – dałoby się właściwie nazwać artystowskim. Ameryka miała bitników, Czechy miały Hrabala oraz jego kumpli – mierzącego dwa metry wzrostu awangardowego malarza i rzeźbiarza Vladimíra Boudníka, a także ekscentrycznego filozofa Egona Bondy’ego. To była epoka owych niekończących się „wesel w domu” – wedle tytułu jednego z późniejszych tekstów Hrabala. Zakończoną tragicznie, bo samobójstwem nadwrażliwego Boudníka, przyjaźń pisarz upamiętnił we wstrząsającej noweli „Czuły barbarzyńca” (1981). A w 1956 r. 42-letni Hrabal, dotąd zatwardziały stary kawaler, znalazł wreszcie kobietę swojego życia – Eliškę Plevovą. Nazywał ją Pipsi, ich małżeństwo trwało 31 lat, do jej śmierci w wyniku choroby nowotworowej. Kochał ją znacznie bardziej od samego siebie. Menzel wspomina: „Pewnego dnia siedziałem z Hrabalem w Líbni przy piecu i wyciągnąłem z kosza na węgiel stosik nadpalonych kartek zapisanych na maszynie. Była to połowa jednej z powieści pana Hrabala. Pierwsze 25 stron trafił szlag – pani Hrabalowa użyła ich jako podpałki, myśląc, że to makulatura. Szlachetny wujaszek Hrabal tylko machnął ręką”.

Kersko, powiat Nymburk

Nie jest to prawda oczywista, ale Hrabal był niestrudzonym eksperymentatorem, prozaikiem z przekonania awangardowym, zafascynowanym surrealizmem i futuryzmem, poetyką sennego marzenia i synestetycznych skojarzeń. Byłby jednym z wielu, gdyby jedynie czerpał z tej tradycji – tymczasem on umiał ją wzbogacić, łącząc dorobek europejskiej awangardy z czarnym humorem knajpianych anegdot, grając na rozmaitych rejestrach języka, żeniąc środkowoeuropejski smutek i fatalizm z zachwytem, jaki w nim budziły ludzkie wady, natręctwa, obsesje, porażki, zaprzęgając dar opowiadania do kreowania historii jednocześnie afirmujących życie i ukazujących, jak niebezpiecznie blisko otchłani porusza się każde z nas.

Hrabal tworzył szybko – bardzo szybko. Napisanie książki zajmowało mu czasami ledwie kilkanaście dni. „Wydaje mi się, że pisał tak, jak inni oddychają. Nie szukał słów, bo już je wszystkie miał. Umiał po prostu ot tak usiąść przy maszynie i pisać, i pisać” – to znowu Menzel. Często było to pisanie automatyczne, alla prima, bez poprawek, a nawet bez pełnej świadomości tego, jakie litery maszyna wystukuje na papierze. Wpadał w rodzaj transu, potem niejednokrotnie – niczym William Burroughs – ciął otrzymany tekst na fragmenty i montował go z innym. Lubił pracować w pełnym słońcu, częściowo zamroczony, jakby stawał się medium, przez które przemawia jakiś podświadomy byt. Kiedy, po debiucie, wybuchła moda na Hrabala, ów znalazł azyl. W 1965 r. za pierwsze w życiu literackie honoraria kupił domek w Kersku, letniskowym osiedlu nad Łabą. „Jak się człowiek uchleje, to w Kersku też jest Kilimandżaro” – głosi słynna Hrabalowska fraza, hołd dla tego skrawka ziemi.

Bez Kerska nie byłoby całej dojrzałej twórczości Hrabala – albo byłaby zupełnie inna. Dzięki temu miejscu przetrwał trudne lata normalizacji po końcu praskiej wiosny, gdy musiał znosić szykany bezpieki, zakaz publikacji, paraliżujący lęk. To dzięki Kersku zniósł upokarzające warunki powrotu do oficjalnego literackiego obiegu, za co przypięto mu łatkę kolaboranta. To wreszcie Kersko utrzymywało go przy życiu pod koniec lat 80., gdy odeszli żona, brat, przyjaciele, a on codziennie rano opuszczał swoje blokowisko i jechał autobusem do podmiejskiej „chalupy”, by nakarmić stado półdzikich kotów. „Czasami, gdy wstaję, kiedy budzę się z ciemności, boli mnie całe pomieszczenie, cała moja klitka, boli mnie widok z okna, dzieci idą do szkoły, ludzie idą na zakupy, każdy wie, dokąd ma iść, tylko ja nie wiem, dokąd mógłbym się wybrać...” – pogrążony w głębokiej depresji pisał w 1989 r. w opowiadaniu „Czarodziejski flet”.

Gospoda U Zlatého Tygra, Husova 17, Praga

„Z początku [Hrabal] przy stole się nie odzywał” – wspomina pisarz i fotograf Tomáš Mazal cytowany przez Aleksandra Kaczorowskiego w eseju „Hrabal intymny”. „Czasami milczał godzinę, wypił jedno piwo, potem kolejne. Sprawiał wrażenie, jakby w ogóle nie słuchał. I nagle włączał się do rozmowy, stawał się ożywiony, opowiadał o swoich ulubionych pisarzach, sypał anegdotami. Wtedy mógł się do niego przysiąść ktokolwiek (...) A potem płacił rachunek za wszystkich przy stole, jechał taksówką do swojego mieszkania w bloku, oglądał telewizję i szedł spać. Tak mijał dzień za dniem”.

Szpital na Bulovce, Budínova 67, Praga; Cmentarz, Hradištko, powiat Nymburk

„Czarodziejski flet” jest też swoistą kroniką zapowiedzianej śmierci. „Ileż to razy chciałem wyskoczyć z piątego piętra, z mojego mieszkania, gdzie boli mnie każdy pokój”. Proroctwo spełnia się osiem lat później: 3 lutego 1997 r. Hrabal wypada z piątego piętra kliniki ortopedycznej jednego z praskich szpitali. Targnął się na swoje życie? Zanadto się wychylił, chcąc nakarmić gołębie? Trudno powiedzieć. Grób rodziny Hrabalów znajduje się na wiejskim cmentarzu w Hradištku, parę kilometrów od Kerska. Pomnik, wzorowany na rzeźbie Henry’ego Moore’a, symbolizuje być może dalekowschodnią ideę pustki, która tak pociągała pisarza. W kamyki u stóp pomnika wielbiciele wciąż wciskają figurki kotów. ■

Okładka tygodnika WPROST: 13/2014
Więcej możesz przeczytać w 13/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 13/2014 (1621)

  • Skaner 23 mar 2014, 20:00 Świat Zagubione Od 8 marca trwają poszukiwania malezyjskiego boeinga 777. To nie pierwszy samolot, który zniknął bez śladu z radarów. Szczątków większości z nich nie odnaleziono nawet po latach. Katastrofa lotnicza samolotu... 4
  • Euroentuzjastów już nie ma… 23 mar 2014, 20:00 Europanie ma szczęścia. Ciągle jest niewidoczna. W Polsce zawsze przesłaniała ją Polska i jej sprawy wewnętrzne, dziś przesłania ją Polska i jej sprawy zewnętrzne, czyli Ukraina. Gdzie indziej nie jest lepiej. Bo nawet zagrożenie... 8
  • Nie testować obywateli 23 mar 2014, 20:00 Sąd Najwyższy utrzymał w ubiegłym tygodniu wyrok uniewinniający byłą posłankę PO Beatę Sawicką i burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie korupcyjnej. Przypomnę, afera posłanki PO Beaty Sawickiej stała się... 8
  • Lekcja zimnej wojny 23 mar 2014, 20:00 Irytujenas powolność Unii Europejskiej i NATO. A to przecież nic nowego. Zachód jest nie od dziś mocarzem spętanym demokratycznymi procedurami. I tak jak w Monachium w 1938 r. dla agresora otwiera się przestrzeń do rozbojów. Świat po... 9
  • Nie dać się rozgrywać 23 mar 2014, 20:00 Kryzys ukraińsko-rosyjski sprawił, że więcej mówimy o możliwościach obronnych Polski, a także ryzyku ewentualnego ataku ze Wschodu. To ważne rozważania, ale nie mniej istotne jest to, by dostrzec inne zagrożenie, o którym prawie się... 10
  • Gra o świńską koronę 23 mar 2014, 20:00 Marek Sawicki to polityczny zawodnik wagi ciężkiej. Wiele miesięcy czekał, by wrócić. Aż wyczuł wiatr ze wschodu. 12
  • Miś do wynajęcia 23 mar 2014, 20:00 Michał Kamiński latami był kibicem Legii. Potem przerzucił sympatię na Polonię Warszawa. W polityce dokonał równie radykalnego zwrotu. Walczył u boku Kaczyńskiego, teraz przeszedł do drużyny Tuska. 16
  • Niezatapialny 23 mar 2014, 20:00 Ani prywata, ani mętne interesy nie zaszkodziły karierze prezesa Totalizatora sportowego Wojciecha Szpila. 20
  • Putin: groźny, bezwzględny, zły 23 mar 2014, 20:00 W polityce jest stałe lobby prorosyjskie, w gospodarce też – mówi Krystyna Kurczab-Redlich, polska dziennikarka, która 15 lat pracowała w Rosji. 24
  • Pudelek Europejski 23 mar 2014, 20:00 Jeszcze nigdy w wyborach do europarlamentu polskie partie nie wystawiły tylu celebrytów, co w tym roku. Politycy mają wobec nich prosty plan: WYKORZYSTAĆ I RZUCIĆ. 28
  • Ukłuci przez system 23 mar 2014, 20:00 Kilkudziesięciu rodziców z całej Polski domaga się, by prokuratura zbadała sprawę tragicznych powikłań, które u ich dzieci mogły wywołać szczepionki. 32
  • Depresja pakera 23 mar 2014, 20:00 Obwód bicepsa i klaty mierzą kilka razy dziennie. Wyniszczają swoje zdrowie katorżniczymi ćwiczeniami i sterydami. Oficjalnie BIGOREKTYCY umierają jednak na zawał lub ostrą niewydolność krążenia. Ewentualnie popełniają samobójstwo z powodu depresji. 38
  • Dziecko w mediach sprzedam 23 mar 2014, 20:00 Niektórzy rodzice zrobią wszystko, BY ICH POCIECHA BRYLOWAŁA W MEDIACH. Nawet jeśli kilkuletni chłopiec ma rapować o dziwkach, a mała dziewczynka przerobiona na ociekającą seksem księżniczkę – prężyć się na scenie. 42
  • Powrót Gorgonowej 23 mar 2014, 20:00 Sztab specjalistów rozpoczął prace nad najbardziej sensacyjnym projektem kryminalistyczno- -prawniczym ostatnich lat: próbą wznowienia procesu RITY GORGONOWEJ. 46
  • Wiosna startuje w stolicy 23 mar 2014, 20:00 Ponad 12 tys. przyznanych numerów startowych. 1,2 tys. wolontariuszy. Tona medali. W niedzielę 30 marca odbędzie się 9. PZU Półmaraton Warszawski. 53
  • Marki zdrowego stylu życia 23 mar 2014, 20:00 Przez trzy kolejne lata największe w Polsce biegi na dystansach maratonu i półmaratonu będą rozgrywane pod nazwą PZU Maraton Warszawski i PZU Półmaraton Warszawski. Co was skłoniło do podjęcia takiej decyzji? Drogi PZU i fundacji... 54
  • Strzał w dziesiątkę 23 mar 2014, 20:00 Półmaraton Warszawski to dziś największa tego typu impreza biegowa w Polsce – mówi Marek Tronina, dyrektor 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego. 55
  • Zdrowie w twoich nogach 23 mar 2014, 20:00 Bieganie to najlepszy sposób, by zrzucić zbędne kilogramy, stać się wytrzymalszym, sprawniejszym i silniejszym. 56
  • Jak wyhodować dyktatora i na tym zarobić 23 mar 2014, 20:00 BOLSZEWICY nie utrzymaliby się przy władzy nawet dwa lata, gdyby nie pomoc zachodnich polityków, bankierów i biznesmenów. 58
  • 4Service – tańsze usługi serwisowe dla użytkowników Škody 23 mar 2014, 20:00 Wydaje się, że serwisowanie kilkuletniego auta w autoryzowanych stacjach nie ma sensu z uwagi na koszty. Ale nie dla klientów Škody. Preferencyjne ceny na oryginalne części i usługi zapewnia im program 4Service. 62
  • Rosyjsko-niemiecka ruletka 23 mar 2014, 20:00 NIEMCY MOGĄ ZATRZYMAĆ PUTINA. Problem w tym, że im się to nie opłaca. Czy będą się przyglądać, jak rosyjska armia wejdzie do wschodniej Ukrainy? 64
  • W poszukiwaniu zaginionej kasy 23 mar 2014, 20:00 Nowe władze w Kijowie twardo GRAJĄ Z BOGACZAMI, bo ich fortuny mogą pomóc postawić gospodarkę na nogi. Jeśli miliarderzy wybiorą Moskwę, skończą bez majątków. 68
  • Uwolnić gaz! 23 mar 2014, 20:00 Czy Polska potrzebuje własnej technologii wydobycia gazu z łupków? Odpowiedź na to pytanie jest krótka. Tak. Jaka ma to być technologia? Najlepiej skuteczna, relatywnie tania i bezpieczna dla środowiska naturalnego. 72
  • Interes grzechu wart 23 mar 2014, 20:00 Miały być zyski, wielkie inwestycje i wejście na giełdę. Z kościelnego biznesu OJCÓW CYSTERSÓW Z MAŁOPOLSKI pozostał jednak tylko niesmak. 80
  • Między dżumą a cholerą 23 mar 2014, 20:00 To nie wzrost cen, lecz ich spadek jest dziś ZAGROŻENIEM DLA EUROPEJSKIEJ GOSPODARKI. I nie ma pomysłów, jak z nim walczyć. 84
  • Pieniądze i bezpieczeństwo 23 mar 2014, 20:00 Faktoring to nie tylko dobry sposób na pozyskanie środków czy polepszenie płynności finansowej. To także instrument umożliwiający zwiększenie bezpieczeństwa firmy oraz optymalne zarządzanie różnego rodzaju ryzykami. 86
  • Czas na inwestycje 23 mar 2014, 20:00 Niskie ceny oraz stopy procentowe, zwiększające się możliwości w zakresie pożyczania pieniędzy – to może skłaniać do tego, by rozpocząć inwestycje w firmie z wykorzystaniem kredytu. Już niebawem może nas to kosztować więcej niż obecnie. 88
  • Anatomia przestępcy 23 mar 2014, 20:00 Co przestępca ma w środku? W książce „Gastrofaza. PRZYGODY W UKŁADZIE POKARMOWYM” sprawdza to amerykańska pisarka popularnonaukowa. 90
  • Miły nawyk… oszczędzania 23 mar 2014, 20:00 Oszczędzania można się nauczyć. Tak jak mycie zębów to nawyk, który może w sobie wyrobić każdy z nas. 92
  • To jest moja love story 23 mar 2014, 20:00 W stulecie urodzin Bohumila Hrabala wybierzmy się w podróż w czasie i przestrzeni. Bo każdy w jakiejś mierze składa się z miejsc i adresów, które po sobie zostawił. 96
  • Panteon bogów Ameryki 23 mar 2014, 20:00 „THOR. MROCZNY ŚWIAT” to z sukcesem przeniesiona na ekran historia o nordyckim bogu. Jedna z wielu, które się narodziły w kultowym Marvelu. 97
  • Ludzie w hotelu 23 mar 2014, 20:00 WES ANDERSON jest artystą szalonym i nieobliczalnym. Dlatego jego aktorzy idą za nim w ogień. 98
  • Kalejdoskop kulturalny 23 mar 2014, 20:00 SZTUKA Wielki Tomaszewski Henryk Tomaszewski wybitnym artystą był. „Byłem, czego i Wam życzę”, obszerna monograficzna wystawa w warszawskiej Zachęcie, jeszcze raz to przypomina. Brawurowo. W tym roku przypada jubileusz setnych... 100
  • Za co kochamy morderców? 23 mar 2014, 20:00 Otoczyliśmy niezrozumiałym kultem morderców, a zapomnieliśmy o ofiarach zbrodni. Przecież to im należy się uwaga – mówi Lauren Beukes, pisarka z RPA. 104
  • Bomba tygodnia 23 mar 2014, 20:00 Kino akcji Ostatnio sporo siedzę przy komputerze, kończę książkę, więc czytam wiadomości od znajomych regularniej niż zwykle. Właśnie kumpel, który o szoł-bizie wie tylko tyle, że jest i jest raczej beznadziejny, wysłał mi link do... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany