Ludzie w hotelu

Ludzie w hotelu

WES ANDERSON jest artystą szalonym i nieobliczalnym. Dlatego jego aktorzy idą za nim w ogień.

Gwiazdy są znudzone. Sztampą Hollywoodu, podobnymi rolami, sztywnym gorsetem wizerunku. I przede wszystkim brakiem wyzwań. Bezpiecznym show-biznesem, który wydeptanymi ścieżkami osiąga wpływy z kinowych kas. Dlatego co jakiś czas robią sobie urlop od działalności zarobkowej i zatrudniają się w produkcji, która zapewni im zabawę albo intelektualną przygodę. Woody Allen oferuje aktorom wyłącznie minimalne stawki, ale cząstką jego pełnego frustracji i nerwic świata chcą być wszyscy – od Scarlett Johansson czy Anthony’ego Hopkinsa zaczynając, na niedawnej laureatce Oscara Cate Blanchett kończąc. Robert Rodriguez produkuje swoje „Maczety” za bardzo małe sumy, w warunkach – jak na Hollywood – garażowych, a jednak gwiazdy pokroju Roberta De Niro i Mela Gibsona z entuzjazmem wychodzą na jego plan, aby zbrukać swe gwiazdorskie kończyny rzeką sztucznej krwi. Ale mało komu udało się stworzyć tak wierny i świetny filmowy klan jak Wesowi Andersonowi.

Fiennes, Brody, Swinton, Law, Norton, Dafoe, Goldblum, Keitel, Murray – to nie lista gości hollywoodzkiego balu charytatywnego, tylko obsada jego „Grand Budapest Hotel”, który właśnie wchodzi do naszych kin. Łącznie występujący w filmie aktorzy ci mają na koncie 13 nominacji do Oscarów i dwie statuetki. Każdy z nich za role kasuje olbrzymie sumy. Ale nie od Wesa. Dla niepozornego 40-latka o wyglądzie świeżo upieczonego maturzysty najwięksi przyjechali do Görlitz i Zgorzelca (bo tam kręcono film) za półdarmo. Jedni, aby powiedzieć kilka zdań i ledwie się przemazać przez ekran. Inni, by spędzić tam ponad miesiąc. Jak zaznacza w rozmowie Jeff Goldblum – w hotelu o podstawowym standardzie. Anderson zapewnia bowiem to, czego wielkie studia nie są im w stanie zaoferować. Wyobraźnię, wrażliwość i własny charakter pisma. – Aktorzy są prości – potwierdza moje przypuszczenie Willem Dafoe. – Chcą dostawać dobre role. A Wes ma ich pod dostatkiem. Szanujemy to, że nie wydaje pieniędzy na superluksusowe przyczepy i wysokie gaże, tylko dba o każdy szczegół, który będzie widoczny na ekranie.

PRECYZJA

W „Grand Budapest Hotel” każdy milimetr obrazu jest stworzony świadomie, naznaczony autorskim stylem Andersona. To wspaniała maskarada, imponujący show pełen kolorów, gagów i niesamowitych zdarzeń. Ale też poważna, przejmująca opowieść o Europie Środkowej, obolałej, miotanej przez wichry historii. O zachowaniu honoru i etosu w czasach odartych z godności. Akcja rozgrywa się w fikcyjnej republice Zubrowka, w ekskluzywnym hotelu w Karpatach. Anderson pokazuje, jak nad tym miejscem przetaczała się historia XX w. Na zapleczu wielkiego świata, w uzdrowiskowych baniach odbijają się społeczne i dziejowe przemiany.

Arystokracja odreagowuje czas pierwszej wojny, potem dochodzi do kataklizmu drugiej, wreszcie nastaje komunizm, odzierając ściany Grand Budapest z dawnego blasku. Wszystko to opowiedziane jest z perspektywy hotelowego konsjerża. – Hotel jest miejscem, w którym jak w krzywym zwierciadle odbijają się czasy, trendy, zjawiska społeczne – mówi mi Ralph Fiennes, odtwórca roli Gustave’a H. – Znam to z autopsji. Mam czterech braci i dwie siostry, więc rodzice nie bardzo entuzjastycznie podchodzili do pomysłu utrzymywania nas, gdy wchodziliśmy w dorosłość. Dlatego jako młody chłopak imałem się różnych zajęć, żeby zarobić na aktorskie studia. M.in. byłem chłopcem do wszystkiego w londyńskim Brown’s Hotel. Na polecenie pokojówki zmieniałem żarówki i prześcieradła, odkurzałem, polerowałem poręcze, dbałem o porządek w pracowniczej stołówce. Zapamiętałem z tego doświadczenia rytuał świętych formuł: „Jak mogę pomóc?”, „Ależ to żaden problem”, „Oczywiście, zaraz pana połączę”.

Te pozornie błahe procedury u Andersona urastają do symbolu dawnego etosu. Układają się w opowieść o człowieku, który w kryzysowej sytuacji może przejść przez cuchnący kanał, ale nigdy bez zapachu perfum L’Air de Panache. Bo nie wypada. Fiennes bawi się tą postacią, jest przerysowany, burleskowy, lekko zniewieściały. Dla aktora, który w kinie był już wszystkim, od naczelnika obozu w Płaszowie w „Liście Schindlera” po Voldemorta z „Harry’ego Pottera”, to oddech świeżości: – Podobało mi się, że mogę złożyć hołd aktorom lat 30., początku ery dźwiękowej kina.

WSPÓLNOTA W ZGORZELCU

Nie wiem, czy kiedykolwiek uczestniczyłem w równie wesołym wydarzeniu promującym film. Nawet w drodze na wywiady aktorzy przekrzykują się, żartują, przerzucają tytułami filmów, które ostatnio widzieli. Większość dobrze zna Andersona. Owen Wilson przyjaźni się z nim od czasów studenckich, od ich pierwszych wspólnych filmów „Bottle Rocket” i „Rushmore”, do których razem napisali scenariusze. Jeff Goldblum od ponad dziesięciu, Bill Murray gra u niego od ponad 15 lat. Kiedy Anderson zatrudniał go do „Rushmore”, jego stawka wynosiła 9 mln dolarów. „Tyle to ja mam na cały film”. Po przeczytaniu scenariusza Murray obciął kilka zer – zagrał za 9 tys. Dzisiaj w projektach reżysera panuje równość, wszyscy aktorzy dostają identyczne honorarium. – Dziennikarze często pytają, czy łatwo było mi się odnaleźć w klanie Andersona – śmieje się Ralph Fiennes. – Wyobrażam sobie wtedy, że wchodzę do pokoju wypełnionego „weteranami”, a oni lustrują mnie wzrokiem, rzucając: „Co ten typ tu robi?”.

Atmosfera na planie i wspólnota jest bowiem dla Andersona równie ważna co sam film. Zawsze tworzy coś w rodzaju kolonii aktorskich. – Także tym razem dwoił się i troił, robił dla nas specjalne kolacje – opowiadał mi Jeff Goldblum. – Z pracy nad filmem zapamiętam przede wszystkim poranne kawy i długie nocne rozmowy. Przynajmniej ich fragmenty.

Również Willem Dafoe podkreśla, że od roli ważniejsi są dla niego ludzie, których spotka, przyjaźnie, dobrze spędzony czas: – Może to pokłosie lat spędzonych w teatralnej trupie? Bardziej od własnej kreacji interesuje mnie towarzystwo, w jakim będę przebywał. Kiedy idziesz na imprezę, chcesz się wmieszać w najbardziej interesującą grupę. A kino to nasza impreza. Staram się być fajnym gościem i pomagać gospodarzom w organizowaniu zabawy. Dla ekipy kręcenie „Grand Budapest Hotel” stało się również przyspieszoną lekcją środkowoeuropejskiej tożsamości. Podobnie jak dla reżysera. Wes Anderson, nowojorczyk z Teksasu, zafascynował się tą częścią świata dzięki prozie Stefana Zweiga. – Przez przypadek osiem lat temu przeczytałem „Niecierpliwość serca” – wspomina. – Nagle dwa wydawnictwa Pushkin Press i New York Review of Books zaczęły przypominać jego twórczość, wydały 14 powieści. To było dla mnie objawienie. Zakochałem się w jego światach. I choć historię hotelu napisałem sam, Zweigowi zawdzięczam atmosferę tego filmu i charakter bohaterów. A Gustave’a wzorowałem na nim samym.

Film kręcono w Zgorzelcu i w Görlitz. – Wzięliśmy garść pomysłów architektonicznych z Budapesztu i Pragi – wspomina reżyser. – Ale w Zgorzelcu podobało nam się, że miasto jest podzielone rzeką. Jedna połowa leży w Niemczech, druga w Polsce. Czasem też jechaliśmy na obiad do Czech – 20 minut. I chyba to połączenie kultur było najbardziej inspirujące. Artyści spędzili tu prawie miesiąc. – Momentami sam czułem się jak portier hotelowy – śmieje się Goldblum. – Bo wielu kolegów przyjeżdżało na chwilę, żeby zagrać epizody. Ale odtwórcy głównych ról, Willem, Ralph, Tony Revolori (zagrał boja hotelowego, prawą rękę Gustave’a H.), ja, byliśmy cały czas. Obserwowaliśmy zmieniające się „turnusy”. I nie żałuję żadnej chwili.

Aktorstwo dzisiaj się zmieniło. W studiach coraz więcej jest urzędników, topnieją pieniądze na niezależne produkcje, a praca nad filmem nierzadko przypomina funkcjonowanie w korporacji. Tymczasem ludzie tacy jak Wes Anderson dowodzą, że na przekór czasom wciąż może istnieć resztka bohemy. Że ciągle można się przyjaźnić i bawić sztuką. I tym zarażają młodych. – To była fantastyczna przygoda – wzdycha Saoirse Ronan (filmowa Agata), 19-latka, która swoją pierwszą nominację do Oscara dostała sześć lat temu za rolę w „Pokusie”. – Co zapamiętałam z ceremonii? – śmieje się. – Głód. Pan wie, że oni zamykają człowieka w tej sali na wiele godzin i nawet głupiej kanapki nie dadzą?

Świetny aktorski zespół Anderson zabiera z sobą z filmu do filmu. Na konferencji prasowej „Grand Budapest Hotel” pada pytanie, czy aktorzy lubią z nim pracować. Niewzruszony Bill Murray nachyla się nad mikrofonem: „Jeśli poświęcamy długie godziny na pracę za minimalne pieniądze w miejscu odległym o kilkanaście godzin lotu od naszych domów, to coś w tym facecie musi być”. ■

Okładka tygodnika WPROST: 13/2014
Więcej możesz przeczytać w 13/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 13/2014 (1621)

  • Skaner 23 mar 2014, 20:00 Świat Zagubione Od 8 marca trwają poszukiwania malezyjskiego boeinga 777. To nie pierwszy samolot, który zniknął bez śladu z radarów. Szczątków większości z nich nie odnaleziono nawet po latach. Katastrofa lotnicza samolotu... 4
  • Euroentuzjastów już nie ma… 23 mar 2014, 20:00 Europanie ma szczęścia. Ciągle jest niewidoczna. W Polsce zawsze przesłaniała ją Polska i jej sprawy wewnętrzne, dziś przesłania ją Polska i jej sprawy zewnętrzne, czyli Ukraina. Gdzie indziej nie jest lepiej. Bo nawet zagrożenie... 8
  • Nie testować obywateli 23 mar 2014, 20:00 Sąd Najwyższy utrzymał w ubiegłym tygodniu wyrok uniewinniający byłą posłankę PO Beatę Sawicką i burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie korupcyjnej. Przypomnę, afera posłanki PO Beaty Sawickiej stała się... 8
  • Lekcja zimnej wojny 23 mar 2014, 20:00 Irytujenas powolność Unii Europejskiej i NATO. A to przecież nic nowego. Zachód jest nie od dziś mocarzem spętanym demokratycznymi procedurami. I tak jak w Monachium w 1938 r. dla agresora otwiera się przestrzeń do rozbojów. Świat po... 9
  • Nie dać się rozgrywać 23 mar 2014, 20:00 Kryzys ukraińsko-rosyjski sprawił, że więcej mówimy o możliwościach obronnych Polski, a także ryzyku ewentualnego ataku ze Wschodu. To ważne rozważania, ale nie mniej istotne jest to, by dostrzec inne zagrożenie, o którym prawie się... 10
  • Gra o świńską koronę 23 mar 2014, 20:00 Marek Sawicki to polityczny zawodnik wagi ciężkiej. Wiele miesięcy czekał, by wrócić. Aż wyczuł wiatr ze wschodu. 12
  • Miś do wynajęcia 23 mar 2014, 20:00 Michał Kamiński latami był kibicem Legii. Potem przerzucił sympatię na Polonię Warszawa. W polityce dokonał równie radykalnego zwrotu. Walczył u boku Kaczyńskiego, teraz przeszedł do drużyny Tuska. 16
  • Niezatapialny 23 mar 2014, 20:00 Ani prywata, ani mętne interesy nie zaszkodziły karierze prezesa Totalizatora sportowego Wojciecha Szpila. 20
  • Putin: groźny, bezwzględny, zły 23 mar 2014, 20:00 W polityce jest stałe lobby prorosyjskie, w gospodarce też – mówi Krystyna Kurczab-Redlich, polska dziennikarka, która 15 lat pracowała w Rosji. 24
  • Pudelek Europejski 23 mar 2014, 20:00 Jeszcze nigdy w wyborach do europarlamentu polskie partie nie wystawiły tylu celebrytów, co w tym roku. Politycy mają wobec nich prosty plan: WYKORZYSTAĆ I RZUCIĆ. 28
  • Ukłuci przez system 23 mar 2014, 20:00 Kilkudziesięciu rodziców z całej Polski domaga się, by prokuratura zbadała sprawę tragicznych powikłań, które u ich dzieci mogły wywołać szczepionki. 32
  • Depresja pakera 23 mar 2014, 20:00 Obwód bicepsa i klaty mierzą kilka razy dziennie. Wyniszczają swoje zdrowie katorżniczymi ćwiczeniami i sterydami. Oficjalnie BIGOREKTYCY umierają jednak na zawał lub ostrą niewydolność krążenia. Ewentualnie popełniają samobójstwo z powodu depresji. 38
  • Dziecko w mediach sprzedam 23 mar 2014, 20:00 Niektórzy rodzice zrobią wszystko, BY ICH POCIECHA BRYLOWAŁA W MEDIACH. Nawet jeśli kilkuletni chłopiec ma rapować o dziwkach, a mała dziewczynka przerobiona na ociekającą seksem księżniczkę – prężyć się na scenie. 42
  • Powrót Gorgonowej 23 mar 2014, 20:00 Sztab specjalistów rozpoczął prace nad najbardziej sensacyjnym projektem kryminalistyczno- -prawniczym ostatnich lat: próbą wznowienia procesu RITY GORGONOWEJ. 46
  • Wiosna startuje w stolicy 23 mar 2014, 20:00 Ponad 12 tys. przyznanych numerów startowych. 1,2 tys. wolontariuszy. Tona medali. W niedzielę 30 marca odbędzie się 9. PZU Półmaraton Warszawski. 53
  • Marki zdrowego stylu życia 23 mar 2014, 20:00 Przez trzy kolejne lata największe w Polsce biegi na dystansach maratonu i półmaratonu będą rozgrywane pod nazwą PZU Maraton Warszawski i PZU Półmaraton Warszawski. Co was skłoniło do podjęcia takiej decyzji? Drogi PZU i fundacji... 54
  • Strzał w dziesiątkę 23 mar 2014, 20:00 Półmaraton Warszawski to dziś największa tego typu impreza biegowa w Polsce – mówi Marek Tronina, dyrektor 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego. 55
  • Zdrowie w twoich nogach 23 mar 2014, 20:00 Bieganie to najlepszy sposób, by zrzucić zbędne kilogramy, stać się wytrzymalszym, sprawniejszym i silniejszym. 56
  • Jak wyhodować dyktatora i na tym zarobić 23 mar 2014, 20:00 BOLSZEWICY nie utrzymaliby się przy władzy nawet dwa lata, gdyby nie pomoc zachodnich polityków, bankierów i biznesmenów. 58
  • 4Service – tańsze usługi serwisowe dla użytkowników Škody 23 mar 2014, 20:00 Wydaje się, że serwisowanie kilkuletniego auta w autoryzowanych stacjach nie ma sensu z uwagi na koszty. Ale nie dla klientów Škody. Preferencyjne ceny na oryginalne części i usługi zapewnia im program 4Service. 62
  • Rosyjsko-niemiecka ruletka 23 mar 2014, 20:00 NIEMCY MOGĄ ZATRZYMAĆ PUTINA. Problem w tym, że im się to nie opłaca. Czy będą się przyglądać, jak rosyjska armia wejdzie do wschodniej Ukrainy? 64
  • W poszukiwaniu zaginionej kasy 23 mar 2014, 20:00 Nowe władze w Kijowie twardo GRAJĄ Z BOGACZAMI, bo ich fortuny mogą pomóc postawić gospodarkę na nogi. Jeśli miliarderzy wybiorą Moskwę, skończą bez majątków. 68
  • Uwolnić gaz! 23 mar 2014, 20:00 Czy Polska potrzebuje własnej technologii wydobycia gazu z łupków? Odpowiedź na to pytanie jest krótka. Tak. Jaka ma to być technologia? Najlepiej skuteczna, relatywnie tania i bezpieczna dla środowiska naturalnego. 72
  • Interes grzechu wart 23 mar 2014, 20:00 Miały być zyski, wielkie inwestycje i wejście na giełdę. Z kościelnego biznesu OJCÓW CYSTERSÓW Z MAŁOPOLSKI pozostał jednak tylko niesmak. 80
  • Między dżumą a cholerą 23 mar 2014, 20:00 To nie wzrost cen, lecz ich spadek jest dziś ZAGROŻENIEM DLA EUROPEJSKIEJ GOSPODARKI. I nie ma pomysłów, jak z nim walczyć. 84
  • Pieniądze i bezpieczeństwo 23 mar 2014, 20:00 Faktoring to nie tylko dobry sposób na pozyskanie środków czy polepszenie płynności finansowej. To także instrument umożliwiający zwiększenie bezpieczeństwa firmy oraz optymalne zarządzanie różnego rodzaju ryzykami. 86
  • Czas na inwestycje 23 mar 2014, 20:00 Niskie ceny oraz stopy procentowe, zwiększające się możliwości w zakresie pożyczania pieniędzy – to może skłaniać do tego, by rozpocząć inwestycje w firmie z wykorzystaniem kredytu. Już niebawem może nas to kosztować więcej niż obecnie. 88
  • Anatomia przestępcy 23 mar 2014, 20:00 Co przestępca ma w środku? W książce „Gastrofaza. PRZYGODY W UKŁADZIE POKARMOWYM” sprawdza to amerykańska pisarka popularnonaukowa. 90
  • Miły nawyk… oszczędzania 23 mar 2014, 20:00 Oszczędzania można się nauczyć. Tak jak mycie zębów to nawyk, który może w sobie wyrobić każdy z nas. 92
  • To jest moja love story 23 mar 2014, 20:00 W stulecie urodzin Bohumila Hrabala wybierzmy się w podróż w czasie i przestrzeni. Bo każdy w jakiejś mierze składa się z miejsc i adresów, które po sobie zostawił. 96
  • Panteon bogów Ameryki 23 mar 2014, 20:00 „THOR. MROCZNY ŚWIAT” to z sukcesem przeniesiona na ekran historia o nordyckim bogu. Jedna z wielu, które się narodziły w kultowym Marvelu. 97
  • Ludzie w hotelu 23 mar 2014, 20:00 WES ANDERSON jest artystą szalonym i nieobliczalnym. Dlatego jego aktorzy idą za nim w ogień. 98
  • Kalejdoskop kulturalny 23 mar 2014, 20:00 SZTUKA Wielki Tomaszewski Henryk Tomaszewski wybitnym artystą był. „Byłem, czego i Wam życzę”, obszerna monograficzna wystawa w warszawskiej Zachęcie, jeszcze raz to przypomina. Brawurowo. W tym roku przypada jubileusz setnych... 100
  • Za co kochamy morderców? 23 mar 2014, 20:00 Otoczyliśmy niezrozumiałym kultem morderców, a zapomnieliśmy o ofiarach zbrodni. Przecież to im należy się uwaga – mówi Lauren Beukes, pisarka z RPA. 104
  • Bomba tygodnia 23 mar 2014, 20:00 Kino akcji Ostatnio sporo siedzę przy komputerze, kończę książkę, więc czytam wiadomości od znajomych regularniej niż zwykle. Właśnie kumpel, który o szoł-bizie wie tylko tyle, że jest i jest raczej beznadziejny, wysłał mi link do... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany