„Raport MAK jak cios w twarz”

„Raport MAK jak cios w twarz”

Dodano:   /  Zmieniono: 1147
Tatiana Anodina (fot. FORUM)
Czuję się jak bym dostał w twarz – takie jest pierwsze wrażenie Eugeniusza Kłopotka z PSL po wysłuchaniu przedstawionego przez MAK raportu dotyczącego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. – Rosjanie odwracają uwagę od kluczowych przyczyn katastrofy – wtóruje mu Arkadiusz Mularczyk z PiS. Politycy wszystkich partii są zgodni – raport MAK nie przedstawia obiektywnych i kompletnych przyczyn katastrofy smoleńskiej.
- Raport jest konsekwencją postawy rządu, który zgodził się na to, aby śledztwo prowadzili Rosjanie. Jest w nim wiele niespójności, a przede wszystkim brakuje odpowiedzi na kluczowe pytania: o rolę kontrolerów ze Smoleńska, o to dlaczego samolot znalazł się na niewłaściwej ścieżce lądowania. Raport odwraca uwagę od kluczowych przyczyn katastrofy – wylicza słabości przygotowanego przez MAK raportu poseł Mularczyk.

Przeczytaj co w czasie konferencji MAK powiedziała Tatiana Anodina

Nieuczciwy raport

Suchej nitki na raporcie nie pozostawia również Elżbieta Jakubiak ze stowarzyszenia „Polska jest Najważniejsza". - Ten raport świadczy o kompletnym braku profesjonalizmu. Pani Anodina miesza raport techniczny z kwestiami psychologicznymi – denerwuje się Jakubiak. - Porażające jest to, że techniczne aspekty się w tym raporcie nie przebiły, nie wiemy na przykład jaki wpływ miało uderzenie samolotu w tę nieszczęsną brzozę. Rosjanie powiedzieli, że nawet gdyby samolot w nią nie uderzył, to i tak by się rozbił, ale rozumiem, że według polskich śledczych to miało znaczenie. Albo jest to raport techniczny, albo polityczny – dodaje posłanka.

 Fragment raportu: MAK o przyczynach katastrofy

Zdaniem Eugeniusza Kłopotka z PSL w raporcie brakuje przede wszystkim informacji o zaniedbaniach po stronie rosyjskiej. – Rosjanie nie mówią nic o tym w jaki sposób było przygotowane lotnisko, nie ma informacji o tym, że przylot polskiego prezydenta został całkowicie zlekceważony przez służby odpowiedzialne za przygotowanie tego typu wizyt. Na taki raport nie mogę się zgodzić – przekonuje poseł. Kłopotek przyznaje, że dużą część winy za katastrofę ponosi strona polska, ale dodaje, że obciążanie wyłącznie Polaków „nie jest uczciwe".

 Fragment raportu: MAK o wprowadzeniu błędnych danych do wysokościomierza

Również Antoni Mężydło z PO zwraca uwagę na jednostronność raportu. – Wina polska jest w nim dobrze udokumentowana, brakuje natomiast informacji o stanie lotniska i zachowaniu rosyjskich kontrolerów. Z raportu wynika, że stan techniczny lotniska, czy zachowanie kontrolerów z wieży nie miało żadnego wpływu na katastrofę – zauważa Mężydło. Poseł dodaje, że takiego obrotu sprawy można się było jednak spodziewać. – MAK w takich sprawach zawsze orzekał o winie pilotów. Raporty tej instytucji są jednostronne – przyznaje polityk Platformy.

Alkohol we krwi gen. Błasika? "Rosjanie rzucili zasłonę dymną"

Szefowa MAK Tatiana Anodina podała w czasie konferencji informację o tym, że we krwi dowódcy sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika wykryto alkohol. Nie poinformowała jednocześnie, czy zdaniem MAK fakt ten miał jakiś wpływ na przebieg lotu Tu-154M. – Ta informacja nie powinna się była pojawić, zwłaszcza, że zawartość alkoholu we krwi dowódcy sił powietrznych nie mogła mieć wpływu na przebieg lotu. Czym innym byłaby informacja o tym, że alkohol znajdował się w krwi pilotów, albo kontrolerów ze Smoleńska – uważa Mężydło. Z kolei zdaniem Arkadiusza Mularczyka Rosjanie podali tę informację jako „przykrywkę" odciągającą uwagę opinii publicznej od szczegółów technicznych lotu. – Rzucono zasłonę dymną, by media zajęły się gen. Błasikiem – uważa Mularczyk. 

Fragment raportu: MAK o kpt. Protasiuku

 Fragment raportu: MAK o psychice dowódcy samolotu

Międzynarodowa komisja czy własny raport?

Co teraz powinna zrobić strona polska? Zdaniem Arkadiusza Mularczyka Polska nic już zrobić nie może. – Sprawa jest zamknięta, wyczerpaliśmy procedury postępowania przed MAK-iem. Działać należało wcześniej, tuż po katastrofie, kiedy decydowano o tym według jakich procedur prowadzone będzie śledztwo – uważa poseł PiS. – Obecnie można jedynie powołać komisję międzynarodową, która zajmie się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy – dodaje. Z kolei Elżbieta Jakubiak z PJN domaga się powołania sejmowej komisji nadzwyczajnej. I krytykuje rząd za bezczynność. - Rząd do tej pory nie zrobił niczego, by ten raport miał postać prawdziwego dokumentu, a nie jednostronnej oceny – denerwuje się Jakubiak. - Dziś wszyscy łykają gorzkie łzy, bo pani Anodina pozwala sobie mówić o stanie fizycznym generała Błasika a nie mówi nic o wieży, ani o tym z kim wieża się kontaktowała – ubolewa posłanka.

 Fragment raportu: MAK zaleca zmiany w przepisach dotyczących lotów

Nieco inaczej oceniają możliwości działania strony polskiej posłowie koalicji. Eugeniusz Kłopotek przekonuje, że najpierw należałoby ujawnić opinii publicznej pełny raport wraz z polskimi uwagami do niego, a następnie premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski powinni odbyć rozmowy na najwyższym szczeblu z rosyjskim prezydentem i premierem na temat przygotowanego przez MAK dokumentu. Z kolei Antoni Mężydło jest zdania, że dobrze się stało iż raport przedstawia wyłącznie rosyjski punkt widzenia, który nie jest firmowany przez stronę polską. – Powinniśmy teraz przygotować swój własny raport i zażądać dokumentów, których Rosjanie dotychczas nam nie dostarczyli – uważa Mężydło.

A komisja międzynarodowa? Zdaniem Antoniego Mężydły jej powołanie nie jest konieczne, ponieważ nikomu nie będzie zależało na wyjaśnieniu katastrofy bardziej niż stronie polskiej. – Powinniśmy pozwolić działać naszym prokuratorom – podkreśla poseł PO dodając jednocześnie, że w przypadku gdyby Rosjanie nie chcieli przekazać dokumentów polskim śledczym sprawą należałoby zainteresować środowisko międzynarodowe wywierając presję na stronie rosyjskiej.

 1147

Czytaj także