Skradziony performance

Skradziony performance

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Członkinie zespołu Pussy Riot (fot. EPA/SERGEI CHIRIKOV/PAP)
W trakcie zakończonego właśnie procesu Pussy Riot prokuratorzy w magiczny sposób sprawili, że atak młodych feministek na Władimira Putina, stał się atakiem na Cerkiew, który w dodatku przyniósł Kremlowi same korzyści.
Według prokuratury młode feministki zbezcześciły święte miejsce, tańcząc i śpiewając – „swoim antyreligijnym zachowaniem uraziły uczucia milionów Rosjan”. Sąd wyda wyrok 17 sierpnia. Za swoje „chuligaństwo” mogłyby dostać nawet 7 lat więzienia, ale Władimir Putin podczas wizyty na Olimpiadzie stwierdził, że nie powinny być zbyt mocno ukarane. Według obserwatorów procesu dostaną więc karę 3 lat.

Wszystko za trwającą niespełna minutę akcję, podczas której anarchistki pląsały przed ołtarzem w rytm punkowej piosenki własnego autorstwa. Sędzina, która prowadziła proces, robiła co mogła, aby treść piosenki "Matko Boska, przepędź Putina" nie stała się tematem na sali sądowej. I to jej się udało. Najważniejsza od lat w Rosji demonstracja przeciwko władzy została przez tę władzę „sprzedana” Rosjanom jako proces o znieważanie uczuć religijnych.

Trójka z Pussy Riot na sali sądowej siedziała w szklanej klatce. Jak podkreślali niechętni Kremlowi komentatorzy – w tej samej klatce, w której podczas swojego procesu przebywał Chodorkowski. Zamierzenie władz w obu przypadkach było podobne – pokazać, że za szkłem znajdują się jednostki odizolowane od społeczeństwa, nieprawdziwi Rosjanie, przestępcy, przed którymi społeczeństwo musi być chronione.

Przed kim władze chcą uchronić Rosjan? Okazuje się, że bohaterki zakończonego właśnie procesu nie są wcale wojującymi ateistkami. Wręcz przeciwnie – większość z nich była blisko związana z Cerkwią.
Rosyjscy prokuratorzy sami ponoć wpadli na pomysł, aby z politycznego, anty-putinowskiego performance’u Pussy Riot uczynić „atak na świętą Cerkiew, która jest fundamentem rosyjskiej państwowości”. Według prokuratury odśpiewana w cerkwi pieśń „Matko Boska, przepędź Putina” i polityczna otoczka tego wystąpienia, to tylko przykrywka dla „bezpardonowego ataku na religię, w którym prezydent Putin odegrał rolę kozła ofiarnego”.

Cały artykuł Katarzyny Kwiatkowskiej przeczytacie w najnowszym numerze tygodnika "Wprost".
 2
  • dariusz.wanat@gmail.com   IP
    Tak oto Rosja powróciła do niechlubnych tradycji ZSRR. Putin pokazał, że może wszystko, a nikomu na niego ręki podnieść nie wolno, bo mu władza tę rękę odrąbie. Mamy polityczny proces, doprowadzony do absurdu i odgórnie sterowany, a dzięki \"łaskawości\" Wodza (co jest wyjątkowo głośno opiewane) kobiety dostaną \"ledwie\" 3 lata za durny happening. Zresztą nawet gdyby to była obraza uczuć religijnych, to zagrożenie karne jest niepokojąco wysokie.
    Ale to Rosja, w której demokracja jest jedynie śmieszną fasadą. Hymn radziecki już dawno wrócił, kult wodza też jest, teraz umiera wolność słowa i wyrażania poglądów politycznych. Smutne jest też, że sporo prawicowych publicystów faktycznie odbiera działanie Pussy Riot jako atak na Cerkiew i oburza się na tych, co bronią praw obywatelskich, nazywając ich lewakami. Powodzenia w dalszym kibicowaniu rodzącej się dyktaturze, ciekawe tylko kiedy tacy będą płakać, jak po nich przyjdą służby za jakąś nieprawomyślną wypowiedź, popełnioną po tym, jak jeden z drugim obudzi się z ręką w nocniku, w kraju totalitarnym.
    • t   IP
      Trzeba było pójść do meczetu albo świątyni innego wyznania. Ciekawe co by teraz z nimi było.

      Czytaj także