"Seks? Polacy nie należą do światowej czołówki"

"Seks? Polacy nie należą do światowej czołówki"

Dodano:   /  Zmieniono: 2
"Seks? Polacy nie należą do światowej czołówki" (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
- W Polsce nie mamy wyjątkowo szalonego życia seksualnego. Jeśli wziąć pod uwagę częstość stosunku, czas jego trwania, różnorodność pozycji, okazuje się, że nie należymy do światowej czołówki – powiedziała w rozmowie z Joanną Apelską Agnieszka Weseli, historyczka seksualności i edukatorka seksualna.
Joanna Apelska: Polacy deklarują, że seks jest dla nich ważny (zadeklarowało tak 76proc. kobiet i 80proc. mężczyzn). A jak jest w pani ocenie w rzeczywistości?

Agnieszka Weseli: Z raportu prof. Izdebskiego wynika, że Polacy i Polki są zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Ale wygląda na to, że zadowolenie to wynika po części z dość niskich oczekiwań. Zadowolenie z życia seksualnego deklarujemy nawet wtedy, kiedy nie robimy w łóżku (czy gdziekolwiek) wszystkiego, co lubimy i czego byśmy chciały i chcieli. 

Nie mamy wyjątkowo szalonego życia seksualnego – jeśli wziąć pod uwagę częstość stosunku, czas jego trwania, różnorodność pozycji, okazuje się, że nie należymy do światowej czołówki. Statystycznie trochę ponad czterech partnerów seksualnych w ciągu życia, stosunek trwający około 14 minut. Osoby, które uprawiają seks codziennie, to zdecydowana mniejszość. Najczęściej odbywa się to nadal w związkach małżeńskich. Trzeba jednak pamiętać, że mamy do czynienia z badaniami deklaratywnymi, opartymi na tym, co ludzie chcą nam powiedzieć, a mam wrażenie, że z mówieniem na temat seksu i uczciwością w tej kwestii nie jest u nas najlepiej. 

Z badań wynika też, że 44 proc. kobiet deklaruje osiągnięcie orgazmu podczas stosunku. Dużo większy odsetek kobiet deklaruje zadowolenie z seksu. Czy to oznacza, że one nie oczekują spełnienia podczas stosunku? 

Niezależnie od kultury, odsetek kobiet, które osiągają orgazm podczas stosunku waginalnego, nie jest bardzo duży. Mają na to wpływ między innymi czynniki fizjologiczne. Łatwiej jest kobiecie osiągnąć orgazm, kiedy bezpośrednio pobudzana jest łechtaczka lub obszar G, a to wymaga odpowiedniej stymulacji, często czegoś poza samymi ruchami penisa w pochwie (jeśli mówimy o stosunku heteroseksualnym).

Czy w ostatnich 20 latach zmieniło się myślenie Polaków o seksie? 

Żyjemy w świecie innym niż w czasach PRL-u. Zmieniło się zarówno nastawienie do seksu, jak i popularność konkretnych praktyk seksualnych oraz to, co jest dopuszczalne, czy to, czego kobieta może żądać i wymagać podczas seksu. W PRL-u w latach 70. wydana została słynna książka Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochania”, która była ogromnym hitem nie tylko w Polsce, ale i wszystkich krajach bloku wschodniego. Jednak wiedza dotycząca seksualności nie była powszechna. Nie było też powszechne nastawienie, że kobieta może oczekiwać spełnienia w aktywności seksualnej. Jeśli wczytać się w tę książkę, okazuje się ona mocno seksistowska i dyskryminująca, jeżeli chodzi o kobiety: na przykład czyni je odpowiedzialnymi za gwałt czy molestowanie seksualne. 

Kwestia samorealizacji seksualnej u kobiet to w Polsce wynalazek ostatnich 20 lat. Z pewnością lepiej jest z nią u kobiet młodszych. Poza tym im młodszy Polak czy młodsza Polka, tym bardziej prawdopodobne, że będzie w stanie żyć zgodnie z tym, jak się identyfikuje i jaką ma orientację. Nie zapominajmy przecież, że heteronorma to tylko społeczny konstrukt: coraz wyraźniej widać w naszym kraju obecność osób nieheteronormatywnych, lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, a także tych, które pod żadnym względem nie chcą się określać. Ten – można powiedzieć – seksualny pluralizm dotyczy także form wyrazu naszej seksualności, który coraz częściej bywa nienormatywny. Myślę tu np. o praktykach BDSM czy o swingowaniu.

Wskaźnik zadowolenia Polaków z życia seksualnego wynosi 74 proc. 4 lata był on o 20 proc. niższy. Co się zmieniło przez te 4 lata, że Polacy są znacząco bardziej zadowoleni z życia seksualnego?

Nie bardzo wierzę w tak radykalne przemiany w tak krótkim czasie. Wiele może zależeć od tego, jak zostało zadane pytanie. Jeśli przeprowadza się badania na grupie osób regularnie używających prezerwatyw, trzeba brać pod uwagę, że mogą to być osoby o bardziej urozmaiconym życiu seksualnym, bo na przykład nie uprawiają seksu wyłącznie w małżeństwie. Jeżeli takie badanie przeprowadzane jest przez Internet, wyniki także mogą być niereprezentatywne dla całej populacji.

Czyli internet ma znaczący wpływ na jakieś oczekiwania seksualne Polaków?  

Tak. Jak pokazały badania prof. Izdebskiego, osoby, które często korzystają z internetu, dużo częściej uprawiają seks oralny...

Myślę, że warto zastanowić się, co, poza pojawieniem się globalnej sieci, zmieniło się w naszym życiu w ciągu ostatnich 20 lat. Po pierwsze wolny rynek: komercjalizacja seksu i jego wszechobecność (na przykład w reklamach), ale także uwolnienie wiedzy dotyczącej seksualności. Dziś dostęp do informacji na temat seksu może mieć każda osoba, która ma dostęp do internetu (co nie oznacza, że są to wartościowe informacje). Polacy uzyskali także łatwy dostęp do materiałów, które ułatwiają i umożliwiają realizację seksualną, bo np. służą masturbacji, ale przecież pornografia nie dostarcza nam realistycznych wzorców! Internet daje też możliwość poznania osób, które mogą zostać potencjalnymi partnerami i partnerkami seksualnymi, lecz często znajomość ogranicza się do powierzchownego cyberseksu. 

Dla bardzo wielu Polaków decydująca i bardzo silnie wpływająca na kształt ich życia seksualnego jest opinia Kościoła katolickiego w kwestii seksualności, nawet w przypadku osób, które nie deklarują się jako wyjątkowo wierzące. Język, którym się mówi o seksualności, został w pewnym momencie bardzo mocno zawłaszczony przez Kościół i stało się to właśnie około 20 lat temu. 

Pod wpływem konserwatywnych polityków i Kościoła katolickiego bardzo ważne prawa z zakresu życia seksualnego i reprodukcji są nam niedostępne – mam na myśli aborcję, in vitro, edukację seksualną oraz refundowaną antykoncepcję. To wbrew Powszechnej Deklaracji Praw Seksualnych, która uwzględnia, oprócz prawa do prywatności i integralności, także możliwość regulowania swojej płodności i edukację seksualną, trwającą od urodzenia, rzetelną i opartą na podstawach naukowych. Spontaniczność seksualna i realizacja seksualna zależą od tego, czy mamy wpływ na nasze życie. Co się stanie, jeżeli zajdziemy w niechcianą ciążę? Albo czy zawsze możemy zadbać, by w tę ciążę nie zajść? Jeśli antykoncepcja nie jest refundowana, to o wiele trudniejsze.

28proc. Polaków wierzy, że stosunek przerywany chroni przed ciążą, 39proc. zadeklarowało, że nie zabezpieczyło się w ogóle przed pierwszym razem. Czy pani zdaniem jest jakiś sposób, by zwiększać świadomość Polaków? 

Tak bardzo potrzebnej wiedzy o seksie i pozytywnego nastawienia do własnej seksualności nadal jeszcze zazwyczaj nie wynosimy z domu. Można by zacząć w szkole, ale w polskich szkołach nie ma odpowiedniej, nowoczesnej edukacji seksualnej. Przygotowanie do życia w rodzinie obejmuje to, co w nazwie: na tych zajęciach przedstawia się seksualność w bardzo ograniczonym zakresie, jedynie w kontekście małżeństwa i rozmnażania, zgodnie z doktryną Kościoła katolickiego. A przecież seksualność człowieka jest odrębną sferą jego życia, wartością samą w sobie.

Badania: Durex Global Sex Wellbeing Survey, Durex Face of Global Sex 2012 oraz "Fantazje Polaków" Unimil.com

Więcej o seksie Polaków w najn owszym numerze "Wprost" , który od niedzielnego wieczora jest dostępny w formie e-wydania .

Najnowszy numer "Wprost" jest także dostępny na Facebooku .
 2
  • arek.s   IP
    do światowej czołówki nalerzymy tylko w piciu , modleniu i kombinatorstwie. Może jeszcze w wcuskaniu kitu , a mistrzostwo mamy w hipikryzji.
    • 60 LATEK   IP
      BLA, BLA, BLA WYSSANE Z PALCA. I TO W DODATKU KCIUKA.

      Czytaj także