Kaleta dla "Wprost": Miliardy na puste zasiłki

Kaleta dla "Wprost": Miliardy na puste zasiłki

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Sebastian Kaleta (fot. WOJCIECH KASZLEJ)
Politycy licytują się właśnie na diagnozowanie problemów młodego pokolenia. Nasze niezadowolenie wpłynęło na pierwsze tegoroczne wybory i partie szukają sposobów na zdobycie naszych serc. Podnosi się brak pracy, więc można było się spodziewać cudownych recept. I oto jest. Spod pióra ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL wyszedł projekt ustawy, której realizacja ma kosztować w 2016 r. 3 mld zł. Skorzysta z niej wybranych 100 tys. szczęśliwców do 30. roku życia pozostających na bezrobociu. Rząd zapłaci pracodawcom za ich zatrudnienie na etacie. I tak mają – w opinii rządu – powstać miejsca pracy.

Będzie to kreacja wyłącznie na papierze. W dodatku za nasze pieniądze. Wyobraźmy sobie, że mała firma budowlana zatrudnia kilku pracowników, część dorywczo, część na czarno. Pojawia się rządowa oferta. Akurat syn majstra skończył szkołę. To firma go zatrudnia. W 2016 r. nie otrzymuje więcej zleceń, wypracowuje podobny przychód jak w tym, ale w statystykach jeden bezrobotny mniej. Bo państwo chłopakowi dało zasiłek za fikcyjną pracę. Nie mówiąc o sytuacjach, gdy pracodawcy „zalegalizują” sobie na rok pracownika, którego zatrudniali na czarno. Za nasze pieniądze.

Zasiłek na pracę nie tworzy miejsc pracy. Te tworzy… zapotrzebowanie na pracę. Dlatego środki, których ciągle brakuje, należy mądrze inwestować, by zapotrzebowanie na pracę rosło. Zamiast zasiłku w postaci wynagrodzenia, które zostanie przejedzone, można np. udzielić przedsiębiorcy nieoprocentowanej pożyczki, by mógł kupić nowoczesne narzędzia pod warunkiem zatrudnienia do ich obsługi nowego pracownika. Budżet nie traci, gospodarka zyskuje, przedsiębiorcy inwestują, pracownicy pracują.

Program Praca dla Młodych ma drugie – kontrowersyjne – dno. Według projektu środki mają trafiać do starostów, którzy mieliby zawierać umowę o dofinansowanie z konkretnymi pracodawcami. Starostowie będą mogli decydować, kto otrzyma dofinansowanie – dowolnie, dyskrecjonalnie, a ich działania nie będą podlegać kontroli. Dlaczego? Wiemy, że PSL najmocniejszy jest właśnie w powiatach i obsadził po wyborach samorządowych wiele stanowisk starostów. Znamy praktyki zasad zatrudniania w urzędach rządzonych przez PSL. Kto proponuje taki sposób wydawania środków? Minister Kosiniak-Kamysz z PSL. Na usta ciśnie się pytanie, czy pod przykrywką walki z bezrobociem wśród młodych ludowcy nie próbują przetransferować gigantycznych środków na wsparcie rodzin swoich działaczy? Dziś nie wiemy, jak będzie. Ale zaufania co do sprawiedliwego podziału tych środków nie mam.

Program Praca dla Młodych z pewnością będzie niesiony na kampanijnych sztandarach. Tylko że tak parafrazując chińską opowieść, rząd młodym (z PSL?) proponuje skromną rybę, kiedy młodzi oczekują wędki, by samym łapać więcej ryb, nie będąc zależnym od chwilowych zasiłków od państwa.

 Autor jest prezesem Stowarzyszenia Młodzi dla Polski, prawnik, rocznik 1989

Felieton ukaże się w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost", który dostępny jest w formie e-wydania na www.ewydanie.wprost.pl i w kioskach oraz salonach prasowych na terenie całego kraju.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay

+
 4

Czytaj także