Sprawa nieprawidłowości w Szpitalu Południowym wciąż budzi duże emocje, podgrzewane dodatkowo przez wypływające wciąż nowe szczegóły. Kolejną dawkę informacji ujawniła była dyrektor warszawskiej placówki Anna Łukasik.
Warszawa. Nowe wątki afery w Szpitalu Południowym
— Pierwszego dnia pracy powiedział mi, że „pilnuje szpitala w imieniu Rafała Trzaskowskiego”. Najpierw odebrałam to jako żart – przyznała Łukasik, opowiadając o zachowaniu Dawida Kacprzyka, byłego radnego KO, kierującego pracami Szpitala Południowego.
– Później zobaczyłam, że utrzymywał bliskie relacje z wiceprezydent Warszawy Renatą Kaznowską i innymi urzędnikami stołecznego ratusza, a w internecie pojawiały się zdjęcia wskazujące na jego aktywność polityczną – mówiła dalej.
— Kilka razy proponował mi udział w prywatnych kolacjach Kaznowskiej z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. Nigdy nie brałam w nich udziału – dodawała.
Rzeczniczka warszawskiego ratusza Monika Beuth podkreśliła w Onecie, że Rafał Trzaskowski nie dał Kacprzykowi żadnego upoważnienia do działania w jego imieniu i nie rozmawiał z nim na temat Szpitala Południowego.
— W ostatnich tygodniach pan prezydent wielokrotnie wyrażał swoje oburzenie w związku z nieuprawnionym powoływaniem się na jego nazwisko przez pana Kacprzyka. Poza tym pan prezydent nigdy nie uczestniczył w żadnych tego typu nieformalnych spotkaniach ani nie posiadał wiedzy na ich temat – przekazała Beuth.
Kaznowska: To są konfabulacje Kacprzyka
Głos zabrała także wywołana była wiceprezydent Warszawy, którą odwołano w związku z tą właśnie aferą. — Nigdy nie brałam udziału w żadnych tego typu kolacjach z prezesami i dyrektorami podległych miastu szpitali. A tym bardziej żadnych takich spotkań nie organizowałam – podkreślała Renata Kaznowska.
— Nie wiem, dlaczego była pani prezes mówi coś takiego. Ale podejrzewam, że są to po prostu konfabulacje pana Kacprzyka, do jakich, zdaje się, ma skłonność – dodawała.
Czytaj też:
Audyt w Szpitalu Południowym. Trzaskowki: 110 godzin dyżuru bez przerwy Czytaj też:
Kacprzyk nie rozpoznał zawału serca? „Tak wynika z dokumentacji medycznej”
